9.8 C
Warszawa
poniedziałek, 3 października 2022

Wojna buldogów. Rosyjskie służby walczą o gospodarkę

Koniecznie przeczytaj

Reżim Putina ma już 16 lat i stara gwardia, czyli dyrektorzy najważniejszych służb się starzeją. Na dodatek, to ich rodziny i protegowani zajęli w państwie najważniejsze stanowiska, blokując mechanizm socjalnego i materialnego awansu kolejnemu pokoleniu elit. A są to młode i naprawdę wygłodniałe wilki, które nabrały doświadczenia przy budowie państwowego kapitalizmu, zarazem nie korzystając z jego dobrodziejstw.

W Rosji trwa festiwal głośnych afer korupcyjnych, a służby specjalne całymi seriami zatrzymują podejrzanych. Równocześnie fala aresztów i dymisji przetacza się przez same służby. Jakie są przyczyny nadzwyczajnej aktywności antykorupcyjnej i kadrowych roszad? To proste – czasy są ciężkie, bo kryzysowe, konkurencja rośnie, a korupcyjny tort do podziału jest coraz mniejszy. Dlatego rosyjskie służby specjalne toczą zaciekłą wojnę o kontrolę nad gospodarczymi profitami. Po drugie, reżim Putina ma już 16 lat i nadchodzi pokoleniowa zmiana. Na miejsce starych czekistów rwą się nowi, a parafrazując maksymę Feliksa Dzierżyńskiego – o takich samych gorących sercach i chłodnych umysłach, ale jeszcze bardziej lepkich rękach. Stąd walka bez pardonu oraz jakichkolwiek reguł gry. Nic dziwnego, że wskaźniki przestępczości szybują w górę.

