13.9 C
Warszawa
środa, 23 września 2020

Najdroższy mówca świata

Koniecznie przeczytaj

Co z tą dzietnością?

Liczba Polaków skurczy się

Zwinność i troska o ludzi

W Unum robimy to, co do nas należy

Bezpieczne płatności

Biznes Raport Gazety Finansowej 38/2020

Złota Setka

Biznes Raport Gazety Finansowej 38/2020

Pisarz i dziennikarz Malcolm Gladwell za jedno wystąpienie bierze 300 tys. dolarów, czyli 1,2 mln złotych.

Malcolm Gladwell (3 września skończy 57 lat) to pisarz i dziennikarz ekonomiczny i społeczny, który odniósł największy sukces w historii zawodu. Dorobił się na pisaniu książek, które zawierają oryginalne spojrzenie na przenikanie się ekonomii i psychologii społecznej. Od 2000 r. wydał 6 książek, z których wszystkie stały się międzynarodowymi bestsellerami. Gladwell nie tylko pisze i mówi oryginalnie, ale także ma interesującą urodę. Jego ojciec był białym Anglikiem (profesorem matematyki), a mama czarnoskórą Jamajką (psychoterapeutką). Dzieciństwo spędził w Kanadzie, a karierę zrobił w USA. Międzynarodową sławę zdobył w 2000 r., gdy opublikował pierwszą książkę, w Polsce wydaną pod tytułem „Punkt przełomowy”. Teza Gladwella brzmiała, że niektóre idee rozprzestrzeniają się jak epidemie. W swojej pracy umieścił szereg historii pokazujących, dlaczego pewne idee lub produkty odnosiły sukcesy. Dzieło Gladwella samo stało się takim fenomenem. Przez pierwsze lata tylko w USA sprzedano ok. 2,5 mln egzemplarzy książki. Podobny wynik miała kolejna – „Błysk”, opisująca fenomen intuicji u specjalistów. Szybko okazało się, że Gladwell nie tylko świetnie pisze, ale również prowadzi doskonałe wystąpienia. Dziś pełnowymiarowy wykład Gladwella kosztuje 300 tys. dolarów – 1 mln zł. Krótsza wersja „zaledwie” 150 tys. dolarów.

Konserwatywny dziennikarz

Gdy miał 6 lat, jego rodzina przeprowadziła się z Anglii do Elmira w kanadyjskiej prowincji Ontario. Tam jego ojciec otrzymał pracę wykładowcy na pobliskim Uniwersytecie Waterloo. Jego matka także pracowała w zawodzie, jako psychoterapeutka. Czarnoskóry Gladwell rzucał się w oczy w rolniczej Elmirze, gdzie dominowali mennonici, protestancki odłam radykalnego chrześcijaństwa, bardzo rygorystyczni i bardzo sceptyczni wobec korzystania ze zdobyczy cywilizacji. W latach późniejszych wspominając dzieciństwo Gladwell uznał, że taki miszmasz kulturowy ukształtował w nim nie tylko tolerancję, ale też ciekawość świata i chęć przeżywania czegoś, co nazywał „intelektualnymi przygodami”. Już jako nastolatek stał się zwolennikiem konserwatyzmu w polityce. Jego guru został amerykański konserwatywny pisarz William F. Buckley. Podczas studiów w Trinity College na Uniwersytecie w Ontario jego pokój zdobił plakat Ronalda Reagana, w tamtym czasie wzbudzającego wielkie negatywne emocje wśród lewicowców na całym świecie. W 1984 r. skończył studia historyczne (otrzymał licencjat) i przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. Dostał posadę w konserwatywnym czasopiśmie „The American Spectator”. Rok później stracił tę pracę, ale dostał kolejną w Waszyngtonie w konserwatywnym think tanku. Równolegle pracował jako wolny strzelec dla kilku pism. W 1987 r. dostał stałą robotę w „Washington Post”, w którym zajmował się pisaniem tekstów o biznesie i nauce. W 1996 r. jego talent dostrzegła szefowa „The New Yorkera” Tina Brown i zaproponowała mu prestiżowe stanowisko redaktora tego magazynu. To właśnie tam Gladwell dojrzał jako człowiek, dziennikarz, pisarz, a na końcu świetny mówca. Jest singlem, nie ma dzieci. Wychowany jako chrześcijanin, miał trwający kilkadziesiąt lat kryzys wiary. Wrócił do swoich religijnych korzeni w 2013 r., gdy pracował nad piątą książką „Dawid kontra Goliat”. Prowadzi relatywnie skromne życie, mimo że jego majątek szacowany jest na ponad 50 mln dolarów (200 mln zł). Jego hobby jest bieganie.

