21.6 C
Warszawa
niedziela, 26 czerwca 2022

Wejście smoka

Koniecznie przeczytaj

Jak chiński wywiad wojskowy stworzył firmę produkującą telefony i świadczącą usługi telekomunikacyjne, by szpiegować obce państwa.

 ZTE, czołowy chiński producent telefonów, został założony przez chiński wywiad wojskowy, by łatwiej szpiegować obce państwa – ujawnili australijscy dziennikarze śledcze „Th e Sydney Morning Herald”. Według australijskich dziennikarzy chińska fi rma była oskarżana o korupcję urzędników już w kilkunastu państwach na świecie. Przed współpracą z nią ostrzegają również szefowie amerykańskich agencji wywiadowczych. Jednak w Polsce zarówno ZTE jak i drugi chiński gigant – Huawei stają się coraz popularniejsze.

Duży gracz

ZTE (Zhongxing Telecommunication Equipment) to najstarsza i druga (obok Huawei) największa chińska firma telekomunikacyjna, znana na całym świecie za sprawą telefonów komórkowych nowej generacji. Spółka powstała w 1985 roku, jednak dotychczas szczegóły tamtych wydarzeń nie były znane. Znane są natomiast wyniki globalnego podboju chińskiego producenta. Jak informował magazyn „Komputer Świat”, w 2016 roku Strategy Analytics uplasowała ZTE na szóstym miejscu producentów telefonów komórkowych (w samych Stanach Zjednoczonych chiński gigant zajął czwarte miejsce). Co roku ZTE na całym świecie sprzedaje ok. 45 mln telefonów. Pod koniec 2017 roku prezes ZTE Mobile Devices Lixin Cheng w rozmowie z CNBC wieszczył, że jego firma wkrótce dogoni takich gigantów jak amerykański Apple i koreański Samsung. Kluczem do podboju, według Chenga, miała być popularyzacja standardu 5G (standard sieci o średniej prędkości ok. 20 GB na sekundę).

– Jesteśmy przekonani, że staniemy się jednym z największych, globalnych dostawców smartfonów. Teraz, kiedy technologia zmienia się z 4G na 5G, wymaga ona bardzo wielu inwestycji, nowych technologii i innowacji, czyli tego, co jest największą siłą ZTE – przekonywał Cheng.

Burzliwy początek roku

Poważne problemy chińskich producentów telefonów zaczęły się z początkiem 2018 roku. Co prawda od lat uwagę amerykańskiego wywiadu i polityków zwracał fakt, iż coraz popularniejsze ZTE i Huawei są wspierane finansowo przez chińskie władze, jednak dopiero na początku bieżącego roku amerykańskie władze postawiły na stanowczą i jawną reakcję (wcześniej urzędnikom jedynie odradzano korzystania z chińskich telefonów). W styczniu reprezentant Teksasu Mike Conway (Republikanie) złożył propozycję ustawy, zakazującej zakup chińskich telefonów Huawei i ZTE przez amerykańską administrację. Kongresmen Conway wydał również oświadczenie, w którym określił chińską technologię komercyjną „wehikułem do szpiegowania amerykańskich agencji dla chińskiego rządu”, stwarzającą „istotne zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa”.

– Umożliwienie Huawei, ZTE (…) dostępu do komunikacji rządowej USA to zaproszenie do chińskiej inwigilacji wszystkich aspektów naszego życia – twierdził Conway. Inspiracją dla Amerykanów są działania Australijczyków. Canberra już w 2012 roku zablokowała możliwość udziału w przetargach dotyczących infrastruktury telekomunikacyjnej chińskim firmom. Zamieszanie, jakie wybuchło, zbiegło się w czasie z targami technologicznymi, na których chińskie firmy prezentowały swoje produkty. Ze sprzedaży telefonów Huawei wycofała się wówczas jedna z największych amerykańskich sieci komórkowych AT&T.

– Rynek amerykański jest zamożny i chłonny, dodatkowo bardzo często służy jako wyznacznik trendów w pozostałych częściach świata. Brak obecności na tym rynku to istotny problem dla obu firm, nie jest on jednak katastrofalny. Nadal przecież można zarabiać duże pieniądze w Europie, w Chinach i w pozostałych częściach świata. (…) Sugestia, by unikać zakupu sprzętów produkowanych przez firmy współfinansowane przez rząd dowolnego kraju, wydaje się jednak rozsądna – przekonywał red. Maciej Gajewski z branżowego portalu SpidersWeb.pl. Jednak już w lutym, w trakcie prac komisji ds. wywiadu Senatu Stanów Zjednoczonych szefowie sześciu agencji (w tym CIA i FBI) oficjalnie ostrzegli obywateli przed korzystaniem z produktów ZTE i Huawei. Dyrektor FBI Chris Wray ocenił, że spopularyzowanie chińskich produktów daje ich producentom oraz pośrednio chińskim władzom, narzędzia do wywierania presji, a nawet kontroli nad infrastrukturą telekomunikacyjną.

