9.8 C
Warszawa
wtorek, 4 października 2022

Rosja – manewry bankowe

Koniecznie przeczytaj

Po reformie, która rozpocznie się już w przyszłym roku, Rosja obudzi się więc w nowej rzeczywistości finansowej, a jej skutki odczuje cała gospodarka naszych wschodnich sąsiadów. Ze zmienionymi warunkami działania zetkną się zatem inwestorzy zagraniczni oraz firmy, których działalność produkcyjna bądź handlowa jest zlokalizowana w tym kraju.

Kreml ogłosił wielkie manewry. Wbrew tradycji ostatnich lat nie chodzi wcale o ćwiczenia wojskowe, tylko o fundamentalną rekonstrukcję sfery finansowej. Proces sanacji ma doprowadzić do powstania dwóch równoległych rynków usług bankowych. Na pierwszym, federalnym poziomie znajdą się największe podmioty z kompletem prerogatyw finansowych. Zdecydowana większość obecnych usługodawców spadnie na szczebel regionalny, co będzie równoznaczne ze sporym ograniczeniem kompetencji. Po reformie, która rozpocznie się już w przyszłym roku, Rosja obudzi się więc w nowej rzeczywistości finansowej, a jej skutki odczuje cała gospodarka naszych wschodnich sąsiadów. Ze zmienionymi warunkami działania zetkną się zatem inwestorzy zagraniczni oraz firmy, których działalność produkcyjna bądź handlowa jest zlokalizowana w tym kraju. Problem dotyczy oczywiście także polskiego biznesu, bo nie ma co ukrywać, że zmiany nie będą korzystne. Ich celem jest ograniczenie konkurencji i ratowanie dochodowości państwowych gigantów. Ceną będzie wzrost kosztów usług bankowych.

Manewry sektora bankowego

Centralny Bank Rosji (CBR) nie ma dobrej prasy, odkąd na przełomie 2014 i 2015 r. zaprzestał ratowania kursu rubla. A przecież urealnił jedynie wartość narodowej waluty, powiązanej ściśle ze światowymi cenami ropy naftowej. Taka zależność jest charakterystyczna dla gospodarek surowcowych, które z braku dywersyfikacji oferty handlowej są bez przerwy narażone na wahania globalnych cen podstawowego towaru eksportowego. Oceniając ówczesną decyzję CBR, należałoby raczej pochwalić, bo gra w sztywny kurs rubla była niezwykle kosztowna. W chwili największego szoku cenowego, zwanego czarnym tygodniem grudnia 2014 r. reanimacja narodowej waluty sprowadzała się do codziennego zalewania rynku kwotami dochodzącymi do 10 mld dolarów. A tak, skorzystali wszyscy na czele z państwem. Nieomal dwukrotna dewaluacja rubla napędziła eksportowe zyski koncernom surowcowym, zasilając skarb państwa i zmniejszając dziurę budżetową. Pretensje pod adresem CBR mogą więc zgłaszać jedynie Rosjanie, bo wywołana w ten sposób inflacja znacząco ograniczyła ich dochody, powodując równocześnie niekontrolowany wzrost cen podstawowych artykułów i usług. Walcząc z kolei z takimi następstwami deregulacji walutowej, bank centralny podniósł znacząco stopy procentowe kredytów, czym zasłużył sobie jednak na miano największej bariery inwestycyjnej dla rosyjskiego biznesu. Jeśli w 2013 r. stawka kredytowa wynosiła 6,5 proc., a na początku kolejnego 10,5 proc., to po szoku cenowym państwowy regulator podniósł oprocentowanie do 17 punktów w skali rocznej. Co prawda w 2016 r. obniżył stawkę do 11 proc. niemniej jednak jest to nadal zaporowy próg, szczególnie dla małych i średnich firm. Jak podsumowuje rolę banku centralnego tygodnik „Włast”, państwowy regulator stoi więc przed nierozwiązywalnym zadaniem. Z jednej strony musi podtrzymać makroekonomiczną stabilność całej gospodarki i to w kraju, który przeżył nieomal dwukrotną dewaluację narodowej waluty. Z drugiej strony, CBR musi utrzymać sektor bankowy w roboczym stanie, tak, aby instytucje finansowe wywiązywały się ze swoich zobowiązań wobec klientów indywidualnych i korporacyjnych.

