2.8 C
Warszawa
środa, 1 lutego 2023
Advertisement

Sąd nad WIBOR-em

Koniecznie przeczytaj

W listopadzie Sąd Okręgowy w Katowicach wydał orzeczenie zawieszające stosowanie wskaźnika WIBOR w umowie kredytowej na czas trwania procesu, dzięki któremu rata kredytu spadła aż o 5 tys. zł. W umowach kredytowych w złotówkach zauważalne są wady, które mogą przyczynić się do ich unieważnienia lub wyeliminowania postanowień, przez które w ostatnim czasie wzrosły raty kredytu. Pojawiają się pierwsze sygnały, że Polacy ruszają do sądów, by rozpocząć walkę o likwidację złych zapisów.

Dlaczego umowa kredytowa została pozbawiona stopy referencyjnej WIBOR?

To nie jest jeszcze orzeczenie prawomocne. Jest to postanowienie o udzielenie zabezpieczenia przez sąd w toku trwania postępowania sądowego. Powód, który pozwał bank, zgodnie z powództwem uzyskał ten efekt. Sąd uznał roszczenie za prawdopodobne. Z informacji, które znajdują się w przestrzeni publicznej i też w kontekście uzasadnienia roszczeń, które omawiamy również z naszymi klientami, chodzi o kwestię braku dostatecznej informacji dla konsumenta, w momencie podpisywania umowy z bankiem, o ryzyku, jakie wiąże się ze stawką WIBOR. Czyli że jest to stawka zmienna i z uwagi na wahania stóp procentowych w dłuższych okresach finansowania może ona ulegać zmianie i istotnie wpływać na zachowania konsumenckie, na możliwości spłacania kredytu zaciągniętego na bardzo długi czas.

Czy na podstawie orzeczenia katowickiego sądu, każdy klient biorący kredyt hipoteczny w złotówkach, może wystąpić na drogę sądową z bankiem? Jak ocenić, że są ku temu podstawy prawne?

Problem jest powszechny, nie ma się co oszukiwać. Nie bezzasadnie WIBOR staje się kontrowersyjną stawką referencyjną. Nie bez powodu wprowadzany jest plan jego zamiany. To, czy w danej sytuacji rzeczywiście konsument ma podstawy do tego, by wystąpić na drogę sądową z bankiem, należy w mojej opinii do indywidualnej oceny danej umowy kredytowej, jak w każdej sytuacji. Należy przypomnieć, że Komisja Nadzoru Finansowego informowała i oczekiwała, że instytucje kredytowe w Polsce będą przestrzegały postanowień Rekomendacji S. Zwłaszcza w kontekście stóp procentowych, będących na niskich poziomach jeszcze w latach 2015-2016. Wskazywano na potrzebę gruntownego informowania kredytobiorców o ryzyku zmiennej stawki procentowej. Najprawdopodobniej banki nie zastosowały się odpowiednio do wskazanych wytycznych, by rzeczywiście odniosło to skutek. Powinno to być bardzo prosto podane na przykładach, jak przy takiej, a nie innej wysokości stóp procentowych, będzie wyglądała rata kredytowa. Konsument powinien zrozumieć, co się stanie, jeżeli stopy procentowe będą na takim poziomie jak dzisiaj, ile będzie w takiej symulacji wynosiło jego obciążenie miesięczne. I czy mając wówczas taką wiedzę, rzeczywiście decyduje się na tego rodzaju produkt oferowany przez bank.

Instytucje finansowe zachęcają swoich klientów do podpisywania aneksów w związku z wielką reformą wskaźników referencyjnych. Co dokładnie proponują banki?

