26.2 C
Warszawa
środa, 29 czerwca 2022

Czy świat uzna niepodległy Kurdystan?

Koniecznie przeczytaj

Wywiad z Pełnomocnikiem Rządu Regionalnego Kurdystanu w Polsce Ziyadem Raoofem.

Jak obecnie wygląda sytuacja polityczna w Kurdystanie?

Ziyad Raoof: Na wstępie chciałbym podkreślić, że jestem Pełnomocnikiem Rządu Regionalnego Kurdystanu, więc skupię się przede wszystkim na sytuacji w irackim Kurdystanie. Po obaleniu Saddama Husajna w 2003 roku Kurdowie zdecydowali się uczestniczyć w toczącym się procesie politycznym i współtworzyć nowy ustrój Iraku.  Dwa lata później udało się wynegocjować i uchwalić konstytucję, na mocy której Irak jest państwem federacyjnym, a Kurdystan jest częścią tej federacji. Według konstytucji Kurdowie mają między innymi prawo do własnego parlamentu, rządu i prezydenta. Mają też prawo utrzymywać swoje przedstawicielstwa za granicą. Obecnie mamy 14 takich placówek – w krajach europejskich (np. w Niemczech, Francji, Austrii, czy w Brukseli przy Unii Europejskiej), w Stanach Zjednoczonych, Iranie itd. Stali rośnie też liczba krajów, które otwierają z kolei swoje przedstawicielstwa w irackim Kurdystanie. W tej chwili w Irbilu – stolicy Regionu Kurdystanu – działają 34 konsulaty i agencje konsularne, ale liczba ta stale rośnie.

A jak wyglądają relacje Kurdów z Iraku z Kurdami w pozostałych krajach regionu?

Relacje są jak w rodzinie, między braćmi. Dokładnie sto lat temu cały Bliski Wschód, na mocy traktatu Sykesa-Picota z 1916, został podzielony „od linijki”. Najbardziej ucierpieli z tego powodu Kurdowie – ok. 40-milionowy naród. Zostaliśmy podzieleni między cztery kraje – Iran, Irak, Syrię i Turcję. Z Kurdami z każdej części Kurdystanu mamy dobre relacje i staramy się dać im dobry przykład, że można osiągnąć to, co my. Na początku walczyliśmy o uznanie autonomii dla Kurdów. Obecnie Kurdystan Iracki zamierza ogłosić niepodległość – w tym celu na jesieni odbędzie się referendum niepodległościowe. Nasi rodacy w innych krajach przechodzą podobny proces. Na przykład w Syrii jest bardzo trudna i skomplikowana. Kurdowie na szczęście są tam bardzo dobrze zorganizowani, potrafią bronić swojej ojczyzny przed różnymi atakami – zarówno ze strony tzw. Państwa Islamskiego i radykałów, jak i ze strony wojsk reżimu Asada. Syryjscy Kurdowie dążą do tego, aby Syria została państwem federalnym, gwarantowała im większą niezależność i możliwość samodzielnego zdecydowania o swojej przyszłości.

Czy ogłoszenie autonomii przez Kurdów w Syrii nie spotkało się z negatywnym odbiorem innych państw? Jak pozostałe kraje w regionie postrzegają dążenia niepodległościowe Kurdów? A jaki stosunek mają do tych działań np. Stany Zjednoczone?

Wydaje mi się, że w ostatnim czasie to Kurdowie w Turcji w ostatnim czasie wspominali o planach dążenia do autonomii w ramach systemu politycznego w Turcji. Rząd Regionalny Kurdystanu uważa, że jedynym właściwym sposobem rozwiązania konfliktu między Kurdami oraz tureckim rządem jest powrót do rozmów pokojowych i szukanie porozumienia w ramach istniejącego systemu politycznego. Natomiast Kurdowie w Syrii dążą do stworzenia państwa federacyjnego. To, jakie prawa zostaną im przyznane, jest obecnie tematem dyskusji, zarówno w krajach ościennych, jak i podczas wielostronnych rozmów pokojowych prowadzonych w Genewie. W tym kontekście nie zauważyłem, aby reakcja Stanów Zjednoczonych była kategoryczna i jednoznacznie przeciwna. Należy brać pod uwagę, że stary układ sił i granice ustalone na początku XX wieku nie zdały egzaminu. Widać, że dawny porządek, ustanowiony według potrzeb mocarstw kolonialnych, nie ma już racji bytu. Już czas na nowy ład, który będzie do przyjęcia dla wszystkich narodów i grup etnicznych w regionie.

