2.1 C
Warszawa
wtorek, 6 grudnia 2022
Advertisement

Cenzorzy z Kalifornii

Koniecznie przeczytaj

Facebook omija wszelkie debaty na temat wolności słowa i cenzury.

Światowy gigant wśród mediów społecznościowych, jakim bez wątpienia jest Facebook, od dawna nie ma najlepszej prasy. Powszechnie jest mu zarzucane, że pod pozorem „standardów społecznościowych”, jakich ma przestrzegać, kryje się najzwyczajniejsza w świecie cenzura. Co ciekawe, cenzura amerykańskiej fi rmy nie dotyczy tylko kwestii politycznych, co – powiedzmy – w jakiś sposób byłoby zrozumiałe, lecz także sztuki.

„Pochodzenie świata” na cenzurowanym

Jedną z takich spraw jest słynny obraz Gustave’a Couberta „Pochodzenie świata” namalowany w 1866 r. Płótno nie pozostawia najmniejszych wątpliwości co do swojego erotycznego charakteru. Za skandaliczne uchodziło w wieku XIX, ale i w XXI stało się przedmiotem kontrowersji, których rozwiązaniem musiał zająć się sąd. W 2011 francuski nauczyciel Frédéric Durand-Baiss umieścił zdjęcie dzieła Couberta na swoim profilu prowadzonym na Facebooku. Firma nie tylko usunęła zdjęcie obrazu, ale i zamknęła konto, którym posługiwał się Durand-Baiss.

Amerykanie trafili jednak na krewkiego Francuza, który nie zamierzał o sprawie zapomnieć, i zdecydował się skierować ją na drogę sądową. Jego zdaniem Facebook, nie tylko dopuścił się ocenzurowania jego konta, ale też pozbawił go znajomych, z którymi kontakt przepadł wraz z zamkniętym profilem. Słowem, Durand-Baiss domagał się 20 tysięcy euro odszkodowania, odtworzenia profilu i poinformowania, co było powodem jego zamknięcia.

W 2011 r. sprawa upadła bardzo szybko, ponieważ przedstawiciele amerykańskiej firmy twierdzili, że wszelkie spory prawne z Facebookiem mogą być rozstrzygane jedynie przez właściwy sąd w Kalifornii. Zmiana pojawiła się dopiero w 2016 r., kiedy paryski sąd apelacyjny, tworząc wyraźny precedens prawny, uznał, że umowy między Facebookiem (a taką jest założenie sobie konta) a francuskimi użytkownikami podlegają francuskiemu prawu konsumenckiemu, stąd też lokalne sądy są właściwe dla rozpatrywania wszelkich spraw spornych.

Wyrok zapadł 15 marca. Sędziowie nie zdecydowali się przyznać Durand-Baissowi odszkodowania, twierdząc, że nauczyciel nie udowodnił w sposób przekonujący strat, jakie miał ponieść w związki z zamknięciem konta w 2011 r. Jednocześnie jednak sąd uznał, że Facebook nie wypełnił swoich zobowiązań umownych wobec użytkownika, zamykając konto bez okresu wypowiedzenia i podania przyczyn swoich działań. Prawnik reprezentujący nauczyciela, Stéphane Cottineau, zapowiedział już, że sprawy nie uznaje za zakończoną, Facebook bowiem „omija wszelkie debaty na temat wolności słowa i cenzury”, używając prawnych kruczków.

Usunięta Wenus

Nie jest tak, że Francuzi pozbawieni są wszelkich szans na odniesienie sukcesu w toczącym się procesie. Polityka Facebooka od dawna spotyka się powszechnie z coraz większym krytycyzmem. W styczniu 2018 r. portal usunął zdjęcie Wenus z Willendorfu, będącej częścią kolekcji Naturhistorisches Museum w Wiedniu. Pochodząca z paleolitu i znaleziona w Austrii w 1908 r. figurka słynie z niezmiernie realistycznego przedstawienia kobiecych wdzięków. Austriackie muzeum zaprotestowało przeciwko decyzji portalu. Jak powiedział jego dyrektor, Christian Koeberl, „Nie ma powodu […] aby ukryć Wenus z Willendorfu i zakrywać jej nagość, czy to w muzeum, czy w mediach społecznościowych”. Zdjęcie figurki usunięto, mimo że Facebook w 2015 r. zmienił zasady prezentowania nagości, dopuszczając zdjęcia obrazów, rzeźb i innych dzieł sztuki, przedstawiających nagie postacie.

Autor

Poprzedni artykułWielki skok polityków
Następny artykułWymiar niesprawiedliwości

Najnowsze