22.2 C
Warszawa
niedziela, 3 lipca 2022

Skarbowa prowizorka

Koniecznie przeczytaj

Powołanie KAS miało pchnąć polską skarbówkę na nowe tory. Tymczasem mamy typowo polski bałagan. Wykorzystują to osoby starych układów, które w nowej administracji skarbowej zajmują wysokie stanowiska.

Od 1 marca 2017 roku polskiego budżetu pilnuje nowa służba – Krajowa Administracja Skarbowa. Ma być to główne narzędzie zasypujące dochodową dziurę dochodów w polskim budżecie. Nowa służba może: korzystać z psów tropiących, wkraczać do firm bez formalnej zapowiedzi. Oficerowie nowej służby będą także mogli mieć wgląd w pełną dokumentację rachunkową i każdą inną firmy. KAS dołączyła do plejady trzyliterowych służb naszego państwa na pełnej… prędkości. Szefem nowej instytucji został Marian Banaś. W latach 2005–2008 oraz 2015–2016 wiceminister finansów. Więzień polityczny w latach 1981–1983. W latach 1992–2005 pracował w NIK. Jego podwładnymi jest między innymi 16 naczelników urzędów celno-skarbowych. Każdy z nich może prowadzić kontrolę w dowolnym miejscu kraju. Chłopcy z Katowic będą mogli zrobić nalot na firmę z Białegostoku i odwrotnie. Nawet zgoda prokuratora nie będzie wymagana. Kontrola będzie mogła zostać przeprowadzona w każdym miejscu związanym z prowadzoną przez kontrolowanego działalnością. Wydawało się, że wreszcie oszuści skarbowi nie będą mogli spać spokojnie, a nasz budżet zasili 40 miliardów złotych, które co roku wędrowały do innych krajów UE lub rajów podatkowych. Jak pokazały poprzednie tygodnie, wprowadzenie KAS nie przeszło tak bezboleśnie.

Na początku był chaos

Wprowadzenie przepisów dotyczących KAS nastąpiło w tradycyjnym już dla rządów Prawa i Sprawiedliwości pośpiechu. Co ciekawe i śmieszne z prawniczego punktu widzenia. Część przepisów ustawy powołującej KAS weszło w życie o północy w nocy z dnia 26 na 27 lutego. Czyli kilka godzin przed podpisaniem ustawy przez prezydenta i jej publikacją w Dzienniku Ustaw. Chaos nowej ustawy rozpoczął się od samych kontrolerów skarbowych. Przez ostatnie dwa miesiące osoby, które powinny znaleźć się w nowej służbie spały na swoistej bombie. W tym czasie dowiadywały się, czy znajdą pracę w nowych służbach. Ponieważ nie wprowadzono żadnych przepisów zabezpieczających, zwolnieni mogą być związkowcy, osoby przed emeryturą, a nawet kobiety w ciąży. Jeszcze 8 marca Marian Banaś zapewniał, że w nowych strukturach znajdą zatrudnienie osoby z poprzedniej administracji i nie będzie nieuzasadnionych zwolnień. Jednak w myśl nowych przepisów zwolniony mógł zostać każdy, między innymi wszyscy lub tylko niektórzy, którzy byli niewygodni dla nowej administracji. Przy okazji wyszło na jaw, ile osób zatrudnia w Polsce administracja skarbowa – jest to 61 tysięcy. Pikanterii całej sprawie nadawał fakt, że ustawa wprowadzająca KAS faktycznie zlikwidowała stanowiska kontrolerów skarbowych. W związku z czym przysługiwało im 40 proc.zasiłku chorobowego lub macierzyńskiego. Pełnomocnicy kontrolowanych znajdujących się w trakcie kontroli zaczęli też podnosić, że prowadzone kontrole skarbowe są niezgodne z przepisami prawa, a kontrolerzy nie mają prawa do ich przeprowadzania. W połowie maja minister Morawiecki uspokajał, że nie ma żadnych kłopotów w pracach kontroli skarbowych: „Nie ma najmniejszego paraliżu. A mogę powiedzieć, że jest wręcz przeciwnie, że jest bardzo dobrze, jeżeli chodzi o funkcjonowanie administracji skarbowej”.

