8.7 C
Warszawa
środa, 5 października 2022

Kto zapłaci za nową ustawę o VAT

Koniecznie przeczytaj

Znowelizowanie ustawy o VAT ma – według rządu – zapoczątkować nową kampanię w odwiecznej wojnie z tymi, którzy go wyłudzają. Istnieją jednak poważne obawy o skutki uboczne, jakie przyniosą uchwalone 16 listopada przez Sejm zmiany.

Według rządu zmiany w ustawie o VAT mają zlikwidować nadużycia. Środkami do tego celu będą m.in.: przywrócenie tzw. sankcji administracyjnej, ograniczenie rozliczeń kwartalnych, obowiązek elektronicznego składania deklaracji VAT, rozszerzenie zakresu odwróconego obciążenia i solidarnej odpowiedzialności za zaległości podatkowe w VAT. W praktyce uchwalona nowela ustawy o VAT będzie pozwalała fiskusowi m.in. prześwietlać firmy nawet przed rejestracją i surowo je karać. Resort finansów szacuje, że dzięki temu będzie w stanie odzyskać do budżetu około 3,4 mld zł. Większość zmian, jakie zostały wprowadzone w wyniku nowelizacji ustawy o VAT, ma obowiązywać już od stycznia 2017 r.
Wojna z tymi, którzy wyłudzają VAT, trwa w zasadzie od samego początku istnienia tego podatku w Polsce, czyli od ponad 20 lat. I zawsze, ilekroć wdrażane są nowelizacje, możemy usłyszeć, że teraz wreszcie odniesiemy zwycięstwo nad przestępcami. Obecna sytuacja nie jest wyjątkiem. Problem w tym, że bardziej niż dotychczasowe zmiany, może stać się narzędziem represji wobec uczciwych przedsiębiorców.

Ustawa werbunkowa

Było jasne od dawna, że przepisy o VAT należy uszczelnić. Istnieją jednak poważne przesłanki, że tym razem wraz z uszczelnieniem przepisów nasi przedsiębiorcy zostaną osaczeni przez skarbówkę i inne służby. Wiele zapisów przyjętej przez Sejm nowelizacji idzie po prostu zbyt daleko. Jednym z takich przepisów jest na pewno sprawa zwrotu należnego przedsiębiorcom podatku VAT. Jak wynika z nowych przepisów, urząd skarbowy będzie mógł wstrzymać jego zwrot na trzy miesiące, jeśli tego zażąda prokurator generalny lub szefowie policji, CBA i ABW. I wcale nie będzie musiało mieć to związku z działaniami wymienionych służb wobec tego podatnika. Takie uregulowanie de facto daje policji, CBA i ABW zupełnie wolną ręką w tym zakresie. Wstrzymanie zwrotu VAT może mieć miejsce, jeśli np. przedsiębiorca popełni przewinienie drogowe. Będzie można tego dokonać także w ramach prowadzonego postępowania wobec zupełnie innych firm. Powód wstrzymania zwrotu VAT będzie zatem czysto uznaniową decyzją naszych służb. Tak naprawdę ustawodawca dając im takie narzędzie do ręki, stworzył wymarzoną okazję do tego, aby pod presją wstrzymania zwrotu VAT, mogły one dokonywać zmasowanego werbunku naszych przedsiębiorców.

Warto również zaznaczyć, że już dzisiaj nasz fiskus bardzo często opóźnia zwrot podatku. Przyjęta regulacja może tylko zalegalizować i upowszechnić takie działania. Przyjęto rozwiązanie, które może poważnie zagrozić kondycji polskich przedsiębiorstw. Wydaje się jednak, że nie tylko w tym miejscu ustawodawca poszedł zbyt daleko. Poważne wątpliwości budzi możliwość zastosowania 30-procentowej sankcji, gdy fiskus dopatrzy się nieprawidłowości w rozliczeniach VAT. Bez znaczenia będzie dobra wola przedsiębiorcy, który będzie chciał dokonać korekty podatkowej. Jeśli do tego dołączymy jeszcze odebranie ochrony przed fiskusem, a taką interpretację wprowadzono już wcześniej, naszych przedsiębiorców może czekać prawdziwa rzeź.

