Drastyczny spadek popularności Izraela w Ameryce
Państwo Izrael wydaje rekordową sumę pieniędzy w desperackiej próbie powstrzymania spadku swojego statusu wśród amerykańskich konserwatystów – poinformował w zeszłym tygodniu izraelski serwis medialny.

Według artykułu z 18 czerwca w izraelskim dzienniku „Haaretz” rząd Izraela przeznacza 40,5 mln dol. na kampanię wpływu skierowaną do chrześcijańskich republikanów. To trzykrotność budżetu pierwotnie przeznaczonego na kampanię, ponieważ Izraelczycy dążą do odwrócenia gwałtownego spadku poparcia wśród Amerykanów, od których zazwyczaj otrzymują najbardziej entuzjastyczne poparcie.
To jest kontrola szkód na sterydach.
Jak podaje „Haaretz”, kampania rozpoczęła się od podpisania umowy o public relations w listopadzie 2025 r., ale teraz rozszerzono ją o nowe działania, mające na celu usprawiedliwienie wojny w Iranie.
Dokumenty złożone w Departamencie Sprawiedliwości USA ujawniają ponadto, że Izrael podpisał nową umowę z nowojorską firmą produkcyjną na produkcję kampanii opowiadającej historie w formie cyfrowej, promującej Izrael, za kwotę blisko 1 mln dol. – podał „Haaretz”.
Administracja Trumpa rozpoczęła wojnę z Iranem 28 lutego, głównie za radą premiera Izraela Benjamina Netanjahu, który podobno spotkał się z prezydentem Trumpem w sali obrad Białego Domu 11 lutego – dwa tygodnie przed rozpoczęciem wojny – i przekonał Trumpa, że rząd Iranu może zostać obalony w ciągu kilku dni lub tygodni. Wojna trwała prawie cztery miesiące, a w Teheranie wciąż panuje ortodoksyjny reżim. Zarówno sekretarz stanu Marco Rubio, jak i sam Trump przyznali później, że decyzja o ataku na Iran nie została podjęta dlatego, że było to najlepsze rozwiązanie dla Ameryki, ale dlatego, że uważano, iż przyniesie to korzyści Izraelowi. Nawet to jest obecnie dyskusyjne.
Kamila Wybrańczyk bez filtra: pieniądze w MMA, hejt i własna marka
Wojna nie osiągnęła żadnego z początkowych celów, mimo że kosztowała amerykańskich podatników dziesiątki miliardów dolarów. Według szacunków Moody’s Analytics wojna kosztowała już amerykańskich konsumentów i podatników około 132 mld dol.
Poniżej fragment artykułu z izraelskiej gazety „Haaretz”:
„Haaretz” ujawnił w listopadzie ubiegłego roku, że Izrael podpisał umowy warte miliony dolarów z amerykańskimi firmami medialnymi i twórcami treści, aby w jego imieniu prowadziły proizraelskie kampanie skierowane do chrześcijańskich konserwatystów, na tle gwałtownego spadku poparcia dla Izraela od czasu wojny w Gazie, w tym wśród grup społecznych tradycyjnie uznawanych za proizraelskie.
Główny kontrakt o wartości 6 mln dol. został podpisany z agencją PR należącą do Brada Parscale’a, który kierował cyfrowymi kampaniami wyborczymi prezydenta USA Donalda Trumpa w latach 2016 i 2020. W lutym dziennik Haaretz ujawnił, że firma dostarczyła sieć stron propagandowych z treściami proizraelskimi i antypalestyńskimi, które pozorowano na neutralne i oparte na faktach. Głównym celem tej sieci było wpływanie na wyniki wyszukiwarek oraz odpowiedzi chatbotów AI.
Od tego czasu pozycja Izraela na amerykańskiej prawicy pogorszyła się jeszcze bardziej. Sondaże przeprowadzone w marcu, w szczytowym momencie wojny z Iranem, pokazują, że tendencja ta jest szczególnie silna wśród młodych republikanów. Według sondażu Pew Research Center, około 41 proc. republikanów i 57 procent młodych republikanów (poniżej 50. roku życia) ma negatywną opinię o Izraelu. Ogólnie rzecz biorąc, około 60 proc. Amerykanów ma obecnie negatywną opinię o Izraelu, w porównaniu z 53 proc. w zeszłym roku i 42 proc. w 2022 r. Zaufanie Amerykanów do premiera Benjamina Netanjahu również spada: prawie 60 proc. amerykańskiej opinii publicznej nie ufa procesowi decyzyjnemu Netanjahu na arenie międzynarodowej, w porównaniu z 52 proc. w zeszłym roku i 42 proc. w 2023 r.
Dokumenty złożone niedawno przez firmę Parscale’a na mocy amerykańskiej ustawy o rejestracji agentów zagranicznych pokazują, że jej umowa z rządem Izraela została zaktualizowana i rozszerzona, dzięki czemu państwo to płaci teraz 4,5 mln dol. miesięcznie za kampanię zamiast 1,5 mln dol., co daje łącznie 40,5 mln dol. na „reklamę cyfrową” w ciągu roku.