Oryginalny pisarz, czyli wejście smoka

Jego pierwszy bestseller miał oprócz tytułu jeszcze podtytuł: „Jak małe rzeczy, mogą sprawić wielką różnicę”. „Punkt przełomowy” jest biografią pewnej koncepcji. Bardzo prostej. Sprowadza się ona do tego, że aby zrozumieć nowe trendy w modzie, wzrost liczby palaczy wśród nastolatków, fenomen potęgi przekazu ustnego, nazywanego potocznie pocztą pantoflową, zmianę nieznanej książki w bestseller oraz wiele zmian w naszym codziennym życiu, należy je uznać za epidemie. „Idee, produkty, wiadomości i zachowania rozprzestrzeniają się tak samo jak wirusy” – pisał Gladwell we wstępie do swojej pierwszej książki. Gladdwell nie był twórcą terminu „tipping point”, czyli punktu przełomowego. Termin ten wprowadził w latach 60. amerykański socjolog Morton Grodzins. Było to wskazanie momentu, w którym coś się decyduje, w którym szala przechyla się na którąś stronę. Gladwell pokazał, że epidemia popularności butów Hush Puppies, która wybuchła nieoczekiwanie w połowie lat 90. (model tych półbutów ze świńskiej skóry był w sprzedaży od… 1958 r.), rządziła się tymi samymi prawami, co spadek przestępczości w Nowym Jorku, który rozpoczął się w 1992 r. W obu wypadkach przyczyną „epidemii” rozprzestrzenienia się określonych zachowań były właśnie małe przyczyny, które rozpoczęły wielkie zmiany. W naukach społecznych, ekonomii i biznesie było to odkrycie, które można porównać do słynnego „efektu motyla”. Tłumaczy się nim np. zjawiska pogodowe, że trzepot skrzydeł motyla np. w Ohio może po tygodniu spowodować huragan w Bostonie. Było to prawdziwe wejście smoka do literatury. Zachwyceni krytycy nie mogli stwierdzić, czy Gladwell jest pisarzem popularno- naukowym, czy też filozofem. Od 2005 r. prestiżowy „Time” umieszcza go regularnie na liście stu najbardziej wpływowych myślicieli i naukowców świata. Z drobnych wydawałoby się ciekawostek Gladwell tworzy spójną opowieść o tym, jak działa świat.

