-0.3 C
Warszawa
czwartek, 8 grudnia 2022
Advertisement

Podatkiem w blogerów

Koniecznie przeczytaj

Dochody osiągane w związku z prowadzeniem bloga są opodatkowane tak samo, jak każde inne. Blogosfera bywa też wykorzystywana do optymalizacji podatkowej.

Najpopularniejsze blogi przyciągają dziś miliony czytelników. Stanowią też poważne źródło dochodów dla kogoś, kto potrafi je wykorzystać. Ekwiwalent reklamowy bloga „Ekskluzywnego Menela” wyceniany jest na 17 milionów złotych. Jednak rekordzistą jest blog „Maffashion”, którego ekwiwalent reklamowy wynosi 39 milionów złotych. Do niedawna koszty prowadzenia bloga były dla fiskusa kosztami prowadzenia działalności gospodarczej. Jednak Ministerstwo Finansów pod rządami Mateusza Morawieckiego zmieniło interpretację przepisów podatkowych na niekorzyść blogerów.

Zawód bloger

Wraz z rewolucją cyfrową w Polsce pojawił się nowy zawód – bloger. Prowadzenie własnego bloga, do niedawna będące raczej formą realizacji swoich pasji, jest coraz częściej stałą formą utrzymania. Trzeba przyznać, że jest to coraz bardziej dochodowa forma samorealizacji. O tym, jak potężny to rynek, świadczą tzw. ekwiwalenty reklamowe. Na podstawie obserwacji rynku i działań danego blogera wycenia się wartość zamieszczanych na nim reklam. Ekwiwalent reklamowy mówi o tym, ile warta byłaby tradycyjna kampania reklamowa, która efektami odpowiadałaby takiej reklamie. I tak najpopularniejsze blogi są wyceniane na niemal 40 milionów złotych. Tyle należałoby wydać w tradycyjnych mediach, aby osiągnąć taką rozpoznawalność, jaką zapewnia reklama na danym blogu. A to przecież nie jest jedyne źródło dochodu, jaki można uzyskać prowadząc bloga. Można zdobyć reklamodawców, brać udział w kampaniach reklamowych czy programach partnerskich. Możemy też brać udział w tzw. antyreklamach, czyli czarnym PR. Wszystko zależy od ruchu na blogu oraz naszej zaradności życiowej. Dobitnym przykładem jest blog „Ekskluzywnego Menela” czy innych gwiazd blogosfery, które obecnie biorą udział w reklamach banków czy sieci komórkowych.

Wiele kontrowersji budzi to, czy prowadzenie bloga jest prowadzeniem działalności gospodarczej, czy też tylko dochodowym hobby. Wszystko tak naprawdę zależy od skali prowadzonej działalności i pewnych przyjętych w orzecznictwie cech podejmowanych działań, które mogą przesądzić o tym, czy musimy rejestrować działalność gospodarczą, czy też nie. Z koniecznością rejestracji będziemy mieli do czynienia, jeśli blog został założony z myślą o zarabianiu na reklamach czy wpisach sponsorowanych. Również, jeżeli będziemy regularnie publikować notatki, czy promować swojego bloga musimy liczyć się z tym, że dla fiskusa będziemy przedsiębiorcą. Sprawa będzie przesądzona, jeżeli poza wyżej wymienionymi okolicznościami, jako blogerzy będziemy podejmować działania zmierzające do zdobycia reklamodawców czy sponsorów. Na przeciwnym biegunie znajduje się sporadyczne dokonywanie wpisów na blogu, nieumieszczanie reklam ani tez nieszukanie reklamodawców. A co, jeśli już dostaliśmy wynagrodzenie za wpis? Nie zawsze będziemy wtedy przedsiębiorcą. Będzie tak, gdy w związku z wpisem dostaliśmy wynagrodzenie na podstawie umowy o dzieło lub umowy o pracę. Jest to atrakcyjne z punktu widzenia optymalizacji podatkowej w określonych przypadkach. Po pierwsze, gdy będziemy zatrudnieni na umowie o pracę czy umowie cywilnoprawnej, takiej jak dzieło czy zlecenie, nie będziemy musieli obliczać ani odprowadzać za siebie podatków. Nie będziemy też martwić się składkami ZUS. W rocznym zaś rozliczeniu z fiskusem będziemy mogli liczyć na pomoc firmy, którą reklamowaliśmy.