Erupcja przestępczości

I chyba od ostatniej tezy wypada rozpocząć artykuł, bo nic, tak jak ostry wzrost przestępczości, nie oddaje skutków kryzysu, w którym znalazło się rosyjskie społeczeństwo, elity oraz gospodarka. Zgodnie z ocenami „Niezawisimej Gaziety”, ostatnie dwa lata cechują się stałym wzrostem przestępczości. Skokowy charakter tego zjawiska jest tym wyraźniejszy, że w latach 2004-2014 trend był dokładnie odwrotny. Szczególnie szybko rośnie ilość kradzieży, oszustw i wyłudzeń. Jak ocenia dziennik, przyczyną erupcji przestępstw wobec mienia jest kryzys gospodarczy, a dokładnie jego następstwa, w postaci braku możliwości uzyskiwania legalnych dochodów. I tak w pierwszym półroczu 2016 r. w Rosji dokonano 1,2 mln przestępstw, straty zaś wynikające z tego tytułu przewyższyły 200 mld rubli, tj. ok. 3 mld euro. Przy czym prawie połowa czynów kryminalnych była związana z zaborem cudzego mienia. Zastanawia także struktura przestępczości, inna na szczeblu federalnym, a inna na poziomie regionalnym. W pierwszej kategorii zaczynają dominować przestępstwa związane z wykorzystaniem Internetu i łączności mobilnej. Słowem, Rosjanie nauczyli się kraść cudze pieniądze z kont bankowych i kart płatniczych. Wg MSW takich czynów odnotowano ponad 110 tys., czyli o 25 proc. więcej niż w roku ubiegłym. Z kolei wg FinCERT – Centrum monitoringu i reagowania na ataki komputerowe w sferze finansowej, organizacji podlegającej Bankowi Centralnemu, w ciągu 7 miesięcy na przełomie lat 2015/2016 dokonano 20 ataków cybernetycznych na banki w celu ich ograbienia. Straty wyniosły ok. 3 mld rur. FinCERT i MSW zapobiegły kradzieży kolejnych 2 mld rur. Natomiast obecnie instytucje ochrony systemu finansowego odnotowują gwałtowny wzrost wyłudzeń poprzez bankomaty i rozpowszechnione w Rosji opłatomaty. Jednak wzrost przestępczości nie wynika jedynie i w podstawowy sposób z rozwoju sektora elektronicznych usług finansowych. Te są dostępne jedynie mieszkańcom większych ośrodków z siecią internetową. Obraz przestępczości jest zupełnie inny w wymiarze regionalnym i lokalnym. Nie ulega wątpliwości, że wzrost tzw. przestępczości bytowej, czyli z pobudek ekonomicznych również jest pochodną kryzysu gospodarczego, związaną ze zmniejszeniem legalnych dochodów ludności, a przede wszystkim z redukcją możliwości zarobkowania, czyli rosnącym bezrobociem. Taką prawdę o stanie Rosji można na przykład przeczytać na oficjalnej stronie policji graniczącego z Polską obwodu kaliningradzkiego. Jeśli chodzi o przekrój zdarzeń, to ponad dwie trzecie czynów kryminalnych stanowią kradzieże telefonów komórkowych, włamania do sklepów, hurtowni i mieszkań oraz zabór prywatnych samochodów. Drobne, ale niezwykle uciążliwe i jak komentują policjanci z Kaliningradu, przyczyny leżą w próbach zaspokojenia elementarnych potrzeb ludzkich – bezrobotni i pozbawieni dochodów obywatele, też chcą jeść i pić. Skutek to dwudziestoprocentowy wzrost przestępczości bytowej w porównaniu do ubiegłego roku, a końca recesji, czyli szans na poprawę sytuacji materialnej Rosjan nadal nie widać. Identyczny wzrost przestępczości odnotowują władze policyjne obwodu tulskiego, w centralnej Rosji, ale najgorzej jest na południu. W Kraju Krasnodarskim, graniczącym z republikami narodowościowymi Północnego Kaukazu o 20 proc. wzrosła kradzież żywności. Szef policji Krasnodaru, Aleksiej Sicyn twierdzi, że ludzie w jego regionie masowo tracą pracę, a nie mogąc znaleźć nowej, równie masowo obierają kryminalną ścieżkę dalszego życia. Przy tym ilość kradzieży rośnie w Rosji nie pierwszy rok, będąc jednak swojego rodzaju wierzchołkiem góry lodowej. Oficjalna statystyka przestępczości prowadzona przez MSW rejestruje bowiem tylko przypadki zgłoszone policji lub innym służbom porządkowym, dlatego nie będzie przesadą twierdzenie o nawet trzykrotnym wzroście czynów kryminalnych w ostatnich dwóch latach. I jak ocenia „Niezawisimaja Gazieta”, tym razem tendencji nie da się szybko odwrócić. Sedno bowiem leży w innym przebiegu obecnego kryzysu ekonomicznego. O ile krach 2008 r. przeszedł w Rosji ulgowo, bo dochody ludności ulegały redukcji jedynie cztery miesiące, po czym ponownie wzrosły, epizod lat 2013-2016 jest kompletnie odmienny. Pensje i emerytury zmniejszają realną wartość już trzeci rok, ale główny problem to niewykorzystanie kapitału ludzkiego przez rynek pracy. Rosyjska gospodarka ogranicza produkcję i usługi, pada zatem zapotrzebowanie na robotników i pracowników biurowych. Wszystko to jednak dzieje się w kraju o jednym z najsilniejszych i najliczniejszych systemów ochrony ładu publicznego oraz bezpieczeństwa wewnętrznego. Przecież liczba uzbrojonych Rosjan, którzy służą w formacjach policyjnych, ochronnych i służbach specjalnych, zwalczających najróżniejsze rodzaje przestępczości, od tej najbardziej prymitywnej, po wyrafinowane formy zorganizowane, sięga ok. 3,5 mln osób. A i to bez armii, prokuratury i Komitetu Śledczego, a więc instytucji dochodzeniowo-śledczych. Jak to możliwe, a może inaczej – czym w takim razie zajmują się liczne służby specjalne?

