-2.2 C
Warszawa
piątek, 21 stycznia 2022

I-car

Koniecznie przeczytaj

Czy samochód elektryczny Apple zrewolucjonizuje rynek 

Założony przez Steve Jobsa Apple dokonał rewolucji w elektronice użytkowej. Chociaż relatywnie niewielu ludzi korzysta z produktów Apple, bo są drogie, to jednak właśnie one wyznaczają trendy na rynku. Dzięki legendarnemu Jobsowi powstał nie tylko zintegrowany komputer z „myszą” (to też pomysł Jobsa), ale także odtwarzacze mp3, tablety i smartphony. To Jobs uznał, że technologia pozwala z telefonu zrobić coś więcej niż tylko środek komunikacji głosowej. Dzisiejsze telefony to mini-konferencyjne centra, które służą jako przenośne sekretariaty, ale także jako tłumacze (specjalistyczne oprogramowanie pozwala tłumaczyć rozmowy w czasie rzeczywistym, korzystają z tego np. lekarze badający pacjentów obcokrajowców). Jobs nie żyje od dekady, ale jego następcy zabrali się za projekt aut elektrycznych. Czym postarają się podbić rynek? Według serwisu internetowego theverge.com auto pojawi się w sprzedaży za cztery lata, w 2025 r. A przy jego budowie ma współpracować południowokoreański czempion Hyundai. Dokładniej ma to być wariacja modelu KIA. Według nieoficjalnych informacji projekt I-cara, auta produkowanego przez Appla, ma być równie rewolucyjny, jak pierwszy Iphone. Telefony z ekranem dotykowym i de facto mini-komputer – to była „telefoniczna” rewolucja Appla. Co będzie rewolucją samochodową? Według przecieków na nią być pierwszy w 100 proc. automatyczny samochód: nawet bez kierownicy i pedałów.

Projekt „Tytan”

Prace nad elektrycznym autem Appla zaczęły się siedem lat temu,  w 2014 r. Projekt nazwano „Tytan”. Zatrudniono przy nim ponad 1000 inżynierów i ekspertów od aut. Pojazd powstaje w tajnym ośrodku Appla w pobliżu siedziby firmy w Cupertino w Kalifornii. Projekty Appla w czasach, gdy pracami kierował Steve Jobs, zawsze powstawały w atmosferze twórczych konfliktów. Chociaż Jobsa nie ma już od dziesięciu lat, to styl dochodzenia do rynkowych sukcesów firmy pozostał. Prace nad autem mają przechodzić burzliwie. Szefowie projektu mieli co chwila „rzucać papierami”. W 2016 r. pojawiła się nawet informacja, że Apple zrezygnował z tego pomysłu. Kierownictwo firmy nie komentowało tych spekulacji. Wiadomo, że od 2020 r. projekt znów jest priorytetem.

Mówi się, że Apple pracuje obecnie nad autem w pełni autonomicznym. Co to oznacza? Że Apple stworzy samochód elektryczny, który nie będzie wymagał interwencji użytkownika podczas jazdy. To najbardziej ambitne zamierzenie na rynku. Tak daleko nie próbuje posunąć się (na razie) żaden z producentów samochodów. To oczywiście bardzo ambitne zamierzenia, ale Apple dał już w przeszłości dowód, że potrafi zmieniać rzeczywistość.

W czerwcu 2017 r. dyrektor generalny Apple, Tim Cook, wypowiedział się publicznie na temat prac firmy nad oprogramowaniem do autonomicznej jazdy. To było pierwszy oficjalny komunikat na temat prac. Cook nie zrobił tego przypadkiem. Apple rzadko udostępnia szczegółowe informacje na temat tego, nad czym pracuje. Jeżeli zaś chodzi o przełomowe projekty, takie jak autonomiczny samochód, to tajemnice związane z nim są najbardziej strzeżonymi.

– Koncentrujemy się na systemach autonomicznych. To podstawowa technologia, którą uważamy za bardzo ważną. Postrzegamy ją jako „matkę” dla wszystkich projektów związanych ze sztuczną inteligencją. Jest to prawdopodobnie jeden z najtrudniejszych projektów, nad którymi pracowaliśmy – mówił wówczas Tim Cook.

