Deindustrializacja Europy
Zużycie energii elektrycznej jest jednym z najbardziej wiarygodnych wskaźników kondycji gospodarki. Zdrowe gospodarki potrzebują energii, i to w dużych ilościach. W gospodarkach w kryzysie zużycie energii elektrycznej spada.
Europejskie związki zawodowe biją na alarm. – Mamy do czynienia z bardzo niepokojącą sytuacją – powiedział Euractivowi wysoki rangą przedstawiciel europejskich związków zawodowych. – Brak inwestycji, który obserwujemy dzisiaj, ma już dramatyczne konsekwencje dla społeczności pracowniczych – dodał, wskazując na gwałtowny spadek inwestycji w budynki i sprzęt. – Fabryki są zamykane, a miejsca pracy są likwidowane w tych samych sektorach, które doprowadziły Europę do obecnego stanu – podkreślił.
We wrześniu 2022 r., w szczytowym momencie wzrostu cen gazu w Europie, belgijski premier Alexander De Croo użył terminu „deindustrializacja”, aby opisać obawy, jakie wiązały się z wysokimi cenami gazu. Ostrzegł, że jeśli Europa nie podejmie działań, kontynent stanie w obliczu perspektywy masowej utraty miejsc pracy i zdolności produkcyjnych. Z kolei były premier Włoch oraz były prezes Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghi powiedział wprost: – Albo Europa nadrobi zaległości gospodarcze, albo zostanie skazana na długą agonię. Ta agonia już teraz ujawnia się w sektorze przemysłowym, któremu grozi gwałtowny upadek.
Wiele firm wyraziło zaniepokojenie malejącą przewagą konkurencyjną i malejącą rentownością produkcji w Europie w ostatnich latach. Deklaracja z Antwerpii, poparta w lutym 2024 r. przez 1316 organizacji, podkreśliła możliwość upadku przemysłu w razie braku skoordynowanych reform i inwestycji na poziomie europejskim.
Nie wszyscy są pesymistami. Nico Palesch z Oxford Economics [OE], globalnej firmy doradztwa ekonomicznego, zwraca uwagę, że mówienie o deindustrializacji oparte jest na dwóch błędach. Pierwszy wynika z niewłaściwej interpretacji realnie występującego spadku produkcji przemysłowej w Europie, głównie w Niemczech, w ciągu ostatnich kilku kwartałów. „Chociaż uważamy [OE], że do tego spadku przyczyniły się czynniki strukturalne i cykliczne, trafniejsze jest określenie go mianem recesji przemysłowej – zjawiska, które okresowo występuje w każdej gospodarce i po którym zazwyczaj następuje okres ożywienia. W rzeczywistości uważamy, że cykl przemysłowy w Europie zaczyna się odwracać”.
Drugie błędne przekonanie bierze się stąd, że deindustrializacją określa się malejący udziału Europy w globalnej produkcji przemysłowej. „To niewątpliwie fakt: przewidujemy, że przemysł strefy euro spadnie z 12,2 proc. globalnej produkcji w 2023 r. do nieco ponad 10 proc. do 2050 r. Jednak ten trend należy przypisać raczej szybkiemu wzrostowi gospodarczemu w Azji, a zwłaszcza w Chinach, a nie problemom z konkurencyjnością w Europie”.
Klimat, migracje, handel. Dlaczego UE mówi jedno, robi drugie?
Końcowy wniosek jest optymistyczny i da się streścić w przesłaniu, że upadają branże nieefektywne, charakteryzujące się „niższą wartością dodaną”, wymagające niskowykwalifikowanych pracowników, energochłonne i uzależnione od paliw kopalnych. Natomiast nadal rozwija się produkcja w obszarach wysoce złożonych i wyspecjalizowanych. Europa nie daje się wyprzedzać w nowych technologiach i związanej z nią przedsiębiorczości. Jest więc dobrze, a będzie jeszcze lepiej, jak zwykł mawiać „gospodarz z Katowic”, czyli tow. Edward Gierek w czasie, gdy jeszcze pieniądze z pożyczek od zachodnich bankierów wlewały się strumieniami w koryto dysfunkcyjnej gospodarki socjalistycznej.
Oddajmy teraz głos malkontentom. Dr Andrea Galli z New Strategic Concept informuje, że analiza raportów dotyczących przyszłości gospodarczej UE nie nastraja optymistycznie. Obraz, jaki się z nich wyłania, „wygląda bardziej ponuro niż kiedykolwiek, zwłaszcza w odniesieniu do Niemiec. Deindustrializacja jest wysoko na liście zjawisk występujących w gospodarce. Gwałtowny wzrost cen energii, początkowo wywołany nieudaną polityką energetyczną, a następnie spotęgowany wojną na Ukrainie, doprowadził do masowej migracji produkcji przemysłowej za granicę”.
Robert Bryce, specjalista w branży energetycznej, były pracownik naukowy Manhattan Institute, jest zdania, że Europa sama wpędziła się w przepaść. „Błędne decyzje polityczne, w tym urojenia o zerowej emisji netto, bezpardonowy pęd do alternatywnych źródeł energii, agresywne nakazy dekarbonizacji i strategiczny błąd polegający na poleganiu na rosyjskim gazie ziemnym […] napędzają deindustrializację”.
