3.3 C
Warszawa
wtorek, 5 marca 2024

Afera szpiegowska w Belgii. Chińska wizja budowy mostów

Koniecznie przeczytaj

Nad wizytą premiera Belgii w Pekinie zawisł cień szpiegowskiej afery. Chiński wywiad zinfiltrował brukselską scenę polityczną, jednak to Xi Jinping wzywa Europę do budowy, a nie burzenia mostów. Skandal już wpływa na belgijską prezydencję w UE. Czy po czerwcowych wyborach parlamentarnych zadecyduje o dalszym istnieniu Belgii?

Robert Cheda

Infiltracja skrajnej prawicy.

Podczas niedawnej wizyty premiera Alexandra De Croo w Pekinie, prezydent ChRL Xi Jinping oświadczył, że wobec niestabilnej sytuacji międzynarodowej należy zbudować więcej mostów pomiędzy ChRL i UE, a obie strony powinny wspólnie promować pokój, stabilność i dobrobyt na świecie.

Z kolei minister spraw zagranicznych Xi Wang Yi wyraził nadzieję, że Belgia, która właśnie objęła prezydencję Unii, otworzy nowe perspektywy współpracy europejsko-chińskiej.

Samego De Croo w Państwie Środka spotkało pełne honorów przyjęcie, a wyrazem chińskich oczekiwań był ważny gest ekonomiczny. ChRL zniosła zakaz importu belgijskiej wieprzowiny, co krajowe media nazwały darem niebios dla hodowców trzody chlewnej. Belgia jest piątym eksporterem wieprzowiny w Europie, tymczasem od wybuchu epidemii ASF w 2018 r. tamtejszy sektor produkcji trzody utracił 29 zagranicznych rynków, w tym jeden z największych – chiński.

Interesujące, że szczodry gest Pekinu i królewskie przyjęcie nie zrobiły wrażenia na belgijskim gościu. Jeszcze przed wizytą Alexander De Croo obiecał, że przekaże rozmówcom obawy dotyczące rosnącej ingerencji ChRL w europejską politykę. Oświadczył, że nie życzy sobie, aby Pekin wtrącał się w wewnętrzne sprawy Belgii i Unii Europejskiej: – Wy trzymajcie się z daleka od naszej polityki, my będziemy trzymać się z daleka od waszej – brzmiał dosłowny komunikat De Croo przekazany premierowi Li Qiangowi.

Skąd tak krytyczny ton wypowiedzi polityka, brzmiący jak odrzucenie przyjaznych deklaracji chińskich przywódców? Ostre uwagi to pokłosie ujawnionej w grudniu afery szpiegowskiej. Komunikat belgijskiej prokuratury wskazuje, że nacjonalistyczny polityk flamandzki Frank Creyelman przez trzy lata był informatorem chińskich służb wywiadowczych. Realizując zadania Pekinu, próbował wpływać na belgijską i europejską politykę. Szpiega zdemaskowało wspólne śledztwo „Financial Times”, „Der Spiegel” i „Le Monde”. Według dziennikarskich ustaleń, agent chińskiej bezpieki Daniel Woo zlecał byłemu posłowi parlamentu z ramienia skrajnie prawicowej partii „Vlaams Belang” (Flamandzka Sprawa), aby wpływał na kierunki europejskiej debaty o Chinach. Pekinowi chodziło szczególnie o złagodzenie unijnej krytyki represji w Hongkongu i prześladowania Ujgurów. O sprawności wywiadu Xi Jinpinga świadczy fakt, że aktywna faza operacji szpiegowskiej rozpoczęła się w 2019 r., dzień po wyborze b. premiera Belgii Charlesa Michela na przewodniczącego Rady Europejskiej. Wówczas Creyelman otrzymał od Woo zadanie opracowania tzw. charakterystyki operacyjnej nowego przewodniczącego, a więc analizy jego poglądów politycznych, osobowości i stosunku do ChRL. Jak zeznał oskarżony o szpiegostwo, Pekin otrzymał od niego m.in. informację o tym, że ​​były premier Belgii Michel otrzymał stanowisko dzięki politycznej intrydze. Według Creyelmana, Michel cieszy się także poparciem globalistów zbliżonych do miliardera Georga Sorosa oraz kocha pieniądze, ale nie jest przyjacielem Chin i Rosji. Następnie Creyelman aktywnie lobbował na rzecz Chin na unijnych szczytach władzy. Gdy w 2023 r. kanclerz Niemiec Olaf Scholz miał odwiedzić Pekin, belgijski polityk dostał od Woo zadanie inspiracji prawicowych deputowanych europarlamentu. Mieli publicznie oskarżyć Waszyngton i Londyn o uprawianie polityki szkodliwej dla europejskiego bezpieczeństwo energetycznego.