Od początku 2017 r. Apple testuje autonomiczne pojazdy na drogach publicznych w Kalifornii, korzystając z kilku SUV-ów Lexusa RX450 h wydzierżawionych w 2015 r. SUV-y z wieloma czujnikami i kamerami zostały zauważone na ulicach Cupertino.

Nie ma wątpliwości, że Apple przygotowuje oprogramowanie do samodzielnej jazdy, a testy nabrały tempa na przestrzeni lat. Firma ma obecnie na drogach ponad 60 testowych samochodów.

Dream team

Szef działu sztucznej inteligencji i uczenia maszyn Apple John Giannandrea kieruje obecnie projektem Apple Car, a Kevin Lynch, znany ze swojej pracy nad zegarkiem Apple, również dołączył do zespołu Car. To Lynch w dużej mierze będzie odpowiedzialny za tworzenie przez Apple mechanizmu samodzielnej jazdy autem.

W Apple Car znajdzie się także zaprojektowany przez firmę chip o wielkiej mocy. To będzie najbardziej zaawansowany komponent, jakiego Apple do tej pory użył w swoich produktach. Jest wykonany z procesorów neuronowych, które mogą poradzić sobie z niesamowitym obciążeniem sztucznej inteligencji, której wymaga jazda autonomiczna bez żadnego udziału człowieka. Chip będzie produkować TSMC, ta sama firma, która produkuje chipy dla iPhone’a, iPada i Maca. Chip może nosić nazwę „C1” i być może bazować na procesorze A12 Bionic.

Ponieważ Apple nie ma doświadczenia w produkcji samochodów, to będzie potrzebowała partnerów do produkcji pojazdu. Firma prowadzi obecnie rozmowy z koreańskim Huyndaiem. Chce, aby stał się partnerem tej produkcji. Chodzi o etap tworzenia montowni aut, gdy prototyp będzie już gotowy, a także o doświadczenie w sprzedaży samochodów.

Apple zamierza wypuścić swój autonomiczny samochód do 2025 r., ale biorąc pod uwagę ambitny charakter projektu, opóźnienia w premierze są bardzo prawdopodobne. Problemem jest nie tylko zakończenie prac badawczych, ale także przygotowanie seryjnej produkcji. To wymaga, szczególnie po pandemii koronawirusa, stworzenia zupełnie nowego łańcucha dostaw. Wszystko zależy od tego, jak daleko pójdzie rewolucja Appla.

Na razie, według nieoficjalnych informacji, podwozie pojazdu Apple może być oparte na platformie pojazdów elektrycznych E-GMP Hyundaia (BEV), ale nie jest jeszcze jasne, czy to się powiedzie, ponieważ obie strony (Hyundai i Apple) nie podpisały wciąż wiążącego porozumienia o współpracy.

Bezpieczeństwo jest głównym punktem projektu Apple Car. Apple chce stworzyć najbezpieczniejszy automatyczny samochód na rynku. Dlatego inżynierowie opracowują systemy zwolnień i tworzenia kopii zapasowych, które pozwolą uniknąć awarii systemu jazdy.

Zbudowanie auta bez kierownicy może być jednak niemożliwe w połączeniu z parametrami bezpieczeństwa. Przejście na „ręczne sterowanie” jest bowiem bezpiecznikiem.

Pozostaje jeszcze kwestia baterii. Apple opracowuje nowy projekt, który może „radykalnie” obniżyć koszty ładowania baterii i wydłużyć jej żywotność i zwiększyć zasięg pojazdu. Firma pracuje nad konstrukcją „monoogniwową”, która zwiększy objętość poszczególnych ogniw baterii i zwolni miejsce wewnątrz akumulatora, usuwając kieszenie i moduły, w których znajdują się materiały akumulatorowe. Pozwoli to na więcej aktywnego materiału w mniejszym opakowaniu. Technologia baterii została opisana jako „następny poziom” i może być tą rewolucją, którą poprzednio wprowadził Iphone, tworząc cały segment smartphonów.

Jedno jest pewne. Auto elektryczne Appla będzie kosztowało pewnie tyle, co kawalerka w dużym mieście. Już obecne auta elektryczne są relatywnie drogie. Jednak Apple-Car, to będzie absolutnie najwyższa półka. Dla większości ludzi pozostanie kwestią poczekania, aż konkurencja stworzy analogiczne, tylko że tańsze rozwiązania.

Autor

Najnowsze