Antykorupcyjna nadaktywność

Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku, a nawet jeszcze lepiej. Federalna Służba Bezpieczeństwa, MSW, Komitet Śledczy i Federalna Służba Celna rozpoczęły swoisty wyścig o największą ilość wykrytych afer korupcyjnych, oczywiście najlepiej, z jak największą liczbą zatrzymanych. Wg szacunków opozycyjnej „Nowej Gaziety”, tylko w czerwcu 2016 r. takich afer, nazywanych w Rosji sprawami o olbrzymim rezonansie społecznym, było co najmniej cztery. I tak po wiosennym zatrzymaniu wiceministra kultury, oskarżonego o łapówkarską zmowę z firmami rekonstruującymi zabytkowy Klasztor Nowodziewiczy w Moskwie, w ślady szefa poszło dwóch dyrektorów departamentów. Następny w kolejce był doradca ministerstwa rybołówstwa, oskarżony o przyjęcie 5 mln dolarów łapówki od chętnego na stanowisko rektora Politechniki Kamczackiej. Potem aresztowano mera Władywostoku, który wraz z dyrektorem zarządu dróg miejskich postanowił zarobić na każdym kilometrze budowanych w mieście arterii. To były sukcesy FSB, bo MSW udało się zatrzymać wysokiego czynownika Rosrejestru, urzędu odpowiedzialnego za status prawny nieruchomości, który za jedyne 350 tys. dolarów zorganizował odpowiedni akt własności pewnej firmie komercyjnej. Z kolei wspólnymi siłami FSB i MSW przeprowadzono aresztowanie dwóch dyrektorów państwowych zakładów zbrojeniowych budujących Kosmodrom „Wostocznyj” z takim sukcesem, że udało im się odłożyć do własnych kieszeni 800 mln rubli. A przecież już wiosną miały miejsce aresztowania dwóch gubernatorów regionów, z których jeden okazał się nie tylko liderem skuteczności administracyjnej w skali krajowej, ale również szefem zorganizowanej grupy przestępczej wyprowadzającej z kraju grube miliardy środków budżetowych za pośrednictwem systemu zamówień publicznych. Jakby tego mało Federalna Służba Celna ujawniła ogromną kontrabandę drogiej odzieży i chińskiej elektroniki, jaka dokonywała się via Finlandia, m.in. pod przykryciem importu żwiru budowlanego. Dla przybliżenia skali kontrabandy, skonfiskowano 20 ton koreańskich smartfonów, które zaspokajały 30 proc. krajowego zapotrzebowania na te urządzenia. A przecież był to ładunek tylko jednego lotniczego rejsu cargo. Jednak wszystkie dokonania przyćmiła lipcowa afera, której bohaterami stało się kilku generałów Komitetu Śledczego Rosji, a więc instytucji powołanej przez Władimira Putina do wyjaśniania tzw. spraw specjalnego znaczenia dla bezpieczeństwa państwa. Tymczasem FSB aresztowała trzech siłowików wysokiego szczebla i postawiła zarzuty karne kolejnym siedmiu, za przestępczą zmowę z rosyjską mafią, której celem było wypuszczenie na wolność jednego z głównych bandytów kraju. Swoisty wyścig o palmę pierwszeństwa w ratingu najbardziej skutecznej służby specjalnej powinien jednak napawać dumą. Sam Władimir Władimirowicz od lat deklaruje bezlitosną walkę z korupcją, wzywając corocznie służby specjalne do prowadzenia jeszcze skuteczniejszej kampanii w tej dziedzinie. Przyklasnąć powinni zwykli Rosjanie, a już szczególnie biznesmeni, którzy z powodu kryzysu ekonomicznego coraz częściej padają ofiarą procederu rejderstwa, jak w Rosji nazywa się przestępcze odebranie cudzej własności, najczęściej dobrze prosperującej firmy lub atrakcyjnej nieruchomości. Porusza także kaliber spraw i korupcyjne miliony dolarów. W porównaniu z nimi, kradzież jedzenia przez bezrobotnych z głuchej prowincji, to po prostu pestka. Nic z tego, ponieważ motywy działania służb są zupełnie inne, a jakie? – to pozwala wyjaśnić nieco bardziej szczegółowy wgląd w zadania i strukturę rosyjskich służb specjalnych.

