2.1 C
Warszawa
wtorek, 6 grudnia 2022
Advertisement

Pierwsza wojna Xi Jinpinga

Koniecznie przeczytaj

Czy Chiny użyją siły, by przejąć kontrolę nad Tajwanem? Prezydent Tsai Ing-wen poprosiła o udzielenie międzynarodowego wsparcia.

Prezydent Xi Jinping oświadczył, że Chiny zastrzegają sobie prawo do użycia siły, aby przejąć kontrolę nad Tajwanem. Przemówienie Xi Jinpinga wzbudziło olbrzymie kontrowersje na świecie. Z kolei w weekend prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen poprosiła o udzielenie międzynarodowego wsparcia. – Gdyby społeczność międzynarodowa nie wspierała demokratycznego kraju, który był zagrożony, moglibyśmy zapytać, który kraj może być następny? – zapytała Tsai. Czy Pekin odważy się do zbrojnego przejęcia kontroli nad Tajpej i zakończy istnienie Republiki Chińskiej?

Dwa orędzia
Pierwszego stycznia, w trakcie noworocznego przemówienia prezydent Tajwanu stwierdziła, że Chiny muszą używać pokojowych metod w rozwiązywaniu swoich sporów z Tajpej.

– Chciałabym w tym miejscu zwrócić się do Chin, by uznały wprost fakt istnienia Republiki Chińskiej na Tajwanie. […] Chiny muszą respektować przywiązanie 23 milionów ludzi do wolności oraz demokracji i muszą używać pokojowych i równoprawnych metod do rozwiązywania różnic między nami – mówiła Tsai, zwracając uwagę na rosnącą presję ze strony Pekinu. Sprawująca urząd prezydenta od 2016 roku Tsai (jednocześnie pierwsza kobieta na tym stanowisku) od początku swojej kadencji mierzy się z krytyką ze strony Chin kontynentalnych. Komunistom nie podobają się postulaty niepodległościowe Demokratycznej Partii Postępu – rodzimej partii prezydent. Oprócz prowadzenia lobbingu w państwach uznających niepodległość Tajwanu i ograniczeniu dialogu z władzami w Tajpej, wojska chińskie przeprowadziły manewry wojskowe w pobliżu wyspy. Ponadto za zbliżeniem z Pekinem opowiada się tajwańska opozycja z Partii Narodowej – Kuomintang. Sama Tsai Ing-wen dotychczas przekonywała, że jej celem jest tylko utrzymanie status quo. Dzień po przemówieniu Tsai głos zabrał prezydent Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping.

– Tajwan jest częścią jednych Chin. […] Chińczycy po obu stronach Cieśniny Tajwańskiej powinni czynić wspólne wysiłki, mając na celu narodowe zjednoczenie – przekonywał Xi Jinping w odezwie do Tajwańczyków, wygłoszonej w obecności przedstawicieli władz i tajwańskich przedsiębiorców. Duże kontrowersje i reakcje na świecie wywołała jednak druga część przemówienia, w której prezydent Chin powiedział, że Tajwańczycy muszą uznać, że niepodległość przyniosłaby Tajwanowi „olbrzymią katastrofę”.

– Chiny nie zaatakują Chińczyków. Chcemy przy najwyższej szczerości i pogłębieniu najcięższej pracy dążyć do pokojowego zjednoczenia. […] Nie obiecujemy wyrzeczenia się użycia siły i zachowujemy możliwość użycia wszelkich niezbędnych środków (by doprowadzić do zjednoczenia – red.). Historyczne i prawne fakty, że Tajwan jest częścią Chin i obie strony Cieśniny Tajwańskiej należą do jednych i tych samych Chin, nie mogą nigdy zostać zmienione przez nikogo, ani żadną siłą. […] Chińczycy po obu stronach Cieśniny Tajwańskiej powinni czynić wspólne wysiłki, mając na celu narodowe zjednoczenie. […] Po pokojowym zjednoczeniu Tajwan będzie cieszył się trwałym pokojem, a ludzie będą cieszyć się dobrym i dostatnim życiem. Z wielkim wsparciem ojczyzny dobrobyt rodaków z Tajwanu jeszcze wzrośnie, ich przestrzeń do rozwoju będzie jeszcze większa – zapowiedział Xi Jinping. Co istotne – przemówienie przywódcy Chin zbiegło się z 40. rocznicą zaprzestania ostrzału tajwańskich wysp przez komunistów i odwilży w stosunkach między Pekinem a Tajpej.