Sekret amerykańskiej rewolucji

W „Punkcie przełomowym” opisał też, co przesądziło o sukcesie amerykańskiej rewolucji w 1775 r., która skończyła się ogłoszeniem rok później niepodległości. Okazuje się, że była to zasługa jednego z dwóch kurierów, którzy ruszyli ostrzec miasta i wioski wokół Bostonu, że Anglicy zamierzają zacząć pacyfikację. „Nocna misja Paula Revere’ego” jest chyba najsłynniejszym historycznym przykładem epidemii przekazu ustnego. Drugi kurier William Dawes nie zapisał się na kartach historii. Wszystko dlatego, że nie dysponował takimi talentami interpersonalnymi i taką osobowością jak Revere. Takich ludzi jak on Gladwell nazwał „łącznikami”. Jeżeli chcesz, aby twoja idea lub produkt się rozprzestrzeniła, potrzebujesz znaleźć właściwego łącznika. Według Gladwella Revere odniósł sukces, bo oprócz bycia łącznikiem był również mawenem. To słowo pochodzi z jidysz i oznacza „gromadzącego wiedzę” – ale nie wiedzę dla samej wiedzy, tylko to, co jest użyteczne. Maweni jak coś kupią tanio, to informują o tym wszystkich dookoła. Revere w swojej słynnej misji nie tylko przekazywał ostrzeżenie, że Anglicy nadchodzą, ale także zbierał informacje jak klasyczny szpieg. Szczegóły, które zdobywał, uwiarygodniały jego pierwotny komunikat. Zdaniem Gladwella maweni są niezbędnym elementem wybuchu każdej epidemii przekazu ustnego. Dzięki takim historiom Gladwell stworzył w „Punkcie przełomowym” podstawy współczesnego marketingu produktów, tak w biznesie, jak w polityce, a nawet w działalności charytatywnej.

Sekret intuicji

Drugim bestsellerem Gladwella był „Błysk!” (angielski tytuł: „Blink”). Zawarł w nim opis działania intuicji definiowanej jako nieświadomość adaptacyjna. To według Gladwella potężny komputer, który szybko przetwarza dostępne informacje i daje wynik taki, jaki uznaje za najbardziej prawdopodobny. Mechanizm działania tego wewnętrznego komputera według Gladwella widać najlepiej, gdy orientujemy się na ulicy, że pędzi na nas ciężarówka. Nie rozważamy wszelkich możliwości. Działają w tym momencie wykształcone ewolucyjnie automatyczne zachowania. Człowiek zaszedł tak daleko w ewolucji, bo wykształcił umiejętność podejmowania decyzji w oparciu o bardzo skąpe informacje. Opisał przykłady historyków sztuki, którzy w ciągu kilku sekund byli w stanie stwierdzić, że starożytny rzekomo posąg jest fałszywy (chociaż ich równie utytułowani koledzy zmagali się z problemem miesiącami) oraz psychologa, który może przewidzieć, czy para rozwiedzie się, obserwując ją tylko przez kilka minut. „Błysk!” nie był jednak tylko pochwałą intuicji, ale także próbą odpowiedzi na pytanie, kiedy intuicja nas zawodzi i dlaczego. Gladwell postawił też swoją hipotezę, kiedy należy wierzyć intuicji, temu wewnętrznemu komputerowi, a kiedy go ignorować. Wreszcie i być może najważniejsze: intuicję i przeczucie można ćwiczyć i kontrolować, bo w gruncie rzeczy to suma naszych doświadczeń, wiedzy i tego, co mamy zapisane w genach.

Sekrety milionerów

Trzecia jego książka „Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu” (ang. tytuł: „Outliers. Th e Story of Success”) była opowieścią, którą można streścić w dwóch zdaniach. Talent jest przereklamowany. Liczy się praca. Opowiadając ze szczegółami historie karier m.in. Mozarta, Billa Gatesa i Beatlesów Gladwell znalazł ich wspólny mianownik: ciężką pracę, która poprzedziła sukces. Przywołał w książce badania, z których wynika, że aby w jakiejś dziedzinie móc osiągnąć poziom mistrzowski, to trzeba spędzić w doskonaleniu się w niej ok. 10 tys. godzin. Jeszcze większe zrobiło wrażenie odkrycie Gladwella, co sprawia, że niektórzy hokeiści odnoszą sukces. Okazało się, że zależało to głównie od tego, w której połowie roku się urodzili. Jeżeli w jednej drużynie grają zawodnicy urodzeni w styczniu i grudniu tego samego roku, to ten pierwszy ma zwyczajnie prawie rok przewagi w rozwoju nad tym drugim. Z tego powodu zawodnicy starsi byli lepsi, a jako lepsi byli nagradzani, dodatkowo trenowani, inwestowano w ich kariery. Różnice w poziomach dalej się zwiększały. Mając świadomość, jak wielkie znaczenie w sportach drużynowych dla karier młodych zawodników ma ich miesiąc urodzenia, można inaczej spojrzeć na całą dyscyplinę i dostrzec talenty, które były ignorowane tylko dlatego, że jako młodsi blado wypadali na tle starszych. W 2012 r. telewizja CBS zrobiła program o „Efekcie Gladwella”. Okazało się, że konserwatywni Amerykanie pod wpływem lektury książki Gladwella zaczęli opóźniać pójście swoich dzieci do przedszkola, aby jako starsi w roczniku, mieli większe szanse na odniesienie sukcesu.

