26.8 C
Warszawa
piątek, 1 lipca 2022

Rosyjski przewrót w Meksyku

Koniecznie przeczytaj

Czy Rosjanie pomogą lewicy wygrać wybory w Meksyku?

-Widzimy, że podejmowane są naprawdę wyrafinowane starania, by spolaryzować społeczeństwa demokratyczne i wykopać rowy dzielące te społeczności – stwierdził gen. Herbert Raymond McMaster, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA, komentując kampanię wyborczą w Meksyku i zaangażowanie w nią Rosji.

Według amerykańskiego wywiadu i analityków, w zbliżających się wyborach prezydenckich w Meksyku na wsparcie Moskwy może liczyć kandydat lewicy Andres Manuel Lopez Obrador. Równolegle do działań Kremla rządząca Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna boryka się z kolejnymi oskarżeniami o tolerowanie korupcji w kraju. Czy prawica znowu straci władzę w Meksyku?

Rosja w cieniu

Ustalenia McMastera nagłośnił meksykański dziennik „Reforma”, którego dziennikarz opublikował nagranie z wypowiedzią generała. Amerykanin dodał, że pierwsze objawy aktywności Rosji i jej ingerencji w wybory były już widoczne, jednak nie sprecyzował, o które wydarzenie chodzi. Według McMastera, Moskwa może bez trudu rozpowszechniać propagandę i dezinformację.
Ta ostatnia kwestia odnosić się może do działania rosyjskich mediów o zasięgu międzynarodowym. Te, tak jak „Sputnik” czy „Russia Today”, sprzyjają kandydatowi lewicy – byłemu burmistrzowi miasta Meksyk i dwukrotnemu kandydatowi w wyborach prezydenckich – Andresowi Manuelowi Lopezowi Obradorowi. Moskwa te zarzuty odrzuca i zapewnia, że nie angażuje się w wybory.

Rząd pogrąża się sam?

Problemy obecnej władzy są jednak znacznie większe, niż wsparcie Rosji dla kandydata opozycji. Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna (dawniej Narodowo-Rewolucyjna) sprawowała władzę w Meksyku od 1929 roku aż do 2000 roku. Wówczas kandydat prawicy (lewicowe skrzydło partii w międzyczasie się wykruszyło), przegrał wybory prezydenckie, a partia utraciła kontrolę nad kongresem. Odzyskała ją dopiero w 2009 roku. W 2012 roku kandydat prawicy – Enrique Peña Nieto wygrał wybory prezydenckie.

Prawica przekonywała, że Nieto jest nadzieją dla pogrążonego w korupcji Meksyku, jednak z obietnic wyborczych niewiele wyszło. Szczególnie tragiczny był rok 2017, gdy w tym kraju doszło do prawdopodobnie największej liczby morderstw od lat. Rządowy sekretariat do spraw bezpieczeństwa publicznego poinformował w grudniu ubiegłego roku, że do końca listopada odnotowano ponad 23,1 tys. zabójstw (w tym aż 2020 w marcu). To wzrost o niemal 5 tys. w stosunku do roku 2016. Dotychczas rekordowy był rok 2011 (również okres poprzedzający wybory), gdy doszło do 22 409 zabójstw.
Do najbardziej drastycznych wydarzeń doszło pod sam koniec roku, gdy ofiarą padł kolejny dziennikarz. Opisujący działania karteli narkotykowych 35-latek został zamordowany w czasie imprezy świątecznej w szkole, do której uczęszczał jego 6-letni syn.

Innego dnia grudnia media obiegła informacja o ciałach zamordowanych, powieszonych na wiaduktach. Zwłoki znaleziono nieopodal kurortu turystycznego. Według agencji Reutera prawdopodobnie doszło do porachunków między kartelami. Również pod koniec 2017 roku zastrzelony został komendant policji w Los Cabos (stan Kalifornia Dolna Południowa) Juan Manuel Mayorga.

