-4 C
Warszawa
środa, 8 lutego 2023
Advertisement

Saudowie na rozdrożu

Koniecznie przeczytaj

Wizyta Xi Jinpinga w Arabii Saudyjskiej to zapowiedź zdecydowanie bliższych relacji między obu państwami, lecz głosy o zerwaniu dotychczasowych szczególnych więzów łączących Saudów z USA są zdecydowanie przedwczesne.

Jakub Wozinski

Rządzona przez księcia Muhammada ibn Salmana monarchia znajduje się od dłuższego czasu na rozdrożu. Dotychczasowa formuła współpracy ze Stanami Zjednoczonymi wyczerpuje się coraz szybciej, przede wszystkim ze względu na zauważalne coraz mniejsze zainteresowanie Bliskim Wschodem ze strony Białego Domu. Joe Biden polecił w ubiegłym roku wycofanie części amerykańskich wojsk z rejonu Zatoki Perskiej, co nie oznacza jeszcze oczywiście całkowitego pozostawienia tego rejonu na pastwę innych mocarstw, lecz wynika wprost z konieczności zabezpieczenia interesów na Pacyfiku.

Rozterki względem USA

Saudowie czują się także niepewnie ze względu na to, że cały Zachód coraz bardziej nalega na dekarbonizację światowej gospodarki. Gdyby do połowy wieku taki scenariusz miał zostać rzeczywiście zrealizowany, Arabię Saudyjską spotkałby wielki szok, który nie do końca udałoby się złagodzić nawet poprzez stopniowe rozwijanie innych obszarów gospodarki za pieniądze pozyskane ze sprzedaży ropy.

Jakby tego było mało, jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie Stany Zjednoczone wystosowały pod adresem Saudów żądanie, aby ci zwiększyli wydobycie ropy ze szkodą dla Rosji. W Rijadzie od początku patrzano na to niezbyt przychylnym okiem, ponieważ pandemiczny spadek popytu na najważniejszy dla kraju surowiec przyczynił się do zauważalnego spadku przychodów. Spełnienie amerykańskich oczekiwań wymagałoby tym samym ogromnego poświęcenia finansowego przez wiele lat, gdyż Rosję można pokonać ekonomicznie, jedynie stosując taktykę wieloletniego zbijania ceny ropy.

Saudowie ośmielili się nie spełnić prośby amerykańskiej nawet pomimo tego, że latem ze specjalną wizytą w Rijadzie pojawił się prezydent Joe Biden. Taki rozwój sytuacji zgodnie odczytano jako wyraz niesubordynacji względem amerykańskiego hegemona w krytycznym dla jego wielkich politycznych planów momencie. Naturalnym dopełnieniem takiej a nie innej polityki księcia ibn Salmana była zatem wizyta Xi Jinpinga, którego przyjęto z wielkimi honorami, jednakże wciąż nie z taką samą pompą jak przy okazji odwiedzin amerykańskiej głowy państwa.

Wizyta największego klienta

Chiny są największym klientem Arabii Saudyjskiej, jeśli chodzi o ropę naftową (ok. 2 proc. całości), a w zeszłym roku wartość ich zakupów wyniosła aż 43,9 mld dolarów. Wzrost apetytów w państwie środka jest jednocześnie wprost proporcjonalny do spadku zakupów po stronie amerykańskiej. Najbardziej przykuwająca uwagę informacja dotycząca rozmów saudyjsko-chińskich dotyczy jednak wspólnych planów wprowadzenia yuana jako waluty, w której będą rozliczane zakupy surowca. Pomimo dużego zaawansowania rozmów w tym obszarze nie zawarto jeszcze żadnych ostatecznych rozstrzygnięć.

Ewentualne rozliczanie zakupów ropy w chińskiej walucie miałoby z pewnością większe znaczenie dla Chin niż dla dolara, ponieważ zdecydowana większość transakcji na świecie oparta jest wciąż na amerykańskiej walucie. Wiadomo, że Saudyjczycy chcieliby, aby w zamian za tak odważny krok mogli jednak liczyć na zwiększony udział Chin w realizacji najważniejszych inwestycji oraz na szersze włączenie w infrastrukturalne i komunikacyjne projekty Pasa i Szlaku, oraz Nowego Jedwabnego Szlaku. Rijad mógłby przyjmować płatności w juanach, ale chciałby móc nimi płacić za projekty zwiększające własny potencjał gospodarczy.

