1 C
Warszawa
czwartek, 1 grudnia 2022
Advertisement

Bez znieczulania – Czekając na rewolucję

Koniecznie przeczytaj

Najlepszą receptą na bunt społeczny nad Wisłą byłoby wypłacanie pełnej pensji brutto i nakazywanie dokonywania odpowiednich wpłat na konto skarbówki i ZUS.

Polska zmieni się wtedy, gdy Polacy wyjdą na ulice protestować przeciwko wysokim podatkom, tak jak dziś robią to Francuzi.

W ciągu niemal 30 lat III RP Polacy tylko raz gremialnie wyszli na ulicę. Stało się to w 2012 r., gdy rząd Donalda Tuska skłaniał się do wprowadzenia w Polsce ACTA. Prawa, którego oficjalnym celem była walka z piractwem internetowym, czyli dostępem do nielegalnych cyfrowych kopii filmów, seriali i muzyki, w mniejszym zakresie książek. Problem w tym, że aby skutecznie egzekwować tego typu zapisy, trzeba byłoby wprowadzić cenzurę internetu. I to zapewne był faktyczny cel twórców nowych regulacji. Polacy, przede wszystkim młodzież, zaprotestowali masowo. Kiedy Polacy zaczną protestować przeciwko wysokim podatkom tak jak ostatnio Francuzi? Bunt „żółtych kamizelek” (nosi je większość z protestujących) demolujących Paryż, wyjątkowo nie ma nic wspólnego z imigrantami. To protest przeciwko zapowiadanemu przez francuskiego prezydenta wzrostowi cen m.in. paliw. Dla gorzej sytuowanych Francuzów podwyżka z obecnych 1,6 euro (ok. 7 zł) przy zarobkach na poziomie 2 tys. euro (8 tys. zł) była nie do przyjęcia. W Polsce gdzie pobory większości Polaków wynoszą ok. 500–600 euro na rękę, cena benzyny przekracza 1,2 euro (5 zł). Ewidentnie widać, że Polacy przyzwyczaili się do drożyzny i nie widzą szans, aby mogli to zmienić.

Widowiskowy, by nie rzec brutalny, protest Francuzów przeciwko podwyżkom, to współczesna odmiana „bostońskiego picia herbaty”, buntu mieszkańców Ameryki przeciwko wysokim podatkom narzuconym przez brytyjską Koronę. Rewolucja, która dała Ameryce niepodległość, zaczęła się właśnie wtedy, gdy Bostończycy zatopili w porcie statki z angielską herbatą. Tymczasem rządy PiS wprowadziły już 11 nowych podatków, ale jeżeli liczyć wszystkie pomysły na zwiększenie dochodów budżetu, to takich para-podatków jest już grubo ponad 20. Teraz rząd właśnie ogłosił, że planuje wprowadzenie podatku od samochodów mających duże silniki (pojemność powyżej 2 litrów). Dlaczego Francuzi buntują się przeciwko podwyżkom podatków, a zarabiający 3–4 razy mniej Polacy pokornie znoszą kolejne daniny? Najlepszą odpowiedzią będzie słynny cytat ze Stefana Kisielewskiego. Ten jeden z najlepszych polskich felietonistów XX wieku, prywatnie zwolennik wolności gospodarczej i odpowiedzialności, skomentował kiedyś rządy PRL-u: „nie o to, chodzi, że jesteśmy w dupie, ale o to, że zaczęliśmy się tam urządzać”.

Po prostu 123 lata zaborów, 13 lat dyktatury trepów Józefa Piłsudskiego (sanacja) i 45 lat rządów sowieckich ciemniaków, kompletnie wyprały Polaków z poczucia wspólnoty z własnym państwem. Z przyzwyczajenia uważamy je za wrogie i nie interesuje nas, w jakim jest stanie. Po prostu jako społeczeństwo nie traktujemy Rzeczpospolitej jako naszej własności, która ma nam służyć. Najlepszą receptą na bunt społeczny nad Wisłą byłoby wypłacanie pełnej pensji brutto i nakazywanie osobistego dokonywania wpłat na konto skarbówki i ZUS. Już w pierwszym miesiącu wywołałoby to masowy sprzeciw przeciwko windykacji. Teraz jednak Polacy zwyczajnie nie rozumieją, jak bardzo państwo obdziera ich ze skóry. Działa tutaj słynny mechanizm, który dramaturg (i lewak) George Bernard Shaw skomentował „Rząd, który kradnie od Piotra, aby zapłacić Pawłowi, zawsze może liczyć na poparcie tego ostatniego”.

O tym, że protesty przeciwko władzy są skuteczne, świadczy ostatni wysyp strajków budżetówki. Począwszy od lekarzy, przez policjantów, a na celnikach i urzędnikach skończywszy. Wszyscy coś od władzy dostali. To znaczy nie od władzy, ale od nas. Bo władza zabiera tym, co siedzą cicho i daje tym, co wrzeszczą lub wyłażą na ulicę. Nie bez powodu Milton Friedman, jeden z najwybitniejszych ekonomistów XX wieku, zauważył, że demokracja wcale nie jest władzą większości, ale doskonale zorganizowanych mniejszości.

 

Autor

Poprzedni artykułWojna z Huawei
Następny artykułRynek pożyczek gotówkowych

Najnowsze