25.7 C
Warszawa
poniedziałek, 4 lipca 2022

Zmierzch Facebooka

Koniecznie przeczytaj

Jak długo przetrwają Facebook czy Twitter? Co się stanie z informacjami i danymi udostępnionymi w platformach społecznościowych?

Kolejne afery i oskarżenia o cenzurę uderzają we właścicieli portali społecznościowych. Tylko niedawne przesłuchanie przed Senatem Stanów Zjednoczonych zakończyło się giełdowym trzęsieniem ziemi, gdy Jack Dorsey (prezes Twittera) przyznał, że na platformie dochodziło do ograniczania zasięgu na dużą skalę. Jednak najbardziej niepokojącym dla właścicieli i inwestorów jest odpływ użytkowników. Jak pokazują kolejne badania, coraz więcej osób – w tym przede wszystkim młodych – rezygnuje z kont w serwisach społecznościowych. Ile jeszcze przetrwają platformy społecznościowe? Czy powtórzą los Yahoo? Co stanie się z potężną bazą danych, jakie przez lata gromadziły?

Burza po zeznaniach

Na początku września szefowie Facebooka i Twittera byli przesłuchiwani w Senacie Stanów Zjednoczonych. Zeznania mieli składać również przedstawiciele Google, jednak żaden nie przyszedł, co wywołało lawinę komentarzy i żartów kierowanych do… pustego krzesła. Kongresmeni domagali się od nich informacji na temat wpływania na publikowane na ich platformach treści. Nie chodziło wyłącznie o cenzurę, jaką zarzucał portalom społecznościowym prezydent Donald Trump, lecz także o walkę z rozpowszechnianiem za pośrednictwem ich serwisów fałszywych wiadomości.

Na 6 listopada zaplanowane są wybory do Senatu, a amerykańskie władze obawiają się powtórki z 2016 roku, gdy Rosjanie wykorzystali platformy społecznościowe jako narzędzia w swoich kampaniach dezinformacyjnych. Prawdziwą bombą, która podpaliła zarówno polityków, jak i giełdę, okazały się zeznania Jacka Dorsey’a. Prezes Twittera, ku zaskoczeniu wszystkich, przyznał, że algorytmy jego platformy „błędnie oceniały” niektóre z kont, a w efekcie ograniczały zasięg zamieszczanych przez nie treści. Wrażenie na zebranych zrobiła liczba kont, dotknięta – jak twierdzi Dorsey – „błędem” algorytmu, bo aż 600 tys. profili.

Jak wyjaśniał prezes Twittera, algorytmy działające na jego platformie kwalifikowały treści, zamieszczane np. przez kongresmenów, jako propaganda, dezinformacja, a ich samych jako boty i ograniczały „widoczność” publikowanych przez polityków wpisów. Słowa Dorsey’a rozpaliły Amerykanów, którzy zaczęli się domagać informacji, które konta dotknęła „cenzura” i czy wśród polityków dotkniętych owym „błędem algorytmu” było więcej republikanów czy demokratów. Jednak Dorsey nie potrafi ł odpowiedzieć na te pytania.

– Twitter nie kieruje się poglądami politycznymi przy podejmowaniu decyzji o jakości danego konta czy o egzekwowaniu zasad naszego portalu – starał się uspokoić zebranych. Na reakcję rynku nie było trzeba długo czekać. Akcje spółki runęły o ok. 6 proc. A co gorsza – wyznania szefa Twittera pogrążyły też innych graczy. Po dniu zeznań akcje Facebooka spadły o 3 proc. Straty odnotowali też inni giganci jak Google.

– Snapchat, jeszcze niedawno uznawany za największą nadzieję wśród portali społecznościowych, znów notuje spore spadki na giełdzie. Kurs spółki, wycenianej rok temu na 26 mld dol., spadł do poziomu 10 dol. Oznacza to, że wycena Snap Inc. spadła o połowę. A biorąc pod uwagę okres od debiutu, kiedy to za akcję płacono 30 dol., spadek wartości wynosi blisko 3/4. […] Sytuacja Snapchata przez analityków łączona jest z przesłuchaniem przedstawicieli Facebooka i Twittera, do którego doszło w Kongresie – relacjonował giełdową burzę red. Robert Kędzierski z Gazeta.pl.

Triumf Trumpa

Mimo wyjaśnień szefa Twittera, że algorytm w swoim działaniu wykorzystywał wiele czynników, by ocenić, które wpisy i konta promować, a które „chować” największym wygranym przesłuchania byli republikanie z prezydentem Donaldem Trumpem na czele. Prawica od dawna zarzucała platformom społecznościowym cenzurę (wymierzoną głównie w konserwatystów).

