9.6 C
Warszawa
poniedziałek, 3 października 2022

Kogo topi getback?

Koniecznie przeczytaj

W 2017 roku GetBack miał ponad miliard złotych straty. Dziś długi windykatora mogą sięgać 2,5 miliarda złotych. Wśród sporych wydatków znalazły się te na media i PR.

Migawki z rynków finansowych: wierzyciele oszukiwali GetBack o wartości portfela. GetBack oszukiwał Domy Maklerski o swojej wartości. Domy maklerskie oszukiwały klientów o wartości GetBack. Akcjonariusze GetBack oszukiwali zarząd. Zarząd oszukiwał akcjonariuszy. KNF pozwalał wszystkim się oszukiwać – skomentował na Twitterze zamieszanie wokół firmy windykacyjnej Get- Back znany ekonomista i prawnik prof. Robert Gwiazdowski. Mniej powodów do uśmiechu mają ci, którzy w firmę zainwestowali. Jak informował na początku maja portal gospodarczy wnp.pl, suma wierzytelności GetBacku wynosi 2,82 mld złotych, z czego suma wierzytelności objętych układem z mocy prawa wynosi 2,72 mld złotych. Prawdziwy kryzys nadszedł w poniedziałek 21 maja. Mimo kolejnych zapowiedzi Get- Back nie opublikował raportu.

– Pierwotnie raport miał się pojawić w ostatnim dopuszczanym przez prawo dni sezonu wynikowego, a więc 30 kwietnia. Zamiast raportu inwestorzy dostali wówczas jednak informację, że spółka chce restrukturyzacji, a raport pojawi się 15 maja. 15 maja publikację przesunięto na 21 maja. Podano jednak wówczas, że strata może sięgnąć 1 mld zł. 21 maja powtórzył się scenariusz z 15 maja. Spółka ponownie nie pokazała raportu, jednak podała kolejne ostrzeżenia przed odbiegającymi od normy wynikami. Jak pisze spółka, wstępna szacunkowa skonsolidowana strata netto Grupy Kapitałowej GetBack za rok 2017 wyniesie – zgodnie z najlepszą wiedzą emitenta na dzień 21 maja 2018 roku. – ok. 1,2 mld złotych. Urosła więc ona o 200 mln złotych względem poprzedniego komunikatu – alarmował Adam Torchała z Bankier.pl.

Również w poniedziałek, jak ujawniła „Dziennik Gazeta Prawna”, Komisja Nadzoru Finansowego skierowała do Prokuratury Regionalnej w Warszawie zawiadomienie ws. podejrzenia popełnienia przestępstwa przez zarząd Get- Back oraz trzy TFI (miały one nie wykonywać należytego nadzoru nad funduszami, których zarządzanie powierzono GetBack). Według dziennikarza „DGP” Bartłomieja Godusławskiego zarząd GetBack podejrzewany jest o „wyrządzenie szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenie ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji”. Centralne Biuro Antykorupcyjne zabezpieczyło dokumenty Get- Back oraz rozpoczęto przesłuchania świadków, jednak prokuratorzy nie postawili jeszcze zarzutów.

Gdzie płynęła kasa z GetBack?

Dziennikarze i politycy opozycji szybko zwrócili uwagę na to, kto przez lata był beneficjentem wydatków reklamowych i PR GetBack. Jeszcze kilka miesięcy temu portal mPolska24 informował, że GetBack był partnerem strategicznym gali z okazji 25-lecia „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza. Na przełomie kwietnia i maja politycy opozycji zwrócili uwagę, że GetBack był partnerem gali Człowieka Wolności „Sieci” – tygodnika braci Karnowskich. Jednak Michał Karnowski zapewnił, że GetBack nie zapłacił za to, że był partnerem gali. Tydzień temu „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że GetBack wynajmował agencję PR Bridge, prowadzoną przez byłych dziennikarzy tygodników „Do Rzeczy” i „Wprost”.

