Operatorzy dronów na celowniku karteli
Dron uzbrojony w materiał wybuchowy, znaleziony na lotnisku w Lipsku, pokazał, jak groźne może być wykorzystanie bezzałogowców do ataku na europejską inrastrukturę. Za oceanem drony służą już kartelom do obserwacji, przemytu i przemocy. Choć te zdarzenia mają różnych sprawców, to łączy je ten sam problem: ta technologia staje się coraz łatwiej dostępna, a wiedza o jej bojowym użyciu trafia w niepowołane ręce.

W sierpniu br. na lotnisku Leipzig/Halle odnaleziono drona, do którego przymocowano ładunek zawierający profesjonalny materiał wybuchowy i zapalnik. Urządzenie znajdowało się w strefie chronionej jednego z najważniejszych europejskich portów cargo, będącego również bazą dla ukraińskich samolotów transportowych Antonow. Ładunek nie eksplodował. Według dotychczasowych ustaleń zawiódł lub został uszkodzony element inicjujący detonację.
Pierwsze informacje, oparte na policyjnym raporcie, wskazywały, że jeden z Antonowów stojących w sąsiedztwie drona był załadowany amunicją. Informację tę później skorygowano. Według niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych samolot był w chwili zdarzenia pusty. Dzień wcześniej przewoził jednak amunicję z Francji przez Leipzig/Halle dalej na wschód, po czym wrócił na lotnisko bez ładunku.
Według niemieckich mediów urządzenie zauważył pracownik obsługi lotniska, prawdopodobnie kierowca autobusu.
Na początku września br. rząd federalny formalnie przypisał odpowiedzialność za próbę ataku Rosji, wskazując przy tym na wyniki śledztwa policyjnego, sposób działania sprawców oraz ustalenia służb wywiadowczych. Berlin traktuje zdarzenie jako operację hybrydową. Postępowanie karne dotyczące konkretnych sprawców nadal jednak trwa. Rosja odrzuca niemieckie oskarżenia.
Śledztwo będzie musiało wyjaśnić nie tylko tożsamość sprawcy, ale również sposób, w jaki dron znalazł się nad strefą chronioną, które zabezpieczenia zawiodły i czy wcześniej pojawiały się sygnały ostrzegawcze. Trzeba bowiem ustalić nie tylko, kto odpowiadał za zdarzenie, ale również, dlaczego system bezpieczeństwa pozwolił sprawcy na tak daleką ingerencję. Na lotnisku miał funkcjonować system sensorów służących do wykrywania dronów, jednak według ustaleń opartych na dokumentach służb, istniejący system detekcji nie zarejestrował urządzenia. Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt zasugerował, że dron mógł zostać specjalnie zmodyfikowany w celu obejścia zabezpieczeń.
Incydent w Lipsku pokazuje, jak bliskie i realne jest zagrożenie pojedynczą operacją z użyciem drona. Nie oznacza to oczywiście, że zagrożeniem jest sama technologia. Bezzałogowe systemy są dziś jednym z najszybciej rozwijających się narzędzi wykorzystywanych w przemyśle, ratownictwie, ochronie infrastruktury i – oczywiście – obronności. Problem pojawia się wtedy, gdy łatwo dostępna technologia trafia w ręce organizacji przestępczych, terrorystycznych lub innych podmiotów gotowych wykorzystać ją do przemocy, sabotażu czy ataku na ludzi i infrastrukturę.
W służbie kartelom
Opublikowana we wrześniu br. analiza „Financial Times” stawia natomiast pytanie o to, skąd mogą pochodzić ludzie posiadający kompetencje potrzebne do przygotowania podobnych działań. Według dziennika osoby związane z kolumbijskimi ugrupowaniami zbrojnymi i środowiskami przestępczymi miały próbować zdobywać na ukraińskim froncie praktyczne kompetencje w zakresie wykorzystania dronów, w tym urządzeń FPV. Kolumbia jest dziś jednym z najbardziej widocznych przykładów skutków tego procesu. Drony są tam wykorzystywane przez ugrupowania partyzanckie do obserwacji, atakowania patroli, posterunków i baz wojskowych oraz podważania przewagi państwa w powietrzu.
