22.2 C
Warszawa
niedziela, 3 lipca 2022

Śląski przekręt

Koniecznie przeczytaj

Najgłośniejsza prywatyzacja polskiego banku nadal pozostaje niewyjaśniona.

15 lat temu zdecydowano o sprzedaży jednego z najlepszych państwowych banków – Banku Śląskiego (obecnie ING Bank Śląski). Afera, która wybuchła po debiucie giełdowym, na kilka lat zatrzymała proces prywatyzacji dużych państwowych spółek. Bohaterowie tamtych wydarzeń nigdy nie zostali ukarani, a zaangażowane w nie zagraniczne podmioty przewijają się w najgłośniejszych aferach ostatnich lat.

To, co nas łączy

Na początku lat 90. rządy ludzi „Solidarności” podjęły decyzję o prywatyzacji Banku Śląskiego. – Miał świetne wyniki i najbardziej rozbudowaną sieć biur maklerskich – opisywała Bank Śląski Małgorzata Werner, badająca kulisy prywatyzacji banku w „Gazecie Prawnej”. Inwestorem strategicznym został holenderski ING, doradcą przy procesie prywatyzacji natomiast francuski bank Paribas (za swoje usługi otrzymał nawet premię w wysokości 1,7 mln USD). W połowie 1993 r., na kilka miesięcy przed debiutem giełdowym, duża pula (ok. 10 proc.) akcji banku została zaoferowana do wykupu dla zarządu i pracowników banku. Resort fi nansów oferował im akcje po 50 złotych (500 tys. ówczesnych złotych). Jeszcze przed debiutem giełdowym złożono jedną z największych w historii giełdy liczbę zapisów – ok. 820 tys. W efekcie inwestorzy indywidualni mieli szansę zakupić tylko po trzy akcje. Gdy 25 stycznia doszło do oczekiwanego debiutu na giełdzie, cena za akcję wyniosła 675 złotych (6 mln 75 tys. starych złotych). Niemal 14 razy więcej niż cena, po której akcję kupowali pracownicy i zarząd banku. I to właśnie oni z dnia na dzień zarobili fortuny, sprzedając swoje papiery…

Cały artykuł w Gazecie Finansowej 11/2018

{source}

Gazeta Finansowa 11/2018

{/source}

Autor

Najnowsze