Zaktualizowana umowa ponownie stwierdza, że celem kampanii jest „zwalczanie antysemityzmu”, ale jak stało się jasne na początku tego roku, w praktyce jej zaangażowanie w walkę z antysemityzmem jest znikome. Podczas wojny w Strefie Gazy strony kampanii zajmowały się głównie kreowaniem narracji antypalestyńskiej; teraz nacisk najwyraźniej przesunął się na próby uzasadnienia wojny w Iranie. Najprawdopodobniej jest to odpowiedź na narastające w USA oskarżenia – w tym ze strony amerykańskiej prawicy – że Netanjahu i Izrael wciągnęli Trumpa w nieuzasadnioną wojnę.
Z analizy przeprowadzonej przez dziennik „Haaretz” wynika, że niedawno w ramach kampanii uruchomiono nową stronę internetową, której celem jest „ujawnienie prawdy o Iranie”, a jednocześnie istniejące strony prowadzone przez firmę PR zaczęły agresywniej atakować Katar i Chiny.
Z dokumentów wynika ponadto, że Izrael ostatnio zatrudnił inną firmę – nowojorski dom produkcyjny o nazwie Piro – do przeprowadzenia proizraelskiej kampanii „cyfrowego opowiadania historii”, której celem jest „wpłynięcie na amerykańską opinię publiczną”. Firma Piro została założona przez hollywoodzkiego producenta Daniela Rosenberga i specjalistę od reklamy Tima Pipera i oferuje autorski system operacyjny Narrative Operating System, oparty na sztucznej inteligencji. Zgodnie z umową znaczna część budżetu kampanii jest przeznaczona na angażowanie „talentów” i produkcję filmów do dystrybucji w mediach społecznościowych.
More Freedom, Less Pressure: A Vietnamese Student’s Experience in Poland
Nowa strona internetowa firmy Parscale’a TheTruthAboutIran.com kontynuuje linię swoich poprzedników i rzekomo dostarcza czytelnikom faktów. Strona przedstawia Iran jako bezpośrednie zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych i najwyraźniej została stworzona w celu usprawiedliwienia niedawnej wojny – mimo że sondaże pokazują, iż zdecydowana większość Amerykanów uważa, że ich kraj nie powinien był brać udziału w operacji wojskowej. „Po 12-dniowej wojnie w czerwcu 2025 roku Iran przyspieszył swój program nuklearny, przeniósł obiekty głęboko pod ziemię i wykorzystał negocjacje, aby zyskać na czasie” – czytamy na stronie głównej strony, mimo że przeniesienie do podziemia miało miejsce ponad dekadę temu.
Jednocześnie przekaz na innych stronach internetowych stworzonych na potrzeby kampanii stał się bardziej wyrazisty. Strona Allyvia, skupiająca się na sojuszu bezpieczeństwa USA-Izrael, dodała artykuły wyjaśniające, że Trump nie został wciągnięty w wojnę przez Netanjahu, lecz poszedł na wojnę, aby wzmocnić pozycję Ameryki na arenie międzynarodowej. W innym artykule twierdzi się, że wojna przyczyniła się do bezpieczeństwa obywateli USA.
PODSUMOWANIE: Ten artykuł skłania do zastanowienia się, ile konserwatywnych serwisów informacyjnych, z których wszyscy korzystaliśmy, sprzedało się izraelskim interesom. Sam jestem znacznie bardziej sceptyczny wobec tego, co czytałem w amerykańskich konserwatywnych mediach po wojnie, niż byłem rok czy dwa temu. Podczas gdy relacje proizraelskie są nagradzane finansowo, każda krytyka rządu izraelskiego przyniesie ci etykietkę „antysemity”. Możesz krytykować swój własny rząd, ile chcesz. Możesz krytykować rządy dowolnego kraju, z wyjątkiem jednego. Jest tylko jeden rząd na świecie, którego absolutnie nie wolno ci krytykować bez narażania się na porównanie z jednymi z najgorszych ludzi w historii – nazistami. To fałszywa narracja i celowy strategiczny chwyt, mający na celu uciszenie wszelkiej racjonalnej debaty na ten temat, ale uważam, że zaczyna się to obracać przeciwko globalistycznym elitom, które forsowały to przez dekady. Moim zdaniem ci, którzy wierzą w tak wypaczone myślenie, cierpią na chorobę psychiczną wywołaną dekadami religijnego i politycznego prania mózgu, a teraz te biedne dusze zostaną poddane jeszcze intensywniejszej formie kontroli umysłu. Módlmy się, aby te zniewolone umysły zostały uwolnione z uścisku prowojennych interesów, które od dawna kontrolują amerykańską politykę zagraniczną.