– Naszym celem jest wywołanie podziałów pomiędzy USA i UE – największy anglojęzyczny dziennik Belgii „The Brussels Times” cytuje ówczesne polecenie Woo przekazane Creyelmanowi. Szpieg nie stronił od innych działań wywiadowczych. W 2021 r. próbował medialnie skompromitować niemieckiego antropologa Adriana Zenza, który ujawnił prawdę o setkach tysięcy więźniów ujgurskich zamkniętych w chińskich obozach koncentracyjnych. Creyelman zakłócił również jedną z europejskich konferencji poświęconych Tajwanowi. Ponadto Belg próbował przekupić jednego z katolickich kardynałów. Zadaniem hierarchy była dezinformacja europejskiej opinii publicznej na temat Covid-19. Był to czas, gdy Pekin stał się celem międzynarodowych oskarżeń o wywołanie pandemii. Natomiast do dziś belgijski kontrwywiad nie ujawnił szczegółów pozyskania szpiega. Najprawdopodobniej werbunek nastąpił w czasie wakacji polityka „Vlaams Belanga” w nadmorskim kurorcie Sanya na chińskiej wyspie Hainan. Dlaczego zdrada jest tak dotkliwa dla Belgii?

W cieniu rozpadu

62-letni Frank Creyelman ma tytuł honorowego posła w regionalnym parlamencie Flamandii. Do niedawna zasiadał w ścisłym kierownictwie ugrupowania „Vlaams Belang”. Wprawdzie w październiku ogłosił, że odchodzi z polityki, ale nadal pozostawał człowiekiem o ogromnych wpływach na skrajnej prawicy. Co ważne był i jest sympatykiem Putina. Kilkakrotnie gościł w Rosji, m.in. jako „obserwator” nielegalnego referendum aneksyjnego ukraińskiego Krymu w 2014 r. Jest zatem „pożytecznym idiotą” w licznym gronie unijnych polityków „rozumiejących Putina”.

Obecnie flamandzka partia socjalistyczna „Vooruit” wzywa flamandzki parlament do pozbawienia zdrajcy wszelkich godności: – szpiegowska kariera Franka Creyelmana udowodniła, że „Vlaams Belang” siedzi w kieszeni niebezpiecznych reżimów – tak brzmi oficjalne stanowisko flamandzkiej lewicy. Ujawnienie zdrady zmusiło przewodniczącego „Flamandzkiej Sprawy” Toma van Griekena do wykluczenia niedawnego współpracownika z partii. Natomiast rząd De Croo wezwał do pilnych reform sektora bezpieczeństwa. Minister sprawiedliwości zapowiedział nowelizację prawa. Archaiczne przepisy uchwalone w 1897 r. nie zapewniają ochrony przed współczesną penetracją wywiadowczą.

Sama afera jest daleka od zakończenia, bo media zainteresowały się młodszym bratem szpiega. Oficer chińskiej bezpieki często wymieniał Stevena Creyelmana jako przydatne źródło wpływu. Na jego niekorzyść świadczy fakt, że bracia próbowali wpłynąć na belgijskie stanowisko w sprawie międzynarodowych sankcjach wobec chińskiej firmy telekomunikacyjna Huawei.

Zresztą nie chodzi jedynie o chińską penetrację. Ze względu na obecność wspólnotowych instytucji Belgia ma ogromny problem z rosyjskim szpiegami. Kontrwywiad oskarża Moskwę o stosowanie destrukcyjnej taktyki hybrydowej, co zmusiło Belgię do wydalenia 19 szpiegów Putina. Służby wywiadowcze ostrzegły również przed chińską i rosyjską infiltracją skrajnej prawicy, „zauroczonej” reżimami autorytarnymi. W każdym razie wywiadowcza infiltracja osiągnęły w Belgii poziom niespotykany od czasów zimnej wojny. Jak twierdzi wywiad wojskowy, rosyjska ambasada w Brukseli ma najwięcej anten szpiegowskich w Europie.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że motywowana względami bezpieczeństwa krytyka skrajnej prawicy jest wyraźnym działaniem politycznym. Jesienią ubiegłego roku siostrzane ugrupowanie „Flamandzkiej Sprawy” zwyciężyło w niderlandzkich wyborach parlamentarnych. Skrajna prawica jest również faworytem zaplanowanych na czerwiec wyborów w Belgii. Jednocześnie Belgia rozpoczęła sześciomiesięczną kadencji na czele Rady Unii Europejskiej. O ile na unijnej arenie premier Alexander De Croo kreuje się na męża stanu, o tyle jego dalsza kariera na stanowisku szefa rządu stoi pod znakiem zapytania. Czy chęć politycznego wzmocnienia spowodowała nagłośnienie szpiegowskiej afery?

Z drugiej strony, De Croo rządzi pod presją rozpadu Belgii. Jak wynika z sondażu portalu Politico, „Vlaams Belang” chce przekształcić francuskojęzyczny region Flandrii w niezależne państwo, żądając separacji od holenderskojęzycznej Walonii i stołecznego regionu Brukseli. Natomiast obecny szef rządu przewodzi chwiejnej, centro-lewicowej koalicji 7 partii, która ma niewielkie szanse utrzymania władzy po wyborach. W takiej sytuacji De Croo nie pomoże etykieta europejskiego męża stanu, w przeciwieństwie do szpiegowskiej kompromitacji ugrupowania skutecznie rywalizującego o głosy Belgów.

Najnowsze

„Szok Trumpa”

Tak dla CPK!

Zamieszanie z Mołdawią