8.6 C
Warszawa
czwartek, 29 września 2022

Strategia obrony USA 2018

Koniecznie przeczytaj

Opublikowany w połowie stycznia skrót Strategii Obrony USA jest dokumentem odbiegającym stylem i treścią od rozwodnionych programów waszyngtońskich administracji ostatnich kilkunastu lat, określanych teraz jako „okres strategicznej atrofii”.

Zadaniem Departamentu Obrony jest dać krajowi „wiarygodne w walce siły zbrojne potrzebne do odstraszenia” przeciwnika, a jeśli odstraszanie zawiedzie, to zdolne do zwycięstwa nad wrogiem. Obowiązkiem Departamentu jest też dać prezydentowi i dyplomatom „możliwość prowadzenia negocjacji z pozycji siły” – głosi już we wstępie opublikowana w połowie stycznia Strategia Obrony USA. Całość strategii jest utajniona, ale skrót został opublikowany. Jest to dokument odbiegający stylem i treścią od rozwodnionych programów waszyngtońskich administracji ostatnich kilkunastu lat, określanych teraz jako „okres strategicznej atrofii”. Fundamentalną zmianą jest nowa ocena sytuacji na świecie, którą Departament Obrony postrzega jako „strategiczną rywalizację między państwami”. „Strategicznymi konkurentami” USA są „mocarstwa rewizjonistyczne”, czyli Chiny i Rosja. ChRL ze względu na „drapieżne” wykorzystywanie swej przewagi gospodarczej do zastraszania sąsiadów oraz militarne rozpychanie się w rejonie Morza Południowochińskiego. Rosja, ponieważ pogwałciła zbrojnie granice sąsiadów oraz uzurpuje sobie prawo veta w gospodarczych, dyplomatycznych i obronnych decyzjach państw ościennych. Powrót Moskwy na pozycję głównego rywala spycha na drugi plan Koreę Północną oraz Iran, a militarna przegrana Państwa Islamskiego marginalizuje mgławicową „walkę z terroryzmem” lansowaną przez minione kilkanaście lat. Mgławicową, gdyż nie można walczyć ze zjawiskiem, które nadal wymyka się jasnemu zdefiniowaniu. Precyzując „rewizjonistyczne” ambicje Moskwy, dokument podkreśla dążenie Kremla do „ukształtowania świata według swego autorytarnego modelu”, do podporządkowania państw sąsiadujących, rozbicia NATO oraz do korzystnego dla siebie przemodelowania ekonomicznych i obronnych struktur Europy i Bliskiego Wschodu. Należy do tego dodać stosowanie technik wojny informacyjnej w celu zdyskredytowania i zakłócenia demokratycznych procesów w Gruzji, na Krymie i we wschodniej Ukrainie, co w połączeniu z rozbudową i modernizacją arsenału nuklearnego nie pozostawia żadnych wątpliwości co do wymiaru rosyjskiego wyzwania. W strategicznej rywalizacji Moskwa unika bezpośredniej konfrontacji zbrojnej, ale stara się przymuszać inne kraje, wykorzystując brak precyzji w utartych lub uzgodnionych zasadach stosunków międzypaństwowych i z premedytacją zaciera linie podziału między tym, co wojskowe a tym, co cywilne. Jest przy tym doświadczona w eksporcie korupcji, w „drapieżnych praktykach gospodarczych”, w propagandzie, dywersji politycznej, posługiwaniu się agenturą wpływu oraz zastraszaniu interwencją zbrojną. Zagrożeniem dla USA są także podmioty pozapaństwowe: organizacje terrorystyczne, ponadnarodowe mafie czy grupy hackerskie, których potencjał i zdolności do zdezorganizowania państwa znacznie wzrosły. Ojczyste terytorium USA przestało być absolutnie bezpieczne i może być zaatakowane przez terrorystów, różnych cyberwojowników, którzy uderzą w prywatne, komercyjne lub państwowe infrastruktury i sieci, a także przez podmioty prowadzące wojnę informacyjną i sabotaż polityczny.

Do skutecznego przeciwdziałania tak postrzeganym zagrożeniom, Stany Zjednoczone potrzebują sił zbrojnych „bardziej śmiercionośnych, prężnych i szybciej adaptujących się do zmieniających się warunków”, gdyż inaczej dojdzie do „zmniejszenia się globalnych wpływów USA, erozji powiązań z sojusznikami i partnerami, ograniczenia dostępu do rynków, co przyczyni się do spadku zamożności i poziomu życia” Amerykanów. Długofalowa rywalizacja strategiczna wymaga od Stanów Zjednoczonych „ścisłej integracji rozlicznych elementów potęgi państwa: dyplomacji, informacji, gospodarki, fi nansów, służb wywiadowczych, wymiaru sprawiedliwości oraz sił zbrojnych”. Wszystkie te elementy są potrzebne do przejęcia inicjatywy w obszarach, w których USA ma przewagę lub gdzie przeciwnik jest słaby. Obszarami, które generują dla USA „decydującą i trwałą” przewagę wojskową są „silne sojusze i partnerstwa”, innowacje technologiczne oraz kultura doskonałości pracy – ocenia Departament Obrony.

Cały artykuł w najnowszym wydaniu Gazety Finansowej

{source}

gfokl08 2018w250

{/source}

Autor

Poprzedni artykułEfekt Trumpa
Następny artykułPortfel olimpijczyka

Najnowsze