|

72 godziny odporności. Bezpieczeństwo zaczyna się od ludzi

Bezpieczeństwo to dziś znacznie więcej niż armia, uzbrojenie i technologie obronne. Targi w Kielcach pokazały coś jeszcze: o odporności państwa decydują także przygotowani ludzie, działające przedsiębiorstwa, energia, infrastruktura, logistyka, komunikacja i zdolność społeczeństwa do funkcjonowania w pierwszych godzinach kryzysu. Bo bezpieczeństwo zaczyna się od ludzi.

Rozmowa o bezpieczeństwie coraz wyraźniej wychodzi poza obszar wojska i obronności. Czołgi, systemy rakietowe i nowoczesne technologie są jednym z elementów systemu. Ale nawet najlepiej wyposażone państwo potrzebuje społeczeństwa, które wie, jak reagować, oraz gospodarki, która potrafi działać także w warunkach kryzysowych. I właśnie ta perspektywa staje się dziś szczególnie ważna.

Odporność to cały system

Dobrym symbolem tej zmiany była prezentowana przez Wojskową Akademię Techniczną technologia szybkiej budowy ukryć i obiektów schronowych. Płk Ryszard Chmielewski, profesor Wojskowej Akademii Technicznej (WAT), wskazywał, że rozwiązanie wykorzystujące konstrukcje powłokowo-gruntowe może służyć zarówno wojsku, jak i ludności cywilnej. Dwa obiekty testowe miały powstać na poligonie w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Konstrukcja bazuje częściowo na elementach dostępnych na rynku budowlanym, a w czasie pokoju może pełnić również inne funkcje. To przykład technologii dual-use i jednocześnie dowód na zmianę sposobu myślenia: bezpieczeństwo powinno być częścią naszego codziennego funkcjonowania, a nie systemem uruchamianym dopiero wtedy, kiedy pojawia się kryzys.

Firma w kryzysie przestaje być tylko firmą

Doświadczenia Ukrainy pokazują, że w sytuacji kryzysowej strategiczne znaczenie bardzo szybko zyskują zasoby, które w czasie pokoju traktujemy jako zwykłe elementy gospodarki. Jeden z rozmówców przywołał historię włodarza ukraińskiego miasta, któremu w pierwszych dniach wojny brakowało… koparek. Maszyny były potrzebne do odgruzowywania ulic i budynków. To prosty przykład, który pokazuje coś znacznie większego. Firma transportowa, budowlana, energetyczna, telekomunikacyjna czy spożywcza w kryzysie przestaje być wyłącznie uczestnikiem rynku. Staje się częścią systemu odporności państwa. Jeśli przestaje działać, problemem nie jest już wyłącznie wynik finansowy przedsiębiorstwa. Pojawiają się problemy z dostawami, transportem, energią, naprawami, komunikacją i funkcjonowaniem lokalnych społeczności. Dlatego odporność gospodarki zaczyna się dużo wcześniej niż w momencie ogłoszenia sytuacji kryzysowej.

Bezpieczeństwo zaczyna się od ludzi

Możemy mieć procedury, systemy alarmowe, agregaty, zapasy i zabezpieczoną infrastrukturę. Ostatecznie jednak ktoś musi wiedzieć, co zrobić, kiedy przestanie działać prąd, telefon, internet albo transport. Dlatego jednym z najważniejszych elementów odporności są szkolenia. Nie tylko dla wojska, służb czy osób zawodowo zajmujących się bezpieczeństwem. Podstawowe przygotowanie powinno dotyczyć każdego obywatela. Jak zachować się po usłyszeniu alarmu? Gdzie szukać wiarygodnych informacji? Jak przygotować siebie i rodzinę na pierwsze 72 godziny? Jak udzielić pierwszej pomocy? Co zrobić podczas blackoutu? Jak komunikować się, kiedy przestają działać podstawowe kanały łączności? To są kompetencje, które mogą decydować o bezpieczeństwie ludzi, ale również o zdolności całych organizacji do dalszego działania.

Firma może być szkołą odporności

I tutaj pojawia się ogromna rola przedsiębiorstw. Firmy są naturalnym miejscem budowania odporności społecznej, ponieważ właśnie w nich każdego dnia spotykają się miliony ludzi. Szkoląc pracownika, zwiększamy nie tylko bezpieczeństwo organizacji. Wiedza wraca razem z nim do domu, do rodziny i lokalnej społeczności. Dlatego szkolenia pracowników z zakresu ochrony ludności, pierwszej pomocy, reagowania kryzysowego, blackoutu, ewakuacji czy przygotowania na pierwsze 72 godziny powinny stopniowo stawać się elementem odpowiedzialnego zarządzania. To zmienia również sposób patrzenia na ciągłość działania firmy. Przygotowany pracownik wie, jak zadbać o siebie i swoich bliskich, zna swoją rolę w organizacji, potrafi działać pod presją i wie, gdzie szukać informacji. Dzięki temu firma ma większą szansę utrzymać swoje kluczowe procesy. Odporność człowieka buduje odporność firmy. Odporność firm buduje odporność gospodarki. A odporna gospodarka jest jednym z fundamentów odpornego państwa.

72 godziny, które mogą zdecydować o wszystkim

Pierwsze 72 godziny kryzysu są więc czymś więcej niż indywidualnym przygotowaniem obywatela. To test całego systemu. Czy ludzie wiedzą, co robić? Czy firma ma alternatywne źródło energii? Czy działa komunikacja kryzysowa? Czy zabezpieczono kluczowe dane? Czy wiadomo, kto podejmuje decyzje? Czy istnieją zastępstwa? Czy pracownicy potrafią funkcjonować w sytuacji ograniczonego dostępu do energii, paliwa, internetu lub transportu? Sonda przeprowadzona podczas wydarzenia pokazała, że wciąż istnieje duża różnica między świadomością zagrożeń a rzeczywistym przygotowaniem. Ludzie wiedzą, że bezpieczeństwo jest ważne, ale często nie mają zapasu wody, zestawu bezpieczeństwa czy wiedzy o najbliższym miejscu schronienia. I właśnie tę lukę trzeba dziś wypełnić wiedzą, edukacją, szkoleniami i praktycznym przygotowaniem.

Nie tylko czołgi

Kielce pokazały bardzo wyraźnie, że współczesne bezpieczeństwo ma znacznie więcej wymiarów. Potrzebujemy nowoczesnej armii i technologii obronnych. Ale potrzebujemy również działających przedsiębiorstw, zabezpieczonej infrastruktury, sprawnej logistyki, przygotowanych samorządów i ludzi, którzy wiedzą, jak zachować się w sytuacji kryzysowej. Dlatego budowanie odporności społecznej nie powinno zaczynać się w momencie kryzysu. Powinno odbywać się dzisiaj: w firmach, szkołach, organizacjach, samorządach i naszych domach. Bo bezpieczeństwo zaczyna się od ludzi. A przygotowany człowiek to pierwszy i najważniejszy element odpornego państwa.

Całość na kanale youtube/fmc27news

Podobne wpisy