20 C
Warszawa
niedziela, 3 lipca 2022

Rząd na kursie kolizyjnym ze skarbówką

Koniecznie przeczytaj

Funkcjonariusze celno-skarbowi nie wykluczają protestu. Gorąco jest również w służbie cywilnej. „GF” dotarła do uchwały protestacyjnej związkowców oraz pism do resortu fnansów.

Pielęgniarki, policjanci, kolejarze oraz nauczyciele. Lista buntujących się zawodów, finansowanych z państwowej kasy, jest długa i na razie rząd nie ma pomysłu na jej skrócenie. Przeciwnie, lista się jeszcze wydłuży. Niedługo bowiem może dojść do potężnego protestu funkcjonariuszy oraz urzędników służb skarbowych. Jak na ironię losu przystało, to właśnie dzięki ich pracy premier Morawiecki zbudował mit państwa walczącego z mafiami podatkowymi. W tle tej walki ginęły jednak głosy celników i urzędników wołających o podwyżki, o waloryzację wynagrodzeń oraz o polepszenie warunków pracy.

Poziom frustracji w środowisku „skarbowców” przekroczył punkt krytyczny, czego dowodem jest uchwała związkowców, do której dotarła „Gazeta Finansowa”. Mowa w niej o proteście i o niespełnionych obietnicach przez resort finansów. Dokument został rozesłany niemal do każdego urzędu skarbowego i celno-skarbowego w Polsce. I zyskał zdecydowany poklask „w branży”. „GF” poznała również treść listu związkowców do minister finansów Teresy Czerwińskiej. Zawiera on długą listę postulatów, z których większość sprowadza się do polepszenia sytuacji finansowej funkcjonariuszy. Rząd nie może przejść obojętnie obok tych niepokojów. Urzędnicy i funkcjonariusze stanowią trzon machiny tłoczącej setki miliardów złotych do budżetu państwa. Jej zacięcie może doprowadzić do niewyobrażalnych strat w finansach publicznych.

Celnicy kontra ministerstwo

Środowisko funkcjonariuszy skarbowych już od dawna domaga się polepszenia warunków pracy. Pracownicy służb celno-skarbowych za każdym razem odbijali się jednak od ścian resortu przy ulicy Świętokrzyskiej w Warszawie. Nie udało im się wywalczyć waloryzacji o stopę inflacji, nie zostali również dopisani do listy służb mundurowych, które w 2019 roku otrzymają podwyżki. Brak odpowiedzi ze strony rządu wymusił na funkcjonariuszach podjęcie innych działań. Opracowali oni własny projekt przepisów, a następnie zorganizowali zbiórkę 100 tysięcy podpisów, potrzebnych do zapoczątkowania procesu legislacyjnego. Nie wiadomo, czy zbiórka się powiodła. Do tej pory żaden społeczny projekt nie pojawił się na stronach resortu finansów. Należy zatem zakładać, że ten pomysł spalił na panewce.

Funkcjonariusze nie złożyli jednak broni. 18 października Zarząd Główny Związku Zawodowego Celnicy PL podjął uchwałę w sprawie protestu w Krajowej Administracji Skarbowej. „GF” poznała jej treść. Funkcjonariusze stwierdzają w niej, że w administracji skarbowej występują „niepokoje społeczne”, a resort finansów stroni od podjęcia jakiegokolwiek dialogu. Uchwała, w której posiadaniu jest „GF”, nie precyzuje jednak, o jakie formy protestu konkretnie chodzi. Proszący o zachowanie anonimowości funkcjonariusz celny, z którym rozmawiała „GF”, przyznał, że w grę wchodzi tzw. strajk włoski, polegający na wykonywaniu obowiązków służbowych w sposób ograniczony. Dodał jednak, że jest to tylko jeden z pomysłów i na razie związkowcy nie mają opracowanej kompleksowej strategii protestu.

„GF” dotarła również do listu Związku Zawodowego Celnicy PL z 21 września do minister finansów Teresy Czerwińskiej. Funkcjonariusze sformułowali w nim listę 17 postulatów. Pierwszy z nich dotyczy podwyższenia motywacyjnych uposażeń o 50 zł na jednego funkcjonariusza. Celnicy domagają się również odmrożenia waloryzacji wynagrodzeń, a także przywrócenia pełnego uposażenia za czas absencji chorobowej nieprzekraczający 30 dni w roku. Związkowcy upominają się także o podwyżkę dla wszystkich funkcjonariuszy, których wynagrodzenie zasadnicze nie przekracza 3050 zł. Taką obietnicę sformułował ponad rok temu Szef KAS Marian Banaś.

Nie została ona jednak zrealizowana. Jeden z postulatów dotyczy ponadto utworzenia funduszu na nagrody z pieniędzy, które skarb państwa odzyskał w wyniku działania funkcjonariuszy. Związkowcy przypominają w liście do minister Czerwińskiej, że funkcjonariusze skarbowi to jedyna formacja mundurowa, której rząd nie zagwarantował podwyżek ponad wskaźnik inflacji. „Funkcjonariusze wszystkich innych służb otrzymają w 2019 roku podwyżki przekraczające znacząco próg inflacji” – czytamy w liście.

