12.5 C
Warszawa
wtorek, 27 września 2022

Koniecznie przeczytaj

Monopol zamiast konkurencji

Przygotowywana w Ministerstwie Środowiska nowelizacja tzw. ustawy śmieciowej to kolejna próba walki z patologiami w gospodarce odpadami.

Niestety, tym razem propozycje resortu mogą doprowadzić do bankructwa większość polskich firmy, a przedsiębiorstwa produkujące odpady narażają na wyższe stawki. Wyższe ceny za zagospodarowanie odpadów mogą też dotknąć mieszkańców gmin.

Zagospodarowanie śmieci mieszkańców na terenie gminy jest obowiązkiem samorządów. Te powierzają je własnej spółce lub organizują przetarg. Równocześnie prywatne firmy śmieciowe mogą funkcjonować na rynku, odbierając odpady z terenów niezamieszkałych – czyli od firm i przedsiębiorstw. Samorząd może, jako opcję, przejąć i te odpady. Ta opcja, która zamknie firmom dostęp do rynku, może wkrótce stać się obowiązkiem – przygotowana przez Ministerstwo Środowiska nowelizacja ustawy o czystości i porządku w gminach zakłada, że gminy będą musiały przejąć cały strumień odpadów, włączając w to tereny niezamieszkałe. W praktyce oznacza to całkowitą likwidację niszy rynkowej i monopolizację gospodarki odpadami.

– To jest bardzo zły pomysł. Nieruchomości niezamieszkałe to ostatni obszar wolnej konkurencji, obszar w którym funkcjonują małe i średnie firmy. Jeżeli nie wygrają one przetargu na obsługę mieszkaniówki, to mają szansę się utrzymać, świadcząc usługi dla przedsiębiorstw. To ma sens. Założenia nowelizacji z 2011 r. zakładały wyłączenie tych obszarów, by państwo chroniło konkurencję. Jeżeli ktoś uważa, że konkurencja w usługach komunalnych jest nieistotna, to dąży do monopolu – nieważne, czy firmy prywatnej, czy gminnej. Doświadczenia zagraniczne pokazują jednak, że monopolizacja w takim sektorze może spowodować bardzo poważne skutki. Jeżeli dwie firmy się „okopią” i dogadają, to bardzo źle dla samorządu i mieszkańców – mówi Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami w rozmowie z Portalem Samorządowym.

W praktyce ewentualne przyjęcie nowelizacji oznacza konsekwencje monopolu, zaczynając od wzrostu cen. W dużych miastach, które skorzystały z opcji zabrania gospodarki odpadami przedsiębiorstw, poziom cen jest wielokrotnie wyższy niż na wolnym rynku. W warunkach konkurencji cena za kontener 1100 l wynosi ok. 30- 50 zł, tymczasem w sytuacji monopolistycznej we Wrocławiu przekracza ona 200 zł. Istnieje również obawa, że gminne spółki odpadowe zawyżą cenę dla mieszkańców, by wygrać przetargi na śmieci z terenów niezamieszkałych, oferując niższe ceny niż podmioty, dla których śmieci przedsiębiorstw to jedyny rynek.

Autor

Najnowsze