Polityka CBR wpisuje się takim sposobem w rosyjski kryzys ekonomiczny, powodując wręcz jego przesilenie w niepożądanym kierunku stagnacji. Tymczasem założeniem Kremla i rządu federalnego jest przekucie obecnych problemów we wzrost gospodarczy poprzez dywersyfikację sektora realnej produkcji. Służy temu polityka otwartego protekcjonizmu, bo embargo handlowe w relacjach z UE i USA jest podporządkowane właśnie pobudzeniu rodzimej gospodarki. Nic z tego nie wychodzi, ponieważ wysoka stawka procentowa banku centralnego uderza przede wszystkim w rosyjski rynek usług finansowych.

W latach 2014-2015 nastąpiło poważne schłodzenie transakcji kredytowych, co przełożyło się na ostry spadek zysków. Wg informacji rosyjskich mediów branżowych na czele z portalem RBK, w 2015 r. zysk rosyjskich banków wyniósł jedynie 192 mld rur i był trzykrotnie niższy od wyniku osiągniętego rok wcześniej. Suma kredytów konsumpcyjnych zmniejszyła się o 5,6 proc. rok do roku i wyniosła 10,5 bln rubli. Jednocześnie wzrosły wartości depozytów indywidualnych, tj. rachunków oszczędnościowych. Na kontach Rosjan znalazło się 23,2 bln rubli, co oznaczało przyrost o 25,5 proc. Nie jest to jednak wbrew pozorom pozytywna tendencja, oznaczająca skokowy wzrost zaufania społeczeństwa do systemu bankowego. Wręcz odwrotnie, narastanie oszczędności klientów indywidualnych wskazuje jedynie na wzrost nieufności do narodowej waluty pod presją inflacji. W takich warunkach gromadzenie środków na oprocentowanych depozytach staje się po prostu jedną z nielicznych szans na ich ochronę przed utratą wartości pieniądza. Jednocześnie wskazuje na brak zamiarów inwestycyjnych lub konsumpcyjnych. Tendencję ujął dosłownie były już minister rozwoju gospodarczego Alieksiej Uljukajew, który stwierdził, że Rosja przystosowała się do „kryzysowej normalności”. Z tego zaś wynika największy paradoks obecnej sytuacji banków. Zdaniem tygodnika „Dieńgi” poprzednia fala kryzysu, jaka nawiedziła Rosję w latach 2009-2010 charakteryzowała się deficytem aktywów bankowych. Obecna stagnacja daje efekt proficytu, czyli nadmiaru aktywów. Banki gromadzą bowiem środki, ale z powodu wysokiej stawki oprocentowania wyznaczonej przez CBR, a także nieufności Rosjan do rubla oraz braku warunków do inwestowania, nie mają gdzie rozmieścić zgromadzonych środków. Jednym słowem cały czas zmniejsza się portfel udzielonych kredytów, rośnie natomiast góra pieniędzy na oprocentowanych depozytach oszczędnościowych (a to dla banków najbardziej niekorzystna, bo kosztowna forma transakcji). I tak w kwietniu 2016 r. suma kredytów korporacyjnych udzielonych przez 200 największych banków wyniosła 2,7 bln rur i była mniejsza od analogicznej kwoty 2015 r. o ponad bilion rubli. W tym samym czasie ilość pieniędzy na kontach oszczędnościowych tych samych banków wzrosła o 700 mld rubli, a w maju depozyty przyrosły o kolejne 120 mld rur.