W czasie pobytu Xi Jinpinga w Arabii Saudyjskiej podpisana została umowa o strategicznym partnerstwie między obu krajami oraz warte 29 mld dolarów kontrakty biznesowe. Chiny to największa na świecie potęga w zakresie zielonych technologii i jeśli Saudowie chcą sprostać wyzwaniom w zakresie zeroemisyjności, będą musieli obficie korzystać z pomocy Chin. Biorąc zaś pod uwagę to, że Saudi Aramco to w tej chwili największa na świecie firma i jednocześnie największy producent paliw kopalnych, zakres inwestycji, jakie trzeba będzie wykonać w najbliższym czasie w ramach zielonej transformacji, będzie naprawdę ogromna. W spotkaniach w Arabii uczestniczyli także przywódcy mniejszych państw arabskich regionu, którzy w zakresie realizacji zielonych celów będą zdani na Chiny w nie mniejszym stopniu. Nawiasem mówiąc, na razie ani Arabia Saudyjska, ani Chiny nie realizują celów polityki klimatycznej w nazbyt ambitny sposób, lecz narastająca presja międzynarodowa może to w końcu zmienić.

Zachowanie Saudów powinno być uważnie obserwowane również w Polsce, która za sprawą pozyskania przez Orlen strategicznego sponsora w postaci Saudi Aramco będzie w najbliższych latach mocno uzależniona od poczynań arabskiego państwa. Gdy rozpoczynano „casting” na inwestora, sympatie polityczne Rijadu wydawały się dużo bardziej przewidywalne niż obecnie. W ciągu ostatnich miesięcy Arabia Saudyjska rozwinęła jednak zakres współpracy z Rosją, m.in. w zakresie zakupu uzbrojenia.

Po której stronie stanąć?

W ostatnim czasie pomiędzy Rosją a Arabią Saudyjską doszło jednak mimo wszystko do sporych tarć. O ile bowiem Arabowie nie zdecydowali się uderzyć w Rosjan zwiększeniem wydobycia ropy, o tyle Rosjanie nie mieli większych skrupułów, aby zacząć oferować swój surowiec po dużo niższych cenach niż Saudowie. Utraciwszy dostęp do europejskiego rynku, Moskwa zaczęła panicznie szukać dla siebie nowych możliwości zbytu, szczególnie w krajach azjatyckich. Dlatego właśnie dla Rijadu tak wielkie znaczenie ma zapewnienie sobie szczególnych relacji z Chinami, które jako największy konsument ropy na kontynencie może zapewnić swoimi dokonywanymi na wielką skalę zakupami odpowiednio stabilne zyski. Rosja również chce zawalczyć o kontrakty w Chinach, lecz ma dużo większe problemy logistyczne, niż pierwotnie zakładano.

Niezwykle istotnym elementem wizyty Xi Jinpinga w Rijadzie było także omówienie kwestii militarnych. Głowy państw poruszyły m.in. kwestię budowy wspólnej bazy wojskowej na Morzu Czerwonym. Chiny od dłuższego czasu dostarczają Arabii nowoczesny sprzęt wojskowy, a ostatnio pomagają nawet w rozpoczęciu własnego programu nuklearnego.

Wspólne rozmowy arabsko-chińskie były z pewnością pilnie śledzone przez Amerykanów, którzy nie są już uzależnieni od saudyjskiej ropy tak jak kiedyś, lecz nadal nie mogą sobie pozwolić na pełne oddanie inicjatywy w regionie żadnemu innemu mocarstwu. W tle tych zawiłych wielostronnych relacji pozostaje również los państwowego giganta, spółki Saudi Aramco, która w najbliższym czasie planuje emisję kolejnego pakietu akcji. Nagłe podjęcie antyzachodniego kursu przez Rijad mogłoby wybitnie zaszkodzić losom naftowego potentata. Rozejścia się dróg nie chcą także amerykańscy partnerzy, którzy przez ostatnie dekady zbudowali Arabię Saudyjską od podstaw i są z pewnością zainteresowani dalszymi korzyściami czerpanymi ze stopniowego wchodzenia Saudi Aramco na giełdę.

Wedle deklaracji przedstawicieli domu panującego Arabia Saudyjska nie zamierza jednoznacznie opowiadać się po żadnej ze stron. Tak może jednak być tylko do czasu. W razie eskalacji konfliktu chińsko-amerykańskiego konieczne będzie jednak dokonanie nowego wyboru. Wizyta Xi Jinpinga pokazuje, jak duże znaczenie w światowej posiada kraj rządzony przez Saudów, nawet jeśli formalnie świat podpisał już wyrok na jego najważniejszych zasobach.

Autor

Poprzedni artykułAdwokatura kontra państwo
Następny artykułSąd nad WIBOR-em

Najnowsze