21.6 C
Warszawa
niedziela, 26 czerwca 2022

Podwójne standardy ekspertów IT w Polsce

Koniecznie przeczytaj

Miało być bezpiecznie, jest (nie)bezpiecznie

Codziennie jesteśmy adresatami doniesień o milionach ataków hakerskich na instytucje publiczne, firmy oraz indywidualnych użytkowników. Poczucie zagrożenia podsycane jest przez wypowiedzi ekspertów w dziennikach, portalach, magazynach. Okazuje się, że nie zawsze sa one bezstronne i niezależne.  Udzielając porad eksperci często działają ‘’dla dobra’’ wybranych firm – albo w postaci rekomendacji, albo szkoleń, albo rankingów.

Miało być bezpiecznie, jest (nie)bezpiecznie

I tak głośno jest o eksperckim wsparciu firmy Nord VPN przez portal Nibezpiecznik.pl, który pomimo publicznych informacji o podatności tego rozwiązania na ataki, publikuje pozytywne recenzje produktu…
Rodzi to liczne pytania i wątpliwości o ‘’niezależność’’ i ‘’pozycję eksperta’’ Niebezpiecznika. Czytelnicy i biegli obserwatorzy rynku IT piszą o niejasnych zasadach promocji NordVPN – narzędzia zapewniającego bezpieczeństwo i prywatność użytkowników w Internecie.

Niebezpiecznik.pl od 2018 roku promuje produkt, nawołując do szybkiego zakupu w ramach promocji, wystawia pozytywne recenzje dla firmy. Tymczasem specjaliści z portalu – Zaufana Trzecia Strona (ZTS) – poinformowali w październiku 2019 o tym, że NordVPN został (kolejny raz) zhakowany.

Portal ZTS idzie o krok dalej wyjaśniając, dlaczego nie prowadzi takiej polityki w stosunku do w/w produktu: ‘’Pytacie nas często, czemu nie reklamujemy NordVPN i podobnych usług. Między innymi dlatego – po sieci krąży klucz prywatny witryny serwisu nordvpn.com – już nieaktywny, sprzed roku, ale skądś przecież musiał wyciec. I to nie tylko ten klucz..’’ Padają przykłady innych tzw. porównywarek i ekspertów, którzy czerpią korzyści z zamieszczania informacji o wybranych produktach (np. Comparitech)

Takie działanie wywołało burzę w sieci, czego dowodem jest żywa dyskusja na forum Wykop.pl –polskiego serwisu internetowego z kategorii tzw. social news, istniejący od 28 grudnia 2005, a wzorowanego na amerykańskim digg.com.

Czy tego rodzaju działania maja rację bytu? Czy nie powinno odbywać się to według zasad obowiązujących na rozwiniętych rynkach – tzn jasnego oznaczania materiałów na FB, Instagram lub stronie www promujących wybrane produkty? Przeciż znani celebryci; od Kylie Jenner po piłkarza Ronaldo oznaczają swoje posty odpowiednim znakiem.
Niedawno głośna była afera wokół Zbigniewa Urbańskiego, znanego, niezależnego eksperta, który opiniuje technologiczne nowinki. Urbański znalazł się w ogniu krytyki ‘’za kopiowanie obcych treści i materiałów’’ na temat produktów koreańskiej firmy elektronicznej.

Przypadek Urbańskiego, podobnie jak Niebezpiecznika, pokazuje, że opinie osób popularnych, uznawanych za ekspertów, mogą być czasami wypowiedziami zawierającymi element promocji. Chyba już czas przyjąć standardy zagraniczne.

Leszek Cieloch / Business Journal

Autor

Najnowsze