Jeśli jednak przyjrzeć się dokładniej sytuacji rosyjskich banków, to wyłania się niepokojący obraz. Mimo tego, że sektor wszedł w 2016 r. na generalnym plusie, to taki wynik jest złudny. Wygrali najwięksi gracze spośród rosyjskich instytucji finansowych. Liderem jest główny detalista – Sberbank, który zakończył poprzedni rok z dochodami 220 mld rubli. Jeśli chodzi o czysty zysk to Sberbank wypracował nieomal 50 proc. tej wartości dla całego sektora bankowego. Bo kolejny na liście bank WTB wypracował już dużo skromniejszy dochód w wysokości 48 mld rur, a jego zysk nie przekroczył 20 mld rur. Wśród prymusów znalazły się ponadto Raiffeisenbank, Russian Standard, City Bank, Mosobłkombank i Sowkombank. Natomiast dziesiątka instytucji o najgorszych wynikach operacyjnych wygenerowała łączną stratę 373,4 mld rur dochodów. Na czele rankingu outsiderów znalazł się Wnieszprombank ze stratą w wysokości ponad 75 mld rur, Rossielchozbank – 69 mld, Bank Moskwy – 62 mld, Gazprombank – 34 mld rur. Szczególną uwagę zwraca fakt, iż na liście instytucji o złych wynikach finansowych znalazły się banki z całkowitym lub kontrolnym udziałem państwa. Chyba dlatego Herman Gref, w przeszłości wicepremier, a obecnie prezes Sberbanku ocenił, że sektor finansowy Rosji znalazł się w najostrzejszym kryzysie od 20 lat. Nie ulega także wątpliwości, że oprócz schłodzenia obrotów kredytowych do takiej sytuacji przyczyniła się także polityka CBR. Tyle że podniesienie stawki procentowej było tylko jednym z elementów strategii sanacyjnej rynku finansowego, której początek datuje się na 2013 r.

