29.2 C
Warszawa
sobota, 25 czerwca 2022

Piekło podatkowe

Koniecznie przeczytaj

Omawiając aferę Panama Papers dziennikarze, komentatorzy i politycy posługują się terminem „raj podatkowy”. Jeśli jednak na Panamie mamy do czynienia z rajem, wówczas w Polsce i w Europie żyjemy w podatkowym piekle.

 

Podatkowe raje budzą powszechne oburzenie, a zwykłym ludziom kojarzą się z niezwykle bogatymi politykami, przedsiębiorcami i celebrytami, którzy działają na niekorzyść swoich krajów ojczystych i wyprowadzają część zysków za granicę. Bez względu na to, jak ocenimy chęć ukrycia części swoich dochodów przed fiskusem, raje podatkowe nie są na pewno dla każdego. Za skorzystanie z usług prawników, którzy pomagają w założeniu spółki na Karaibach, trzeba sporo zapłacić, dlatego dla zwykłych zjadaczy chleba ucieczka do rajów podatkowych kojarzy się z niedostępnym luksusem.

Jednakże samo zjawisko ucieczki przed drastycznie wysokimi podatkami nie powinno u nikogo wywoływać negatywnych reakcji, gdyż obecność rajów podatkowych przypomina wszystkim nieustannie, że współczesne państwa nakładają na nas ogromne ciężary, które coraz trudniej jest nam dźwigać. Choć raje podatkowe są dla nielicznych, ich obecność wyrządza wszystkim wielką przysługę w postaci zapewnienia punktu odniesienia dla naszej skrajnie opodatkowanej rzeczywistości. Polskie wątki w aferze Panama Papers są wprawdzie dość skromne (padło w zasadzie tylko nazwisko Pawła Piskorskiego), lecz tajemnicą poliszynela jest to, iż swoje konta bankowe oraz spółki w krajach określanych mianem raju podatkowego ma wielu zamożnych Polaków.

Polskie piekło podatkowe

Krajobraz polskiego piekła podatkowego tworzą przede wszystkim wysokie i niekonkurencyjne stawki podatków od towarów i usług, dochodowego od osób fizycznych i pracy, a także od wynagrodzeń. W tej dziedzinie polskie państwo od lat pozostaje niezwykle zachłanne wedle wszelkich obiektywnych kryteriów. W Polsce zwykło się (mylnie) uważać, że wysokie podatki na bardzo rozbudowaną sferę socjalną są zjawiskiem typowym dla krajów skandynawskich. W ramach tego pieczołowicie pielęgnowanego mitu, nasz kraj jest nieustannie przedstawiany jako miejsce, w którym po 1989 roku panuje niezmiennie „dziki kapitalizm”.

Fakty są jednak takie, iż np. w Szwecji opodatkowanie pracy jest niższe niż w Polsce. W naszym kraju podatek od wynagrodzeń (czyli wszystkie składki i obciążenia) sięga ok. 41 proc., natomiast w Szwecji nieco ponad 30 proc., w Danii zaś jedynie 8 proc. W krajach tych wyższe są oczywiście podatki dochodowe od osób fizycznych, lecz jednocześnie obowiązują w nich wyższe kwoty wolne od podatku, co ostatecznie sprawia, iż podatki płaci się przy większych dochodach niż w Polsce.

Bardzo niekonkurencyjna jest także polska stawka podatku CIT, który przesądza o nie najlepszej kondycji polskiego sektora prywatnego. Raje podatkowe kuszą zerowymi stawkami, lecz nawet gdyby przyjęło się, że stawka CIT w wysokości 0 proc. to rzecz niewyobrażalna nad Wisłą, to nadal mamy wiele do nadrobienia w stosunku do innych krajów postkomunistycznych i rozwiajających się, gdzie rządy zaordynowały w ostatnich latach znaczące obniżki podatków w celu nadgonienia kilku dekad zaległości wobec Europy Zachodniej. W Bośni, Bułgarii i Macedonii stawki CIT wynoszą zaledwie 10 proc., a gdyby kogoś nie przekonywał przykład tychże krajów, warto mieć na uwadze, że nawet nasi bliscy sąsiedzi mają niższe stawki niż Polacy – Litwa i Łotwa 15 proc., Ukraina 18 proc., a Estonia konsekwentnie aspiruje do miana podatkowego raju i nie pobiera żadnego podatku od osób prawnych (o ile osiągnięty zysk nie jest wypłacany wspólnikom w spółce).

Zazwyczaj uważa się, że rajem podatkowym może zostać jedynie mały kraj, z niewielką liczbą mieszkańców oraz nieuwikłany w żadne ponadnarodowe struktury organizacyjne. Kluczowe dla przyciągnięcia klientów z całego świata jest wszakże zachowanie odpowiedniej dyskrecji oraz procedur uniemożliwiających organom ścigania efektywną kontrolę kont, oraz danych poszczególnych spółek. W rzeczywistości jednak w ostatnich latach daje się zauważyć tendencja polegająca na tym, że rolę małych państewek na Karaibach czy też wyspach Morza Śródziemnego przejmują powoli zwykłe państwa.

