16.3 C
Warszawa
wtorek, 27 września 2022

Resort finansów wpuścił w maliny instytucje publiczne

Koniecznie przeczytaj

Instytucje publiczne, organizujące nieograniczone przetargi, są zobowiązane do rozliczania cen transferowych, jeżeli rzeczywistym beneficjentem należności jest podmiot z raju podatkowego.

Mimo że ceny ustalane w ramach przetargu nieograniczonego są podręcznikowym przykładem cen rynkowych, to i tak w niektórych sytuacjach podmioty zamawiające są zobowiązane do sporządzania żmudnej dokumentacji cen transferowych. Wynika to z kontrowersyjnego przepisu ustawy o podatku CIT, który nakazuje przygotować taką dokumentację, jeżeli faktycznym odbiorcą należności za dostarczony towar lub wykonaną usługę jest podmiot mający siedzibę, zarząd lub miejsce zamieszkania na terytorium kraju stosującego tzw. szkodliwą konkurencję podatkową (tzw. raje podatkowe). To zaś oznacza, że instytucje publiczne, realizujące takie przetargi, muszą weryfikować swoich kontrahentów, czy ci nie dokonują czasem rozliczeń z rajami podatkowymi.

Zwolnienie przy przetargach

Zgodnie z przepisami o zamówieniach publicznych w przetargach nieograniczonych oferty mogą składać wszyscy zainteresowani wykonawcy. Na podstawie tych ofert zamawiający dokonuje ostatecznego wyboru. Charakter tego trybu sprawia, iż ostateczna cena jest wynikiem rozgrywki pomiędzy potencjalnymi wykonawcami, a zatem jest ona jak najbardziej rynkowa. To dlatego przepisy o cenach transferowych (są to regulacje dotyczące transakcji pomiędzy podmiotami powiązanymi) co do zasady zwalniają z obowiązków dokumentacyjnych rozliczenia wynikające z przetargów nieograniczonych. Mówi o tym art. 11n pkt. 6 ustawy o CIT, zgodnie z którym obowiązek sporządzenia lokalnej dokumentacji cen transferowych nie ma zastosowania do transakcji kontrolowanych, których cena została ustalona w trybie przetargu nieograniczonego na podstawie ustawy z dnia 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych. Zwolnienie to ma duże znaczenie, ponieważ obowiązki dokumentacyjne w cenach transferowych uznawane są bezsprzecznie za jedne z najbardziej czasochłonnych i szczegółowych, a przy tym wymagających specjalistycznej wiedzy w tej dziedzinie.

Nie ma zwolnienia jeżeli są raje podatkowe

Od zwolnienia z obowiązków dokumentacyjnych przy przetargach nieograniczonych jest jednak jeden wyjątek. Odnosi się ono bowiem do klasycznych transakcji kontrolowanych, o którym mowa w art. 11k ust. 1 ustawy o CIT, natomiast pomija sytuację opisaną w art. 11o ust. 1 a. Ten ostatni przepis nakłada obowiązek sporządzania lokalnej dokumentacji cen transferowych na podatników i spółki niebędące osobami prawnymi, dokonujące transakcji kontrolowanej lub transakcji innej niż transakcja kontrolowana, jeżeli rzeczywisty właściciel ma miejsce zamieszkania, siedzibę lub zarząd na terytorium, lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową oraz wartość tej transakcji za rok podatkowy przekracza 500 000 zł. Krótko mówiąc, przepis ten nakłada obowiązek dokumentacyjny np. na spółkę, która sprzedaje towary/usługi do innej firmy, ale w rzeczywistości adresatem należności jest podmiot zarejestrowany w raju podatkowym. W takiej sytuacji zwolnienie przy przetargach nieograniczonych nie obowiązuje.

Problematyczny przepis

Przepis o transakcjach z rajami podatkowymi był źródłem wielu sporów oraz kontrowersji pomiędzy organami podatkowymi a podatnikami. Ci ostatni nie wiedzieli bowiem, w jaki sposób mają weryfikować to, kto jest faktycznym beneficjentem zapłaty. Resort finansów twierdził, że odpowiedź na to pytanie znajduje się przecież w kolejnym ustępie (art. 11 a ust. 1b), który mówi, iż domniemywa się, że rzeczywisty właściciel ma miejsce zamieszkania, siedzibę lub zarząd na terytorium, lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową, jeżeli druga strona transakcji, o których mowa w ust. 1 a, dokonuje w roku podatkowym rozliczeń z podmiotem mającym siedzibę lub zarząd na terytorium, lub w kraju stosującym szkodliwą konkurencję podatkową. Przepis ten jednak, zamiast pomóc podatnikom, wprowadza jeszcze większe zamieszenie. Jego dosłowna interpretacja prowadzi bowiem do absurdalnego wniosku, iż podatnicy muszą prześwietlać swoich kontrahentów, czy ci czasem nie kupują np. kawy w Monaco (raj podatkowy). Dopiero niedawno resort finansów wyjaśnił, iż próg dokumentacyjny w wysokości 500 tys. zł odnosi się nie tylko bezpośrednio do podatnika sprzedającego towar/usługę, ale również do transakcji pomiędzy jego kontrahentem a podmiotem z raju podatkowego. Innymi słowy, podatnik będzie zobowiązany do sporządzenia lokalnej dokumentacji cen transferowych, jeżeli: po pierwsze, wartość jego sprzedaży przekroczy pół miliona złotych oraz jednocześnie jego kontrahent zakupi w tym samym roku od podmiotu z raju podatkowego usługę lub towar za kwotę również przekraczającą 0,5 mln zł. Nie zmienia to jednak faktu, iż przepis nadal stanowi źródło wielu problemów oraz potencjalnych sporów z fiskusem. Skarbówce łatwo bowiem będzie stwierdzić, iż podatnicy nie dochowali należytej staranności przy weryfikacji rozliczeń swoich kontrahentów.

Czy skarbówka się tym zajmie?

Dla publicznych przedsiębiorstw, zakładów budżetowych, jednostek terytorialnych, które organizują przetargi w trybie nieograniczonym, przepisy o cenach transferowych mogą okazać się nie lada wyzwaniem. W tego typu instytucjach brakuje bowiem kompetentnych kadr, zajmujących się tym zagadnieniem, które powszechnie uznawane jest za najbardziej skomplikowane w dziedzinie podatków. Tym samym ryzyko naruszenia przepisów przez instytucje publicznie jest znacznie wyższe niż w przypadku międzynarodowych korporacji, które dysponują adekwatnym zapleczem merytorycznym. Pytanie, czy skarbówka będzie wnikliwie weryfikować publiczne instytucje pod kątem wywiązywania się z obowiązków dokumentacyjnych cen transferowych – pozostaje otwarte.

Autor

Poprzedni artykułPyrrusowe zwycięstwo Macrona
Następny artykułUnijny cios w plecy

Najnowsze