8.3 C
Warszawa
wtorek, 16 kwietnia 2024

Koniecznie przeczytaj

Loteria wizowa w polskim wydaniu

„Pochodzisz z Bliskiego Wschodu? Nie musisz mieć doświadczenia zawodowego, nie musisz znać angielskiego, Europa stoi przed tobą otworem” – tak reklamują na TikToku swoje usługi pośrednicy w załatwianiu polskich wiz. Jak z kolei wygląda uzyskanie wizy dla rzeczywiście potrzebnego pracownika bez pośredników?

Andrzej Zarzecki

Nieprawidłowości związane z wydawaniem wiz pracowniczych w polskich konsulatach stały się jednym z gorących tematów krajowej polityki. Patologie w tym systemie z pewnością są liczne. Z jednej strony dziennikarskie śledztwa pokazują, że proceder wydawania niewłaściwych wiz trwa nadal. Z drugiej strony uzyskanie wizy dla rzeczywiście potrzebnego pracownika, bez pośredników, wydaje się praktycznie niemożliwe. Ilustracją tego rodzaju zmagań z systemem może być historia firmy Trojanów, a dokładnie właściciela kompleksu hotelowego Talaria Resort & SPA.

Uprzedzając ewentualne wątpliwości, informuję, że spółka Trojanów nie jest przysłowiową „firmą krzak”, jaką opisywano w relacjach prasowych dotyczących procederu wizowego. Kompleks hotelowy Talaria istnieje naprawdę i mieści się w XIX-wiecznym pałacu otoczonym parkiem w Trojanowie (województwo mazowieckie) przy drodze krajowej nr 17 relacji Warszawa – Lublin. W odrestaurowanym pałacu na gości czekają 53 pokoje, każdy o indywidualnym charakterze. Kolejne znajdują się parkowych pawilonach, podobnie jak sala konferencyjna. Dla tego typu działalności bardzo ważne jest zapewnienie gościom świadczeń i atrakcji, których nie znajdą nigdzie indziej. Wiadomo, że samo łóżko i bufet już w dzisiejszych czasach nie wystarczą w tak konkurencyjnej branży. Aby osiągnąć sukces, trzeba się czymś wyróżniać.

Kawowe show

Podczas wyjazdu do Etiopii prezes spółki Trojanów, Bogdan Talarek, zachwycił się tym krajem, jego mieszkańcami i ich kulturą. Szczególnie interesująca wydała mu się etiopska ceremonia picia kawy i lokalna muzyka. Picie kawy to w Etiopii istotny element kultury. Uważa się, że etiopska prowincja Keffa jest ojczyzną tego napoju. Tradycyjna ceremonia picia kawy to niemal kawowe show.

– Staniemy się pierwszym i jedynym w Polsce obiektem, gdzie będzie można napić się etiopskiej kawy parzonej w tradycyjny sposób – zadecydował prezes Trojanowa. – Musimy tylko zatrudnić osobę, która będzie ją przygotowywała. Prezes zainteresował się również etiopską muzyką, którą postanowił wykorzystać w celach terapeutycznych.

Poszukiwanie w Polsce pracowników do wykonywania tych zadań zakończyło się fiaskiem, stąd decyzja o sprowadzeniu ich z Etiopii. O pomoc został poproszony Habtamu Mamo – właściciel biura podróży Timeless Ethiopia i hotelu Heyday w Addis Abebie. Dzięki swoim szerokim kontaktom Habtamu wyszukał odpowiednie osoby: Bethlehem do przygotowywania kawy i terapeutę Amaro. Wysłały one do Polski wymagane dokumenty, a spółka Trojanów rozpoczęła procedury uzyskania zezwoleń na pracę.

Każdy, kto kiedyś zapraszał cudzoziemca do Polski, wie, że nie jest to prosta procedura, szczególnie dla laika. W przypadku uzyskiwania zezwolenia na pracę cudzoziemca spoza Unii Europejskiej jest podobnie. Po kilku nieudanych próbach sprostania urzędowej biurokracji, Trojanów zdecydował się zatrudnić wyspecjalizowaną kancelarię. Minęły miesiące, ale ostatecznie wojewoda mazowiecki wydał stosowne zezwolenia na pracę.