Agenci kapitalizmu

Ostatnia wielka reorganizacja miała miejsce w latach 2001-2003 i pod pozorem walki z terroryzmem pozwoliła Putinowi na objęcie kontrolą oligarchicznej gospodarki, a więc potencjalnego źródła finansowania i organizacji opozycji politycznej wobec Kremla. A także źródła ogromnych dochodów osobistych dla członków nowej elity władzy. Na mocy szeregu ukazów powstały wyprofilowane służby, takie jak celna i antynarkotykowa, które objęły kontrolą ruch eksportowo-importowy, przemysł chemiczny i farmaceutyczny. W MSW powołano super- departament walki z przestępczością gospodarczą, nastawiony na kontrolę imigracji zarobkowej, rynków żywnościowych i innych usług bytowych, takich jak prywatna ochrona. Federalna Służba Ochrony – rosyjskie BOR – otrzymała zdumiewająco rozległe kompetencje w kwestiach nieruchomości, gospodarek regionalnych i ochrony państwowych koncernów. Jednak służbą, która uzyskała prerogatywę kontroli całej gospodarki, a ponadto działalności wszystkich innych służb specjalnych oraz sił zbrojnych była i jest Federalna Służba Bezpieczeństwa. Dlatego zdaniem najlepszego specjalisty dziennikarskiego w tej dziedzinie Andrieja Sołdatowa, najważniejszymi wydziałami FSB stały się Służba Bezpieczeństwa Ekonomicznego oraz Służba Kontrwywiadu Wewnętrznego. Pierwsza sprawuje nadzór nad rosyjskimi oligarchami i aktywami we wszystkich działach gospodarki, od zbrojeniówki, poprzez holdingi surowcowe, po sferę bankowo-finansową. Druga jest rodzajem służby w służbie, bo śledzi funkcjonowanie wszystkich komórek FSB, a także innych struktur specjalnych i siłowych, a także prokuratury i Komitetu Śledczego. FSB otrzymała także wszelkie niezbędne instrumenty prawne, w postaci tzw. rezerwy kadrowej oraz funkcji oddelegowanych funkcjonariuszy, czyli oficerów przydzielonych do najważniejszych firm i instytucji państwa. Za najważniejsze firmy uznano zaś takie, które wykazują się rocznym dochodem w przedziale od 1,5 mln dolarów. Oznacza to de facto kontrolę FSB nad wszelkimi strumieniami finansowymi stanowiącymi życiodajną podstawę współczesnego kapitalizmu. Jednak to, co w zamyśle Kremla miało stać się fundamentem politycznej lojalności klasy biznesowej i oligarchów, zamieniło się w największą wadę systemową. Pokusa okazała się bowiem zbyt wielka i funkcjonariusze państwa w kapitalizmie, zamienili się agentów kapitalizmu w machinie państwowego zarządzania. Szefowie służb weszli w alians z oligarchami, forsując ich interesy na Kremlu, w rządzie federalnym i Dumie, a co gorsza stali się siłowymi instrumentami w rozgrywkach grup biurokratyczno-kapitałowych o aktywa gospodarcze. To z kolei nic innego jak rejderstwo na najwyższym szczeblu dokonywane przy wykorzystaniu służb specjalnych. Mówiąc obrazowo, gdy trzeba było wykończyć Jukos i przekazać aktywa powstającej Rosniefti – państwowemu holdingowi – proszę bardzo, zadanie wypełniła FSB oraz Federalna Służba Podatkowa, które wykreowały fałszywe oskarżenia i aresztowały Michaiła Chodorkowskiego. Identycznie postąpiono w przypadku takich koncernów jak Rusnieft i Basznieft. Podobnymi metodami „zrenacjonalizowano” przemysł obronny, eksport uzbrojenia oraz wydobycie złota i diamentów. Jednak system, który sprawdził się w okresie komasacji aktywów w rękach Kremla oraz czasie surowcowej prosperity zaczął trzeszczeć podczas kryzysu gospodarczego. Gospodarczy i finansowy tort stają się coraz mniejsze, przy takiej samej liczbie chętnych do każdego kawałka. Dlatego pierwsze, co zrobił Putin wiosną tego roku, to zmniejszył ilości służb, czyli instrumentów wewnętrznej walki o aktywa. Zlikwidował służbę antynarkotykową i ograniczył kompetencje kontroli gospodarczej MSW. Na placu boju pozostały więc służba celna, FSB oraz Komitet Śledczy. Ten ostatni został powołany przez Putina w 2006 r. i scalił departamenty dochodzeniowo-śledcze służb specjalnych oraz prokuratury w jedną, za to kluczową instytucję pod osobistą kontrolą prezydenta. W ten sposób już wówczas Kreml ograniczał możliwości instytucjonalnej gry służb specjalnych w materiały kompromitujące i sfabrykowane afery. Mimo to ich obecny wysyp wskazuje na nową fazę wojny siłowików o udziały w gospodarce.