Konflikt z korupcją w tle

Największe problemy z lokalnymi kartelami ma m.in. Kalifornia Dolna, Meksyk czy Chihuahua (przy granicy z USA). To właśnie gubernator Chihuahua Javier Corral (sprawuje urząd od 2016 roku, gdy zrezygnował z zasiadania w senacie i wygrał lokalne wybory z kandydatem prawicy – Enrique Serrano Escobarem), wszedł w ostry spór z prezydentem Meksyku.

Na początku stycznia Corral oskarżył rząd Peña Nieto o mszczenie się za śledztwo w sprawie korupcji, która sięga najwyższych osób w partyjnej hierarchii. Wcześniej, w grudniu 2017 roku, rząd obiecał gubernatorowi milionowe wsparcie dla budżetu Chihuahua. Jednak 4 stycznia minister finansów miał zażądać informacji na temat śledztwa – w przeciwnym razie (jak relacjonował swoje spotkanie gubernator) – jego stan nie otrzyma pełnego wsparcia (dotychczas otrzymał tylko milion dolarów). – Wzięli nas z zaskoczenia. Mogli to ująć delikatniej, ale powiedzieli to wprost – przekonywał gubernator na spotkaniu z mediami.
Minister finansów przekonywał z kolei, że 4 mln dolarów wsparcia nie zostało wypłacone, w związku z pomyłką bankową i brakiem dostępnych funduszy. W sprawę zaangażował się prezydent Meksyku, który stwierdził, że zarzuty gubernatora są aktem politycznej gry.

Jak informował „The New York Times” stawka jest wysoka – dochodzenie śledczych z Chihuahua dotyczy 10 mln dolarów ze środków publicznych, które zostały wykorzystane do finansowania kampanii kandydatów z partii prezydenta (część dokumentów ujawnił „The Time”). Dotychczas przesłuchano ponad dwadzieścia osób, w tym z otoczenia prezydenta oraz prominentnych działaczy jego formacji.

Dodatkowym problemem Partii Rewolucyjnej jest fakt, że prawo uniemożliwia prezydentowi ubieganie się o drugą sześcioletnią kadencję. Tym samym Enrique Pena Nieto, który mimo wszystko utrzymuje znaczące poparcie, nie może starać się o reelekcję, a w partii brak mocnego następcy.

Lewica zaciera ręce

Problemy ekipy rządzącej coraz bardziej rozbudzają nadzieje lewicy na odzyskanie władzy. Już teraz kandydat opozycji – Andres Manuel Lopez Obrador prowadzi w niektórych sondażach wyborczych.

Sprzyjają mu też zagraniczne media – w tym przede wszystkim rosyjskie. Dla Rosji zyskanie sojusznika tuż przy granicy z największym rywalem – USA – to wysoka stawka. Starania Moskwy ułatwia kryzys polityczny na linii Waszyngton-Meksyk i temat muru granicznego, który ma oddzielić oba państwa, a który to był jednym z kluczowych obietnic wyborczych prezydenta Donalda Trumpa, w jego kampanii.
Sam kandydat lewicy jest ostrym krytykiem polityki rządzącej formacji, która faworyzowała amerykańskie firmy naftowe. Ludziom prezydenta Obrador zarzuca sprzyjanie amerykańskim politykom. Sam opowiada się za egzekwowaniem szacunku dla Meksyku od władz USA.

Jak wskazują amerykańskie media, wsparcie Moskwy dla kandydata lewicy najlepiej widać na przykładzie hiszpańskojęzycznego kanału „Russia Today”, który na swoim profilu na YouTube emituje cykl „Bitwa o Meksyk”, którego prowadzącym jest zwolennik Obradora.

Dodatkowo Kanada zarzuca prezydentowi Donaldowi Trumpowi umyśle dążenie do wycofania jego państwa z Północnoamerykańskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (NAFTA). Wyjście USA z NAFTA Trump uzależnił od akceptacji jego propozycji zmian przez Kanadę i Meksyk. Takie zachowania prezydenta Trumpa działają jak woda na młyn meksykańskiej opozycji, zarzucającej rządzącej Partii Rewolucyjnej daleko idącą uległość wobec administracji USA.

Autor

Poprzedni artykułLeasing dla MSP
Następny artykułMat Zuckerberga

Najnowsze