16.6 C
Warszawa
środa, 22 maja 2024

Czy Polska jest bezpieczna?

Jednym ze skutków ukraińskiej wojny jest wzrost znaczenia Polski w regionie w UE i NATO. Bieg wydarzeń potwierdził naszą ocenę rosyjskiego zagrożenia. Status jednego z liderów wolnego świata ma jednak wysoką cenę. Rozbicie siatki szpiegowsko-dywersyjnej Moskwy potwierdza, że Polska jest krajem frontowym w każdym sensie. 

To olbrzymie wyzwania dla naszego systemu bezpieczeństwa. Tymczasem eksperci mają rozbieżne poglądy na temat jego efektywności, czyli koordynacji i zdolności reagowania.

Polska wrogiem numer jeden

Polskie służby rozbiły siatkę szpiegowską Rosji. Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w tej sprawie sześć osób. W związku z tym na trasach kolejowych oraz w obiektach infrastruktury krytycznej podwyższono alert bezpieczeństwa. Z doniesień medialnych wynika, że zatrzymani przybyli zza wschodniej granicy. W zamian za informacje szpiegowskie obywatele Białorusi i Ukrainy byli wynagradzani przez rosyjski wywiad. Co gorsza, zdaniem ABW przygotowywali dywersje.

Tłumacząc suchy ton komunikatu, celem grupy było dokonanie aktów terroru, ponieważ z punktu widzenia prawa międzynarodowego Polska nie jest stroną konfliktu na Ukrainie, a tym bardziej nie jest w stanie wojny z Rosją. Nasz kraj udziela jedynie wszechstronnej pomocy ofierze bandyckiej agresji Kremla. Jesteśmy centrum logistycznym, a więc hubem humanitarnym oraz dostaw podtrzymujących opór napadniętego państwa zapewnianych przez koalicję 50 państw świata.

Taki fakt uzasadnia wzrost wywiadowczego zainteresowania Moskwy. Z drugiej strony od lat jesteśmy celem wojny hybrydowej Rosji. Polska jest promotorem rozszerzenia NATO na wschód i czynnie sprzeciwia się kremlowskiej polityce imperialnej. Jesteśmy liderem energetycznej niezależności, a więc europejskiej integracji bezpieczeństwa. Wspieramy zarazem prozachodnią demokratyzację państw byłego ZSRS. Słowem, nasz kraj jest solą w oku strategicznych planów Kremla, stanowiąc ogromne niebezpieczeństwo dla zbrodniczego reżimu Putina.

W przeciwieństwie do skorumpowanej klasy politycznej starej Unii polskie elity nie dały się zamienić w pożytecznych idiotów Moskwy. Na podstawie tragicznych relacji historycznych z euroazjatycką despotią, w polskim społeczeństwie panuje konsensus, co do oceny i konieczności przeciwdziałania rosyjskiemu niebezpieczeństwu. Inne postawy są marginalne, stanowiąc wyjątek potwierdzający regułę. Brak wpływowej grupy zdrajców jest kluczowym ograniczeniem rosyjskich manipulacji Polską. Zatem Putin musi sięgać po najemników oraz metody terrorystyczne. Co do takiej oceny wywrotowych działań Moskwy nie ma wątpliwości.

Jeśli ktoś planuje uszkodzenie torów, a więc wykolejanie pociągów, niszczenie węzłów komunikacyjnych oraz infrastruktury drogowej, liczy się z masowymi ofiarami ludzkimi. Trzeba powiedzieć dobitnie, że w świetle rosyjskiego bestialstwa i zbrodni wojennych na Ukrainie, jak najwięcej zamordowanych Polaków leży w interesie Putina. Nie wspominając o wznieceniu chaosu, zakłóceniu funkcjonowania państwa i gospodarki. Celem działalności rosyjskich dywersantów jest nie tylko śmierć, ale podważenie społecznego zaufania do władz oraz instytucji bezpieczeństwa. Oprócz wywołania paniki kluczowym efektem krwawych aktów sabotażu ma być zwątpienie: Czy nasze władze są w stanie obronić nasze rodziny?

Mantra zagrożenia

Samo zatrzymanie siatki rosyjskich agentów było kwestią czasu, podobnie jak publiczne ostrzeżenia przed wrogą działalnością. – Na prowokacje musimy być przygotowani i musimy zachować czujność. Ich rzeczywiście możemy się spodziewać – ocenił prezydent RP na dwa tygodnie przed komunikatem ABW o zdekonspirowaniu dywersantów.

Ostrzeżenie, które padło z ust Andrzeja Dudy okazało się na czasie, o czym świadczy choćby atak rosyjskich samolotów na amerykański dron rozpoznawczy nad Morzem Czarnym. Według byłego szefa Agencji Wywiadu płk. Andrzeja Derlatki wchodzimy w szczególnie niebezpieczny okres spowodowany krytyczną sytuację na ukraińskim froncie. Kreml gromadzi siły do największego ataku od rozpoczęcia agresji. Kijów przy wzmożonej pomocy Zachodu przygotowuje się do nie tylko do jego złamania, ale kontrofensywy, która wyzwoli okupowane terytoria. Jeśli Moskwa poniesie klęskę, Rosja nie będzie w stanie powtórzyć operacji na taką skalę. Przegra wojnę z nieobliczalnymi skutkami dla swojego istnienia. To być albo nie być dla Putina oraz innych zbrodniarzy. Natomiast jeśli Ukraina nie powstrzyma natarcia, załamie się. Wówczas bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO ulegnie dramatycznemu pogorszeniu. Dlatego zdaniem płk Derlatki, Moskwa nie tylko gromadzi siły wojskowe, ale potęguje zagrożenia hybrydowe dla całej Europy, a szczególnie Polski. Kijów także odnotowuje przenikanie rosyjskich grup dywersyjnych z terytorium Białorusi. Mińsk nasila atak imigracyjny na polską granicę. Kreml szerzy dezinformacje, szantażując Europę wybuchem III wojny światowej.