Wojny buldogów pod dywanem

Gdy rosyjskie media nieco lepiej przyjrzały się ostatnim aferom, uznały, że głównym motywem antykorupcyjnej działalności było przysłowiowe podstawienie nogi konkurentom ze służb. Okazuje się, że wszyscy oskarżeni mieli z nimi powiązania. I tak sprawa importowej kontrabandy była po części sfabrykowana przez samą Federalną Służbę Celną. To znaczy, przemyt na wielką skalę miał faktycznie miejsce, ale sprokurowanie materiałów i oskarżenie petersburskiego oligarchy transportowego miało na celu wykończenie uczciwej konkurencji w tej dziedzinie usług handlu rosyjsko-fińskiego. Po drugie, osłaniało faktyczną kontrabandę, której dopuszczała się inna petersburska spółka przewozowo-handlowa przy znaczącym udziale samych funkcjonariuszy celnych. W tym oficera, który prowadził śledztwo w tej sprawie. Podobnie było z aresztowaniem generałów Komitetu Śledczego, choć scenariusz przypomina naprawdę amerykańskie produkcje klasy „B”. Wszystko zaczęło się 14 grudnia 2015 r., gdy nieopodal popularnej, moskiewskiej restauracji Elements doszło do strzelaniny pomiędzy dwiema uzbrojonymi grupami. W rezultacie zginęły dwie osoby, a kilka zostało ciężko rannych. W trakcie śledztwa okazało się, że pomiędzy nominalną właścicielką przybytku a kreatorką wnętrz, która prowadziła remont, doszło do sporu finansowego. Strony nie mogły się dogadać, dlatego obrażona kreatorka zwróciła się o pomocy do przyjaciela. Dobrym znajomym okazał się nie byle kto, tylko obecny car rosyjskiej mafii – wor w zakonie Zacharij Kałaszow, bardziej znany Interpolowi, FBI i rosyjskiej policji jako Szakro Mołodoj. Rok wcześniej wrócił do ojczyzny z hiszpańskiego więzienia, w którym spędził siedem lat za legalizację mafijnych dochodów i skorumpowanie znaczącej części lokalnych samorządów Costa del Sol. Już wówczas, co wykazały podsłuchy hiszpańskiej policji, Szakro legitymował się nadzwyczajnymi znajomościami w rosyjskich elitach władzy. Wśród rozmówców rozpoznano głosy uderzająco podobne do ówczesnego ministra obrony Anatolija Serdiukowa i kuratora przemysłu obronnego – Dmitrija Rogozina. I chyba nieprzypadkowo, bo oprócz korupcji, Interpol zarzucał Kałaszowi przemyt do Afryki 150 tys. automatów AK z rosyjskich magazynów wojskowych. A wracając do sporu finansowego, Szakro wyznaczył do negocjacji swojego adiutanta Andrieja Koczujkowa, ps. Italianiec z zadaniem nie tylko rewindykacji długu, ale przejęcia dobrze prosperującego biznesu. I trafiła kosa na kamień, bo interesy formalnej właścicielki oraz tego prawdziwego, ale anonimowego reprezentowało biuro adwokackie Dyktatura Prawa, a jego przedstawicielami okazali się byli oficerowie – antyterroryści KGB. I to oni na skutek fiaska rozmów rozstrzelali mafiosów, których od większych strat uratowała tylko policyjna ochrona z zaprzyjaźnionej komendy stołecznej. Tak wygląda biznes w Rosji XXI w. Zarówno byli kagiebowcy, jak i realny właściciel lokalu uruchomili swoje kontakty z FSB, dzięki czemu Italianiec trafił do aresztu śledczego, ale patron nie porzucił podwładnego. Szakro także wykorzystał swoje kontakty, uruchamiając Komitet Śledczy. Jego generałowie za milion dolarów okazali się skłonni do złagodzenia kwalifikacji czynu, gwarantując tym samym Italiańcowi wyjście na wolność. Jednak, jako że i Szakro, i funkcjonariusze Komitetu byli od dawna na podsłuchu do akcji wkroczyły grupy realizacyjne FSB, które zamknęły całe towarzystwo. Przy okazji do opozycyjnej „Nowej Gaziety” przeciekły kompromitujące fragmenty podsłuchów telefonicznych kryminalnego cara. Okazuje się, że w ramach pociągania za sznurki omawiał z ważnym, acz anonimowym urzędnikiem administracji prezydenta Rosji, ni mniej, ni więcej, tylko wysokość mafijnej daniny na rzecz prorosyjskiego Donbasu. Nic dziwnego, że sankcję na operację wobec Komitetu Śledczego dał ponoć sam Putin, a aresztowania mają objąć także skorumpowaną policję i MSW. Zwycięzcą okazała się FSB, ale nie do końca.

