10 C
Warszawa
sobota, 24 września 2022

Rozwód po brytyjsku

Koniecznie przeczytaj

Czy jesteśmy przygotowani do brexitu?

Najdłuższa telenowela polityczna w Unii Europejskiej się skończyła. Wielka Brytania podpisała 24 stycznia porozumienie z UE i opuszcza wspólnotę po trwającym prawie cztery lata spektaklu. Referendum w tej sprawie odbyło się bowiem 3 czerwca 2016 r., a formalnie wniosek o opuszczenie UE Wielka Brytania złożyła 29 marca 2017 r. Na razie większych wstrząsów związanych z brexitem nie będzie. Rozpoczyna się bowiem trwający do końca 2020 r. okres, w którym Wielka Brytania wycofuje się co prawda z Unii, ale pozostaje członkiem wspólnego rynku, będzie płacić składki, na jej terytorium zaś będzie obowiązywać unijne prawo. Zjednoczone Królestwo nie będzie miało jedynie prawa głosu. W tym czasie obie strony mają wypracować warunki „współżycia po rozwodzie”. Dla zwykłych Polaków oznacza to, że przez najbliższe 11 miesięcy nie będzie żadnych ograniczeń w podróżowaniu do Wielkiej Brytanii. Aby wjechać na jej terytorium nie będą również potrzebne paszporty. Wystarczy dowód osobisty. Do końca roku nie zmienią się też warunki eksportu i importu towarów między Wielką Brytanią a Polską. Będzie więc jak było.

Bomba z opóźnionym zapłonem
Widać, że premier Boris Johnson potrzebował więc sukcesu. Wygrał zdecydowanie wybory do parlamentu, zdruzgotał lewicową Partię Pracy, która miała najgorszy wynik od ponad 80 lat. Johnson odniósł więc sukces wizerunkowy: 1 lutego Wielka Brytania nie będzie już − jak obiecywał – członkiem UE. Problemy związane z tym rozwodem jednak pozostały. Johnson dał sobie 11 miesięcy, aby je rozwiązać. Nikt ich jednak, nawet on sam, nie dał rady pokonać w ciągu minionych trzech lat. Największą bolączką Brytyjczyków jest kwestia Irlandii Północnej. Ten mały skrawek irlandzkiej wyspy jest formalnie częścią Wielkiej Brytanii. Do 1998 r. panowała tam nieregularna wojna z katolicką Irlandzką Armią Republikańską, której celem było całkowite zjednoczenie Irlandii. Przez ponad 30 lat zginęło ponad 3,5 tys. ludzi. Konflikt ten rozwiązano całkiem prozaicznie – znosząc granicę. Dziś, kiedy Wielka Brytania opuszcza UE, ponownie pojawia się kwestia Irlandii Północnej. Odbudowanie granicy wcześniej czy później doprowadzi do wznowienia mającego podłoże religijne konfliktu. 40 proc. ludności Irlandii Północnej to katolicy, reszta to protestanci (różnych wyznań). Radykalne odłamy katolików domagały się zjednoczenia z macierzą, a protestanci chcieli pozostania w Wielkiej Brytanii. Kwestia statusu Irlandii Północnej na dziś jest węzłem gordyjskim brytyjskiego opuszczenia UE. Nikt nie wie, jak znaleźć rozwiązanie, które zachowa pokój i pozwoli Wielkiej Brytanii zachować suwerenność nad obszarem Irlandii Północnej.


 Przeczytaj też:

Będzie brexit …

Berlin i Paryż walczą o Europę

Skorzystać na kryzysie


Co dalej?
Ostatnie wybory i miażdżące zwycięstwo konserwatystów pod wodzą Borisa Johnsona pokazały jednak, że zdecydowana większość Brytyjczyków, wbrew lewicowej propagandzie, chce opuszczenia Unii Europejskiej. To był efekt zapędów Niemiec i przyczepionej do ich nogawki Francji, aby coraz silniej integrować politycznie Unię i budować europejskie superpaństwo. Tego Brytyjczykom było po prostu za wiele. Nawet za cenę utraty wygód związanych ze swobodnym podróżowaniem po Unii Europejskiej. Nikt nie ma przy tym wątpliwości, że rozwód będzie bolesny dla obu stron. Wiadomo też, że będą poważne straty gospodarcze. Tylko Polska może stracić około trzech miliardów złotych i 20 tys. miejsc pracy. A to przełoży się na niższy PKB o 0,14 proc. Już dziś zaczęły się dyskusje o tym, jak będą wyglądały relacje między Wielką Brytanią a UE po 1 stycznia 2021 r. Część polityków uważa, że najlepiej byłoby wprowadzić kolejny okres przejściowy. Dla większości brytyjskich torysów takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia. Słusznie uważają, że to tak, jakby mąż i żona po rozwodzie nadal mieszkali razem pod jednym dachem. Na dłuższą metę taka relacja nie prowadzi do niczego dobrego. Alternatywą jest specjalna dwustronna umowa między Wielką Brytanią a UE. Jeżeli ona nie zostanie przygotowana, to wówczas automatycznie relacje z Wielką Brytanią będą takie jak z każdym państwem niebędącym członkiem wspólnoty, oparte o światowe porozumienie o handlu – WTO.

Firmy już się przygotowały
W starej anegdocie indiański szaman słucha radiowej prognozy pogody i korzystając z tej zdobyczy techniki, każe swoim ludziom gromadzić opał, bo będzie ciężka zima. Ciężka zima jednak nie nadchodzi. W końcu, gdy po trzech latach szaman włącza odbiornik, słyszy: zima będzie bardzo ciężka, Indianie już od lat gromadzą zapasy opału. Podobnie jest dziś z brexitem. Przedsiębiorcy już w 2017 r. zrozumieli, że Wielka Brytania wcześniej czy później opuści Wspólnotę. Zdają sobie z tego sprawę i starają się rozwiązać ten problem. Każdy w swoim zakresie. Te regulacje są powszechnie znane. Trzeba będzie zarejestrować się w tamtejszym urzędzie skarbowym, wypełniać deklaracje celne. Największym problemem w relacjach handlowych będzie to, że każdy wyrok brytyjskiego sądu będzie musiał być potwierdzany przez inny unijny sąd. Dla Polski najważniejsze są nie tyle interesy gospodarcze, ile możliwość w miarę prostego podróżowania między Polską a Wielką Brytanią. Mieszka tam dziś, według różnych szacunków, między 1 a 1,5 mln Polaków. W większości wypadków utrzymują oni kontakt z krajem. Tak więc to Polska musi zabiegać, aby w zakresie swobody podróżowania zmieniło się jak najmniej.

Do końca roku obowiązuje swoboda osiedlania się Wielkiej Brytanii tak jak w czasie, gdy była ona członkiem UE. Polacy, którzy będą chcieli dłużej pozostać w Wielkiej Brytanii, będą musieli złożyć do 30 czerwca 2021 r. wniosek o potwierdzenie ich statutu „osiedlonego”. Taki dokument złożyło już około pół miliona naszych rodaków. Ogólnie obywatele krajów UE złożyli takich wniosków ponad 2,8 mln, z czego pozytywnie rozpatrzono 2,5 mln. Najczęstszą przyczyną odmów jest popełnienie przestępstw lub wykroczeń na terenie Wielkiej Brytanii, lub w innym kraju UE. Znając determinację brytyjskiego premiera Borisa Johnsona można być niemal pewnym, że 1 stycznia 2021 r. Wielka Brytania po prostu stanie się państwem obcym dla UE. I na taki scenariusz wszyscy powinni się przygotowywać.

Autor

Najnowsze