1.6 C
Warszawa
wtorek, 29 listopada 2022
Advertisement

Trump straszy Niemcy

Koniecznie przeczytaj

Czy Stany Zjednoczone podniosą cło na auta z Unii Europejskiej?

Prezydent Donald Trump zagroził wprowadzeniem 20-proc. cła na auta z Unii Europejskiej, oskarżając Wspólnotę o tworzenie barier dla rozwoju firm amerykańskich. Po zapowiedziach Trumpa błyskawicznie spadły kursy akcji czołowych niemieckich koncernów samochodowych, a wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Jyrki Katainen zagroził akcją odwetową.

America First

Choć niemiecka prasa i politycy na zapowiedzi Donalda Trumpa zareagowali nerwowo, to polityka prezydenta była znana od dawna. Korzyści płynące z protekcjonizmu Trump głosił jeszcze w latach 80., m.in. w wywiadzie dla „Forbesa”, w którym to zapowiedział, że gdyby został prezydentem, to nałożyłyby wysokie cła na niemieckie samochody. Dziś amerykański rynek jest dla niemieckiej motoryzacji jednym z najważniejszych. Tylko w 2017 roku 15 proc. samochodów wyprodukowanych przez Mercedes-Benz i BMW sprzedano właśnie w Stanach Zjednoczonych. W przypadku Audi było to 12 proc., a zmagającego się z aferą spalinową Volkswagena 5 proc.

Od dłuższego czasu ministerstwo handlu Stanów Zjednoczonych bada, czy import aut oraz ich części stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Jak poinformował szef resortu – Wilbur Ross, raport dotyczący tej kwestii ma być gotowy pod koniec lipca, najpóźniej w sierpniu. To właśnie jego wyników i zapowiedzi prezydenta najbardziej boją się obecnie Niemcy. Co ciekawe – polityka Trumpa wobec Niemiec zyskuje uznanie nawet wśród polityków europejskich. Np. wicepremier, szef MSW Włoch Matteo Salvini ocenił, że prezydent Trump swoją polityką handlową chce „powstrzymać niemiecką arogancję”.

– Politykę handlową trzeba przestudiować na nowo. Włochy są potęgą w dziedzinie eksportu, a zatem należy chronić towary made in Italy. Myślę, że polityka Donalda Trumpa ma przede wszystkim powstrzymać niemiecką arogancję, a Włochy nie powinny ulec ani jednej, ani drugiej operacji – powiedział wicepremier, odnosząc się do kwestii ceł. Sam Salvini, w trakcie kampanii wyborczej we Włoszech, chwalił politykę handlową Trumpa i postulował wprowadzanie ceł, by chronić włoskie produkty, przedsiębiorców i pracowników. Obawy związane z wprowadzeniem przez Stany Zjednoczone ceł na niemieckie samochody i ich części wyraziła z kolei polska minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz.

– To przed czym przestrzegaliśmy, to aby tej wojny celnej nie rozpętywać, bo bardzo często po kroku A pojawia się krok B, ochota na ciąg dalszy – powiedziała dziennikarzom minister, podczas forum gospodarczego Wizja Rozwoju w Gdyni. Minister Emilewicz nie ma wątpliwości, że w ramach odwetu Komisja Europejska może podnieść cła na produkty szczególnie wrażliwe dla amerykańskiej gospodarki. Niemniej minister zaznaczyła, że nowowprowadzone przez Stany Zjednoczone cła na aluminium i stał „nie są szczególnie bolesne dla polskiego rynku”.

– Słyszymy jednak teraz o kolejnym kroku, planowanym ze strony Stanów Zjednoczonych, części samochodowe i samochody – ten krok może mieć dla nas poważne znaczenie. […] Polska jest dzisiaj hubem motoryzacyjnym Europy, produkujemy bardzo dużo części samochodowych, w ubiegłym roku to ponad 19 mld dolarów, eksport części samochodowych to ponad 8 procent naszego eksportu – dodała Emilewicz.