Sanacja

Okazuje się, że na poziom bankowych zysków wypracowanych w 2015 r. ogromny wpływ miała kuracja ozdrowieńcza rosyjskich instytucji finansowych zaordynowana prawnie przez państwowy regulator. Na mocy ustawy o obowiązkowym kapitale własnym, czyli gromadzeniu rezerw na wypadek kłopotów w bieżącej działalności operacyjnej, banki zgromadziły 1,14 bln rubli. Łączna suma aktywów całego sektora wzrosła zatem do kwoty 83 bln rur, czyli o 6,8 proc. Taki obowiązek został narzucony przez CBR w ramach regulacji tej sfery działalności gospodarczej, która wyraźnie zmierza do ograniczenia ilości podmiotów. Jak ocenia dziennik „Kommiersant” w latach 90. polityka licencyjna państwa realizowana poprzez CBR sprowadzała się do krótkiego słowa – rozdawnictwo. W efekcie na rynku usług finansowych pojawiły się podmioty, których roli trudno nie porównać do przysłowiowych pralni brudnych pieniędzy. W ucieczce przed daniną podatkową, zwaną optymalizacją dochodów powstała specjalna kategoria banków pośredniczących w legalizacji, a następnie wyprowadzaniu pieniędzy do rajów podatkowych. Inna działalność finansowa była jedynie przykrywką, dlatego podobne banki nie spełniały absolutnie żadnych norm udzielania tego rodzaju usług. Nie miały też odpowiedniego kapitału własnego wymaganego licencją, czyli wymaganych prawem bezpiecznych rezerw. Dlatego w obecnej sytuacji kryzysu tego rodzaju banki stają się po prostu bankrutami, a koszty ich niewypłacalności ponosi państwo, a raczej uczciwe instytucje bankowe. Na fali upadłości lat 2009-2010 CBR zainicjował ustawę o Agencji Ubezpieczenia Wkładów, która dysponuje odpowiednim funduszem rekompensującym klientom ewentualne straty. W tym celu banki zostały zobowiązane do przekazywania 0,1 proc. od wypracowanego dochodu, zasilających następnie fundusz gwarancyjny. Jak wielka jest skala problemu niewypłacalności i bankructw? Najświeższym przykładem jest upadłość typowej pralni – Rosinterbanku z deficytem 40 mld rur. Zgodnie z procedurą bank został pozbawiony licencji przez nadzór CBR, a następnie do akcji wkroczył personel regulatora, którego zadaniem było odzyskanie aktywów lub uzdrowienie bankruta. Jednak, co nie jest wcale sytuacją wyjątkową, dotychczasowy właściciel i akcjonariusze zniszczyli fizycznie dokumentację oraz serwery komputerowe z informacją o wszelkich transakcjach. W ten sposób ochronili wyprowadzone środki. Dlatego nie można się dziwić, iż w latach 2009-2016 CBR odebrał licencję, czyli prawo działalności bankowej u 400 z 1000 podmiotów. A mimo tego Agencja Ubezpieczenia Wkładów odnotowuje stały deficyt, choć gwarancjami objęte są, jak dotąd, wyłącznie depozyty klientów indywidualnych, do kwoty 1,4 mln rur. Ubiegłoroczny niedobór środków finansowych z przeznaczeniem na rekompensaty wyniósł ponad 100 mld rur, tegoroczny jest szacowany na 170 mld rubli. Nic dziwnego, że prezes banku centralnego Elwira Nabiullina wystąpiła z odpowiednią nowelizacją ustawy o działalności bankowej. Zgodnie z poprawką zaakceptowaną przez Dumę, obciążenie sektora bankowego na rzecz funduszu rekompensacyjnego wzrosło do 0,12 proc. Państwowy regulator podniósł też po raz kolejny obowiązkowy próg kapitałów bankowych. Wzmocnił również własne działania kontrolne, zmierzające do uniemożliwienia bardzo rozpowszechnionej praktyki fałszowania okresowych, a szczególnie rocznych raportów o stanie podmiotów, jakie te są zobowiązane udostępniać CBR. Ba, fizycznemu fałszerstwu podlegają nawet zapasy gotówki i kruszcu, co udowodnił bank Admirałtiejskij z Petersburga, który kontrolerom pokazał pozłocone sztabki ołowiu, z tym że dotychczasowe kroki państwowego regulatora nie rozwiązują w żaden sposób kluczowego problemu restrukturyzacji rynku usług bankowych. Palącą kwestią, która wychodzi na pierwszy plan jest bowiem brak możliwości wypełnienia coraz to nowych obostrzeń prawnych, organizacyjnych, a przede wszystkim kapitałowych przez rosnącą ilość podmiotów branży.

Nowa rzeczywistość

W połowie obecnego roku CBR wystąpił więc z projektem ustawy, której celem jest kompleksowe uzdrowienie systemu bankowego Rosji. Jako że inicjatywa legislacyjna została ogłoszona w obecności Władimira Putina, który mianuje szefa tej instytucji, nie ulega wątpliwości odpowiedni wynik głosowania w Dumie. Skutki prawne ustawy, a przede wszystkim jej implementacja niosą za sobą ogromne zmiany, które odczują zagraniczni, a więc i polscy inwestorzy oraz ewentualni operatorzy bankowi. Takie same następstwa poniosą zagraniczne firmy handlowe lub biznes realnego sektora gospodarki, których działalność została zlokalizowana na terenie Rosji. Tym bardziej, że regulator nie wyklucza objęcia ustawą sfery ubezpieczeniowej, a więc istniejących towarzystw asekuracyjnych, zarówno z rosyjskim, jak i zagranicznym kapitałem.