Człowiek historia

Gladwell, pisarz i dziennikarz, zrozumiał jedną ważną rzecz: ludzie najlepiej zapamiętują fakty, gdy są one wplecione w historie. Jego książki to zbiory historii z różnych epok, lat i branż. Pozornie są one od siebie tak dalekie, że nie mają nic wspólnego. Gladwell potrafił te cechy wspólne znaleźć i pokazać jako schematy. „Gdy byłem małym chłopcem, zakradałem się do gabinetu ojca, matematyka. Buszowałem w papierach leżących na jego biurku. Na papierze milimetrowym widniały wykaligrafowane ołówkiem długie rzędy cyfr i liczb. Przyglądałem się z zachwytem każdej stronie. Za niesamowite uznałem, że płacą mu za coś, co wtedy wydawało mi się całkowicie niezrozumiałe. Jednak co ważniejsze, nie mogłem pogodzić się z myślą, że w głowie osoby, którą tak bardzo kocham, codziennie dzieje się coś, o czym nie mam zielonego pojęcia. Później okazało się, że przeżywałem coś, co psychologie nazywają problemem odrębnej świadomości. Roczne dziecko uważa, że skoro ono przepada za konkretną marką krakersów, to jego rodzicom też ona będzie smakować, bo jeszcze nie wie, że jego własne myśli nie pokrywają się z myślami i opiniami innych” – to wstęp Gladwella do będącej zbiorem jego tekstów czwartej książki: „Co widział pies i inne przygody”. To typowy styl Gladwella, który każdy fakt i każdą tezę obudowuje historią. Swoją lub mniej znaną opowieścią z dziejów. Zawierała ona 19 najlepszych jego zdaniem esejów, które napisał dla „The New Yorkera” przez 15 lat. Jednym z tematów „Co widział pies” jest kwestia tzw. fałszywych pewników. „Bardzo często, gdy patrzymy na coś, zakładamy, że sprawy są uporządkowane, że istnieją jasne wzorce i jasne wnioski, które można wyciągnąć. W rzeczywistości sytuacja jest o wiele bardziej chaotyczna” – tłumaczy Gladwell. Zwraca uwagę, że duża część ludzi, którzy odnieśli sukces w biznesie czy w sztuce, opowiada swoje historie. Zwykle nie mają one wiele wspólnego z tym, dlaczego naprawdę odnieśli sukces. Dzieje się tak dlatego, że sami często tego nie wiedzą i opowiadają po prostu historię, które im się podobają. Styl Gladwella jeden krytyków określił rewolucją w literaturze faktu, taką jaką „Pulp Fiction”, debiut reżyserski Quentina Tarantino. W filmie tym w nowatorski sposób reżyser przedstawił kilka różnych historii, które w pewnym momencie zaczęły się przecinać, ujawniając to, co je łączy. Tak samo jest właśnie z pisarstwem Gladwella.