Inny ekspert, Mario Loyola, pracownik naukowy The Heritage Foundation (HF), pisał w 2024 r. o załamaniu gospodarczym Europy. Powołał się na ówczesne dane Komisji Europejskiej, z których wynikało, że produkcja przemysłowa w Europie spadła o 5,8 proc. w ciągu 12 miesięcy do listopada 2023 r. Loyola dodał, że „produkcja dóbr inwestycyjnych spadła o prawie 8,7 proc. Inwestycje w zakłady i sprzęt gwałtownie spadły”. Rezultatem fatalnej polityki gospodarczej, kierującej się dogmatem bezemisyjności, są oszałamiające podwyżki cen energii elektrycznej. Pracownik HF zauważył, że ceny energii elektrycznej w Europie „ustabilizowały się na poziomie trzykrotnie wyższym niż przed pandemią”. Analityk energetyczny Rupert Darwall poinformował niedawno, że duże firmy w Wielkiej Brytanii płacą obecnie za energię nawet pięć razy więcej niż w 2004 r.
Zużycie energii elektrycznej jest jednym z najbardziej wiarygodnych wskaźników kondycji gospodarki. Zdrowe gospodarki potrzebują energii i to w dużych ilościach. W gospodarkach w kryzysie zużycie energii elektrycznej spada. Według raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), w 2023 r. globalne zapotrzebowanie na energię elektryczną wzrosło o 2,2 proc. Jednak ten wzrost napędzają gospodarki Chin i Indii.
IEA szacuje, że zapotrzebowanie na energię elektryczną w Chinach wzrosło aż o 6,4 proc. w 2023 r. Agencja spodziewała się, że do 2026 r. zapotrzebowanie na energię elektryczną w Chinach wzrośnie o 1400 terawatogodzin, co stanowi „ponad połowę obecnego rocznego zużycia energii elektrycznej w UE”. Zapotrzebowanie na energię elektryczną w Indiach wzrosło o 7 proc. w 2023 r., co stanowi niewielki spadek w porównaniu z 8,6 proc. wzrostem w 2022 r. Gwałtowny wzrost w Chinach i Indiach stanowi jaskrawy kontrast z sytuacją w Europie, gdzie zużycie energii elektrycznej spadło o 3,2 proc. IEA zauważa, że spadek zużycia energii elektrycznej w przemyśle w UE jest wręcz oszałamiający. W 2022 r. zapotrzebowanie na energię elektryczną w przemyśle w UE zmalało o 5,8 proc.
🔴 MANUFAKTURA, NIE MASÓWKA. DLACZEGO WOLA PRZYCIĄGA INWESTORÓW?
Loyola pisze, że badanie przeprowadzone przez Europejski Bank Inwestycyjny pokazuje, że koszty energii w 2023 r. były główną przeszkodą dla firm w podejmowaniu długoterminowych decyzji inwestycyjnych. Jeszcze w 2019 r. energia ledwo plasowała się w pierwszej piątce. W przypadku firm z sektora produkcyjnego i usługowego wpływ energii na inwestycje był jeszcze bardziej widoczny.
Cytowany wyżej Nico Palesch z Oxford Economics jest zdania, że rozwój ekonomiczny Europy będzie kontynuowany m.in. dzięki postawieniu na nowe technologie. Ale nowe technologie potrzebują prądu. W 2021 r. sam Google zużył 18 terawatogodzin energii elektrycznej, więcej niż wiele krajów świata. Według Johna Henessy’ego, prezesa Alphabet, spółki macierzystej Google, z powodu szerokiego stosowania AI zużycie energii przez Google może wzrosnąć trzykrotnie do 2027 r. Takiej ilości terawatogodzin nie da się „wycisnąć” z paneli i wiatraków. Wiara w to, że jednak będzie można, dorównuje wierze radzieckich inżynierów w możliwość odwrócenia biegu rzek syberyjskich. Albo zawrócenia Wisły kijem – ale to już naszych.
Dr Galli pisze, że oprócz horrendalnych cen energii przedsiębiorczość dławią wysokie podatki i polityka gospodarcza w UE i jej państwach członkowskich, która „jest dość skomplikowana, żeby nie rzec enigmatyczna”. Politycy reagują na obecne wyzwania, wprowadzając kolejne regulacje, od taksonomii, przez przepisy dotyczące łańcucha dostaw, po ograniczenia dekarbonizacji i sankcje wojenne. „Spełnienie biurokratycznych wymogów jest często niemożliwe dla firm. To hamuje działalność gospodarczą, zamiast sprzyjać innowacjom i inwestycjom. Niebezpieczeństwo deindustrializacji jest oczywiste i obecne w UE. Problem w tym zjawisku polega na tym, że zazwyczaj pozostaje niezauważone, podczas gdy niektóre kręgi ideologiczne UE wręcz wychwalają je jako pozytywny wpływ Zielonego Ładu”. Galli zauważa też, że niechęć do uznania lub próby negowania tej rzeczywistości doprowadzą do wzrostu ubóstwa, napięć społecznych i politycznych, a ostatecznie do narastających niepokojów społecznych w krajach. W takiej sytuacji można spodziewać się wszystkiego, z rozpadem UE włącznie.