|

Ormuz coraz mniej niezbędny

Duże ograniczenia w ruchu statków przez Cieśninę Ormuz odbijają się wciąż na horrendalnie wysokich cenach paliw, ale przez ostatnie pół roku wykonano ogromną pracę, aby to wkrótce zmienić.

W czasie, gdy powstaje ten tekst, ceny na stacjach paliw osiągnęły historycznie rekordowy poziom, co odbija się fatalnie na stanie całej gospodarki. Kierowcy, obserwujący z uwagą doniesienia z Bliskiego Wschodu, wypatrują wiadomości o rychłym zakończeniu wojny, lecz póki co wcale się na to nie zanosi.

Przeciekająca cieśnina

Niewykluczone jednak, że zanim Stany Zjednoczone i Izrael zaprzestaną dalszych ataków i nastanie pokój, kwestia niedoboru paliw zostanie już rozwiązana. Nie stanie się to zapewne szybko, lecz jeśli główni zainteresowani, czyli arabscy eksporterzy z rejonu Zatoki Perskiej, podtrzymają swoje dotychczasowe tempo organizowania alternatywnych szlaków transportowych, to za rok czy dwa najważniejsza na świecie dla transportu paliw kopalnych cieśnina może nie odgrywać już tak decydującej roli.

Uwagę zwraca już sam fakt, że pomimo trwających działań wojennych przez Cieśninę Ormuz udaje się obecnie transportować średnio 40–50 proc. ropy i gazu, które przepływały przez nią przed lutym, gdy rozpoczęła się izraelsko-amerykańska agresja. Decydujący wpływ na to ma postawa Iranu, który zorganizował masową flotę widmo, czyli statków podróżujących nieoficjalnie, najczęściej nocą i przy wyłączonych systemach nawigacyjnych. Dzięki temu kraj obłożony jednymi z najbardziej surowych sankcji w najnowszych dziejach jest w stanie nieustannie handlować ropą ze swoimi partnerami i pozyskiwać niezbędne do przetrwania zasoby.

Flota widmo panoszy się w Cieśninie Ormuz pomimo tego, że kontrolę nad nią starają się utrzymać wojska amerykańskie i izraelskie. Siły zbrojne USA tworzą specjalne konwoje, które podejmują ryzyko i przepływają przez przesmyk z surowcem wydobywanym w krajach arabskich, choć oczywiście zakres tego procederu jest ograniczony. Eksporterzy są zmuszeni do płacenia niezwykle wysokich stawek ubezpieczenia, lecz mimo wszystko decydują się na ten krok, aby zapewnić sobie ciągłość produkcji i dystrybucji. Im dłużej trwa obecna wojna, tym większą skalę obie strony podejmują działania.

Amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent stwierdził niedawno, że za mniej więcej dwa lata Cieśnina Ormuz będzie niewiele znaczącym miejscem na morzu. Opinia ta jest z pewnością przesadzona, lecz istnieje wiele powodów, aby zakładać, że obecny rozwój sytuacji może to miejsce uczynić zdecydowanie mniej ważnym niż do tej pory. Tak długo, jak transport morski pozostanie najtańszą formą przemieszczania towarów po świecie, Ormuz będzie jednym z kluczowych miejsc dla dystrybucji dóbr, lecz wielkie ryzyko wiążące się z korzystaniem z niego może na trwałe zredukować jego atrakcyjność.

Nieustępliwi Saudowie

Według niedawnych doniesień Reutersa oraz „Wall Street Journal” szczególne wysiłki na rzecz uniezależnienia się od Cieśniny Ormuz podejmuje Arabia Saudyjska. Jej działania skupiają się przede wszystkim na rozbudowaniu potencjału rurociągu Wschód–Zachód prowadzącego z rejonu Zatoki Perskiej do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. Co prawda we wrześniu jeden z ataków dronowych uszkodził jedną z nitek tej instalacji, lecz zarządzająca całym projektem firma Saudi Aramco przekonuje, że ma do wyboru przynajmniej kilka alternatywnych nitek.