Wniosek zawiera się w pewności, że rosyjski atak przeciwko naszemu krajowi trwa od wielu lat, ma charakter ciągły, a obecnie ulega krytycznemu nasileniu. Świadczą o tym dwa komunikaty towarzyszące zatrzymaniu kremlowskiej siatki. Pierwszy o tym, że podobnych grup szpiegowsko-dywersyjnych działa w Polsce więcej, co oznacza powszechną skalę zagrożenia. Ponadto władze po raz pierwszy od początku wojny, zaapelowały publicznie do społeczeństwa o wzmożenie czujności. Niewątpliwa eskalacja wywołuje pytanie u każdego myślącego Polaka: Czy nasz system bezpieczeństwa jest skuteczny?

Rozważna modernizacja?

Zdania na ten temat są różne, a osią podziału jest odporność na lawinowo rosnące wyzwania, daleko szersze od zagrożeń wojennych. Przyczyną jest globalna niestabilność, która generuje zagrożenia w geometrycznym tempie. W XX w. najczęściej ograniczały się do militarnych, a w czasie pokoju do szpiegowskich i kryminalnych. Po 11 września 2001 r. na plan pierwszy wyszedł terroryzm. Dziś bezpieczeństwo ma już wymiary: ekonomiczny, ekologiczny, energetyczny, żywnościowy, cybernetyczny i finansowy, żeby wymienić podstawowe. Wyzwaniem jest AI i Kosmos.

Jeśli tak, kluczową kwestią jest instytucjonalna struktura i odpowiednia koordynacja polskiego bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o służby specjalne, zdaniem byłego szefa Agencji Wywiadu płk. Grzegorza Małeckiego, władze III RP nie wiedzą, co z nimi zrobić, czyli jak używać. Dla polityków wszystkich opcji nie są jednym z najsprawniejszych instrumentów państwa, tylko problemem. Z reguły wolą trzymać się od nich z daleka, powierzając kontrolę działalności ministrowi koordynatorowi. Ten jednak nie ma wystarczającego aparatu nadzoru, tymczasem udział sejmowej komisji ds. służb specjalnych jest z różnych względów iluzoryczny.

Tyle że siły zbrojne i służby specjalne to ważne, ale nie jedyne elementy systemu bezpieczeństwa. Powinny współpracować choćby z policją, która zapewnia obronę społeczeństwa w najbardziej podstawowym wymiarze. Istnieje także system ratownictwa jakże ważny w przypadku potencjalnych ofiar rosyjskich dywersji. Najwięcej zastrzeżeń budzi jednak Obrona Cywilna, której oparcie wyłącznie na państwowej i ochotniczej straży pożarnej wywołuje najwięcej uwag. W przypadku klęsk żywiołowych i technogennych wywołanych również sabotażami lub działaniami wojennymi OC ma chronić życie i zdrowie milionów Polaków.

Eksperci są zgodni, że każdy z fragmentów systemu wymaga remontu, czyli modernizacji. Wyrażają także opinię, że tak skomplikowana i krytycznie ważna materia powinna być wyjęta z dyskursu politycznego na rzecz merytorycznej debaty. Kolejny z szefów Agencji Wywiadu gen. Maciej Hunia prezentuje pogląd o wyjątkowej rozwadze w reformach, czego wymaga wojenna sytuacja i wzrost zagrożeń globalnych. Obszerna mapa wyzwań, a więc instytucji niezbędnych do przeciwdziałania wymaga nowelizacji prawa i struktur wykrywania, ostrzegania, dowodzenia oraz logistyki. Wszystko trzeba skoordynować.

Tymczasem „plemienny” podział naraża nasze bezpieczeństwo na oddziaływanie dwóch wektorów siły. Pierwszy rządowy, za to w przekroju całej III RP, głosi sprawność systemu bezpieczeństwa, zarządzanego przez kompetentnych fachowców. Na drugim, opozycyjnym biegunie, zawsze przeważa opinia, że nasze bezpieczeństwo jest pustym frazesem i sloganem bez pokrycia. Wszystko, co zbudowano najlepiej zaorać i budować od nowa.

Największym problemem jest jednak lekceważenie społeczeństwa, jako fundamentu każdego systemu bezpieczeństwa. Tymczasem od dziesięcioleci, o rosyjskiej agresji nie wspominając, obywatele nie są dostatecznie edukowani oraz informowani. Co robić w ekstremalnych sytuacjach i jak reagować na zagrożenia? Żeby system bezpieczeństwa działał spójnie, nie wystarczą zakupy uzbrojenia, wzrost liczebności armii, ani powołanie kolejnych służb specjalnych. Potrzebna jest zdrowa współpraca administracji rządowej, samorządów, mediów i NGO’s. Tylko tak można uświadomić społeczeństwu skalę zagrożenia, ostrzec i przeszkolić. W innym przypadku, jak nieraz w historii bywało, damy się zaskoczyć, a jedyną odpowiedzią będzie „pospolite ruszenie”, czyli wielka improwizacja.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Najnowsze