||

Iran a wzrost cen paliw

Nie ma dziś przesłanek, by sądzić, że ceny paliw wzrosną do poziomu, który uniemożliwi kierowcom tankowanie.



Podwyżki są jednak praktycznie nieuniknione i mogą stać się odczuwalne już w ciągu najbliższych dni. Skala wzrostu – przy obecnej sytuacji rynkowej – to najpewniej kilkadziesiąt groszy na litrze zarówno benzyny, jak i oleju napędowego. Oznacza to, że ceny na poziomie około 6 zł za litr mogą stać się nową rynkową normą. Jednocześnie rośnie ryzyko przedłużania się konfliktu z udziałem Iranu. Irańskie siły zbrojne, w tym Gwardia Rewolucyjna, zapowiadają intensyfikację działań po okresie żałoby po ajatollahu. W scenariuszu długotrwałej eskalacji – trwającej miesiące, a nawet lata – skutki dla globalnej podaży ropy mogłyby być poważne. Już teraz widać, że napięcia wpływają nie tylko na bezpośrednich uczestników konfliktu, lecz także na bezpieczeństwo transportu surowców w całym regionie.

Kluczową kwestią pozostaje cieśnina Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowego eksportu ropy z państw Zatoki Perskiej, takich jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt czy częściowo Irak. Nawet bez formalnej blokady militarnej wystarczy podwyższone ryzyko dla żeglugi, by firmy ubezpieczeniowe odmówiły obejmowania ochroną transportów ropy. W takiej sytuacji część dostaw mogłaby zostać wstrzymana z przyczyn czysto ekonomicznych i logistycznych.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo dostaw do Polski, władze oraz koncerny paliwowe zapewniają, że kraj dysponuje zapasami ropy i paliw wystarczającymi nawet na około półtora miesiąca. Polska korzysta też ze zdywersyfikowanych kierunków dostaw, co ogranicza bezpośrednie ryzyko niedoborów. Problemem pozostaje jednak cena – ta zależy od sytuacji globalnej i może rosnąć stopniowo wraz z utrzymującą się niepewnością.

Warto podkreślić, że sam Iran nie jest kluczowym dostawcą ropy do Europy – w ostatnich latach, m.in. z powodu sankcji amerykańskich, eksportował surowiec głównie do Azji. Większe znaczenie ma ewentualne ograniczenie dostaw z całego regionu Zatoki Perskiej, a także transport LNG z Kataru, który również zależy od bezpieczeństwa szlaków morskich.

Alternatywy istnieją – m.in. dostawy z Morza Północnego, Afryki Zachodniej czy ze Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo kraje zrzeszone w OPEC zapowiedziały zwiększenie wydobycia, choć skuteczność tych działań będzie zależała od możliwości bezpiecznego eksportu. Na razie światowy rynek ropy nie znajduje się w stanie fizycznego niedoboru, lecz długotrwały konflikt mógłby tę równowagę zachwiać.

Podsumowując, nie grożą nam obecnie przerwy w dostawach paliw, ale wyższe ceny są scenariuszem bardzo prawdopodobnym. Skala podwyżek będzie zależeć przede wszystkim od długości i intensywności konfliktu w regionie Zatoki Perskiej.

Podobne wpisy