1.9 C
Warszawa
czwartek, 8 grudnia 2022
Advertisement

Afera paszportowa rozerwie rząd Merkel?

Koniecznie przeczytaj

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców nie informował o fałszerstwach, do których dochodziło podczas składania wniosków o azyl w Niemczech. Władze landów krytykują centralę, wskazując, że na teren RFN mogli przedostawać się m.in. ludzie związani z Państwem Islamskim. Afera w Niemczech coraz silniej uderza w kanclerz Angelę Merkel, której formacja zalicza rekordowo niskie poparcie w najnowszych sondażach a koalicjant grozi rozłamem.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (Bundesamt für Migration und Flüchtlinge – BAMF) nie informował o fałszerstwach i innych manipulacjach, do których dochodziło podczas składania wniosków o azyl w Niemczech – wynika z raportu opublikowanego przez tygodnik „Welt am Sonntag”.

Jak ustalili dziennikarze w pierwszej połowie 2016 roku BAMF skontrolował 217465 paszportów jednak po dokładnej analizie 2273 zostały uznane za sfałszowane. Jak informowała Polska Agencja Informacyjna Interpress już we wrześniu władze krajów związkowych Republiki Federalnej Niemiec biły na alarm i krytykowały BAMF za niedokładne sprawdzanie dokumentów i aprobowanie podań osób legitymujących się sfałszowanymi paszportami. Wśród odkrytych przypadków były m.in. osoby z środowisk wspierających terrorystów z ISIS.

Sytuacja odbija się na kanclerz Angeli Merkel, której formacja zanotowała, w opublikowanym w bieżącym tygodniu, sondażu poczytnego niemieckiego dziennika „Bild” rekordowo niski wynik – 29,5 proc. poparcia.

Siła strachu

Na początku września szef BAMF Frank-Jürgen Weise zapowiedział, że w 2016 r. zostanie rozpatrzonych 700 tysięcy wniosków o azyl. Wstępnie mowa była nawet o milionie ale wystąpiły komplikacje (według szefa BAMF to efekt źle rozplanowanej polityki kadrowej). Weise wnioskował też o zwiększenie liczby pracowników rezerwowych o ok. 30 proc. Uzasadniał to faktem, że ok. 2 tys. urzędników umowa o pracę wygasa z przyszłym roku. Zapewniał jednocześnie, że urząd działa coraz sprawniej a procedury wykonywane są szybciej. Niewykluczone jednak, że apel Weisa miał związek z tym co wydarzyło się dwa tygodnie później.

Jak informował w połowie września „Deutsche Welle” prokurator generalny Brandenburgii zażądał od Weise przekazania do kontroli ponad 18 tys. wniosków o azyl. BAMF miał niedokładnie sprawdzać dokumenty wnioskujących i aprobować podania osób legitymujących się fałszywymi paszportami.

Niemieckie MSW poinformowało, że takie przypadki zostały odkryte m.in. w Bawarii i w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie rozpoznano 140 sfałszowanych dokumentów. Odkryto też trzy przypadki osób z fałszywą tożsamością, które zostały przyporządkowane do środowisk wspierających ISIS.

Weise odmówił jednak wydania dokumentów prokuratorowi generalnemu.

Panika rośnie

Afera na dobre wybuchła tydzień temu gdy tygodnik „Welt am Sonntag” opublikował wspomniany raport nt. funkcjonowania Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców.

Związek Niemieckich Funkcjonariuszy Śledczych zażądał od BAMF, by zgłaszali każdy przypadek fałszowania dokumentów. Wiceprzewodniczący Związku oznajmił też, że decyzja, czy sprawa fałszerstwa jest w danym wypadku karalna, nie leży w gestii BAMF (za fałszerstwo dokumentów grozi w Niemczech kara pozbawienia wolności do pięciu lat).

Wiceprzewodniczący zaapelował również by urzędnicy zajmujący się kwestią migracji składali doniesienia dot. naruszeń tego typu. Weise jednak konsekwencji znowu uniknął a niemieckie MSW oświadczyło jedynie, że BAMF będzie informował o każdorazowym fałszerstwie zarówno urzędy imigracyjne jak i policję.

Afera rozerwie koalicję Merkel?

Gniew Niemców, którym coraz ciężej jest akceptować wybryki przybyszów spadł na kanclerz Merkel. Według sondażu Instytutu Badania Opinii Publicznej Insa dla najpoczytniejszej niemieckiej gazety „Blid” poparcie dla rządzącej Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej, której przewodniczącą jest Merkel, spadało poniżej 30 proc. To najniższy wynik, jaki prezentował Instytut.

Ten obrót wydarzeń może wkrótce rozerwać rząd Merkel. Już we wrześniu Horst Seehofer, przewodniczący Unii Chrześcijańsko-Społecznej w Bawarii (CSU) i premier landu Bawarii, w wywiadzie dla telewizji ARD przedstawił swoją wizję działalności partii CSU i rządzącej koalicji CDU-CSU. Znamienne w jego wypowiedzi było to, że nie był w stanie stwierdzić czy Merkel (przewodnicząca CDU) zostanie zaproszona na konwencję partyjną koalicjanta w listopadzie.

Seehofer podkreślił, że nie zgadza się z ubiegłoroczną decyzją niemieckiej kanclerz w sprawie otwarcia granic dla uchodźców. W drugiej połowie września, gdy afera BAMF zaczęła nabierać na sile Seehofer, w wywiadzie dla „Der Spiegel”, stwierdził, że warunkiem dalszego funkcjonowania koalicji jest uzgodnienie wspólnego stanowiska w sprawie polityki migracyjnej.

Domagał się od Merkel, aby rocznie Niemcy przyjmowały maksymalnie 200 tys. uchodźców. Steehofer ostrzegł też kanclerz, że ew. rozłam koalicji nie będzie korzystny dla żadnej ze stron. Merkel na te żądnie jednak przystać nie zamierza.

Autor

Najnowsze