|

KSeF, mamy problem

Już pierwszy tydzień funkcjonowania nowego systemu rejestracji faktur udowodnił, jak bardzo jest on niepotrzebny i wadliwy. Zgodnie z przewidywaniami inauguracja Krajowego Systemu e-Faktur przebiegła pod znakiem braku możliwości uzyskania do niego dostępu przez zwykłych użytkowników.

To nie nasza wina
Przyczyną problemów okazała się infrastruktura Profilu Zaufanego. Logujący się przy jego pomocy użytkownicy nie byli w stanie sprawdzić, czy duże podmioty, objęte obowiązkiem korzystania z KSeF już od 1 lutego, nie wystawiły im żadnych faktur do opłacenia. Usterki nie udało się usunąć przez co najmniej kilka dni, a zaniepokojeni podatnicy, którzy kontaktowali się w tej sprawie z Ministerstwem Finansów, niemal zawsze otrzymywali odpowiedź, że system działa.

Reakcja pracowników MF wydaje się dość znamienna dla całej sytuacji. Zgodnie z odgórnym zamówieniem politycznym urzędnicy mają trzymać się wersji, że KSeF działa, bez względu na to, jak przedstawia się praktyka. Dlatego właśnie po nagłośnieniu trudności związanych z logowaniem do systemu uruchomiona została narracja polegająca na zrzucaniu winy na zewnętrzne wobec KSeF rozwiązanie, jakim jest Profil Zaufany. Tego rodzaju argumentację należy jednak uznać za absurdalną, ponieważ to twórcy KSeF mieli obowiązek uwzględnić wszystkie okoliczności mogące potencjalnie ograniczyć możliwość korzystania z systemu. Profil Zaufany jest aplikacją rządową i jeśli nie przewidziano jego niedostatecznej przepustowości, to odpowiedzialność za to leży całkowicie po stronie rządu.

Karygodny jest już sam sposób, w jaki wdrażany jest KSeF, który nie spełnia jakichkolwiek standardów znanych w sektorze prywatnym. Przy starcie tak dużego projektu, dotykającego fundamentalnych obszarów funkcjonowania państwa i gospodarki, należało najpierw stworzyć możliwość korzystania z niego w sposób opcjonalny. Tego rodzaju pilotaż pozwoliłby wszystkim zainteresowanym znaleźć czas na przystosowanie się do nowych reguł i stworzyłby znaczny margines na popełnianie błędów. Tymczasem KSeF aż do samego startu był dostępny wyłącznie w niepełnej wersji testowej, która nie dawała pojęcia o tym, jak będzie wyglądał gotowy system.

Prawdziwy test dopiero przed nami

Prawdziwy test przepustowości systemu nastąpi dopiero za kilka tygodni, gdy obowiązek korzystania z Krajowego Systemu e-Faktur zostanie rozszerzony na ponad 2 mln podatników. Od 1 lutego z systemu korzysta zaledwie garstka podmiotów, których wartość sprzedaży przekroczyła w ubiegłym roku 200 mln zł. Według różnych szacunków może ich być jedynie kilka tysięcy. Owszem, duże podmioty generują więcej faktur niż średnie i małe przedsiębiorstwa, jednak decydująca okaże się liczba użytkowników.

Zdolność systemu do obsługi kilku milionów podmiotów jest jednak kwestią wtórną wobec znacznie poważniejszych wyzwań i zagrożeń. Nawet jeśli serwery KSeF nie udźwigną zwiększonego obciążenia i konieczne będzie usprawnienie infrastruktury informatycznej, nie zmieni to podstawowego faktu, że KSeF jest systemem koncepcyjnie wadliwym.

Błyskotliwego dowodu na tę tezę dostarczył pewien internauta, który zamieścił w mediach społecznościowych nagranie, na którym po zakupie prezerwatyw poprosił aptekarkę o wystawienie faktury na Urząd Rady Ministrów. Jak później sam tłumaczył, większość osób mylnie uznała jego działanie za zwykły żart z rządu. W rzeczywistości autorowi tej żartobliwej prowokacji chodziło o pokazanie, do jak wielu absurdów prowadzą nowe przepisy.


Mit KSeF obalony: nie zapłacisz, bo… nie musisz?