„Tylko funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej są pomijani, a ich średnie uposażenie jest najniższe spośród wszystkich służb mundurowych” – skarżą się związkowcy. Celnicy zwracają również uwagę na nieadekwatny do realizowanych zdań poziom wyposażenia służb skarbowych. „Sprzęt zakupiony wiele lat temu jest wyeksploatowany” – podkreślają. W ostatnim akapicie związkowcy stwierdzają, że sytuacja finansowa niektórych funkcjonariuszy jest wręcz „krytyczna”, a „poziom frustracji” wzrósł jeszcze bardziej po tym, jak zmniejszyła się różnica w wynagrodzeniach pomiędzy osobami z wieloletnim doświadczeniem a nowoprzyjętymi do służby. „Z KAS odchodzą doświadczeni pracownicy i funkcjonariusze na skalę niespotykaną dotychczas” – puentują celnicy.

Niepokoje w korpusie cywilnym

Niezadowoleni ze swojej sytuacji finansowej są również pracownicy służby cywilnej. „GF” dotarła do listu Rady Krajowej Sekcji (RKS) Pracowników Skarbowych NSZZ „Solidarność” do Szefa KAS Mariana Banasia. Zarzuty i postulaty urzędników różnią się nieco od tych sformułowanych przez funkcjonariuszy. Ci pierwsi skarżą się przede wszystkim na ograniczoną liczbę awansów. Podnoszą, że funkcjonariusze są lepiej traktowani, częściej awansują oraz są gloryfikowani w przekazach medialnych, jako bohaterowie walki z mafiami VAT.

„Dlaczego ustawa o KAS gwarantuje funkcjonariuszom awans po określonej liczbie lat, a pracownicy cywilni mogą na tym samym stanowisku pracować nawet cały okres zatrudnienia?” – pytają retorycznie związkowcy. Urzędnicy przypominają Banasiowi, że ich praca jest nie mniej istotna i nie mniej odpowiedzialna od funkcjonariuszy. „Pracownicy cywilni wykonują faktycznie najbardziej istotne czynności, np. prowadząc przesłuchania, sporządzając inwentaryzacje, uczestnicząc w przeszukaniach” – czytamy w liście. Związkowcy przypominają również Szefowi KAS, że obowiązujące przepisy nie pozwalają im na prowadzenie działalności gospodarczej, co w sposób dodatkowy ogranicza ich finansowo.

Pracownicy cywilni skarżą się także na – ich zdaniem – niesprawiedliwe regulacje dotyczące pracy po godzinach. Zwracają uwagę, że nie dotyczą ich przepisy Kodeksu pracy, lecz regulacje o służbie cywilnej, na których gruncie nadgodziny nie są wliczane do miesięcznych wynagrodzeń. Ich zdaniem jest to „skrzętnie wykorzystywane przez przełożonych z uwagi na nadmierny zakres nakładanych zadań w stosunku do liczby zatrudnionych pracowników”. List kończy się przestrogą skierowaną pod adresem szefa administracji skarbowej: „Jeżeli nie będzie inaczej, źle to wróżyć będzie dalszemu funkcjonowaniu KAS, gdyż wszelkiego rodzaju nieuzasadnione różnice czy preferowanie tylko jednej grupy osób generować będą niepotrzebne, ale oczywiste i szkodliwe konflikty”.

Propozycja ministerstwa nie załatwia sprawy

Problem urzędników cywilnych nie dotyczy wyłącznie pracowników skarbówki, lecz niemal całej „budżetówki”. Wszystkich bowiem obowiązują takie same zasady obliczania wynagrodzeń. Opierają się one na tzw. kwocie bazowej, która od 10 lat pozostaje zamrożona na poziomie 1873,84 zł. Pensja „na rękę” wynika z przemnożenia tej kwoty przez odpowiedni współczynnik. Wartości mnożników są jednak symboliczne i w sposób znikomy podnoszą realne pensje. Potwierdzają to informacje zawarte w sprawozdaniu szefa służby cywilnej za 2017 rok, z których wynika, że ok. 27 tys. członków korpusu cywilnego w administracji terenowej (czyli 62 proc. łącznej liczby urzędników) otrzymywało na rękę mniej niż 2,1 tys. zł. Z raportu wynika również, że realny wzrost płac w urzędach był niższy niż w gospodarce narodowej.

Postulaty urzędników służby cywilnej są zatem w pełni uzasadnione. Przez długie lata były jednak odsuwane przez rządzące elity na dalszy plan. Podobną strategię stosuje od 2015 roku obecny rząd. Dopiero w tym roku pojawiły się konkretne propozycje ze strony resortu finansów. Rząd musiał zareagować, ponieważ związkowcy działający w imieniu urzędników zagrozili, że sparaliżują wypłacanie 500+. Do tego doszły zapowiedzi strajków ze strony pracowników ZUS-u oraz urzędów wojewódzkich. Zaowocowało to zapowiedzą podwyższenia o 2,3 proc. kwoty bazowej od przyszłego roku.

Wzrosnąć o 2 proc. ma również fundusz wynagrodzeń. Zmiany te nie odnoszą się jednak do postulatów mundurowych funkcjonariuszy celno-skarbowych, a tym samym nie eliminują ryzyka protestów oraz strajków z ich strony. Propozycje rządu nie uwzględniają również żądań skarbowców w służbie cywilnej, którzy domagają się traktowania ich na równi z funkcjonariuszami oraz zwiększenia liczby awansów. Ci drudzy już raz pokazali, że nie rzucają słów na wiatr. Dziesięć lat temu w ok. 70 proc. urzędach skarbowych przeprowadzono akcję protestacyjną polegającą na celowym „spowolnieniu” pracy. Urzędnicy robili sobie wówczas przerwy co 5 minut, brali urlopy na żądanie oraz odsyłali podatników z kwitkiem.

Autor

Poprzedni artykułMistrzowski sport i pieniądze
Następny artykułTerminale górą

Najnowsze