W ten właśnie sposób ze względu na niezwykle konkurencyjne stawki podatkowe do grona para-rajów podatkowych dołączyły m.in. takie kraje jak Holandia, Irlandia, czy też Estonia. Od co najmniej stu lat swego rodzaju rajem podatkowym jest także Szwajcaria, która tradycyjnie wykorzystuje swoje kontakty polityczne oraz słynący z poufności system bankowy. Nowe podmioty zaliczane do grona rajów podatkowych pokazują jednak, że tak naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, aby również Polka stała się rajem podatkowym na wzór Estonii.

Estonia jest krajem przynależącym do struktur Unii Europejskiej oraz NATO, co siłą rzeczy wymusza na nim współdziałanie z instytucjami międzynarodowymi w zakresie stawek podatkowych, czy też zasad zwalczania tzw. przestępstw gospodarczych, lecz jednocześnie potrafiła stworzyć mechanizm zachęcający do przenoszenia na swoje terytorium siedzib spółek z całego świata. Co prawda zerowa stawka podatku dochodowego obowiązuje jedynie wówczas, gdy wspólnicy w spółce nie decydują się na wypłatę dywidendy, lecz nie ma przepisów, których nie dałoby się obejść.

Ucieczka z piekła

Na polskie piekło podatkowe bardzo mocno pracuje także m.in. niska kwota wolna od podatku, która należy do najniższych w Unii Europejskiej (przy uwzględnieniu dochodów), lecz tak naprawdę równie istotne co stawki podatków jest samo środowisko prowadzenia działalności gospodarczej. W przypadku Polski cała administracja podatkowa została stworzona jeszcze w czasach stalinowskich, kiedy powierzono jej zadanie zniszczenia polskiego handlu oraz sektora prywatnego. Po 1989 roku wiele rzeczy zmieniło się na lepsze, lecz na dobrą sprawę kadry polskiego fiskusa nigdy nie zostały w pełni zdekomunizowane, co przekłada się na to, że nadal zbyt często Polacy czują się jak wrogowie, a nie klienci urzędników.

Wielkim problemem są także skomplikowane przepisy podatkowe, których interpretacja nie jest do końca jasna. Doskonałym przykładem jest, chociażby, podatek VAT, który posiada cztery różne stawki (23, 8, 5 i 0 proc), a także dodatkową stawkę na produkty rolne. Często zdarza się, że ten sam produkt może być zakwalifikowany do dwóch różnych grup podatkowych, a wszystkie przepisy regulujące podatek od dóbr i usług rozproszone są po co najmniej kilka ustawach i ministerialnych rozporządzeniach, a oprócz tego bardzo istotne są liczne unijne dyrektywy. Jeden z najbardziej popularnych poradników dotyczących VAT-u na polskim rynku, zawierający szczegółowe omówienie wszystkich zasad związanych z podatkiem liczy sobie prawie 3000 stron.

Polska, choć jest krajem postkomunistycznym z typowym dla tego typu państw problemami w zakresie administracji publicznej, nie stanowi oczywiście wyjątku wśród rozwiniętych krajów Europy, czy też Ameryki. W rzeczywistości większość państw na świecie od dawna stosuje coraz bardziej agresywne metody walki z rajami podatkowymi. Na szczycie państw G-20 w kwietniu 2013 roku podjęto zdecydowane kroki mające na celu stworzenie procedur przekazywania poufnych informacji podatkowych pomiędzy organami poszczególnych państw. W ten sposób „piekła podatkowe” chcą zapobiec ucieczce coraz większej liczby podmiotów poza swoje granice.

Siłą rzeczy jednak Polska i inne piekła podatkowe zawsze będą miały do dyspozycji ofiary dla swojej podatkowej działalności. Wysepki na Karaibach czy też europejskie księstewka mogą stać się bazą dla tysięcy fikcyjnych spółek, lecz na dobrą sprawę ogromna część działalności gospodarczej musi zawsze być rozlokowana w „piekle podatkowym”, czyli w ludnych i dużych państwach. Wielkie fabryki aut, czy też huty nie powstaną przecież nigdy na Kajmanach, czy Seszelach.

Z tego właśnie względu raje podatkowe, choć najczęściej niedostępne dla zwykłych śmiertelników, są bardzo potrzebne dla nas, mieszkańców piekła podatkowego. Gdyby nie one, nie mielibyśmy nawet punktu odniesienia dla skrajnie wysokich i dławiących przedsiębiorczość podatków, które narzucają nam nasze władze. Raje podatkowe rzucają naszym rządom wyzwanie i zmuszają do działania i właśnie dzięki temu nasze piekło podatkowe zamienia się

Autor

Poprzedni artykułSpółdzielcze przemeblowanie bankowe
Następny artykułKoniec PSL-u

Najnowsze