12 C
Warszawa
wtorek, 27 września 2022

Powrót aluzji

Koniecznie przeczytaj

Walka z polityczną poprawnością w mediach elektronicznych zacznie niedługo przypominać walkę z komunistyczną cenzurą.

 W czasach komuny w Polsce kabaret święcił triumfy. Do perfekcji dopracowano sztukę aluzji: żartów, które cenzorzy puszczali, ponieważ ich nie rozumieli. Polscy kabareciarze, reżyserzy, autorzy książek w czyn wprowadzili zasadę, że dowcip, który cenzor zrozumiał, zasługuje na konfiskatę. Teraz, gdy największe platformy komunikacji internetowej, takie jak Google.com (właściciel m.in. największego na świecie serwisu z filmami wideo YouTube.com) czy Facebook zaczynają coraz bardziej cenzurować użytkowników, aluzja ma szansę triumfalnie powrócić do świata komunikacji. Nie tylko w Polsce, lecz i na świecie. Popularne stało się już dziś hasło „rowery z Googla”, jak pisarz i publicysta Rafał Ziemkiewicz określa coraz bardziej szalejących cenzorów z tego medium.

O ile peerelowscy cenzorzy czytali i ręcznie zaznaczali „podejrzane” fragmenty, o tyle giganci internetowi posługują się przy cenzurze algorytmami. Jeżeli pojawia się w materiale słowo „pedał” w połączeniu z „LGBT”, to materiał prawie na 100 proc. zyska miano takiego, który szerzy nienawiść i zostanie zablokowany. Właśnie dlatego aluzja rzucona przez Ziemkiewicza o „rowerach z Googla” jest świadectwem początku pewnego trendu walki z terrorem politycznej poprawności. Narzędzia cenzorskie niemal z automatu są narzędziami tępymi. Aby zrozumieć aluzję i jej kontekst, nie wystarczy automat. Trzeba żywego człowieka. Niektóre żarty są zresztą tak kontekstowe i sytuacyjne, że są nieczytelne dla osób nie rozumiejących konwencji. Dlatego Janowi Pietrzakowi w latach 80. wystarczyło powiedzieć do publiczności „spasiba” („dziękuję” po rosyjsku), aby publika pokładała się ze śmiechu. Każdy taki żart wprost łączy się z kolejnymi.

W teorii poprawność polityczna miała być narzędziem walki z poniżaniem i dyskryminacją (etniczną, religijną, orientacji seksualnych). W praktyce stała się sposobem na terroryzowanie przeciwników w debacie publicznej. Wystarczy przypomnieć, że w ramach właśnie politycznej poprawności ocenzurowano parę lat temu wierszyk Juliana Tuwima „Murzynek Bambo”. Zniknął z niego wers o uciekaniu Murzynka przed mamą na drzewo. Dlaczego? Bo jak wiadomo sugerowanie, że czarne dzieci chodzą po drzewach jest obraźliwe. Są też próby, całkiem poważne, aby staropolskie słowo „Murzyn”, będące kompletnie neutralne, zastąpić słowem Afropolak.

W tej na pozór idiotycznej licytacji o nieagresywny język jest logika. Otóż sposób w jaki opisujemy rzeczywistość, przekłada się później na czyny. Wystarczy pokazać różnicę w wynikach badań opinii publicznej. Jeżeli zadamy pytanie, czy jesteś „za czy przeciw aborcji”, to liczba zwolenników będzie znacznie mniejsza niż gdy pytanie zabrzmi: „czy jesteś za zabijaniem dzieci nienarodzonych”. Dlatego właśnie lewicowe (w USA używa się terminu „liberalne”) media promują odmóżdżającą papkę. Jeżeli bowiem coś absurdalnego nie jest nazwane po imieniu, to łatwiej to przeforsować. Dlatego środowiska LGBT nie mówią wprost, że chcą uczyć w szkołach dzieci, że każdy może sobie wybrać, czy chce być chłopcem czy dziewczynką, a także, że dowolnie może zmieniać obiekty swoich zainteresowań seksualnych. Całość tej pseudonauki nazywa się „edukacją seksualną”. Tych, którzy zaś próbują opisywać, co to środowisko rozumie pod tym terminem, nazywa się „szerzącymi nienawiść”.

Dlatego dziś już warto popularyzować takie określenia jak „rowery z Googla”. Jestem przekonany, że ludzka kreatywność wygra z cenzurą. Przypomina mi się tutaj żart o tym, że jak pewna papuga obrażała milicjanta (w czasach PRL-u uchodził za synonim braku rozgarnięcia), wyzywając go od głupków. Stróż państwa komunistycznego w końcu nie wytrzymał i zapowiedział papudze i jej właścicielowi, że następnym razem, kiedy zostanie nazywany głupkiem, to papugę oskubie. Gdy kolejnego dnia papuga zobaczyła milicjanta, zadała mu „standardowe” pytanie: Ty, niebieski, wiesz co? Milicjant zjeżył się i wrzasnął CO? Na co papuga, wyluzowana, ty dobrze wiesz co…

Autor

Poprzedni artykułAlternatywa dla Merkel
Następny artykułPodatek od “optymalizacji”

Najnowsze