– Google i reszta tłumią głos konserwatystów, ukrywając informacje i wiadomości, które mówią o nich w pozytywnym świetle. Kontrolują to, co możemy, a czego nie możemy zobaczyć. Jest to bardzo poważna sytuacja – zajmiemy się tą sprawą – zapowiadał jeszcze przed przesłuchaniem szefów platform społecznościowych prezydent Donald Trump. Dorsey w czasie przesłuchania zapewniał, że Twitter nie cenzurował celowo konserwatystów (pytał go o to przedstawiciel demokratów Michael Doyle, dawniej republikanin).

Prezes Twittera próbował też przekonywać polityków, że algorytm „wyciszał” ich np. za kłótnie w komentarzach, ale zostało to naprawione, a sam algorytm ostatecznie wycofany. Co ciekawe – Dorsey nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, o to ilu ludzi pracuje w Twitterze jako moderatorzy i jakie są ich zarobki. Trudno tu nie wspomnieć o statystykach dotyczących fałszywych kont. Dyrektor Sheryl Sandberg z Facebooka, pytana o to, jak dużo fałszywych kont działa na jej platformie, odparła, że jest to ok. 3–4 proc. W praktyce oznacza to, że na samym Facebooku (ok. 2,23 mld kont) od 66,9 mln do 89,2 mln stanowią konta siejące dezinformacje, czy podszywające się pod inne osoby.

Młodzi mają dość

Przypływ szczerości szefa Twittera rozpętał kolejną burzę wokół tego, jak działają i czym są platformy społecznościowe. A afer z udziałem liderów tego rynku od początku roku było niemało. Tylko marcowy skandal wokół Cambridge Analytica wywołał falę odejść z Facebooka. A to właśnie bazy użytkowników (obok udostępnianych przez nich danych) są najcenniejszym, co mają giganci do zaoferowania. Tym bardziej niepokojące mogą być dla rynku kolejne badania, wskazujące, że era „mediów społecznościowych” zaczyna się kończyć.

– Liczby potwierdzające ten stan rzeczy przedstawiła firma Pew Research Center, która zbadała amerykańskich użytkowników w różnym wieku w pierwszych tygodniach czerwca tego roku. Wśród 18-latków w ciągu ubiegłego roku aż 42 proc. zrobiło sobie przerwę od Facebooka, która trwała kilka tygodni albo dłużej. Jeden na czterech ankietowanych usunął aplikację mobilną Facebooka ze swojego smartfonu. Podobny trend widać w innych grupach wiekowych. Aplikację usunęło 44 proc. ankietowanych w wieku między 18 i 29 lat, 20 proc. osób między 50 i 64 rokiem życia oraz 12 proc. osób w wieku powyżej 65 lat.

Znamienne jest też, że w ciągu ostatniego roku połowa użytkowników zmieniła swoje ustawienia prywatności – podsumowała wyniki badania Pew Research Center red. Anna Rymsza z branżowego serwisu DobreProgramy.pl. Jak przekonuje red. Rymsza, również w Polsce coraz więcej osób rezygnuje z prowadzenia kont na platformach społecznościowych, jednak proporcje mogą się nieco różnić.

– W lipcu mogliśmy przyjrzeć się wynikom badania polskich użytkowników Facebooka. Podczas gdy osoby koło czterdziestki i starsze w końcu przekonały się do Facebooka i zakładają tam konta, młodzież ucieka. W ciągu roku Facebook w Polsce stracił aż 18 proc. użytkowników w grupie 13–17 lat (około 300 tys. osób). Nie ma jednak powodu, by przypuszczać, że wśród starszych Polaków także nie nastanie moda na „przerwy”, kasowanie aplikacji, albo usuwanie kont – przekonuje dziennikarka, dodając, że kwestia nieuczciwej moderacji na platformach społecznościowych „może przekonać kolejne osoby, że nie warto tracić na nie zdrowia”.

Otwartym pozostaje pytanie, jak właściciele platform społecznościowych mogą wykorzystać gromadzoną latami bazę danych, informacji o osobach, które w przeszłości lub obecnie prowadzą konto w ich serwisie? Z punktu widzenia reklamodawców odpływ użytkowników czy też daleko idące ograniczenie ich aktywności na platformie oznacza mniejsze szanse na przebicie się z materiałami promocyjnymi. Dla właścicieli to widmo mniejszych wpływów. Jednak na tak olbrzymie bazy z informacjami, jakie posiada Facebook czy Twitter mogą połasić się inni, którzy dziś bacznie obserwują rozwój sytuacji na rynku.

Autor

Najnowsze