Według „Wyborczej” jeden z trzech partnerów w Bridge – Igor Janke (dawiej „Do Rzeczy”) mógł ułatwiać GetBack relacje z m.in. kierownictwem firm należących do skarbu państwa. To właśnie były dziennikarz miał zabiegać u szefostwa PKO BP i PFR o udzielenie finansowania GetBack (Janke jest bliskim znajomym prezesa PKO BP i wiceprezesa PFR). Po wyjściu na jaw tego faktu, Janke tłumaczył, że jego agencja zakończyła współpracę z GetBack, a on sam nie lobbował dla tej firmy, nie ułatwiał jej przedstawicielom kontaktów z politykami rządu i nie uczestniczył w przygotowywaniu komunikatu giełdowego spółki o negocjacjach z PKO BP i PFR.

Mimo zapewnień dziennikarza PR-owca media zwróciły uwagę, że Janke był obecny na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy GetBack. Ponadto GetBack wspierał Instytut Wolności, którego założycielem jest Igor Janke.

– Rola Jankego wydaje się mocno wykraczać poza zadania doradcy ds. mediów. Bezpośrednich dowodów, że łączył ludzi z Get- Backu z politykami obozu władzy, nie ma. Ale są pośrednie. Świetną platformą do takich kontaktów był wspomniany Instytut Wolności – komentowała red. Małgorzata Kolińska-Dąbrowska. – Agencja (Bridge – red.) nie podaje, czym konkretnie zajmowała się dla tej firmy. Janke zaznaczył, że jej obsługa została pozyskana w podobny sposób – jak w przypadku innych klientów – relacjonował zamieszanie portal WirtualneMedia.pl.

Początek kłopotów

16 kwietnia br. GetBack poinformował, że negocjuje z PKO BP i PFR finansowanie o charakterze kredytowo-inwestycyjnym do 250 mln złotych. Obie te instytucje szybko zdementowały podaną informację (później KNF ustaliła, że GetBack złożył formalne wnioski o finansowanie dopiero po trzech godzinach od przekazania komunikatu), a rada nadzorcza GetBack odwołała Konrada Kąkolewskiego z funkcji prezesa. Zaalarmowana zaistniałą sytuacją KNF zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków zarządu spółki. Odwołany prezes w oświadczeniach i wypowiedziach dla mediów wskazywał, że do problemów płynnościowych spółki „przyczyniła się bierność kontrolującego ją funduszu Abris, który nie chciał jej dokapitalizować i dopuścić do niej nowych inwestorów”.

W odpowiedzi przedstawiciele Abrisu złożyli pozew przeciwko Kąkolewskiemu o naruszenie dóbr osobistych. Ten z kolei zapowiedział złożenie takiego samego pozwu przeciwko funduszowi. Media zaczęły żyć informacją o listach, jakie odwołany prezes GetBack wysłał m.in. do premiera Mateusza Morawieckiego czy przewodniczącego KNF. 21 maja były prezes GetBack, Konrad Kąkolewski, przekonywał dziennikarzy, że firma jest warta 4,7 mld złotych, a kluczowe dla jej przyszłości jest pozyskanie nowych inwestorów.

Tego samego dnia, zamiast obiecywanego raportu, pojawił się komunikat, w którym GetBack poinformowało, że szacowana strata netto za rok 2017 będzie o 200 mln złotych wyższa. Oznacza to, że strata za ub. rok obecnie szacowana jest na ok. 1,2 mld złotych. Jednocześnie firma podkreśliła, że „szacunkowy wynik finansowy może ulec zmianie”, a jako nowy termin publikacji raportu wskazano 29 maja. Wartość wyemitowanych przez GetBack obligacji przekracza 2,5 mld złotych, a ich posiadaczami jest ok. 10 tys. osób.

Autor

Poprzedni artykułDemograficzna pustynia Europy
Następny artykułLudwik jak prawdziwy

Najnowsze