Innym przykładem poważnych wątpliwości jest umieszczenie wśród nowych przepisów zapisu, że pełnomocnik rejestrujący firmę ma solidarnie z nią odpowiadać za niezapłacony VAT do wysokości 500 tys. zł. Chodzi konkretnie o pierwsze sześć miesięcy funkcjonowania przedsiębiorstwa, od chwili jego rejestracji. Już dzisiaj doradcy podatkowi zwracają uwagę na to, że nie mogą znać wszystkich grzechów fiskalnych swoich klientów, którym pomagają w określonych czynnościach. Jak zaznaczają, może stać się tak, że nikt z doradców podatkowych nie będzie chciał złożyć swojego podpisu pod deklaracją VAT-R, zwłaszcza w wypadku firm zagranicznych. W rozmowie z nami podkreślają również, że po wejściu nowych przepisów w życie może stać się tak, że niewielu doradców podatkowych będzie gotowych pomagać przedsiębiorcom w rejestracji firm lub w innych czynnościach, z którymi sami nie są w stanie sobie poradzić. Tych od Nowego Roku, jeśli nie zdołają udowodnić przed fiskusem, że mają rację, co będzie bardzo trudne, czekać będzie windykacja rzekomych należności. A nawet jeśli okaże się po jakimś czasie, że mieli rację, to i tak najpierw będą musieli zapłacić fiskusowi. Nie każda firma to przetrzyma. Krótko mówiąc, nowelizacja ustawy o VAT na pewno wzmocni pozycję naszej skarbówki. Pytanie jednak, czy nie dojdzie do sytuacji, w której urzędnicy, dla szybkiej poprawy wyników, będą – używając analogii – zarzynać owce, zamiast je strzyc. Wiele bowiem wskazuje, że spora część naszych przedsiębiorstw, zwłaszcza tych małych i średnich, może przy tym zniknąć z rynku. Część dla świętego spokoju przeniesie się za bliską granicę, np. na Słowację. No ale w końcu uchwalając nowelizację ustawy o VAT, przyjęto założenie, że chodzi o budżet, a nie o przyszłość naszych przedsiębiorców.

Rewolucja w fiskusie

Nie jest również przemyślanym rozwiązaniem to, że nowelizacja ustawy o VAT wejdzie w życie w okresie, gdy będą trwały gorączkowe przygotowania do wdrożenia reformy służb skarbowych. Jej termin przesunięto z 1 stycznia na 1 marca 2017 r., co miało związek z poprawkami Senatu do dwóch ustaw tworzących Krajową Administrację Skarbową (KAS). Poprawki te mają m.in. umożliwić przeprowadzenie szerokich konsultacji związanych z wejściem reformy służb skarbowych w życie. W jej ramach ma m.in. dojść do połączenia Służby Celnej, urzędów kontroli skarbowej i urzędów skarbowych w jednolitą strukturę. KAS ma również scalić rozproszone dotychczas bazy danych o podatnikach i pozwolić na skuteczniejsze ściganie wszelkich przestępstw skarbowych. Krótko mówiąc, gdy 1 stycznia 2017 r. wejdą w życie przepisy uchwalonej nowelizacji ustawy o VAT, w resorcie finansów i wszystkich podległych mu służbach zaczną się intensywne przygotowania do wdrożenia nowych rozwiązań organizacyjnych. W ramach tego procesu mają odbyć się szerokie konsultacje z różnymi środowiskami. I trudno oczekiwać, że będą one miały spokojny przebieg. Już w czerwcu br. odbył się protest celników przeciwko planowanemu włączeniu ich służby do KAS. Celnicy wyrazili swoje obawy co do tego, czy zachowają swoje dotychczasowe stanowiska i zaszeregowanie płacowe. W ich środowisku nadal można usłyszeć wiele krytycznych opinii na temat konsolidacji administracji podatkowej i służby celnej. Przewodniczący związku zawodowego Celnicy.pl Sławomir Siwy od dawna podkreśla, że powstanie KAS nie poprawi skuteczności walki z szarą strefą. Jak zaznacza, według Banku Światowego, a także wielu innych międzynarodowych instytucji finansowych, konsolidacja administracji podatkowej i służby celnej nie jest żadnym remedium na walkę z szarą strefą i nie prowadzi automatycznie do zwiększenia wpływów do budżetu. Jest jasne, że w takiej sytuacji może dojść do kolejnych protestów celników, obawiających się skutków tej reformy organizacyjnej. Związki przede wszystkim będą się koncentrowały na kwestii zachowania stanowisk, a co zawsze z tym się wiąże, i dotychczasowego uposażenia. Nikt tak naprawdę nie będzie zainteresowany tym, jak w praktyce będą funkcjonowały nowe przepisy nowelizacji ustawy o VAT. I właśnie z tych powodów nie jest to najlepszy moment na wdrożenie w życie zmian w przepisach o VAT.

Znacznie rozsądniejszym rozwiązaniem byłoby wdrożenie najpierw reformy służb skarbowych, a potem dopiero wejście w życie nowelizacji ustawy o VAT. Tymczasem przyjęto rozwiązanie odwrotne. Czas jednak pokaże, jak będzie to wszystko funkcjonowało w praktyce.

————–

Całość w najnowszej “Gazecie Finansowej”.

Autor

Najnowsze