Apel Tajpej
Tuż po przemówienia prezydenta Chin ukazała się odpowiedź Tsai Ing-wen, która oświadczyła, że Tajwan nie zaakceptuje polityki „jednego państwa, dwóch systemów” i wezwała Pekin do uszanowania woli i potrzeb Tajwańczyków. Natomiast kilka dni później prezydent poprosiła o udzielenie Tajwanowi międzynarodowego wsparcia. – Mamy nadzieję, że społeczność międzynarodowa potraktuje to poważnie i będzie w stanie wyrazić swoje poparcie i pomóc nam. […] Gdyby społeczność międzynarodowa nie wspierała demokratycznego kraju, który był zagrożony, moglibyśmy zapytać, który kraj może być następny – oświadczyła Tsai Ing-wen.

– W swoim przemówieniu z 2 stycznia prezydent Chin zarzekał się, że nie będzie podbijał Tajwanu siłą, bo „Chińczycy nie będą się bić z Chińczykami”. Takie zapewnienie nie przeszkadza mu jednak, by w kolejnych zdaniach rezerwować użycie wojska jako ostateczność w staraniach o Tajwan. Xi twierdzi także, że w procesie przyszłej unifikacji najlepszy dla Tajwanu byłby model „jeden kraj, dwa systemy”, który Pekin stosuje wobec Hongkongu od 1 lipca 1997 roku, czyli przejęcia miasta od Wielkiej Brytanii. Antychińska opozycja na Tajwanie zdaje sobie jednak sprawę, iż są to zapewnienia niedające szansy na rzeczywistą odrębność prawną oraz administracyjną, co doskonale widać na przykładzie niekończących się prób uzyskiwania większego wpływu na Hongkong przez rząd w Pekinie – ocenia red. Rafał Tomański z „Business Insider”.

Wielki brat patrzy
Burzliwa wymiana przemówień między Tajpej i Pekinem poprzedzona była serią demonstracji na Tajwanie. Zgromadziły one każdorazowo od 10 do 20 tysięcy osób. Ich inicjatorów (m.in. Liga na rzecz Reformy Systemu Podatkowego i Prawa) i postulaty były porównywane w mediach do tych organizowanych we Francji. Tu również demonstranci sięgnęli po żółte kamizelki, a uczestnicy zbierali się przed siedzibą resortu finansów. Na uwagę zasługują treści przemówień demonstrujących, które błyskawicznie obiegły agencje prasowe, a które to budowały pozytywny wizerunek Chin.

– Tu chodzi o naszą przyszłość. Porównujemy swoje zarobki z pensjami w Hongkongu i Chinach kontynentalnych i chcemy wiedzieć, skąd bierze się tak duża różnica. Wielu moich kolegów ze szkoły chce założyć firmy […], ale z powodu podatków wiele małych biznesów upada – mówiła jedna ze studentek, cytowana przez agencję AP.

– Zobaczyliśmy, że (Emmanuel) Macron się ugiął, a to nas zachęciło do protestowania, mamy nadzieję, że nasz głos usłyszy prezydent (Tajwanu – red.). Głównym winowajcą jest ministerstwo finansów. To wpływowa instytucja, która powoduje ubóstwo na Tajwanie – przekonywała dziennikarzy działaczka Ligi na rzecz Reformy Systemu Podatkowego i Prawa Wang Chih-lan. Ponadto demonstranci oskarżali rządzących o przypadki błędnego naliczania podatku i długiej procedury odwoławczej (wiążącej się z dużymi kosztami). Co istotne – pod względem podatków Tajwan jest obecnie na 33. miejscu w rankingu KPMG (obejmuje 135 krajów i regionów świata), a wspomniana Francja na miejscu 12. Dla prezydent Tsai Ing-wen rok 2019 będzie bez wątpienia testem siły. W listopadzie 2018 r. jej Demokratyczna Partia Postępowa odniosła porażkę w wyborach samorządowych, a sama prezydent ustąpiła z funkcji przewodniczącej partii. Za rok odbędą się natomiast wybory prezydenckie, w których przyjdzie jej się zmierzyć z kandydatem Kuomintangu, który w ostatnich latach z partii narodowców zmienia się w orędowników Pekinu. Wśród najważniejszych sojuszników Tajpej na arenie międzynarodowej pozostają Stany Zjednoczone, które w wypadku wojny najpewniej wsparłyby Tajwan. Najdotkliwszym ciosem dla tajwańskiej dyplomacji było natomiast otwarcie dialogu Watykanu z Pekinem. Watykan to jedno z państw oficjalnie uznających Republikę Chińską.

Autor

Poprzedni artykułBez znieczulania – Zła zmiana
Następny artykułKlubowe bankructwa

Najnowsze