Niemcy szukają pomocy

Wspomniane przez minister Emilewicz cła na stal i aluminium, mogą jednak posłużyć jako lewar dla szukających sojuszników Niemców. Przypomnijmy – to sekretarz handlu Wilbur Ross zapowiedział wprowadzenie karnego cła na stal i aluminium z Unii Europejskiej. O ich planowanej wysokości (25 proc. na stal, 10 proc. na aluminium) prezydent informował jeszcze w marcu br. Wprowadzenie karnych ceł było później dwukrotnie odkładane, w związku z negocjacjami między Stanami Zjednoczonymi a Unią ws. nowych warunków europejskich dostaw tych produktów. Wśród ofert ze strony administracji Trumpa była m.in. rezygnacja z karnych ceł, w zamian za ograniczenie o 10 proc. eksportu europejskich surowców do Stanów. Ostatecznie negocjacje padły, a sekretarz handlu poinformował o wprowadzeniu od czerwca karnych ceł (również na stal i aluminium z Kanady i Meksyku).

– Oczekujemy dalszych negocjacji, zarówno z Kanadą jak i Meksykiem z jednej strony, a z drugiej strony z Komisją Europejską, ponieważ są także inne kwestie do rozwiązania – ogłosił Ross, cytowany przez agencję Reuters. Jeżeli zapowiedzi Unii Europejskiej wejdą w życie, to odwetem za karne cło na stal i aluminium ma być unijne cło na import amerykańskich towarów o wartości 2,8 mld euro rocznie. Na liście towarów, które unijne ograniczenia miałyby dotknąć, są np. motocykle Harley Davidson, burbon czy dżinsy.

– Nie chcemy wojny handlowej. To Unia Europejska zdecyduje, czy będzie chciała wprowadzić działania odwetowe. Wtedy jednak trzeba będzie sobie zadać pytanie, jak zareaguje na to Trump. […] Jeśli dojdzie do eskalacji, to dlatego, że Unia Europejska zdecyduje się na retorsje – zapowiedział sekretarz Ross w wywiadzie dla „Le Figaro”, pytany o perspektywę działań odwetowych Unii. Jednak to właśnie różnice w bilansie handlu motoryzacyjnym wzbudzają największe kontrowersje. Według Eurostatu w 2017 roku z Unii Europejskiej do Stanów Zjednoczonych trafi ły samochody osobowe warte 37,5 mld euro. Z kolei auta ze Stanów Zjednoczonych do Unii Europejskiej o wartości zaledwie 6,2 mld euro. Co więcej – na amerykańskie auta Unia nakłada 10 proc. cło, podczas gdy amerykańskie cło na pojazdy z Unii wynosi tylko 2,5 proc. W przypadku nałożenia ceł na niemieckie pojazdy i części do nich zdecydowane akcje zapowiadają niektórzy przedstawiciele unijnych władz.

– Władze Unii Europejskiej zareagują na każde posunięcie Stanów Zjednoczonych zmierzające do podniesienia ceł na wszystkie samochody montowane w Unii Europejskiej. Jeśli zdecydują się podnieść cła importowe, nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko zareagować — zapowiedział w wywiadzie dla „Le Monde” wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Jyrki Katainen.

– Nie chcemy walczyć publicznie za pośrednictwem Twittera. Musimy skończyć z tą eskalacją – dodał Katainen. To z kolei odpowiedź na wpisy prezydenta Trumpa w portalu społecznościowym. Wśród nich zeszłotygodniowy wpis prezydenta: „Jeśli te taryfy i bariery nie zostaną szybko złamane i zlikwidowane, nałożymy 20-procentowe taryfy na wszystkie ich samochody sprowadzane do Stanów Zjednoczonych. Montujcie je tutaj!”.

We wspomnianym wywiadzie dla „Le Monde” wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej przekonywał, że niektórzy członkowie amerykańskiego kongresu (z obu partii), jak i przedstawiciele sektora prywatnego „niekoniecznie podzielają poglądy prezydenta”. Co ciekawe – w odpowiedzi na wypowiedzi Donalda Trumpa i jego wpisy w mediach społecznościowych, niemieckie media zaczęły wypominać prezydentowi, że zarówno on, jak i jego rodzina posiada i korzysta z niemieckich samochodów. Jak podsumował „Deutsche Welle”, prezydent posiada Mercedesa SLR McLaren›a i Mercedesa-Maybacha, córka Tiffany jeździ Audi 5, żona Melania korzysta z Rolls-Royce›a Phantoma, a córkę prezydenta Ivankę „widziano w starym Mercedesie Cabrio”.

Autor

Poprzedni artykułSzwajcarskim tropem
Następny artykułEuroidiotyzm

Najnowsze