W tym momencie wydawało się, że epopeja zmierza do szczęśliwego zakończenia i że wszystko pójdzie z górki. Niczego złego nie przewidywano, bo i co to mogłoby być, w końcu zaproszenia do pracy są legalne, umowy przygotowała solidna firma, która przesłała je wraz z oryginałami zaproszeń do Addis Abeby. Poproszono więc kandydatów o wystąpienie do polskiej ambasady o wizy.

Nie wszyscy doczekali

Niestety, pojawiła się zupełnie niespodziewana przeszkoda – okazało się, że Bethlehem, kobieta mająca dokonywać ceremonii parzenia etiopskiej kawy, zrezygnowała. Po kilku miesiącach oczekiwania zwątpiła w szczęśliwy finał swoich starań i wyjechała do pracy do Francji.

Co było robić? Firma rozpoczęła poszukiwania zastępstwa, nie rezygnując z zatrudnienia drugiego pracownika. Spółka Trojanów przesłała kurierem do Addis Abeby wszystkie dokumenty, a kandydat wystąpił o wizę zgodnie z procedurami.

Gdy nadeszła odpowiedź z ambasady, wszyscy zainteresowani przyglądali się jej z niedowierzaniem – Amare nie otrzymał wizy do Polski. Co się stało? Jaka może być tego przyczyna? Przecież dopełniliśmy wszystkich formalności – zastanawiali się pracownicy hotelu Talaria. Amare twierdził, że przyczyną odmowy są nieprawidłowości związane z umową o pracę, których jednak nie potrafił uściślić.

To musi być jakiś błąd techniczny, spekulowano w Trojanowie. By sytuację rozwiązać, prezes i pracownicy hotelu Talaria skontaktowali się z ambasadą i zapewnili, że wszystkie dokumenty są prawdziwe i aktualne, potwierdzili to również drogą mailową. Otrzymali odpowiedź, że jedyne, co można w tej sprawie zrobić, to złożyć odwołanie w ambasadzie w Addis Abebie, co wiązało się z wniesieniem kolejnej opłaty. Oczywiście odwołanie może złożyć wyłącznie osoba ubiegająca się o wizę. Etiopczyk, który miał być zatrudniony w Polsce, wcale się do tego nie rwał. Stracił już 80 euro, kwotę dla niego bardzo wysoką, teraz miał wydać kolejne 80. Udało się go jednak przekonać. Przecież wszystkie dokumenty są autentyczne, po przylocie do Polski bez problemu zarobi na pokrycie tych kosztów.

Tym razem wszystkim wydawało się, że z wizą nie będzie żadnego problemu. Reakcję pracowników Talarii po przeczytaniu maila z ambasady, który przekierował do nich Amare, nie da się określić inaczej niż szokiem. Ambasada po raz kolejny odmówiła wydania wizy.

By poznać przyczyny odmowy, prezes Bogdan Talarek skierował pismo do ambasady w Addis Abebie. Logiczne wydawało się, że przyszły pracodawca powinien mieć możliwość poznania uzasadnienia decyzji, która jest dla niego żywotna. Nic bardziej błędnego – nie ma takiej możliwości. Pracodawca w procesie uzyskiwania wizy nie jest stroną i nic w tej sprawie nie może zrobić.

Natomiast pracownik ubiegający się o wizę został poinformowany, że przysługuje mu prawo złożenia skargi do… sądu administracyjnego w Polsce. Łatwo się domyślić, że w tej sytuacji Etiopczyk zrezygnował.

