|

Pokój według Niemców. Powrót do interesów z Rosją i odbudowa Ukrainy?

Pokój na Ukrainie coraz częściej przedstawiany jest w mediach jako wielki rachunek zysków i strat. Berlin oficjalnie mówi przede wszystkim o „bezpieczeństwie Europy”, chociaż w tle pojawiają się pytania o powrót do bliskich interesów z Rosją i kontrakty na odbudowę Ukrainy. Czy Niemcom chodzi o wielki „comeback” do starych układów?

W czerwcu br. rosyjskie media poinformowały, że Władimir Putin odbył przyjacielską rozmowę „w cztery oczy” z byłym kanclerzem Niemiec Gerhardem Schroederem, który od lat utrzymuje bardzo bliskie relacje z Kremlem – w przeszłości współpracował m.in. z rosyjskimi koncernami energetycznymi. Dodajmy, że niedawno Władimir Putin sugerował, iż były kanclerz Niemiec powinien być negocjatorem UE w rozmowach z Rosją. Państwa UE odrzuciły ten pomysł.

Kreml nie ujawnił, czego dotyczyły rozmowy Putina ze Schroederem.

Jedno jest jednak pewne: prowadzący antyrosyjską politykę obecny kanclerz Niemiec Friedrich Merz, po zakończeniu wojny w Ukrainie, będzie musiał odejść na rzecz bardziej prorosyjskiego polityka. Tego najpewniej będą wymagały interesy Niemiec, których gospodarka była uzależniona od rosyjskich surowców. Władimir Putin nie usiądzie do rozmów o współpracy gospodarczej z politykiem, który otwarcie nazywa go zbrodniarzem wojennym.

A dodajmy, że przed inwazją aż około 55 proc. gazu zużywanego w Niemczech pochodziło z Rosji. Rosyjski gaz był szczególnie ważny dla przemysłu chemicznego, metalurgicznego, nawozowego, szklarskiego, papierniczego i części sektora motoryzacyjnego.

Nagłe zerwanie tego modelu oznaczało nie tylko krótkotrwały szok. Komisja Europejska wskazywała, że od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny zużycie (import paliw) mineralnych silnie się zmniejszyło, a produkcja niemieckich sektorów energochłonnych spadła o około 20 proc.

Dlatego Niemcy chcą pokoju

Wojna uderzyła jednocześnie w kilka filarów dawnego niemieckiego modelu gospodarczego. Oprócz tego, że niemiecki przemysł korzystał z tanich rosyjskich surowców energetycznych, to zarabiał na eksporcie towarów do Rosji.

Przed wojną Rosja była ważnym rynkiem dla niemieckiego przemysłu maszynowego. W samym 2021 r. Niemcy wyeksportowały do Rosji maszyny o wartości około 5,8 mld euro.

Rosyjska gospodarka nadal potrzebuje między innymi obrabiarek, automatyki przemysłowej, urządzeń wydobywczych, komponentów, aparatury pomiarowej i technologii produkcyjnych.

To właśnie w tej dziedzinie Niemcy miały przed wojną bardzo silną pozycję. Analizy dotyczące sankcji wskazują, że w dziesiątkach istotnych kategorii produktów technologicznych Niemcy były przed wojną jednym z najważniejszych albo wręcz największym dostawcą Rosji.

Po zniesieniu sankcji istniałby więc realny popyt na powrót niemieckich technologii.

W 2021 r. sam niemiecki eksport produktów chemicznych do Rosji wynosił około 3 mld euro. Po zakończeniu wojny w grę o odbudowę niemieckiej gospodarki ponownie mógłby wejść zatem eksport chemikaliów specjalistycznych, farmaceutyków, aparatury medycznej, technologii produkcyjnych, komponentów dla przemysłu chemicznego oraz produktów konsumpcyjnych. Część tego handlu zresztą całkowicie nie zniknęła. Statystyki za 2025 r. nadal pokazują niemiecki eksport do Rosji. Problem polega na tym, że rynek z 2021 r. już nie istnieje. Wiele luk zostało wypełnionych przez firmy chińskie, tureckie i innych dostawców azjatyckich. Zagraniczne media zwracają uwagę, że ewentualny powrót zachodnich przedsiębiorstw oznaczałby konfrontację z konkurentami, którzy przez kilka lat budowali swoją nową pozycję w Rosji.