Naszły na siebie pewne zjawiska. Zjawisko realizacji tzw. rozporządzenia BMR Parlamentu Europejskiego i Rady, gdzie skrót pochodzi od Benchmark Regulation, czyli takiego rozporządzenia wskaźnikowego, dzięki któremu ustawodawca europejski dba o transparentność wskaźników stosowanych przez instytucje finansowe w umowach kredytowych z konsumentami. Jednym z aspektów tego rozporządzenia są tzw. plany awaryjne, na wypadek niemożliwości stosowania danego wskaźnika. Wówczas banki mają obowiązek szukania alternatyw. Zjawisko to, mające absolutnie podstawy prawne, nakłada się na zjawisko stosowania wskaźnika, który również jest wskaźnikiem oficjalnie dopuszczonym w rozumieniu tego rozporządzenia, czyli WIBOR-u. Jednak wskaźnika coraz bardziej niepopularnego, nadwyrężającego kieszenie Polaków. Stąd banki proponują inne wskaźniki niż WIBOR. W tym wypadku WIRON. Są już daleko zaawansowane plany zastąpienia WIBOR-u WIRON-em. Natomiast trzeba tutaj jasno powiedzieć, że WIRON też nie jest idealnym wskaźnikiem. Dlatego, że podobnie jak WIBOR jest wskaźnikiem ustalanym pomiędzy instytucjami finansowymi, co nie do końca jest reprezentatywne dla całego polskiego rynku depozytowego. Najbardziej miarodajnym wskaźnikiem jest ten, który mierzy koszt pozyskania kapitału przez banki z rynku, gdzie kosztem są depozyty nas wszystkich, czyli w większości przypadków konsumentów, a nie ten, który mierzy wysokość, po jakiej instytucje finansowe nawzajem sobie te depozyty dają, jak przy WIRON-ie lub jak w przypadku WIBOR-u: po jakim oprocentowaniu pożyczają sobie pieniądze. Takim wskaźnikiem, dopuszczonym oficjalnie przez Komisję Nadzoru Finansowego, jest wskaźnik WKF, wskaźnik kosztu finansowania, który bazuje na koszcie pozyskania pieniądza od klientów indywidualnych, od depozytów. I z punktu widzenia wolumenów transakcyjnych na rynku, wydaje się absolutnie najbardziej miarodajnym wskaźnikiem. Dlaczego alternatywą dla WIBOR-u nie miałby być taki wskaźnik? Tym bardziej że również jest w duchu rozporządzenia BMR i decyzją Komisji Nadzoru Finansowego oficjalnie dopuszczonym wskaźnikiem.

Bo byłoby to mniej korzystne dla banków?

Możliwe. Dlatego, że wskaźnik ten odzwierciedla realne oprocentowanie, po jakim banki płacą klientom za udzielane depozyty.

Czy podpisywać takie pismo, czy też nie?

W tym kontekście pytanie to jest pytaniem otwartym i jest też pytaniem indywidualnym. Dlatego, że bank jest zawsze silniejszą stroną stosunku, zwłaszcza z konsumentem. Łatwo jest powiedzieć, by nie podpisywać. Jednak z tyłu głowy jest oczywiście „Co się stanie, jeśli nie podpiszę? Czy bank może wypowiedzieć umowę kredytową?” etc. Powiedziałbym w ten sposób, że wskaźnik WIRON, który jest tutaj proponowany jako alternatywa dla WIBOR-u, bez wątpienia jest trudny do wytłumaczenia konsumentowi i z punktu widzenia jego nieczytelności warto, a nawet mamy prawo, dopytać się banku lub wejść w pewien dialog z bankiem, ponieważ aneks jest wyrazem umowy konsensualnej. Obydwie strony muszą się na niego zgodzić. Tym bardziej że ten konkretny wskaźnik, możliwość narzucania go przez bank, nie wynika bezpośrednio z przepisu prawa. Można również zapytać, czy są inne wskaźniki, które w większy sposób odzwierciedlają koszty pozyskania pieniądza. I prośba o pokazanie, jak czytelne są oba, czy te wskaźniki, czy inne. Żeby klient miał punkt odniesienia.

Cała rozmowa w wersji wideo na www.fmc27news.pl

Dr Remigiusz Stanek – radca prawny ze Stanek Legal Kancelarii Prawniczej oraz ekspert BCC ds. prawa bankowego. Specjalista w prawie postępowań podatkowych oraz karno-skarbowych, prawie bankowym, prawie umów i doradztwie legislacyjnym.

Autor

Poprzedni artykułSaudowie na rozdrożu
Następny artykułPrzedwczesna radość

Najnowsze