Najpierw zasady, potem decyzje
Z Justyną Wasińską, Członkinią Zarządu Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A., rozmawiała Justyna Szymańska.
Pani Prezes, ma Pani ponad dwudziestoletnie doświadczenie na rynku finansowo-ubezpieczeniowym, głównie w obszarze compliance. Czy fakt, że jest Pani prawniczką, po egzaminie sędziowskim, miał bezpośredni wpływ na zainteresowanie się compliance?
I tak, i nie. Po skończeniu studiów prawniczych zaczęłam pracę w nowo utworzonym Ministerstwie Gospodarki, najpierw w Biurze Komunikacji (tłumaczyłam z prawniczego „na nasze”), potem przy harmonizacji prawa w Departamencie Integracji Europejskiej. Z compliance zetknęłam się dopiero, gdy przeszłam do biznesu i zaczęłam pracować jako prawnik na rynku ubezpieczeniowym. To była, można powiedzieć, miłość od pierwszego wejrzenia do raczkującego wtedy jeszcze compliance.
Potem jednak była aplikacja sądowa i egzamin sędziowski. Jak to doświadczenie i związana z tym etyka zawodowa pomagają w codziennej pracy?
Ukończyłam aplikację sądową, zdałam egzamin sędziowski, ponieważ kiedyś chciałam zostać sędzią. A etyka – zarówno zawodowa, jak i ta w szerszym, życiowym sensie – jest wpisana w ten zawód. Można nawet powiedzieć, że to jego fundament. Równie ważna jest dla mnie w biznesie. Na przykład na rynku ubezpieczeniowym, nadzorowanym przez Komisję Nadzoru Finansowego, szkolenia z etyki to nie wybór, tylko obowiązek wynikający z przepisów. Stąd już jeden krok do compliance, czyli działania zgodnie z zasadami, regulacjami i zdrowym rozsądkiem. To właśnie ten element „G” w słynnym ESG, gdzie transparentność i etyczne aspekty w zarządzaniu są nie do przecenienia. Dlatego zawsze powtarzam: chodzenie na skróty się nie opłaca. Prędzej czy później odbija się to i w biznesie, i w życiu prywatnym.
Jest Pani pierwszą kobietą w ponad stuletniej historii Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A., która zasiadła w Zarządzie tej strategicznej spółki. Co stało za Pani decyzją o starcie w konkursie na członka Zarządu? Dlaczego wybrała Pani akurat tę spółkę?
Kilka czynników. Pierwszy to moja przyjaciółka, która od dawna mówiła, żebym wykorzystała moją wiedzę, doświadczenie i kompetencje na stanowisku sprawczym, czyli na poziomie zarządczym. Kolejna rzecz, to dyskusja wśród moich koleżanek o sytuacji kobiet, także tych w moim wieku, w związku z tzw. Dyrektywą „Women on Boards” (choć warto zaznaczyć, że same przepisy mówią o reprezentacji płci a nie tylko o kobietach). Postanowiłam więc przejść od słów do czynów i zaczęłam czytać ogłoszenia o konkursach. Zainteresowało mnie przede wszystkim to zamieszczone przez polską Wytwórnię Papierów Wartościowych S.A., która działa na arcyciekawym rynku Security Printing. Dodatkowo PWPW S.A. to firma ze wspaniałą historią i tradycjami, która rozwija się niezwykle dynamicznie, bo nie boi się nowoczesności i patrzenia w przyszłość.
Co sprawia Pani największą satysfakcję w pracy w PWPW S.A.?