Tymczasem, jak zaczęli donosić przedstawiciele związków zawodowych skarbowców, reforma KAS wprowadziła chaos w pracy urzędników. Po pierwsze nie każdy miał legitymację, na podstawie której zawsze zaczynał kontrolę. Brakowało pieczątek, które trafiały pod treść decyzji. Część pracowników nowej służby była przenoszona do nowych miejsc, gdzie nie zawsze były przygotowane stanowiska pracy. Ponieważ KAS zastąpiła administrację podatkową, kontrolę skarbową oraz Służbę Celną bałagan organizacyjny dotknął przedstawicieli wszystkich tych trzech dotychczas działających podmiotów. W wyniku zmian pracownicy nowej służby nie zawsze wiedzieli, kto jest naczelnikiem czy nawet ich bezpośrednim przełożonym. Jak donoszą sami urzędnicy, nie mogą oni wykonywać wielu czynności, ponieważ brakuje rozporządzeń i przepisów wykonawczych. Co bardziej dowcipni zakładali się publicznie, że postawią piwo pierwszej osobie, która dostanie propozycję pracy w KAS. Urzędnicy donosili też, że tak naprawdę wielu z nich przychodziło do pracy, nie mając pewności, czy będą zatrudnieni. Pytali często swoich dotychczasowych przełożonych, kiedy będą umowy i czy im także zaproponuje się stanowiska w nowej służbie. Przełożeni nie zawsze mogli udzielić im odpowiedzi na tak postawione pytania, bo sami nie byli pewni swojego zatrudnienia. Taka sytuacja panowała na terenie całego kraju i dalej trwa w niektórych jednostkach. Skarbowcy na forach internetowych wymieniali się informacjami, pytając: „Jak u was? Bo u nas pierwsi zaczynają otrzymywać propozycje pracy, a ja jeszcze nie wiem. Chyba czas zacząć szukać pracy”. Związkowcy, tacy jak Tomasz Ludwiński ze skarbowej „Solidarności”, twierdzili, że nowe przepisy oznaczają całkowitą blokadę stanowisk oficerskich korpusu służby cywilnej. Osoby z długim stażem pracy, wynikami, wysokim wykształceniem mogą zostać maksymalnie rachmistrzem, co jest stanowiskiem podoficerskim. Zgodnie z przepisami członek służby cywilnej nie może zostać oficerem KAS, może nim być natomiast policjant czy strażnik graniczny. Wskutek tego kariery osób o nie najlepszych kompetencjach przyspieszą.

Co kot napłakał?

Jak to zwykle bywa, wprowadzenie nowej służby poza zmianą szyldu i zamieszania organizacyjnego na sam początek nie przyniosło poprawy warunków zatrudnienia. Ci szczęśliwcy, którym zaproponowano stabilny etat i którzy podpisali swoje umowy, donoszą o wręcz śmiesznych warunkach pracy. Nagroda za skuteczność ma wynieść 270 złotych. Żeby uzmysłowić, jak żałosne są to warunki wystarczy przypomnieć, że opłacając ludzi taką stawką, rząd chce zmotywować ich do wysiłku i znaleźć kolejne 40 miliardów złotych dla polskiego budżetu. Pracownicy skarbówki często spotykają się z presją, która nie odpowiada ich pensji. Mafie paliwowe czy międzynarodowi oszuści podatkowi obracający setkami milionów euro po drugiej stronie mają pracowników skarbówki, którzy w nagrodę za rozprawienie się z nimi mogą liczyć na jednorazową nagrodę 270 złotych. Skarbowcy narzekają na zbyt duży zakres obowiązków. Zdarza się, że muszą sami sprzątać w swoich „nowych” gabinetach.

To tak jakby kupić żołnierzowi, który głodny idzie na wojnę, za ciasną bieliznę. System zamyka się tylko dzięki nadludzkiej pracy dotychczasowych kontrolerów skarbowych. To im i ich pracy rząd zawdzięcza wzrost skuteczności w ściąganiu podatków, a nie reformie polegającej na zmianie szyldów. Skarbowcy mają tego świadomość i coraz głośniej przedstawiają swoje żądania.

Tajne instrukcje

O administracji skarbowej zrobiło się znowu głośno, gdy skarbowcy upublicznili instrukcje przesyłane im przez nowe kierownictwo. W zasadzie nie było to nic nowego. Jeszcze raz potwierdzono, że kontrole skarbowe mają na celu nie wychwycenie oszustów podatkowych, którzy transferują miliardy złotych za granicę, tylko przyznanie jak największej liczby mandatów. Kontrole nie mają się przeciągać i być skuteczne… Najciekawszym elementem całej dyskusji była interpretacja zapisów instrukcji przez media. Te sprzyjające rządowi interpretowały instrukcje, jako sprzyjające podatnikom. Media zorientowane na opozycję zwracają uwagę, że przedsiębiorców czekają ciężkie czasy kontroli. Prawdą jest, że takie instrukcje nie są niczym nowym. Na początku 2015 roku, czyli jeszcze przed „erą” PiS, takie instrukcje również lądowały na biurkach kontrolerów skarbowych. To, co wychodzi na jaw w takich sytuacjach, to fakt, że po prostu interesy podatników nie są tożsame z interesami fiskusa. Oczekiwanie, że ludzie zatrudnieni przez fiskusa dostaną „prikaz”, aby bardziej sprzyjać podatnikom niż ich pracodawcy, to raczej science fiction.

Podsumowanie

Reforma aparatu skarbowego była szansą na zastąpienie wysłużonego systemu nowym sprawnie funkcjonującym. Z założenia KAS ma być najbardziej merytorycznym ramieniem rządu. Niestety wskutek błędów legislacyjnych powielono stare błędy i dodano te związane z okresem powstawania nowej służby.

Autor

Poprzedni artykułUkraińska broń zabija Polaków
Następny artykułRząd wydatków

Najnowsze