4.6 C
Warszawa
poniedziałek, 25 października 2021

Wielka Rewolucja Graficzna

Koniecznie przeczytaj

Koniec krypciochy w internecie?

Niemcy chcą polskich eurofunduszy

Ratunek we francuskim atomie?

Nadchodzi koniec ery Photoshopa? Przedsiębiorczy Ormianin stworzył Picsart – darmową aplikację do obróbki zdjęć.

Gdy pokazujemy komuś naprawdę śmieszne zdjęcia, to zastrzegamy „to nie jest photoshop”. Powstała 31 lat temu aplikacja stała się synonimem obróbki fotografii. Do takiego stopnia, że dziś nawet zawodowcom trudno odróżnić prawdziwą fotografię od tej poprawionej, czy wręcz „zrobionej” w Photoshopie. Ten profesjonalny program do obróbki zdjęć zdominował rynek, jednak dostępny był głównie dla profesjonalistów. Licencja na miesiąc kosztuje ok. 50 dolarów (ok. 200 zł), nie jest więc to program dla „zwykłych” śmiertelników chcących poprawić zdjęcia z wakacji. Używa go ponad 10 mln osób (jeden użytkownik, to jedna licencja). Wydawcą Photoshopa od samego początku jest amerykański gigant Adobe (najbardziej znany ze sprzedaży narzędzia do tworzenia i edycji słynnych plików w formacie PDF). Menedżerowie tej firmy mają właśnie poważny problem,  ponieważ na rynku pojawił się rywal Photoshopa – Picsart, który jest darmowy. Zebrał od inwestorów 130 mln dolarów, a jego wycena przekroczyła już 1,5 mld dolarów (ok. 6 mld zł). Aplikacja została pobrana ponad miliard razy w 180 krajach. Płatna wersja ze wszystkimi możliwościami edycji kosztuje ok. 20 zł miesięcznie – 10 razy mniej niż Photoshop, a jeśli zapłacisz za rok z góry – to tylko 10 zł. Co miesiąc 150 mln klientów (większość młodych, poniżej 35 lat)
używa go do edycji ponad miliarda zdjęć i filmów. 

Dla pokolenia urodzonego w XXI w., dla którego wrzucenie fajnych zdjęć czy filmów do internetu na swoje konta w mediach społecznościowych (Instagram, TikTok), to codzienność, to już prawie obowiązkowa aplikacja. Jej twórcą jest 56-letni Ormianin Hovhannes Avoyan, który w rodzinnym kraju ma status taki jak Bill Gates (twórca Microsofta) czy nieżyjący twórca Appla – Steve Jobs w USA.

Powrót do marzeń z dzieciństwa

Nastoletni Hovhannes Avoyan, gdy Armenia była częścią Związku Sowieckiego, marzył, aby zostać studentem państwowej szkoły artystycznej. Oblał jednak egzamin z martwej natury i zdecydował się na diametralnie inny kierunek kształcenia – informatykę. Jest specjalistą od sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Informatyka pozwoliła mu stać się milionerem. W 1996 r. Avoyan zrezygnował ze studiów doktorskich. Uruchomił Cedit, firmę świadczącą usługi programistyczne, którą sprzedał Lycos (była kiedyś taka wyszukiwarka internetowa) za kilka milionów dolarów w 2000 r. w szczycie tzw. bańki internetowej. W 2005 r. założył firmę – twórcę oprogramowania Sourcio. Następnie pojawiła się Monitis, usługa monitorowania stron internetowych, którą TeamViewer/GFI Software nabył za 4 mln dolarów w 2011 r. Jego najnowsze „dziecko” – Picasart pozwoliło mu stać się miliarderem. Na razie jeszcze „na papierze”, w formie wyceny Picsarta, ale tempo wzrostu wartości aplikacji sugeruje, że szybko dołączy on do grona najbogatszych ludzi na świecie. 

Sztuka pozostała jednak jego niespełnioną miłością. Przekazał ją swoim dzieciom. W 2011 r. jego córka Zara przeżyła mały dramat. Opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie, które zostało mocno skrytykowane (młodzież używa w takich okolicznościach słowa hejt). Jego córka chciała porzucić swoją pasję. To przypomniało Avoyan jego własne przeżycia sprzed trzydziestu lat, gdy po krytyce porzucił sztukę. Postanowił więc stworzyć narzędzie, które pozwoli córce poprawiać zdjęcia. „Chciałem wzmocnić jej talent” – wspominał Avoyan. Dziesięć lat później ojcowski akt pomocy dla córki stał się jedną z najpopularniejszych aplikacji na świecie.

Model biznesowy, który oferuje Picsart, nazywany jest freemium. Czyli wersja podstawowa jest za darmo, a dokładniej za to, że użytkownik ma niespecjalnie nachalne reklamy. Wersje płatne to 120 zł rocznie – pod warunkiem płatności z góry. W pierwszym półroczu 2021 r. przychody Picsarta wyniosły ok. 100 mln dolarów (prawie 400 mln zł). 