I tak deklarowanym celem CBR jest zabezpieczenie tak interesów klientów banków, jak i samych banków. Według projektu 613 działających obecnie podmiotów otrzymało dwa lata (2017-2018), aby spełnić nowe wymagania legislacyjne. Zgodnie z nimi w Rosji pojawi się regionalny rodzaj operatorów bankowych, wobec których będzie obowiązywała prosta zasada: osłabienia nadzoru i wymogów formalnych ze strony CBR, w zamian za ograniczenie spektrum świadczonych usług. Ustawodawca wprowadził w tym celu pojęcie „banku regionalnego”. Tego rodzaju placówki otrzymają prawo działalności tylko na terenie jednego z 85 podmiotów federacji. Zgodnie z takim założeniem ustawa zakazuje otwierania oddziałów w innych regionach Rosji, czyli tworzenia krajowej sieci usług pod szyldem operatora. Podobnie rzecz ma się z zakazem prowadzenia usług poza granicami Rosji. Status banku regionalnego otrzymają instytucje finansowe z kapitałem własnym od 300 mln rubli w górę i aktywami nieprzewyższającymi 7 mld rur. W informacji interpretującej istotę ustawy, cytowanej przez agencję Lenta.ru, regulator nazwał banki regionalne „relatywnie niewielkimi organizacjami finansowymi, których zadaniem będzie udzielanie kredytów i prowadzenie depozytów miejscowej ludności oraz lokalnego biznesu”. W zamian za ograniczenia CBR decyduje się na złagodzenie nadzoru, a także wymogów w kwestii wysokości obowiązkowego kapitału, a przede wszystkim wielkości obowiązkowej stawki dla międzybankowego funduszu gwarancyjnego. Zdaniem prezesa Stowarzyszenia Rosyjskich Banków Gieriegina Tosuniana nadzór winien być proporcjonalny do wielkości podmiotu, a uzasadnia swój wywód zyskownym funkcjonowaniem tego rodzaju banków na przykład w USA, gdzie istnieją instytucje ograniczone zasięgiem do jednego stanu lub nawet hrabstwa i konkretnej miejscowości.

Tyle o poziomie regionalnym, bo dla instytucji chcących działać na szczeblu federalnym ustawodawca przewidział wzrost wymaganego kapitału własnego do miliarda rubli, aktywów zaś od 7 mld rur w górę. Co ważne, proponuje także stopniowe wprowadzenie postanowień Bazylejskiego Komitetu ds. Nadzoru Bankowego, co oznacza, że Rosja będzie dążyła do standaryzacji usług finansowych, zgodnie z międzynarodowym prawem i praktyką działania. CBR wzmocni nadzór wobec banków federalnych dysponujących siecią oddziałów w całej Rosji oraz ofertą pełnego spektrum usług dla klientów indywidualnych i korporacyjnych, a także prawem operacji międzynarodowych. Zgodnie z informacjami dziennika „Izwiestia”, pierwszym priorytetem banku centralnego jest zakończenie sanacji sektora bankowego, nazwanej wielką czystką. Wg ocen banku centralnego operacja będzie wymagała odebrania licencji ok. 100 kolejnym podmiotom, co w 2017 r. pozwoli ograniczyć ogólną ilość banków do ok. 500 (z 1300 w latach 90. XX w.) Drugim priorytetem jest reforma systemu regulacji i nadzoru, przyznająca CBR nowe prerogatywy kontrolne. Zaplanowano budowę cyfrowej wymiany danych po to, aby regulator otrzymywał pełną dokumentację operacyjną banku w reżimie online. Taki rodzaj księgowości pozwoli ograniczyć dotychczasową metodę periodycznej kontroli fizycznej. Po drugie, bank centralny zamierza przejść od reagowania na sytuacje kryzysowe w poszczególnych bankach do działań prewencyjnych, pozwalających na wyprzedzające kroki naprawcze. Na razie propozycja dotyczy 20 największych banków, każdy z aktywami przewyższającymi 500 mld rur. W tym celu CBR zastrzegł sobie prawo permanentnej analizy struktur biznesowych oraz dokonywania testów odpornościowych, jak i wykonywania procedur zarządzania ryzykiem. Osobne miejsce zajmuje ciągła ocena kapitału. W efekcie regulator ma nadzieję na podejmowanie skutecznych interwencji zapobiegających kryzysom transakcyjnym. Niezwykle ważną kwestią pozostaje skonsolidowanie nadzoru poprzez wymuszenie na właścicielach i akcjonariuszach banków, rozdzielenia aktywów na finansowe i niefinansowe. Te pierwsze mają zostać skonsolidowane w holdingach zarządzanych przez specjalne firmy audytorskie. Całość ma zapobiec drenażowi kapitałów bankowych, które były dotychczas wyprowadzane pod postacią środków przeznaczanych na finansowanie pozabankowego biznesu właścicieli i akcjonariuszy. Konsolidacja nadzoru pozbawi także menagerów banków możliwości tworzenia pozorowanego deficytu aktywów w celu zaniżenia dochodów. Podobne praktyki są w Rosji stosowane nieomal powszechnie i noszą nazwę wiązanego kredytowania na korzyść właścicieli i kadry zarządzającej, pozostając w istocie kolejną metodą optymalizacji podatkowej. Jak sugeruje „Izwiestia”, ustawa przewiduje zwiększenie odpowiedzialności finansowej i karnej za tego rodzaju postępowanie. Deklarowanym celem reformy, która do 2018 r. ma odmienić oblicze systemu bankowego Rosji, jest transparentność i wzrost zaufania klientów, tak, aby banki zaczęły wypełniać rolę instytucji kumulujących i przyciągających kapitały, a zatem finansujących wzrost i modernizację gospodarki.

