9.6 C
Warszawa
środa, 28 października 2020

Koniecznie przeczytaj

Pełzający lockdown

Nie zrobiono nic...

Górski Karabach. Nowe ludobójstwo Ormian?

Do tej wojny nigdy by nie doszło...

Lockdown w wersji pełzającej

Pod dyktando paniki

Perły polskiego biznesu

25 najbardziej przedsiębiorczych kobiet

Ustawa ważniejsza niż decyzja PINB

Nadzór budowlany nakazał czasowe wstrzymanie prac przy budowie osiedla w leżącej na terenie gminy Stare Babice otulinie rezerwatu „Łosiowe Błota”, gdyż według opublikowanej przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego interpretacji przepisów specustawy covidowej wynika, że budowa osiedli wielorodzinnych nie wchodzi w zakres bezpośredniego przeciwdziałania pandemii COVID-19. W oparciu o ten akt prawny powstają w Polsce liczne, zgłoszone przed 5 września, w specjalnym trybie inwestycje. Warunkiem podstawowym jest to, że mają służyć walce z epidemią. W czasie gdy dzienna liczba zakażeń koronawirusem wynosi około 2 tys. urzędnicy wciąż nie są zgodni co do interpretacji zapisów wspomnianej ustawy. Szczególnie, jeśli chodzi o budowę miejsc do kwarantanny. Przykładem jest inwestycja Sawa Solec Residence w podwarszawskich Babicach.

Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego czasowo wstrzymał budowę osiedla w otulinie mazowieckiego rezerwatu „Łosiowe Błota”. Ma tam powstać osiedle składające się z kilkunastu wolno stojących domków przeznaczonych dla poszkodowanych przez epidemie COVID-19. Przedsiębiorstwo budowlane realizuje ten projekt w oparciu o specustawę covidową. Zgodnie z jej wymaganiami, do rozpoczęcia prac budowlanych wystarczało zgłoszenie ich jedynie do miejscowego organu samorządowego. Inwestor zrobił to przed końcem obowiązywania tej ustawy, czyli przed 5 września.

– Ustawodawca tak przygotował te regulacje, żeby inwestycje, które są realizowane w tym celu, po prostu nie mogły być powstrzymane. Wiec nie ma dziś legalnej możliwości wstrzymania tej inwestycji – mówi w „Wydarzeniach” Polsatu Robert Suwaj, adwokat z kancelarii Suwaj Zachariasz. Według inspektorów nadzoru budowlanego, inwestor ma teraz czas siedmiu dni na odwołanie się do wojewody. W ciągu dwóch miesięcy PINB ma zaś przeprowadzić postepowanie, zakończone wydaniem decyzji administracyjnej. Jednym z dokumentów ma być, według przedstawiciela miejscowego urzędu, zaświadczenie od wójta gminy o zgodności inwestycji z Miejskim Planem Zagospodarowania Przestrzennego.

O tym, jakie wymagania należało spełnić, aby rozpocząć inwestycje w oparciu o specustawę Covidową, mówił artykuł nr. 12. – Zgodnie z treścią tego przepisu, do projektowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych, w tym zmiany sposobu użytkowania, w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, nie stosuje się przepisów ustawy Prawo budowlane, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz aktów planistycznych, o których mowa w tej ustawie (tj. miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego), jak również ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami – pisała niedawno w felietonie dla dziennika Rzeczpospolita adwokat Martyna Dyga z kancelarii RS Legal.
– Jeżeli obowiązek stosowania przepisów prawa budowlanego zostaje wyłączony, nie mają zastosowania również akty wykonawcze, tj. m.in. rozporządzenie w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, zawierające szereg wymogów, jakie muszą spełniać budynki.

– Ta inwestycja jest realizowana w trybie, w którym nie ma obowiązku uzyskiwania pozwolenia na budowę, wiec jest to jakieś nieporozumienie – wyjaśnia mecenas Robert Suwaj. Prowadzenie robót budowlanych wymagało jedynie niezwłocznego poinformowania organu administracji architektoniczno-budowlanej – przeczytać można dalej w felietonie adwokat Martny Dygi, która precyzowała: – Należało przy tym określić rodzaj, zakres i sposób wykonywania robót budowlanych oraz termin ich rozpoczęcia. W przypadku prowadzenia robót budowlanych, których rozpoczęcie, zgodnie z przepisami Prawa budowlanego, wymagało uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę, inwestor był obowiązany zapewnić objęcie kierownictwa oraz nadzoru nad tymi robotami przez osobę posiadającą uprawnienia budowlane w odpowiednich specjalnościach, o których mowa w Prawie budowlanym.

Niedługo po tym, jak PINB nakazał inwestorowi w Starych Babicach wstrzymanie prac, Główny Urząd Nadzoru Budowlanego zamieścił u siebie na stronie interpretacje przepisów obowiązującej od marca do początku września specustawy covidowej.
– Jeśli państwo wprowadza określone zasady ustawą, jeśli minister rozwoju; pani wicepremier Emilewicz mówi: „Przedsiębiorcy, to jest dla was szansa, skorzystajcie z niej”, to nie może dziś organ mówić: „Ale myśmy myśleli, że tu chodzi o coś innego i będziemy nowe zasady wprowadzali z datą wsteczną”. Tak się nie robi w państwie prawa – uważa mecenas Robert Suwaj.