Nadchodzą nowi czekiści

Okazuje się, że równocześnie Putin utemperował apetyty swoich czekistów. Wszystkie afery korupcyjne, jakie ujrzały ostatnio światło dzienne były dziełem Służby Kontrwywiadu Wewnętrznego FSB, a nie Służby Bezpieczeństwa Ekonomicznego. Podejrzenia co do lojalności Jurija Jakowlewa, szefa tej wszechmocnej jak dotąd struktury, potwierdziły się, gdy prezydent odesłał generała na zasłużoną emeryturę, a na jego miejsce mianował generała Siergieja Korolowa, pełniącego do tej pory rolę dyrektora 6 Służby Kontrwywiadu Wewnętrznego. Dziwnym trafem to właśnie „szóstka” prowadziła bezpośrednio operacje antykorupcyjne. Zadaniem nowego człowieka numer 2 w FSB jest wyczyszczenie starych funkcjonariuszy bezpieczeństwa ekonomicznego oraz likwidacja ich własnych korupcyjnych siatek. Pierwszą ofiarą padł generał Wiktor Woronin, dyrektor Służby „K” bezpieczeństwa ekonomicznego, odpowiadającej za nadzór na sferą bankową i finansową. Jednak jak spekulują media, nowi czekiści na najważniejszych stanowiskach przejmą po prostu schematy kontroli strumieni finansowych we własnych interesach. Reżim Putina ma już bowiem 16 lat i stara gwardia, czyli dyrektorzy najważniejszych służb także się starzeją. Na dodatek, to ich rodziny i protegowani zajęli w państwie najważniejsze stanowiska, blokując mechanizm socjalnego i materialnego awansu kolejnemu pokoleniu elit. A są to młode i naprawdę wygłodniałe wilki, które nabrały doświadczenia przy budowie państwowego kapitalizmu, zarazem nie korzystając z jego dobrodziejstw. Czy nadchodzi zmiana pokoleniowa, oznaczająca nowe porządki w sferze własnościowej gospodarki? – takie pytanie zadaje sobie pełen niepokoju rosyjski biznes. Jeszcze ważniejszym pytaniem pozostaje udział Putina w takiej operacji. Wszystko wskazuje, że rosyjski prezydent świadomie odmładza kadry, obawiając się, że starzy czekiści obrośli tłuszczem i stracili czujność niezbędną w ochronie reżimu. Ofiarą czystek padł były kagiebowiec i dyrektor rosyjskich kolei Władimir Jakunin. Stanowisko i służbę antynarkotykową stracił kolejny – gen. Wiktor Iwanow. W jego ślady poszedł długoletni „cień” Putina, szef Federalnej Służby Ochrony gen. Jewgienij Murow. Plotka głosi, że taki sam los może niebawem dosięgnąć szefa szefów, dyrektora FSB gen. Aleksandra Bortnikowa. Wszyscy do niedawna stanowili najbliższe otoczenie prezydenta, czy zatem przestali odpowiadać kryzysowym wyzwaniom? Jednak dla kolejnej fali funkcjonariuszy służb specjalnych daleko ważniejsza jest kwestia spuścizny, czyli budowanych latami rodzinnych udziałów w gospodarce. Generalscy synowie i córki są prezesami lub członkami najważniejszych koncernów oraz banków Rosji. A polityczna tradycja i praktyka ostatnich lat mówią, że wraz z utratą państwowego stanowiska, a więc potencjału instytucjonalnego, natychmiast przychodzi czas demontażu korupcyjnych związków opartych na personalnym systemie krugowoj poruki – poręczenia i wzajemnej ochrony majątkowej. Na taką okazję czekają młode wilki służb, a jedyną przeszkodą stojącą pomiędzy nimi a pełnymi kontami w zachodnich bankach okazuje się tylko Putin.

Autor

Poprzedni artykułJak zniknąć z Internetu
Następny artykułWywiad samurajów

Najnowsze