Ekonomicznie można więc wyobrazić sobie po zawarciu pokoju i zniesieniu odpowiednich sankcji ponowne rozmowy dotyczące: gazu ziemnego, ropy i produktów naftowych, metali i innych surowców, produktów petrochemicznych, ewentualnie infrastruktury przesyłowej.

Ratunkiem dla niemieckich przedsiębiorstw ma być również wkład w odbudowę Ukrainy.

A odbudowa Ukrainy oznacza miliardowe kontrakty, inwestycje infrastrukturalne, energetykę, transport, przemysł i nowe wpływy polityczne w regionie.


Od trudnego dzieciństwa do MMA. Historia Mateusza Myszkowskiego


Fala upadłości

Przypomnijmy, że przez Niemcy przechodzi fala upadłości – bankrutują nawet rodzinne przedsiębiorstwa, które mają ponad 100-letnią tradycję. Zdaniem analityków, w 2025 r. ponad 20 tys. niemieckich firm musiało zakończyć działalność, a tak złej sytuacji gospodarczej nie było w tym kraju już od bardzo dawna.

Jak już wspomnieliśmy, według badania pn. „Bankructwa w Niemczech, rok 2025”, przeprowadzonego przez Creditreform Economic Research (niemiecką wywiadownię gospodarczą), liczba firm, które zgłosiły wnioski o upadłość w Niemczech, alarmująco wzrosła.

„Trwający kryzys gospodarczy w Niemczech można dostrzec w wielu czynnikach. Na przykład w procesie upadłościowym. Od 2022 r. liczba przypadków stale rośnie. Pod koniec 2025 r. liczba niewypłacalnych firm w Niemczech osiągnęła najwyższy poziom od ponad dziesięciu lat. W ciągu roku 23 900 firm musiało złożyć wniosek o upadłość, a to prawie o 2 000 więcej niż rok wcześniej” – zauważyli analitycy i dodali, że wiele firm ma wysoki poziom zadłużenia i trudności z obsługą istniejących kredytów lub uzyskaniem nowego finansowania w obecnych warunkach.

Teraz niemieccy analitycy wskazują, że w 2026 r. w zasadzie nie odnotowano poprawy.

Przypomnijmy, że jeszcze w 2022 r., przed tą falą bankructw w tym kraju, ostrzegał m.in. prezes Niemieckiej Konfederacji Rzemiosła – Hans Peter Wollseifer, który zwracał uwagę na rosnące ceny energii, które odbiją się na niemieckich przedsiębiorstwach.

– Sytuacja dramatycznie się pogorszyła, zwłaszcza w przypadku firm energochłonnych. Codziennie otrzymujemy alarmujące telefony od przedsiębiorstw, które mają zamiar zamknąć produkcję, także dlatego, że tych ogromnych wzrostów kosztów energii nie da się już zrekompensować podwyżkami cen i przerzucić ich na klientów – przekazywał w 2022 r. Hans Peter Wollseifer, przewodniczący Niemieckiej Konfederacji Rzemiosła.

W maju 2026 r. Euractiv, na podstawie najnowszych danych gospodarczych, zwracał uwagę, że zatrudnienie w niemieckich energochłonnych sektorach przemysłu zmniejszyło się od początku kryzysu o ponad 53 tys. miejsc pracy, czyli około 6,3 proc.

Bez powrotu do taniej energii Niemcy będą miały ogromny problem z odbudową własnej gospodarki. Przez lata ich przemysł opierał się na przewadze kosztowej: tanim gazie, stabilnych dostawach i eksporcie opartym na silnej produkcji. Po zerwaniu dotychczasowego modelu współpracy z Rosją niemieckie firmy straciły jeden z kluczowych fundamentów konkurencyjności. Berlin może mówić o transformacji i nowych technologiach, ale bez taniej energii trudno będzie utrzymać produkcję i miejsca pracy. A mit gospodarczego lidera Europy wkrótce może upaść tak, jak upadły tysiące niemieckich przedsiębiorstw.

Podobne wpisy