Według Polskiego Związku Firm Deweloperskich źródła całego zamieszania upatrywać można w tym, że przepisy specustawy są zbyt ogólne.
– Brakuje precyzyjnych wytycznych w ustawie, aby którykolwiek organ miał prawo zbadać, czy dana inwestycja wpisuje się rzeczywiście w cel ochrony zdrowia i przeciwdziałania COVID. Nie budzi wątpliwości budowa szpitala czy nadzwyczajnych budynków, potrzebnych tu i teraz np. na kwarantannę, ale budzą wątpliwości realizacje inwestycji, które będą wieloletnie – mówi w „Wydarzeniach” Polsatu przedstawiciel Związku. Według deweloperów wystarczyło by bowiem wpisać do przepisów specustawy, że chodzi o budowę szpitala albo dojazdu do jakiejś placówki medycznej. Inne zdanie ma jednak ustępujący wiceminister rozwoju Robert Nowicki, który wykazał się sceptycyzmem w rozmowie z „Wydarzeniami” Polsatu.

– Takie przepisy nie są potrzebne, nie były potrzebne w przepisach regulujących stricte regulacje z prawa budowlanego. Musimy na to patrzeć jako całą spójność systemu prawa polskiego – uważa wiceminister Nowicki.
– Wprowadzenie art. 12 do specustawy Covid-19 wywołało wątpliwości dotyczące rodzaju inwestycji, do których będą miały zastosowanie wyłączenia przewidziane w tym przepisie. Jedynym kryterium skorzystania z art. 12 specustawy, było „przeciwdziałanie COVID-19”. Z brzmienia art. 2 ust. 2 specustawy wynika, że ilekroć w ustawie jest mowa o „przeciwdziałaniu COVID-19”, rozumie się przez to wszelkie czynności związane ze zwalczaniem zakażenia, zapobieganiem rozprzestrzenianiu się, profilaktyką oraz zwalczaniem skutków, w tym społeczno-gospodarczych, choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2, zwanej dalej „COVID-19” – pisała w felietonie w Rzeczpospolitej adwokat Martyna Dyga. – Z drugiej strony brak jakichkolwiek kryteriów i kontroli spowodował, że z przepisu mógł skorzystać każdy, kto powołał się na przeciwdziałanie COVID-19, w tym deweloper budujący osiedle pod nazwą „Zdrowa i Ekologiczna Zieleń – Mazowiecki Niepubliczny Kompleks Zwalczania COVID-19” oraz na eliminowanie skutków społeczno-gospodarczych, wywołanych COVID-19 – tłumaczy dalej adwokat Dyga.

Sam inwestor przyznaje, że byłby to jego drugi projekt związany z ochroną osób poszkodowanych przez epidemie. Pierwszy działa już w miejscowości Porąbka nieopodal Bielska Białej. Działa tam bowiem pierwszy taki ośrodek w Polsce, którego celem jest przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu się wirusa COVID-19. Powstał on w oddanym dopiero co, gruntownie zrewitalizowanym budynku. Właściciel Sawa Residence udostępnił go firmie zajmującej się opieką nad osobami wymagającymi izolacji w związku z epidemią. W ośrodku przebywa obecnie 20 osób, które są zagrożone COVID-19. To pensjonariusze i pracownicy śląskich domów pomocy społecznej.
– Przepis art. 12 ust. 1 ustawy zawartej w tzw. Tarczy Antykryzysowej 2.0. dawał możliwość rozpoczęcia inwestycji z pominięciem formalności przewidzianych w prawie budowlanym, także wbrew przeznaczeniu terenu w miejscowych planach zagospodarowania – przyznawał inwestor w wydanym we wrześniu oświadczeniu.
– Spółka Projekt Sawa Solec Residence skorzystała z tych ułatwień, aby wybudować inwestycję pod nazwą „Zdrowa i ekologiczna zieleń – mazowiecki niepubliczny kompleks zwalczania COVID-19 oraz eliminowania skutków społeczno-gospodarczych wywołanych COVID-19”, na którą składać się będzie 15 ekologicznych budynków jednorodzinnych, wolnostojących – przeczytać można było w dokumencie, który odnosił się też do m.in. pojawiających się zarzutów środowiskowych.

– Działka nie leży na terenie rezerwatu, a jedynie w jego otulinie. Przepisy przedmiotowego zarządzenia same w sobie nie wprowadzają żadnych nakazów i zakazów w zakresie sposobu wykorzystania terenów otuliny rezerwatu, a jedynie wymóg wprowadzenia określonych ustaleń do aktów planistycznych – tłumaczył inwestor w specjalnym oświadczeniu. Teren inwestycji wymagał uporządkowania i ogrodzenia. To prywatny obszar. Kiedyś znajdowała się tam baza wojskowa. Przestrzeń, zdewastowana przyrodniczo, z obiektami militarnymi, była istnymi „dzikimi polami”, dotkniętymi przez wandalizm i przestępczość. Pełniła też rolę nielegalnego wysypiska. Obecnie, oprócz kontenerów śmieci, inwestor nakazał pousuwać stamtąd m.in. inwazyjny gatunek rośliny, nawłoć kanadyjską, której obecność zaburza ekosystem leżącego niedaleko Kampinoskiego Parku Narodowego. Ostatnio o tej roślinie zrobiło się głośno przy okazji wysiania jej przy jednym z domów zakonnych w Świętokrzyskim. Na 170 tys. Inwestycji w Polsce tzw. covidowe to 0,3 procenta – wynika z danych resortu. Na razie jednak brak szczegółów, w których miejscach mają powstać i jaki mają mieć rozmiar.

WJ

Najnowsze

Tolerancja w marketingowych strategiach wyborczych

Przyczyny porażki i sukcesu

Rój dronów zmienia zasady pola walki

Test „na żywo”

Walka o tytuł „Pracodawca Godny Zaufania” rozpoczęta

Ruszyła 10. edycja konkursu