18.6 C
Warszawa
czwartek, 6 października 2022

Państwo z papieru

Koniecznie przeczytaj

Urzędy żądają od przedsiębiorców setek dokumentów

W skrajnym przypadku duża firma musi przesłać do organów publicznych ponad 300 formularzy rocznie!

Różnego rodzaju państwowe urzędy żądają od firm stosu deklaracji, sprawozdań, wyjaśnień oraz innych dokumentów. Efekt tego biurokratycznego szaleństwa jest taki, że jedna duża firma przesyła organom publicznym średnio ponad 300 formularzy rocznie, co oznacza jeden dokument dziennie (po odrzuceniu weekendów oraz dni wolnych od pracy)! Te niepokojące dane zostały opublikowane na łamach raportu firmy doradczej Grant Thornton pt. „Sprawozdawczość firm 2019”, opublikowanego na początku lutego br., w pracach nad którym uczestniczyła również Konfederacja Lewiatan. Z opracowania wynika, że niektóre dane przekazywane organom państwowym dublują się, inne zaś nie są urzędnikom wcale potrzebne. I chociaż w porównaniu do 2014 r. stopień biurokracji nieznacznie zmalał, to niestety równocześnie zwiększył się stopień szczegółowości przekazywanych przez firmy informacji. Z raportu wynika, że żądnym wiedzy organem jest Narodowy Bank Polski. Tuż za nim plasuje się Główny Urząd Statystyczny, natomiast podium zamyka fiskus.

Czasochłonne i kosztowne obowiązki sprawozdawcze wynikają z ciągłych zmian w prawie, co skutkuje niepewnością otoczenia biznesowego oraz ogólnym zniechęceniem do podejmowania inwestycji i powiększenia skali działalności gospodarczej. Wystarczy powiedzieć, że w całym 2018 roku parlament uchwalił ponad 20 tys. stron różnego rodzaju aktów prawnych. Niestety w minionym roku ustawodawca nie zwolnił tempa produkcji przepisów. Jednym z efektów tego legislacyjnego szaleństwa jest spadek Polski w międzynarodowym „Indeksie Wolności” opracowanym przez Heritage Foundation oraz „Wall Street Journal”. Jego autorzy zwracają uwagę na uciążliwy system podatkowy oraz nadmierną biurokrację panujące w Polsce.

Nawet 500 formularzy rocznie
Z raportu „Sprawozdawczość firm 2019” wynika, że wraz z rozwojem firmy oraz zwiększeniem skali jej działalności rosną również obowiązki sprawozdawcze względem instytucji państwowych. W minionym roku duże przedsiębiorstwo, zatrudniające co najmniej 249 pracowników, musiało przesłać do urzędów średnio 314 różnych formularzy. W większości były to dokumenty elektroniczne przekazywane za pośrednictwem publicznych portali (np. ePUAP). Według szacunków Grant Thornton, w skrajnym przypadku jedna (duża) firma była zobowiązania do przesłania ponad 500 dokumentów. Natomiast w najbardziej optymistycznym wariancie było to odpowiednio 55 formularzy. W porównaniu do danych za 2014 r. stopień biurokracji zmalał średnio o 18 proc. (388 formularzy – 2014 r., 314 – 2019 r.). Nie oznacza to jednak, że firmy mają teraz mniej obowiązków aniżeli przed pięcioma laty. Przeciwnie, urzędnicy żądają coraz bardziej szczegółowych informacji, których sporządzenie wymaga wiele czasu i fachowej wiedzy. Jako przykład można podać chociażby przepisy nakładające obowiązek przesyłania fiskusowi informacji o tzw. schematach podatkowych. Problem w tym, że regulacje prawne w tym zakresie są na tyle niejasne, że podatnicy, dla świętego spokoju, przekazują skarbówce informacje o transakcjach, które wcale schematami nie są.


Przeczytaj też:

Fiskus wie lepiej …

Fiskus nie pomoże …

Miało być dobrze, wyszło jak zwykle


Powodów do radości nie mają również małe firmy (10–49 pracowników), które w ubiegłym roku musiały wypełnić średnio 191 formularzy, a więc cztery dokumenty na jeden tydzień roboczy. Z kolei najmniejsze przedsiębiorstwa, zatrudniające maks. 9 osób, przesłały do urzędów przeciętnie 114 druków. Dla tych ostatnich firm, głównie rodzinnych, których w Polsce jest najwięcej, obowiązki względem organów państwowych są szczególnie uciążliwe. O ile bowiem duże koncerny mogą sobie pozwolić na zatrudnienie fachowych księgowych oraz doradców, o tyle drobni przedsiębiorcy nierzadko biorą na swoje barki wszystkie obowiązki, co finalnie utrudnia prowadzenie właściwej działalności gospodarczej. Z raportu Grant Thornton wynika, że nawet firma, która rozlicza się z urzędami w możliwie najbardziej uproszczony sposób (np. ryczałtowcy), musi rocznie przesłać organom publicznym ok. 31 formularzy. W wypadku małych firm, nieposiadających odpowiedniego zaplecza doradczego, istnieje ryzyko, iż ich właściciele nie wypełniają wszystkich obowiązków albo wypełniają je niewłaściwie, co w skrajnych przypadkach może skutkować wysokimi karami administracyjnymi.