– Jesteśmy głęboko zaniepokojeni ryzykiem związanym z tym, że jakakolwiek spółka czy instytucja podporządkowana obcemu rządowi niepodzielającemu naszych wartości może zdobyć taką pozycję w naszych sieciach telekomunikacyjnych, która zapewniłaby jej możliwość wywierania presji lub kontrolowania naszej infrastruktury. A także możliwość złośliwego modyfikowania lub kradzenia informacji. I możliwość niewykrywalnego szpiegowania – przekonywał dyrektor FBI.

– To mit, że kapitał nie ma narodowości. Choć zimna wojna oficjalnie zakończyła się ponad ćwierć wieku temu, w dziedzinie szpiegostwa technologicznego mamy prawdziwy boom. Wywiad przemysłowy ściśle wiąże się z militarnym i politycznym – komentował lutowe zamieszanie red. Hubert Kozieł z „Rzeczpospolitej”.

Amerykanie na wojnie

W kwietniu amerykański sekretarz handlu nałożył na ZTE siedmioletni zakaz eksportu wszystkich produktów wytwarzanych bądź opracowywanych w Stanach Zjednoczonych. Tym samym wszelka współpraca ZTE z Amerykanami będzie niemożliwa do 2025 roku. Decyzja miała być pokłosiem ubiegłorocznego skandalu, gdy amerykańskie władze uznały, że ZTE złamało embargo, sprzedając swoje produkty Korei Północnej i Iranowi. Co prawda Chińczycy zapłacili karę (900 mln do- larów), ale najwyraźniej dla Amerykanów okazało się to niewystarczające.

– ZTE rzeczywiście grabiło sobie od dawna. Chińczycy mieli nie tylko zapłacić słoną grzywnę za współpracę z Kimem i ajatollahami, ale też zwolnić i ukarać 35 osób odpowiedzialnych za złamanie embarga. Przez rok „udało się” ukarać tylko cztery. Jednak zrzucenia bomby atomowej z powodu takiej sprawy nikt się nie spodziewał – komentowała embargo red. Sylwia Czubkowska z „Gazety Wyborczej”. Jak wyjaśniła red. Czubkowska – między 50 a 65 proc. telefonów ZTE korzysta z amerykańskich procesorów Qualcomm. Wynikający z embarga brak dostępu do nich, dla chińskiej firmy może okazać się zabójczy. Podobnie jak embargo na oprogramowanie – a te do chińskich telefonów dostarczał Google (Android).

Australijskie śledztwo

Największe zamieszanie wywołały jednak niedawne publikacje australijskich dziennikarzy śledczych z popularnej „The Sunday Morning Herald”. Jak ujawnili dziennikarze tej gazety – za powstaniem ZTE stał chiński wywiad wojskowy, a celem od początku było łatwiejsze szpiegowanie obcych państw. Pomysł na powstanie chińskiego producenta zrodzić się miał w ministerstwie ds. kosmicznych (nazwa ZTE – Zhongxing oznacza Pomyślność Chin). Dziennikarze w swoim materiale powołują się na dokumenty, które złożono w jednej ze spraw przeciwko ZTE, w Dallas w USA.

– Chińskie Ministerstwo ds. Kosmicznych stworzyło tę firmę, aby móc łatwiej wysyłać za granicę swoich agentów. Mogli oni mieć rozmaite „przykrywki” – na przykład naukowca czy biznesmena. Tak naprawdę chodziło o gromadzenie danych wywiadowczych – ma wynikać z tych dokumentów, cytował wyniki śledztwa red. Mateusz Madejski z portalu Bezprawnik.pl. Co więcej – z akt ma również wynikać, że Chińczycy chętnie korumpowali urzędników. Jako przykład podana była Liberia, gdzie ZTE walczyła o intratne zlecenia, a urzędnicy, działający na korzyść Chińczyków, mogli dostać ok. 5 proc. wartości takich kontraktów. Według australijskich dziennikarzy ZTE oskarżono o korupcję już w co najmniej osiemnastu krajach.

Przedstawiciele ZTE na kolejne oskarżenia konsekwentnie zaprzeczają. Jednak jak zauważył red. Madejski, oprócz Amerykanów i Australijczyków również kraje europejskie zaczynają wycofywać się ze współpracy z Chińczykami. Np. Norwegowie zabronili narodowemu funduszowi inwestowania w ZTE (jako powód podano ryzyko korupcji).

Autor

Poprzedni artykułWolność w niewoli
Następny artykułBubel prawny dekady

Najnowsze