26.8 C
Warszawa
piątek, 1 lipca 2022

Człowiek 2.0

Koniecznie przeczytaj

Jeden na trzech Japończyków cierpi na bezsenność, co czwarty rozważa samobójstwo. Niemal połowa obywateli nigdy nie uprawiała seksu, a wskaźnik dzietności nieustannie spada. Rząd premiera Abe chce naprawić sytuację, m.in. ograniczając czas pracy i sprowadzając cudzoziemców, którzy będą mogli być zatrudniani jako pomoc domowa.

O d marca 2017 r. obcokrajowcy będą mogli być zatrudniani jako pomoc domowa w Tokio – to założenie projektu nowej gubernator Tokio Yuriko Koike. Dotychczas na świadczenie takich usług (sprzątanie domu, gotowanie, pranie, opieka nad dziećmi itd.) cudzoziemcom pozwoliły władze Osaki i prefektury Kanagawa. Koike (wcześniej minister obrony w pierwszym rządzie premiera Shinzo Abe) podobnie jak władze centralne robi wszystko, by ratować demografię i zdrowie przepracowanych Japończyków, dla których praca jest celem życia.

Praca do śmierci

Dramat sytuacji w Japonii najlepiej obrazują liczby. Według Japońskiej Organizacji Zdrowszego Snu jeden na trzech Japończyków nie śpi wystarczająco długo. Już w 2009 roku Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) umieściła Japonię na 28. miejscu spośród 29 krajów w rankingu na dostateczną ilość snu (na ostatnim miejscu znalazła się Korea Południowa, której obywatele śpią minutę krócej niż Japończycy). Przeciętny Japończyk sypia nieco ponad 7 godzin.

Krótszy sen przekłada się na liczbę wypadków popełnianych w pracy. W 2005 wypadki w pracy kosztowały ok. 3,5 bilionów jenów, a koszty leczenia wyniosły ok. 5 bilionów jenów rocznie – alarmował „The Japan Times”.

Bardziej zatrważające statystyki przedstawiła Nippon Foundation. Według przeprowadzonych przez nią badań jeden na czterech Japończyków poważnie rozważał samobójstwo. W przeprowadzonej w br. ankiecie internetowej wzięło udział ok. 40 tys. osób powyżej 20. roku życia. Przynajmniej raz w życiu popełnienie samobójstwa rozważało ponad 25 proc. respondentów.

Jako powód Japończycy najczęściej wskazywali pracę i relacje zawodowe (44 proc.), długi, bezrobocie i problemy zdrowotne (40 proc.). Japonki najczęściej wskazywały problemy rodzinne i wychowawcze (55 proc.) oraz problemy zdrowotne (38 proc.). 30 proc. respondentek wskazało również na problemy w szkole takie jak zastraszanie.

Największa japońska telewizja NHK, która opublikowała wyniki Nippon Foundation przytacza też dane dot. osób, które podjęły próby samobójcze w 2015 r. Ponad połowa z 535 tys. osób, które podjęły próbę samobójczą, z nikim nie skonsultowała swoich problemów.

Praca zamiast dzieci

Sprawę dzietności w Japonii opisywał niedawno „The Economist”. Statystycznie Japończycy biorą ślub w wieku 31 lat, Japonki 29. W 2010 r. aż 16 proc. osób przed 50. rokiem życia nie wzięło ślubu (dla porównania w 1970 r. współczynnik ten wynosił 5 proc.). Współczynnik małżeństw w przypadku Japończyków jest istotny – tylko 2 proc. dzieci pochodzi ze związków bez ślubu (w USA czy UK liczba ta wynosi ponad 40 proc.). Większość rodzin w Japonii posiada tylko jedno dziecko.

Japonki odkładają decyzję o ślubie głównie przez wzgląd na chęć zdobycia lepszej edukacji, zrobienie kariery zawodowej, posiadanie wystarczającej ilości środków finansowych na utrzymanie czy po prostu odrzucają tradycyjny model japońskiej rodziny. Pojawia się również element presji społecznej – małżeństwo powinno starać się o dziecko zaraz po ślubie.

Praca zamiast seksu

Presja związana z karierą wykańcza nie tylko zdrowie Japończyków. Z badań przeprowadzonych przez Narodowy Instytut Badań Ludności i Opieki Społecznej (NIPSSR) wynika, że prawie 70 proc. nieżonatych mężczyzn i 60 proc. niezamężnych kobiet w wieku 18–34 lat nie jest w żadnym związku. Sondaż wykazał także, że ok. 42 proc. mężczyzn i ponad 44 proc. kobiet nigdy nie odbyło stosunku seksualnego – opisywała niedawno Polska Agencja Informacyjna Interpress.

W porównaniu do poprzednich badań przeprowadzonych w 2010 roku odsetek mężczyzn i kobiet, którzy nigdy nie współżyli, wzrósł o odpowiednio 6 proc. i 7 proc. Co ważniejsze – ponad 30 proc. Japończyków i 26 proc. Japonek nie chce być w związku.

– Dziś ludzie biorą ślub dużo później lub decydują się zostać singlami, przyczyniając się do niskiego wskaźnika urodzeń – komentował wyniki badań szef NIPSSR-u.

Niemniej – zgodnie z wynikami badań Narodowego Instytutu Badań Ludności i Ubezpieczeń Społecznych – 86 proc. mężczyzn i 89 proc. kobiet chciałoby kiedyś wstąpić w związek małżeński. Mężczyźni najczęściej rezygnują z życia rodzinnego ze względu na pracę, a kobiety nie chcą rezygnować z kariery na rzecz wykonywania obowiązków domowych i opieki nad dziećmi (w niemal całej Japonii do tych prac zatrudniać można wyłącznie Japończyków, a ci z kolei nie podejmą się pracy za niesatysfakcjonujące ich wynagrodzenie).

Premier i gubernator ruszają na ratunek

Wspomniany na początku projekt umożliwiania zatrudniania cudzoziemców jako pomoc domowa to oczywiście nie jedyny pomysł japońskich władz. Gubernator Tokio zapowiedziała również redukcję nadgodzin i ustalenia górnego limitu pracy do godziny 20:00. Docelowo władze Tokio planują całkowicie znieść system nadgodzin. Zapowiadają też ścisłe monitorowanie pracowników, którzy zostają w pracy wieczorem.

Walkę z długim dniem pracy zapowiedziały również władze centralne. Rząd premiera Abe zapowiedział przegląd umów o pracę, umożliwiających nakładanie niemal nieograniczonej liczby nadgodzin na pracowników. Rząd chce określić miesięczny limit pracy „po pracy”. Górna granica nadgodzin w miesiącu ma wynieść ok. 45 godzin.

Z kolei gubernator Koike obiecała przeznaczyć dodatkowe 12,6 mld jenów na realizację projektu zwiększającego liczbę dostępnych miejsc w stołecznych placówkach opieki nad dziećmi. Po dofinansowaniu liczba miejsc ma wzrosnąć do 17 tysięcy. Natomiast całkowity budżet na wsparcie wychowania dzieci wyniesie 110 mld jenów.

Rząd przekazał również kilku miastom dotacje na imprezy randkowe, zwiększył także ilość przedszkoli.

Autor

Najnowsze