Na początku mówiłam, że sprawczość. Teraz, gdy poznałam zespół, mogę powiedzieć, że otaczający mnie ludzie, nasi pracownicy. Przede wszystkim fachowcy, od których nadal dużo się o Wytwórni uczę. Jako fanka zagadnień chmurowych, cyberbezpieczeństwa, nowych technologii i AI nie mam problemów z produktami cyfrowymi. Świat produktów „tradycyjnych”, obejmujący dokumenty czy banknoty, nadal zgłębiam. Myślę, że pracownicy PWPW widzą moje zaangażowanie i uważność na drugiego człowieka, dlatego dzielą się ze mną swoją specyficzną wiedzą. Jestem im za to bardzo wdzięczna, mam bowiem świadomość, że aby być dobrym zarządzającym i do tego Compliance Officerem, muszę poznać organizację „od podszewki”. W końcu, jak żartują moi znajomi, jeśli źle zarządzę, to nie będzie w kraju ani dokumentów, ani pieniędzy.
Jest Pani także certyfikowanym mediatorem i od 2021 r. mediatorką Centrum Mediacji Sądu Polubownego przy KNF (Komisji Nadzoru Finansowego). Jak umiejętności mediacyjne pomagają w pracy w spółce zarządzanej głównie przez mężczyzn?
Statystyka bywa nieubłagana. Jestem jedyną kobietą w pięcioosobowym Zarządzie, a jeśli spojrzeć na stanowiska menedżerskie w Wytwórni, to ponad połowę stanowią mężczyźni. Mężczyźni i kobiety różnią się nieco stylami zarządzania i komunikacji. Śmiem jednak twierdzić, że prawidłowa komunikacja międzyludzka, NVC (porozumienie bez przemocy) czy empatia nie rozróżniają płci. Natomiast rzeczywiście warsztat Mediatora, wzbogacony kiedyś przeze mnie o umiejętności coachingowe, pozwala mi być bardziej cierpliwą wobec rozmówców. Mam też nawyk wysłuchania racji wszystkich stron, zanim ocenię sytuację lub podejmę decyzję. To pomaga w zarządzaniu. Szczególnie w przypadku tak dużej organizacji jak PWPW S.A., w której pracuje blisko 2400 osób.
Bardzo świadomie buduje Pani swoją karierę. Od zeszłego roku zasiada Pani w Radzie Programowej Klubu Inwestorek Indywidualnych, do którego należą kobiety działające z sukcesami w obszarze inwestycji, ekonomii, biznesu i finansów. I które chcą stworzyć dla innych kobiet strefę wsparcia, mentoringu i edukacji. Jak Pani zdaniem powinien wyglądać skuteczny mentoring?
Sama nie jestem mentorem, ale mogę powiedzieć, jakie cechy ceniłabym w moim mentorze. Przede wszystkim musiałby mieć duże doświadczenie w swojej dziedzinie, aby w pełni przekazywać swoją wiedzę. Powinien komunikować się z uważnością i odpowiednią empatią, bo to buduje zaufanie w relacji, a także pozwala na skuteczną wymianę informacji i zrozumienie potrzeb podopiecznych. Mentor to dla mnie też coach, dlatego ważna byłaby dla mnie jego umiejętność motywowania innych do działania i osiągania celów.
Gratulujemy Pani pozycji na liście najbardziej inspirujących i najcenniejszych kobiet w Polsce. Co chciałaby Pani przekazać młodym kobietom rozpoczynającym dopiero karierę zawodową?
Dziękuję. Może zacytuję jedno z moich ulubionych powiedzeń przypisywanych Coco Chanel: „Może być tak, że urodziłaś się bez skrzydeł, ale najważniejsze, żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć”. Wiara w siebie, odwaga, aby się rozwijać oraz determinacja naprawdę potrafią zdziałać wiele. Patrzę na pokolenie mojej córki i widzę młode kobiety, które już mają zalążki skrzydeł, a także coraz lepiej wiedzą, czego pragną od życia. Ale dla mnie podstawą jest dobra i uważna komunikacja. Dlatego wracam do tego, że czasem warto zatrzymać się, rozejrzeć z uśmiechem dookoła, a przede wszystkim nie bać się poprosić o pomoc, bo to nie jest słabość, tylko prawdziwa siła.