Jeżeli zaś chodzi o Kurdystan iracki – doskonale wiemy, że mogą pojawić się reakcje negatywne. Wiele krajów w regionie i na świecie jest przywiązane do idei integralności terytorialnej, ale pamiętajmy o prawie narodów do samostanowienia. Kurdowie również mają to prawo i mogą z niego skorzystać. Tym bardziej że pokazali Europie i światu, że są narodem, który stworzył system polityczny godzący interesy różnych nacji, grup etnicznych i religijnych. Kurdystan jest otwarty dla wszystkich – zarówno dla chrześcijan, jak i na muzułmanów. W ciągu ostatnich lat wykonaliśmy skok cywilizacyjny w gospodarce i odbudowie kraju. Z kolei obecnie Kurdowie skutecznie stawiają czoła terrorystom z tzw. Państwa Islamskiego. Najpierw powstrzymali ich ofensywę, a teraz stopniowo wypychają ich z Iraku – podobne sukcesy odnoszą zresztą Kurdowie w Syrii.

Prędzej czy później świat przekona się, że warto mieć w tym regionie wiarygodnego partnera w postaci niezależnego państwa kurdyjskiego. Może ono stabilizować sytuację na całym Bliskim Wschodzie. Reakcja wielu krajów – też sąsiedzkich, jest taka, że wspierałyby niepodległy Kurdystan. Kolejni międzynarodowi przywódcy (wspomnę, chociażby o premierze Izraela, prezydencie Czech, premierze Węgier, ministrze spraw zagranicznych Szwecji, czy też byłym szefie brytyjskiej dyplomacji) również deklarują, że będą uznawać niepodległy Kurdystan.

Jak wyglądał początek wojny Kurdów z Państwem Islamskim?

Pięć-sześć lat temu, kiedy tzw. wiosna arabska dotarła do Syrii, zaczęły się pokojowe demonstracje. Żądano politycznych i gospodarczych reform. Syryjski rząd doprowadził do eskalacji konfliktu, gdyż atakował i aresztował bezbronnych demonstrantów. W tym kluczowym momencie liberalna opozycja nie otrzymała żadnego wsparcia z Europy czy świata. W zamian pojawiły się radykalne ugrupowania islamskie, które z kolei otrzymały znaczną pomoc z zagranicy. Na obszarach poza kontrolą rządu w Damaszku pojawiła się organizacja terrorystyczna ISIS. Liberalna opozycja słabła, a radykałowie urośli w siłę.

Należy pamiętać, że tak naprawdę założyciele, działacze, pomysłodawcy Państwa Islamskiego to są ludzie poprzedniego reżimu Saddama w Iraku. To Irakijczycy, którzy działali w strukturach partii BAAS, aparatu władzy, czy wojska. Z czasem Państwo Islamskie stało się potężną organizacją dzięki wspomnianemu już przeze mnie wsparciu z zagranicy, mobilizacji swoich zwolenników w Europie, a także dzięki handlowi ropą.

Przełomowym wydarzeniem dla wzrostu potęgi Państwa Islamskiego był atak na Irak w czerwcu 2014 roku. W ciągu jednej doby zajęto drugie co do wielkości miasto kraju Mosul. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie fatalna kondycja irackiej armii, trapionej przez korupcję i wewnętrzne antagonizmy. Ponad 43 tysiące żołnierzy i oficerów uzbrojonych przez Amerykanów porzuciło nowoczesny sprzęt wojskowy, który wpadł w ręce terrorystów. Dodatkowo miliony dolarów w bankach w Mosulu zostało przejętych przez ludzi Państwa Islamskiego.

W sierpniu – po dwóch miesiącach od opanowania Mosulu, odpowiednio przygotowani i uzbrojeni terroryści z ISIS zaatakowali słabo uzbrojony Kurdystan Iracki. Kurdowie od lat domagali się od rządu centralnego Iraku by – zgodnie z konstytucją – uzbroił armię kurdyjską (która według konstytucji jest częścią systemu obronnego Iraku), ale celowo tego nie robił. Dlatego na początku nasze możliwości obronne były bardzo słabe – oni mieli nowoczesne Hummery, czołgi, artylerię, a my stare kałachy, które kiedyś zdobywaliśmy walcząc z Saddamem. Przez pierwsze kilka dni terroryści odnosili sukcesy, zbliżyli się do Irbilu, ale potem udało się ich wypychać dzięki bohaterstwu naszych żołnierzy i pomocy międzynarodowej. Obecnie międzynarodowa koalicja wojskowa zrzeszająca USA, Kanadę, Australię i szereg krajów europejskich walczy z terrorystami, bombarduje pozycje ISIS z powietrza, a my prowadzimy ofensywę na lądzie. Mam nadzieję, że również Polska dołączy się do pomocy.

