Dobry koniec roku
Ostatnie dane o produkcji przemysłowej i o sprzedaży detalicznej z 2025 r. mogą być dobrym prognostykiem na 2026 r.
Produkcja przemysłowa w grudniu wzrosła o 7,3 proc. w stosunku do grudnia 2024 r. To dobre dane, ale w moim przekonaniu niczego istotnego nie zmieniają, jeśli chodzi o ogląd całego 2025 r. Polski przemysł przyspiesza, ale dzieje się to relatywnie powoli. Uwzględniając wszystkie kwestie techniczne w ocenie takiego wskaźnika, na przykład liczbę dni roboczych, i biorąc pod uwagę specyfikę tego typu danych, choćby to, że powinno się je analizować w okresach dłuższych niż miesiąc, żadnych spektakularnych wydarzeń w 2025 r. nie było. Jeszcze lepsze dane miesięczne zobaczyliśmy we wrześniu – wzrost o 7,6 proc., ale potem przyszedł październik z 3,3 proc. wzrostu i listopad, kiedy odnotowaliśmy spadek. Nie reagowałbym zatem specjalnie emocjonalnie na dane grudniowe, właśnie ze względu na charakter miesięcznych danych o produkcji przemysłowej.
Czyli jeszcze raz: moim zdaniem powoli sytuacja się poprawiała przez cały rok. Powoli, bo mimo poszukiwania innych rynków zbytu, lepszych danych o inwestycjach w Polsce itd., ważnym czynnikiem wpływającym na sytuację polskiego przemysłu jest to, co dzieje się w Niemczech. Dwie trzecie produkcji idzie na eksport, najwięcej właśnie do naszego zachodniego sąsiada. Niemcy odbiły od dna, nie są już w recesji, ale wzrost gospodarczy na poziomie około 0,3 proc. w całym 2025 r. trudno uznać za wielki sukces. Mam nadzieję na może nawet 1,5 proc.wzrostu gospodarki Niemiec w tym roku i to powinno znaleźć odzwierciedlenie także w naszym przemyśle.
W kwestii grudniowej sprzedaży detalicznej także nie ma zaskoczenia. To znaczy, badania dotyczące planowanych zakupów świątecznych po prostu się potwierdziły. W obszarze detalu kupiliśmy o 5,5 proc. więcej niż w grudniu 2024 r. Nie mamy jeszcze oczywiście danych o konsumpcji za cały rok, ale wszystko wskazuje na to, że wzrośnie ona istotnie bardziej niż w 2024 r. Wtedy odnotowaliśmy 2,9 proc. Teraz będzie w okolicach 3,5 proc. Tak na marginesie, dane za 2024 r. to nowe dane zrewidowane przez GUS dosłownie kilka tygodni temu. Poprzednio podawano poprawę o 3,1 proc. Ale nie zmienia to faktu, że konsumpcja była jedynym motorem gospodarki w 2024 r. Przyspieszenie wzrostu w 2025 r. zawdzięczamy także głównie jej, choć swoje dołożyły wreszcie także inwestycje i nieco lepszy pod koniec roku eksport.
🔴 MANUFAKTURA, NIE MASÓWKA. DLACZEGO WOLA PRZYCIĄGA INWESTORÓW?
Konsumpcja rośnie, bo systematycznie rosną realne wynagrodzenia. Co prawda nominalne tempo wzrostu wynagrodzeń spadło, ale spadła także mocno inflacja. Mówiąc wprost, systematycznie, co miesiąc, mamy realnie więcej do dyspozycji. Mówię oczywiście o przeciętnej rodzinie – wiadomo, to statystyka i dane te nie oznaczają, że poprawia się każdemu. Średniomiesięcznie w 2025 r. ten wzrost wynosił około 4 proc. Oczywiście od 2024 r. mocno wzrosła w Polsce skłonność do oszczędzania, ale i tak mamy więcej środków na wydatki. Tym bardziej, że spadły wyraźnie stopy procentowe. Ci, którzy mają kredyty i pożyczki, mniej za nie płacą, a zatem więcej im zostaje. No i łatwiej jest nowe kredyty i pożyczki zaciągać. Są tańsze, czyli w tym sensie bardziej dostępne.
Patrząc na sprzedaż detaliczną, warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, a mianowicie mocne zmiany w ofercie. Na pewno czytaliście Państwo o rekordowej nadwyżce Chin w handlu zagranicznym, jaka wygenerowała się w 2025 r. To około 1,2 bln dol. Chinom trudniej było sprzedawać w USA, ale inne rynki im to zrekompensowały, głównie rynki krajów Unii Europejskiej, na które trafiło 8,4 proc. więcej towarów z Państwa Środka niż w 2024 r. I widać to także w Polsce. Jak popatrzymy na grudniowe dane o sprzedaży detalicznej, to największe wzrosty odnotowano w działach „meble, RTV, AGD” – tu wzrost wyniósł 19,8 proc. w ujęciu rocznym – oraz „pojazdy samochodowe, motocykle, części” – wzrost o 13,1 proc. I tu właśnie widać efekt towarów z Chin. Nie chodzi tylko o to, że kupujemy coraz więcej chińskich lodówek, telewizorów, komputerów czy samochodów. Chodzi też o to, chyba najmocniej widać to właśnie w przypadku samochodów, że chińska konkurencja wymusza obniżki cen albo rabatowanie, którego dawno nie widzieliśmy. I to także zachęca do kupowania. No więc kupujemy.
I te ostatnie dane z 2025 roku powinny być dobrym prognostykiem na rok 2026. Moi zdaniem mamy bowiem szansę na kontynuację trendów obecnie obserwowanych.
A i jeszcze przy okazji: 2025 r. był rekordowym, jeśli chodzi o sprzedaż samochodów osobowych. Otarliśmy się bowiem o 600 tysięcy sztuk. Dotychczasowy rekord to 640 tysięcy samochodów w roku 1999, ale wtedy w danych uwzględniano także auta dostawcze. Samych osobowych, choć ze względu na specyfikę pomiaru i ówczesną ofertę trudno to dziś szczegółowo ocenić, sprzedano prawdopodobnie mniej niż właśnie w roku 2025. Tak swoją drogą, łezka się w oku kręci, kiedy przypomnę sobie, że wtedy w roku 1999 dominowały Fiat Seicento, Daewoo Matiz i Daewoo Lanos…