Najbardziej ciekawskie urzędy
Z przywołanego raportu wynika, że szczególnie żądnym wiedzy organem państwowym jest Narodowy Bank Polski. Obowiązki względem tej instytucji dotyczą największych firm, które transferują pieniądze za granicę. NBP potrzebuje tych danych po to, by obliczyć bilans płatniczy polskiej gospodarki oraz oszacować wartość przepływów kapitałowych z zagranicą, a następnie opracować adekwatną politykę monetarną w celu utrzymania odpowiedniego kursu inflacyjnego. Dlatego też bank centralny wzywa wielkie firmy do złożenia informacji dotyczących ich oszczędności oraz kapitałów w walutach obcych, a także udziałów w podmiotach zagranicznych oraz o dochodach (dywidendach) z tego tytułu. Jak podaje Grant Thornton, w skrajnym scenariuszu duża firma (zakładając, że regularnie przeprowadza transakcje z zagranicą) jest obowiązana do wypełnienia dla NBP 25 formularzy miesięcznie oraz dwa duże sprawozdania na rok, co daje przeciętnie 302 wzory rocznie (wzrost o 14 proc. w stosunku do 2014 r.). Obowiązki te obejmują jednak niewielki odsetek polskich przedsiębiorstw. Większość krajowych firm nigdy nie miała styczności z NBP z uwagi na niewielką skalę działalności oraz jej wewnątrzkrajowy charakter.

Drugim najbardziej wymagającym organem państwowym jest Główny Urząd Statystyczny, który gromadzi różnego rodzaju informacje, począwszy od ilości oraz rodzaju środków trwałych, poprzez stan zatrudnienia oraz wysokość wynagrodzeń, skończywszy na wynikach finansowych oraz strukturze zadłużenia. Duże przedsiębiorstwo musiało w zeszłym roku przesłać do GUS-u średnio 72 formularze (spadek o 6 proc. względem 2014 r.)

Trzecim co do wielkości odbiorcą danych od przedsiębiorców – według raportu Grant Thornton – jest fiskus, do którego duża firma musiała w zeszłym roku przesłać średnio 50 formularzy, z czego największą część stanowią miesięczne deklaracje VAT oraz tzw. jednolite pliki kontrolne. Poza tym fiskusowi trzeba przesłać zeznania dotyczące podatku CIT oraz PIT od zatrudnionych pracowników, a także sprawozdania finansowe. Dodatkowo firmy muszą na bieżąco aktualizować informacje w zakresie rachunków bankowych, adresów prowadzenia działalności gospodarczej oraz przechowywania dokumentacji podatkowej. Pozytywną informacją jest to, iż w stosunku do 2014 r. ilość danych przekazywanych fiskusowi zmalała o 36 proc. Wynika to głównie z likwidacji obowiązku sporządzania comiesięcznych deklaracji o zaliczkach pobranych od wynagrodzeń pracowników.

Nadprodukcja prawa
Obowiązki sprawozdawcze firm względem organów państwowych wynikają z kolejnych nowelizacji ustaw oraz różnego rodzaju rozporządzeń, a także (w mniejszym stopniu) umów międzynarodowych. Z analizy pt. „Barometr Prawa” przeprowadzonej przez Grant Thornton wynika, iż w pierwszych trzech kwartałach 2019 r. polski ustawodawca „wyprodukował” 17 419 stron aktów prawnych, co oznacza wzrost o 5,9 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2018 r. W ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku parlament nie zwolnił tempa (np. nowelizacja ustawy o VAT), dlatego można śmiało zakładać, że dane za pełny 2019 r. przebiją te za 2018 r. Wówczas w życie weszło równo 20 325 stron aktów prawnych. Rekordowym pod tym względem był rok 2016, w którym uchwalono ponad 35 tys. stron ustaw oraz rozporządzeń.

Nadprodukcja prawa oraz nadmierne obowiązki sprawozdawcze sprawiły, iż w zeszłym roku Polska zajęła dopiero 46. pozycję w prestiżowym raporcie „Indeks Wolności 2019” opracowanym przez organizację Heritage Foundation we współpracy z amerykańskim dziennikiem „Wall Street Journal”. Wskaźnik dla naszego kraju wyniósł 67,8 pkt i był o 0,7 punktu procentowego niższy niż w 2018 r. Na gorsze wyniki wpłynęły głównie oceny dotyczące nieprzewidywalnego systemu fiskalnego oraz niewydolności wymiaru sprawiedliwości. Polska została zakwalifikowana jako kraj „umiarkowanie wolny”, uzyskując ocenę niższą od regionalnej (europejskiej) średniej (68,6 pkt). Autorzy raportu zwrócili uwagę na uciążliwy system podatkowy oraz nadmierną biurokrację, które osłabiają optymizm wśród przedsiębiorców oraz chęć do inwestowania.

Autor

Poprzedni artykułZalew papierów
Następny artykułWoda na barykadzie

Najnowsze