Likwidując dotychczasowy, oparty na wypracowanych latami nieformalnych procedurach system doręczania, odbioru i uznawania faktur, KSeF dopuszcza sytuacje, w których dosłownie każdy, wszędzie, może – w żartach lub działając umyślnie na szkodę – wystawić fakturę na dowolnie wybrany podmiot. Do tej pory można było się przed tym bronić, po prostu nie przyjmując faktury, a w rzadkich przypadkach rozstrzygając spór na drodze prawnej. Zgodnie z logiką KSeF praktycznie każda, nawet błędnie lub niewłaściwie wystawiona faktura, rodzi natychmiast konsekwencje podatkowe. Na dodatek pośrednikiem w rozwiązywaniu sporów dotyczących faktur, w jeszcze większym stopniu niż dotychczas, stanie się państwo jako administrator ogromnej bazy danych.

Można oczywiście podnieść argument, że osób chcących płatać tego rodzaju figle nie będzie wiele. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że „dziura” w systemie, umożliwiająca wystawianie faktur na niewłaściwe podmioty, będzie nagminnie wykorzystywana do wymuszeń, opóźniania płatności oraz działań na szkodę konkurencji. Sądownictwo już dziś jest skrajnie niewydolne i opieszałe w zakresie rozwiązywania sporów gospodarczych, a obciążenie go dodatkowymi sprawami związanymi z fakturami może je jeszcze bardziej sparaliżować.

To nie jest kolejny system

Nagranie z fakturą wystawioną na Urząd Rady Ministrów pokazało również inną fatalną stronę KSeF. Okazało się, że zwykły punkt sprzedaży jest całkowicie nieprzygotowany do wystawienia faktury w nowym systemie, a nad całą sprawą przez wiele minut głowiło się kilka osób. Uruchomienie KSeF oznacza, że podobne sytuacje będą miały miejsce w setkach tysięcy małych firm, które w ten sposób stracą znaczną ilość cennego czasu, jaki powinien być przeznaczony na pracę i obsługę klientów.

Apologeci KSeF zapewne stwierdzą, że każdy system wymaga cierpliwości przy wdrażaniu. KSeF nie jest jednak kolejnym systemem informatycznym, lecz potężną machiną służącą inwigilacji i tłamszeniu rodzimego biznesu. Warto nieustannie przypominać, że tak restrykcyjnego systemu rejestracji dokumentów sprzedaży nie wprowadziło żadne państwo w Europie, a zapewne i na świecie. Nigdzie indziej państwo nie traktuje swoich przedsiębiorców jako permanentnie podejrzanych, wymagających stałej kontroli. W istocie KSeF wprowadza model, w którym urzędnicy mają zapewniony dostęp do kluczowych danych w trybie kontroli ciągłej. Administratorzy systemu będą w stanie na bieżąco analizować całą działalność firm: kontrahentów, sieć klientów, przepływy finansowe oraz stany kont.

Krajowy System e-Faktur jest wspólnym dziełem PiS i KO, dlatego pozostaje chroniony przed krytyką głównego nurtu polskiej polityki. Szczególnie zatrważające jest jednak to, że tak szkodliwe rozwiązanie zostało zaakceptowane przez największe organizacje skupiające pracodawców i przedsiębiorców. Zarówno Związek Pracodawców i Przedsiębiorców, Przedsiębiorcy RP, Lewiatan, jak i Business Centre Club udzieliły KSeF pełnego poparcia, apelując do władz jedynie o opóźnienie jego wdrożenia.

Dla istnienia KSeF nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia, o ile nie przyjmiemy założenia, że celem państwa jest osłabienie rodzimego biznesu i uprzywilejowanie międzynarodowych korporacji. Tak bardzo szkodliwego, budzącego liczne wątpliwości i zbędnego rozwiązania polski system podatkowy nie widział od wielu lat.

Wbrew twierdzeniom rządzących i lobbystów, przekonujących, że KSeF zwiększy produktywność, ściągalność podatków i jakość prowadzenia biznesu, cały system powinien jak najszybciej trafić do kosza. Nie do dalszych prac i „udoskonaleń”, lecz na śmietnik historii jako narzędzie naruszające prywatność i swobodę działalności gospodarczej. Jednocześnie twórcy i promotorzy KSeF powinni usunąć się w cień życia publicznego jako autorzy rozwiązania, które pod względem restrykcyjności i ingerencji w sferę prywatną przebija nawet białoruskie standardy.

Podobne wpisy