Przedsiębiorca bloger

No dobrze. A co jeśli z jakiegoś powodu zdecydowaliśmy się założyć działalność gospodarczą? Przede wszystkim pamiętajmy o ZUS-ie. Bez względu na to, czy uzyskujemy przychody, czy też nie, mamy obowiązek uiszczania co miesiąc składek na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne i w zależności, czy się na to zdecydujemy, także chorobowe. Jeżeli na swoim blogu będziemy umieszczać reklamy, będziemy musieli liczyć się z koniecznością uiszczenia podatku dochodowego na zasadach ogólnych. Na początek możemy pozostać przy opodatkowaniu na zasadach ogólnych tj. w skali podatkowej 18 proc. i 32 proc. Ponieważ zdecydowaliśmy się na prowadzenie działalności gospodarczej, będziemy mogli skorzystać z podatku liniowego. Wreszcie istnieje możliwość wyboru ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych według stawki 8,5 proc. za dochody z reklam umieszczanych na blogu. Czym się różni opodatkowanie ryczałtem od dwóch wcześniejszych stawek podatku? Otóż w przypadku ryczałtu nie będziemy mogli odliczyć wszystkich kosztów, które ponieśliśmy w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Do niedawna stanowisko Ministerstwa Finansów sprawiało, że wybór pomiędzy tymi trzema rozwiązaniami był trudny. Wszystko przez interpretację Izby Skarbowej w Warszawie nr IPPB1/4511-1035/15-2/AM. Interpretacja ta wydana jeszcze za czasów rządów Pawła Szałamachy w Ministerstwie Finansów była wyjątkowo korzystna dla blogerów. Według niej, wydatki związane z prowadzeniem bloga, w tym z napisaniem publikowanych na nim artykułów stanowiły koszt uzyskania przychodu. W zależności od tematyki bloga, mogliśmy wrzucić w koszty uzyskania przychodu bilety do teatru czy kina. W koszty mogliśmy wrzucić także zakup jedzenia czy ubrań, które potem prezentowaliśmy. Czyli tak naprawdę „hulaj dusza, piekła nie ma”, bo otworzyła się możliwość rozliczenia w kosztach wydatków, które do tej pory fiskus skutecznie kwestionował. Niestety nie na długo.

Wraz z objęciem fotela ministra finansów przez Mateusza Morawieckiego, zmieniło się stanowisko fiskusa. Resort finansów wydał interpretację podatkową, która stwierdziła, że wydatki związane z prowadzeniem bloga nie są kosztami prowadzenia działalności gospodarczej. Chociaż od ostatniej interpretacji minęło kilka miesięcy, tym razem urzędnicy uznali, że wyjście do restauracji, nawet w przypadku bloga kulinarnego, niewiele ma wspólnego z jego prowadzeniem. Mateusz Morawiecki stwierdził, że stanowisko dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie było nieprawidłowe i na nowo ustalił zasady opodatkowania blogerów, którzy utracili prawo rozliczania w kosztach wyjazdów do spa, wyjść do kina czy zakupu gier. Jak możemy przeczytać w uzasadnieniu do stanowiska ministerstwa „Dzielenie się spostrzeżeniami, opiniami, informacjami publikowanymi na blogu wskazuje na osobisty charakter wpisów tam zamieszczanych niemających bezpośredniego związku z działalnością gospodarczą. Wydatki związane z prowadzeniem bloga, związane są z realizacją osobistych potrzeb wnioskodawcy (czyli blogera – przypis red.)”. Część doradców podatkowych nie zgadza się z taką interpretacją, z góry bowiem wyklucza ona związek wydatków z prowadzoną działalnością gospodarczą. Co innego, gdyby ministerstwo wydało interpretację, która mówiłaby, że wydatki na kino czy restaurację mogą być kosztem prowadzenia bloga, ale ciężar dowodowy spoczywać ma na blogerze.

To nie koniec optymalizacji

Jak widać, Ministerstwo Finansów twardą ręką zamierza opodatkować polski Internet. Polska jako kraj, którego nadzieją na rozwój gospodarczy i społeczny są nowoczesne technologie, robi wszystko, aby zaprzepaścić swoje szanse. Sprytni blogerzy już znaleźli sposób na obejście interpretacji przepisów Ministerstwa Finansów. Po pierwsze, zwrócili uwagę na tzw. umowy barterowe. Jeżeli blogerka modowa postanowiła reklamować dany ubiór, za co otrzymała świadczenie w naturze, czyli kilka sztuk ubrań jego producentów, to takie świadczenie nie będzie opodatkowane. Będzie to nieodpłatne świadczenie w rozumieniu ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Rozwiązaniem problemów blogerów może też być stworzenie własnej agencji reklamowej, która będzie pośrednikiem pomiędzy reklamodawcą a blogerem. Ta, prowadząc działalność gospodarczą, będzie mogła odliczyć koszty wynagrodzenia blogera, jego podróży czy też innych wydatków związanych z prowadzeniem bloga. W zamian za to będzie musiała uiścić podatek oraz składki ZUS, o ile nie wpadnie na pomysł optymalizacji podatkowej i w tym przypadku.

Trzeba podkreślić, że stawka ryczałtowego podatku od reklam umieszczanych na blogu i tak jest bardzo atrakcyjna. Co więcej, bywa wykorzystywana przez prywatne podmioty do optymalizacji podatkowej już teraz. Zamiast płacić podatek dochodowy na poziomie 19 proc. lub więcej, lepiej jest zainwestować w bloga nawet własnej córki. Średni roczny dochód polskiego blogera szacuje się na poziomie 4650 złotych. Prowadzenie bloga stanowi działalność zarobkową dla ponad 10 tysięcy Polaków. Średnio za jeden wpis w mediach społecznościowych blogerzy pobierają 500 złotych wynagrodzenia. Dlatego należy spodziewać się, że to nie ostatnie słowo fiskusa na temat zarobków blogerów.

Autor

Najnowsze