Człowiek, który umie wytłumaczyć wszystko

Łatwość odbioru Gladwella jest główną zaletą jego twórczości. W jednym z materiałów, które poświęciła mu amerykańska telewizja CNN, został nazwany „Człowiekiem, który może wytłumaczyć wszystko”. Także piąta książka „Dawid i Goliat. Jak skazani na niepowodzenie mogą pokonać gigantów” (angielski tytuł: „David and Goliath: Underdogs, Misfits, and the Art of Battling Giants”), która jest podręcznikiem tak życiowym, jak i biznesowym. To historie słabych, którzy pokonali silnych. Małych, którzy wygrali z dużymi. A wszystko, jak to u Gladwella, prosto i przyjemnie napisane. Gladwell ma szczególną wrażliwość. Kilka lat temu zapuścił włosy, wracając do fryzury, którą nosił jako dziecko w Kanadzie. – Jestem rasy mieszanej – opowiadał później. – W chwili, gdy zacząłem wyglądać jak stereotyp czarnego faceta (mam duże afro), zaczęła zatrzymywać mnie policja, a na lotnisku zawsze mnie wyciągali do kontroli celnej. Zacząłem dostawać co chwila mandaty za przekroczenie prędkości. To była naprawdę uderzająca zmiana w sposobie postrzegania mnie przez świat. Chociaż byłem dokładnie tą samą osobą, kiedy miałem już dłuższe włosy, świat postrzegał mnie jako zupełnie inną – podsumował Gladwell. Efektem tych doświadczeń jest jego ostatnia, szósta książka „Jak rozmawiać z nieznajomymi. Co powinniśmy wiedzieć o ludziach, o których nic nie wiemy?” (angielski tytuł: „Talking to Strangers”). Książka, która pokazuje, skąd się biorą stereotypy, jak działają i czym grożą, przeżywa obecnie boom w USA, bo jest szeroko cytowana w kontekście zamieszek na tle rasowym.

Sprzedawca dobrych historii

„Ludzie są bogaci w doświadczenie i biedni w teorię” – twierdzi Gladwell. „Większość ludzi ma konkretną pracę do wykonania. W przeciwieństwie do ludzi, którzy są zajęci siedzeniem, czytaniem i piciem kawy w kawiarniach jak ja. Nie mają możliwości zebrania i uporządkowania swoich doświadczeń oraz nadania im sensu” – w ten sposób tłumaczy Gladwell sukces swoich książek. Przekaz jego dwóch pierwszych książek był jasny. W obecnej kulturze, w której dominuje nadmiar informacji, musimy nauczyć się podejmować decyzje, mając ich minimum. Nie jesteśmy zwyczajnie w stanie przetworzyć wszystkiego i nigdy nie wiemy, kiedy powinniśmy przestać zbierać dodatkowe informacje, jeżeli raz zaczęliśmy. Gladwell jest ojcem nowego rodzaju literatury faktu. Takiej, która przyjmuje sprzeczne z intuicją spojrzenie na popkulturę i tajemnice życia codziennego. Lektura jego książek i tekstów jest jedną z najlepszych inwestycji w siebie, jaką człowiek może zrobić. Często wiedza w nich zawarta może okazać się bardziej przydatna w życiu i karierze niż to, czego uczyliśmy się przez lata w szkole lub na studiach. Bo horyzonty trzeba poszerzać. „Robak w chrzanie uważa, że cały świat to chrzan” – obrazowo mawia Gladwell. „Jeżeli ciężko pracujesz, masz własne zdanie, myślisz i masz wyobraźnię, możesz ukształtować świat według własnych pragnień”. To przesłanie, które często umieszcza w swoich wystąpieniach.

Najnowsze

Dochodowy wirus

Prawdziwym zwycięzcą jest handel internetowy

Podatkowa ofensywa rządu

Rząd nie czuje się już skrępowany, aby planować kolejne podwyżki podatków

Nowe technologie w MŚP

Jak digitalizować małe i średnie firmy

Podatek dla chętnych

Fikcyjny system podatkowy w Polsce

Czas na abolicję dla przedsiębiorców

Darowanie należności do ZUS i fiskusa może być impulsem, który skróci kryzys w Polsce