Niestety nie brak także negatywnych ocen reformy bankowej, a ich listę otwiera zarzut działania na korzyść wyłącznie największych podmiotów branży. Sugeruje to prawna inicjatywa podjęta przez bank centralny w ubiegłym roku. CBR ogłosił wykaz tzw. systemowych banków, których zadaniem jest finansowanie kluczowych inwestycji w strategicznych działach gospodarki. Na Top 10 składają się: Sberbank, WTB, Rossielchozbank, Gazprombank, Alfa-Bank, UniCredit, Raiffeisenbank, Finansowa Korporacja – Wynalazek, Rosbank, Promswiazbank. Nikt w branży nie ma wątpliwości, że ustawa została przygotowana w interesie topowej dziesiątki i to ona będzie tworzyła ścisły krąg beneficjentów reformy. Co interesujące prezesi gigantów, na czele z Hermanem Grefem (Sberbank) i Andriejem Kostinem (WTB) aktywnie protestowali przeciwko jednakowym obciążeniom na fundusz gwarancyjny. Lobbowali zmianę stosunku procentowego daniny, twierdząc, że ich banki ponoszą koszty bankructw małych lub nieuczciwych podmiotów. W ten sposób nowe prawo legalizuje faktycznie podział rynku i stref bankowego wpływu. Zwalnia giganty od finansowania małego i średniego biznesu, w którym prezesi nie widzieli zysku, a więc sensu. Przy tym więcej niż pewnym skutkiem reformy stanie się koncentracja kapitałów i aktywów, bowiem szereg banków średniej wielkości nie wytrzyma konkurencji z uprzywilejowaną „dziesiątką”. Z drugiej strony nikt nie wie na pewno, w jakim stopniu prawny rozdział na banki regionalne i federalne, zapobiegnie likwidacji małych podmiotów, a więc monopolizacji rynku przez największych graczy. Tym bardziej z punktu widzenia zagranicznych inwestorów reforma pozostaje niejednoznaczna. Kumulacja rosyjskich kapitałów czyni największe banki atrakcyjnymi partnerami ewentualnych fuzji międzynarodowych, na czym cieniem kładzie się spory udział państwa w akcjonariacie. Z drugiej strony, podział rynku na poziomy federalny i regionalny, to widoczne ograniczenie konkurencji. Banki regionalne stają się mało przydatne z punktu widzenia zagranicznego biznesu, chyba że jest on zlokalizowany w Rosji lub w postaci wspólnego przedsięwzięcia. A jeśli maleje konkurencja, pewny jest wzrost ceny usług bankowych oraz pogorszenie ich jakości. Co najważniejsze, z punktu widzenia polskich firm, najczęściej podmiotów małej lub średniej wielkości, korzyści z rosyjskiej reformy bankowości wydają się co najmniej problematyczne.

Autor

Poprzedni artykułPolonizacja banków
Następny artykułHazard bez licencji

Najnowsze