Dogłębna analiza

Na pytanie skierowane do rzecznika prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych o kryteria wydawania takich wiz pracowniczych do naszego kraju otrzymałem odpowiedź, że „Wszystkie wnioski wizowe składane w ambasadach i urzędach konsularnych RP rozpatrywane są zgodnie z zasadami określonymi w ustawie z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach (Dz.U. z 2023 r. poz. 519, z późn. zm.) oraz w Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 810/2019 z dnia 13 lipca 2009 r. ustanawiającym Wspólnotowy Kodeks Wizowy (Dz.Urz. UE L 243 z 15.09.2009, str. 1, z późn. zm.)”.

Pytałem też, czy ambasada może odmówić wydania wizy w przypadku, gdy ubiegający przedstawi zezwolenie na pracę cudzoziemca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i umowę o pracę podpisaną przez przyszłego pracodawcę.

Odpowiedź brzmiała: „Decyzje w sprawach wizowych oparte są o analizę przedstawionych dokumentów, często rozmowę z cudzoziemcem i ocenę całokształtu złożonych dokumentów i posiadanych informacji. Zawsze odnoszą się one do tego, czy cudzoziemiec spełnia wszystkie warunki, by uzyskać wizę. Stosownie do art. 75 ustawy o cudzoziemcach odmowa wydania wizy krajowej następuje w drodze decyzji, którą wydaje się na formularzu określonym w rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 22 marca 2022 r. w sprawie wiz dla cudzoziemców (Dz.U. z 2022 r. poz. 827). Natomiast stosownie do art. 32 Wspólnotowego Kodeksu Wizowego odmowa wydania wizy Schengen następuje w drodze decyzji, którą wydaje się na formularzu określonym w załączniku VI do Kodeksu Wizowego”.

Ktoś powie, to dobrze, że polskie ambasady tak bardzo chronią nasz rynek pracy przed napływem cudzoziemców. Ale przy takim postawieniu sprawy rodzi się pytanie: skąd na ulicach polskich miast biorą się egzotyczni pracownicy rozwożący na rowerach jedzenie zamawiane przez internetowe portale? W jaki sposób wymogi wizowe spełnili ochroniarze w marketach, nie znający ani jednego słowa po angielsku, o polskim języku nawet nie wspominając? Jakie mogą być ewentualne powody odmowy w przypadku tak klarownej, wydawałoby się, sytuacji, jak opisana powyżej? I wreszcie, mówiąc dosadniej, gdy chodzi o opisywaną sytuację: na jakiej podstawie konsul rości sobie prawo do recenzowania sposobu prowadzenia hotelu?

Bo chyba dla wszystkich jest oczywiste, że w ten sposób polski konsulat w Addis Abebie utrudnia przedsiębiorcy prowadzenie działalności gospodarczej. Czy przypadkiem jego rola nie powinna być dokładnie odwrotna? Z jednej strony mamy spółkę Talaria potrzebującą konkretnego pracownika i wojewodę mazowieckiego pozytywnie rozpatrującego wniosek o zatrudnienie tegoż. Z drugiej strony konsula w Addis Abebie odmawiającego prawa do zatrudnienia. Dodajmy, że spółka Trojanów nigdy nie nadużyła zaufania polskich organów wizowych i z racji tego zasługuje na domniemanie tegoż zaufania.

– Prowadzę różne firmy od wielu lat, dlatego jestem na przeciwności uodporniony. Konsul w Addis Abebie odmówił wydania wizy dla pracownika, którego chciałem zatrudnić. Nie zrobił tego z przyczyn formalnych, tylko merytorycznych. Czyli odkrył w tym staraniu jakieś drugie dno. W takiej sytuacji logika by wykazywała, że chciałem popełnić jakieś przestępstwo. Bardzo bym chciał się kiedyś dowiedzieć jakie – skomentował zaistniałą sytuację prezes Trojanowa Bogdan Talarek.

I to jest kolejne, nie wiem czy nie najważniejsze pytanie, jakie się nasuwa. Bo nadal nie wiadomo, w którym momencie spółka Trojanów popełniła błąd i co ma zrobić, by w przyszłości takiego błędu nie powtórzyć.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Najnowsze