Obawy te w kolejnych tygodniach znalazły dodatkowe potwierdzenie. 22 września „Washington Post”, powołując się na wewnętrzną ocenę władz USA oraz amerykańskich i meksykańskich urzędników, poinformował, że meksykańskie kartele coraz aktywniej próbują pozyskiwać osoby wracające z wojny w Ukrainie, zwłaszcza Kolumbijczyków posiadających doświadczenie w obsłudze dronów. Według rozmówców gazety, organizacje przestępcze interesują się m.in. metodami przeciwdziałania zakłócaniu łączności, zwiększaniem zasięgu bezzałogowców i przenoszeniem cięższych ładunków.
Skala tego zjawiska szybko rośnie. „Washington Post”, powołując się na ACLED, podaje, że liczba zdarzeń z użyciem uzbrojonych dronów w kolumbijskim konflikcie wzrosła z 38 w 2024 r. do 149 w 2025 r., a już na początku września 2026 r. przekroczyła 200. Nie jest to pierwsze takie ostrzeżenie.
Czy Polacy przetrwają pierwsze 72 godziny kryzysu? Zapytaliśmy na MSPO w Kielcach
Od wojny do przemytu
W lipcu ub.r. „Intelligence Online” informował, że ukraiński kontrwywiad badał możliwość przenikania do formacji ochotniczych osób powiązanych z latynoamerykańskimi kartelami. Celem miało być uzyskanie dostępu do szkolenia i praktyki w użyciu dronów FPV. W warunkach wojennych drony FPV służą przede wszystkim do rozpoznania i precyzyjnych uderzeń. Mogą przenosić ładunki wybuchowe i być używane jako jednorazowe drony uderzeniowe.
Doniesienia te nie zostały wówczas oficjalnie potwierdzone przez ukraińskie służby. Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR) informował, że nie posiada wiedzy o opisywanych przypadkach. Późniejsze ustalenia zachodnich mediów i przedstawicieli władz USA wskazują jednak, że sam problem transferu kompetencji dronowych z frontu do środowisk przestępczych jest realny.
Meksykańskie kartele już wykorzystują drony do obserwacji służb i szlaków przemytniczych w rejonie granicy, a także do przemytu narkotyków. Niektóre organizacje, w szczególności kartel Jalisco Nueva Generación, stosowały również drony przenoszące materiały wybuchowe.
Transfer doświadczeń zdobywanych w zakresie zastosowania dronów na współczesnym polu walki, którego Ukraina jest dziś najważniejszym laboratorium, może podnieść te zdolności na kolejny poziom. Według najnowszej oceny amerykańskich władz część organizacji przestępczych aktywnie poszukuje operatorów posiadających doświadczenie frontowe, a wiedza zdobyta w Ukrainie już pośrednio lub bezpośrednio wzmacnia zdolności środowisk narkotykowych. Drony mogą być wykorzystywane nie tylko do transportu i obserwacji, ale także do precyzyjnych ataków na osoby i obiekty, zastraszania przeciwników oraz prowadzenia walk pomiędzy kartelami bez bezpośredniego narażania ludzi wykonujących zlecenie.
Należy pamiętać, że sam dron jest jedynie ostatnim, najbardziej widocznym ogniwem całej operacji. Za jego użyciem stoi finansowanie i zakup sprzętu, rozpoznanie celu, pozyskanie informacji o zabezpieczeniach, przygotowanie operatora oraz – w niektórych przypadkach – werbunek osoby posiadającej dostęp do chronionego obiektu.
Drony przestały być technologią dostępną wyłącznie państwom i ich armiom, a wiedza o ich bojowym użyciu zyskuje wartość także na czarnym rynku. Kartele interesują się dziś nie tylko sprzętem, ale przede wszystkim ludźmi, którzy potrafią wykorzystać go w trudnych warunkach. Doświadczenie zdobyte na froncie może zwiększyć skuteczność przemytu, rozpoznania i ataków prowadzonych z dystansu. Dlatego w walce ze zorganizowana przestępczością najtrudniejsze może się okazać powstrzymanie transferu wiedzy, której raz zdobytej nie da się odebrać.