Artystyczno-społeczny fenomen

Picsart pozwala zwykłe zdjęcie zrobione smartphonem przekształcić w dzieło sztuki. Można poprawiać w nim kolory, dodawać tła, zmieniać kolor skóry osób sfotografowanych, wkleić inne obrazki, dodać animacje, a nawet usunąć zmarszczki, zaczerwienione oczy, trądzik i odjąć sobie kilka kilogramów na zdjęciu. Idealne narzędzie do tworzenia grafik, ale też memów czy internetowych wirali. Zaletą jest też prosty interfejs, który nowy użytkownik może opanować w kilkanaście minut.

O sukcesie Picsarta zadecydowało połączenie dwóch najbardziej popularnych trendów we współczesnym cyfrowym biznesie. Chodzi o media społecznościowe i handel cyfrowy. To właśnie media społecznościowe czynią z wielu użytkowników smartphonów wydawców. To dla nich właśnie Picsart stał się działem projektowym. Inspiracją dla twórców aplikacji były filtry oferowane użytkownikom aplikacji Instagram (służy do opowiadania historii z życia użytkownika przy pomocy zdjęć). Narzędzia Picsarta wykorzystują sztuczną inteligencję, co biorąc pod uwagę zawodowe zainteresowania twórcy, nie może być niespodzianką. 

Tak zawodowcy, jak i amatorzy zaczęli wykorzystywać Picsart do poprawiania i stylizowania tego, co umieszczają na TikTok, Instagram, Snap, YouTube i Facebook. Chociaż te dwie ostatnie aplikacje są już traktowane przez młodzież jako kluby dla emerytów.

To idealne narzędzie ery pandemii, gdy ograniczenia w przemieszczaniu się i gromadzeniu się ludzi, skutkowały utrudnieniami przy kręceniu reklam czy filmów. To także narzędzie dla drobnych przedsiębiorców, którzy robią zdjęcia produktów telefonem, aby umieścić w sieci. „Nasza technologia poprawia technikę robienia zdjęć każdemu i może być impulsem kreatywności” 
– mówi Avoyan.

Działalność biznesową Avoyan łączy z prowadzeniem zajęć na Uniwersytecie Amerykańskim (w Armenii) i nakłonił swoich dwóch byłych studentów, Artavazda Mehrabyana i Mikayela Vardanyana, do przekształcenia Picsart w biznes. Ponieważ iPhone’y były rzadkością w Armenii, a większość inżynierów programowała w Javie, uruchomili aplikację na Androida (a to system operacyjny większości smartphonów, oparty na darmowym systemie operacyjnym Linux). To był doskonały pomysł. Kolejne aktualizacje twórcy wrzucali w każdy piątek o północy. To fajny chwyt marketingowy pozwalający utrzymać aktualizację na szczycie listy polecanych aplikacji na Androida. Nowe funkcje dawkowano zresztą użytkownikom, aby musieli co tydzień sprawdzać, co nowego oferuje im firma. Avoyan wykorzystał także w rozwoju biznesu kontakty na uczelni. Co roku firma rekrutuje 200 studentów informatyki. – To najbardziej opłacalny sposób zatrudniania i dla nas i dla nich – mówi Avoyan. My mamy kreatywnych pracowników, oni wymagających nauczycieli – tłumaczy. Prioryetem Avonyana jest przeznaczenie pozyskanych właśnie 130 mln dolarów na rozszerzenie funkcji wykorzystujących sztuczną inteligencję.

Planowana jest także globalna kampania reklamowa. Na razie bowiem swój gigantyczny sukces aplikacja zawdzięczała głównie marketingowi szeptanemu. Planowana jest także „inwazja” na „macierzystą ziemię” Photoshopa, Dropbox i Airtable, czyli stworzenie profesjonalnych narzędzi do projektowania, rysowania i publikowania dla korporacji.

Avoyan przeniósł siedzibę Picsarta do San Francisco, po pozyskaniu pierwszych milionów od inwestorów w 2015 r., jednak większość jego zespołu inżynierów wciąż pracuje w Armenii. Jak twierdzi twórca aplikacji, nie chodzi tylko o to, że programiści w Armenii kosztują mniej, ale o narodowy styl bycia Ormian – narodu outsiderów żyjących podobnie jak Żydzi w diasporach rozsianych po całym świecie (jedno z ormiańskich przysłów mówi nawet „Tam, gdzie byli Ormianie, to Żydzi już nie mają czego szukać”.). – Moi ormiańscy pracownicy zapewniają spryt i zawsze kwestionują status quo. A każdy nowy biznes tak naprawdę polega na zmianie wszystkich zasad – podsumowuje Avoyan.

Autor

Najnowsze

Koniec krypciochy w internecie?

Niemcy chcą polskich eurofunduszy

Ratunek we francuskim atomie?

Raje (nie)utracone

Niezatapialny Kurz