Politycy europejscy chwalą odwagę i waleczność Peszmergów. W Kurdystanie był również wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki. Na własne oczy zobaczył, jak wygląda sytuacja i opublikował kilka artykułów na ten temat. Napisał, że walczymy również za was. Bronimy nie tylko Kurdystanu, lecz także Europy i świata przed zagrożeniem, jakim jest Państwo Islamskie.

Co jest podstawą gospodarki Kurdystanu?

Przede wszystkim są nią ogromne zasoby ropy (szacowane na 45 mld baryłek) i gazu (ok. 100-200 bilionów stóp sześciennych). Kurdystan potrafił to szybko i dobrze wykorzystać. Kilka lat temu – zgodnie z iracką konstytucją – zaczęliśmy pozyskiwać i eksportować swoje złoża ropy. Dzięki przejrzystemu prawu naftowemu przyciągnęliśmy do Kurdystanu 39 firm z branży naftowej z dziewiętnastu krajów, w tym największych światowych graczy, m.in. ExxonMobile, Chevron, Total, czy Gazprom. Zainwestowały one ponad 4 mld dolarów w projekty związane z pozyskiwaniem ropy. Perspektywa na 2019 rok zakłada, że eksport wyniesie 2 mln baryłek dziennie. Zbudowaliśmy też rurociąg, którym eksportujemy ropę z Kurdystanu do Turcji. Podpisaliśmy umowę z Turcją na 50 lat na eksport ropy.

Kolejne gałęzie naszej gospodarki są w trakcie rozwoju. Inwestujemy w infrastrukturę przemysłową oraz przemysł turystyczny. Kurdystan jest górzysty, piękny, jest wiele miejsc historycznych, np. cytadela w Irbilu, która w zeszłym roku została wpisana na listę UNESCO – to jedyne miejsce na świecie zamieszkane nieprzerwanie od 6 tysięcy lat. Mamy też mnóstwo innych wspaniałych zabytków.

Kurdystan rozwija też przemysł ciężki i lekki oraz rolnictwo. Gdy Wielka Brytania i Francja decydowała o granicach Iraku na początku XX w., to Kurdystan miał być głównym producentem żywności dla całego kraju. Dziś dużym wyzwaniem dla Rządu Regionalnego Kurdystanu jest odbudowanie tego sektora. Przez 30 lat rządów totalitarnych Saddama stojących pod znakiem wysiedleń i palenia tysięcy kurdyjskich wsi, nasze rolnictwo zostało kompletnie zniszczone, lecz teraz zostanie odbudowane.

Jak wyglądają relacje gospodarcze Kurdystanu z innymi państwami?

Relacje gospodarcze Kurdystanu ze światem są bardzo szerokie. Liberalne prawo inwestycyjne przyciąga do nas przedsiębiorców z całego świata. Jeśli chodzi o największą wymianę handlową, to na czele są kraje Unii Europejskiej, Turcja, Iran, Liban, Jordania, Egipt, Chiny, Emiraty i Stany Zjednoczone. Polska sprzedaje głównie produkty spożywcze, materiały budowlane, oleje. Cały czas pracujemy nad zwiększeniem wymiany gospodarczej. Mamy też bardzo dobre relacje w zakresie wymiany naukowej. W wielu polskich uniwersytetach studiują Kurdowie w ramach międzynarodowych programów wymiany, w tym Erasmus Mundus. Studiują też odpłatnie, na własną rękę. Kończą studia magisterskie, doktoranckie i wracają do Kurdystanu. Dzięki świetnemu wykształceniu obejmują w ojczyźnie prestiżowe stanowiska – są rektorami, dziekanami, uznanymi naukowcami. W wielu dziedzinach polsko-kurdyjska współpraca rozwija się bardzo dobrze, a w innych będziemy dokładać starań, aby ją wzmocnić.

Autor

Poprzedni artykułGruziński eksperyment
Następny artykułFrankowa epopeja

Najnowsze