Jeśli przed wojną przez Ormuz transportowano ok. 20 mln baryłek ropy dziennie, to rurociąg Wschód–Zachód jest w stanie przesyłać w tym samym czasie nawet do 7 mln baryłek. Saudyjczycy zainwestowali w to przedsięwzięcie znaczne sumy, podejmując się także rozbudowy terminalu portowego nad Morzem Czerwonym. Stąd ropa może płynąć zarówno w stronę Morza Śródziemnego przez Egipt, jak i w kierunku Azji (o ile tylko bezpieczne pozostaje przejście przez Cieśninę Bab al-Mandab). Równolegle do ropociągu przez Półwysep Arabski przebiega także gazociąg.

Swój własny ropociąg, umożliwiający transport do 1,8 mln baryłek ropy dziennie, posiadają także Zjednoczone Emiraty Arabskie. Dzięki niemu możliwe jest przetransportowanie „czarnego złota” z Zatoki Perskiej wprost do Zatoki Omańskiej z pominięciem newralgicznego przesmyku Ormuz. Arabscy zarządcy podjęli już prace na rzecz podwojenia zdolności przesyłu instalacji, choć oczywiście trzeba wziąć pod uwagę ryzyko związane z potencjalnymi atakami.

Zarówno rurociągowe projekty Arabii Saudyjskiej, jak i Zjednoczonych Emiratów Arabskich będą w stanie przynieść zamierzony efekt dopiero po pewnym czasie. Zdesperowani spadającymi dochodami z eksportu producenci, w tym przede wszystkim Saudi Aramco, nie tracą jednak czasu i już teraz starają się podejmować inne działania. Należą do nich m.in. starania na rzecz wykorzystania irackich rurociągów, które dawałyby szansę na tranzyt do Europy przez terytorium Syrii czy Turcji. Korzystanie z pomocy tych państw stwarzałoby jednak dodatkowe ryzyka o charakterze politycznym.


China, Robotics and E-Commerce: Poland’s Logistics Opportunity| Peter MacLeod


Kopiowanie Iranu

Stosunkowo dużą popularnością cieszą się za to w ostatnim czasie przeładunki surowca z mniejszych statków do tankowców czekających w Zatoce Omańskiej. Państwa arabskie wzorują się tu na rozwiązaniu stosowanym przez Iran i korzystają z osłony nocy lub podejmują ryzyko przy użyciu mniejszych i tańszych statków. Małe jednostki są często osłaniane przez śmigłowce i drony, co mocno zwiększa koszty całej operacji, lecz Amerykanie mają świadomość, że i tak wystawili swoich sojuszników w regionie na wielką próbę.

Według różnych szacunków metoda przerzucania ropy przez Ormuz na tankowce przy pomocy małych statków umożliwia transport aż 2 mln baryłek ropy dziennie. Dla wszystkich jest jednak oczywiste, że jest to metoda tymczasowa, która musi być zastąpiona przez dużo mniej ryzykowne i mniej kosztowne rozwiązanie. Największą szansę na to dają wspomniane już ropociągi, które już teraz znacząco zwiększają znaczenie Egiptu i Iraku jako krajów tranzytowych.

W przypadku pierwszego z państw szczególnego znaczenia nabiera Rurociąg SUMED prowadzący od terminalu Ain Sukhna nad Zatoką Sueską do Sidi Kerir nad Morzem Śródziemnym. Już teraz jest wykorzystywany niemal w całości, co znacząco przyspieszyło plany jego rozbudowy. SUMED to projekt zrealizowany jako wspólne przedsięwzięcie egipsko-arabskie, dlatego nikt nie będzie stwarzał przeszkód dla tego rodzaju inwestycji.

W analogiczny sposób znaczne inwestycje będą realizowane w związku z tranzytem przez Irak. Już teraz ogłoszono rozbudowę ropociągów biegnących do Ceyhan w Turcji, Aqaby w Jordanii czy też Baniyas w Syrii. Stosunkowo najbardziej zaawansowane działania podjęto w związku z ostatnim z wymienionych projektów.

Władze Saudi Aramco, jednego z największych koncernów naftowych świata, ostrzegają, że ograniczenia w eksporcie ropy pozostaną znaczące jeszcze przez długi czas. Szok cenowy na stacjach paliw pozostanie z nami na dłużej. Nie zmienia to jednak faktu, że podjęte próby ograniczenia negatywnych efektów zamknięcia Cieśniny Ormuz są jak dotąd imponujące i zapobiegły dużo większym problemom, które zagrażały światu jeszcze kilka miesięcy temu.

Podobne wpisy