21.6 C
Warszawa
środa, 29 czerwca 2022

Polowanie w sieci

Koniecznie przeczytaj

Jak wyłudza się pieniądze w Internecie

Facebook doradzał producentom gier komputerowych, jak sprawić, by ich nieświadomi użytkownicy dokonywali mikropłatności. Oburzające praktyki wyszły na jaw w wyniku procesu, jaki wytoczono korporacji. Sposobów na wyciągnięcie pieniędzy od najmłodszych, lecz także seniorów odkrywających Internet, jest całkiem sporo, a liczących na łatwe i szybkie pieniądze nie brakuje. Tym bardziej, że jak wynika m.in. z badania Związku Banków Polskich, seniorzy chętnie wydają pieniądze w sieci.

Dobry wujek
Pod koniec stycznia portal zrzeszający dziennikarzy śledczych Reveal ujawnił dokumenty, które znalazły się w aktach sprawy dotyczącej pozwu zbiorowego, wytoczonego Facebookowi. Dokument dotyczy nakłaniania dzieci do dokonywania zakupów bez wiedzy rodziców. Proceder miał mieć miejsce w latach 2010–2014 i dotyczyć popularnych gier facebookowych takich jak „Angry Birds”, „Pet Ville” czy „Ninja Saga”. Pozywającą jest organizacja US Better Business Bureau, do której zgłaszali się rodzice, których dzieci zostały naciągnięte na mikro transakcje w grach. Mechanizm miał być bardzo prosty – gracz mógł dokonać mikro transakcji (np. zakupu za kilka dolarów nowego stroju dla postaci w grze) bez dodatkowych weryfikacji. Wystarczyło, że rodzic miał kartę płatniczą połączoną z kontem na Facebooku. W skrajnych wypadkach zdarzało się, że dzieci wydawały nawet kilka tysięcy dolarów na dodatki (rekordzista wydał w 14 dni aż 6,5 tys. dolarów). Z kolei odpowiedzialni za kontakt z klientem mieli odmawiać refundacji – na polecenie przełożonych.

– W niektórych wypadkach dzieci nie były świadome, że wydają prawdziwe pieniądze, albo też były nakłaniane do robienia zakupów bez wiedzy rodziców. Pracownicy firmy mieli świadomość zaistniałego stanu rzeczy – w wewnętrznej komunikacji koncern miał nazywać tę praktykę „przyjacielskim oszustwem” – zauważył portal Gry-Online. O aferze z Facebookiem i mikro transakcjami w grach zrobiło się głośno za sprawą Federalnej Komisji Handlu, która postanowiła przyjrzeć się procederowi. Skalę problemu najmocniej obrazuje okres od 12 października 2010 roku do 12 stycznia 2011 roku. Zaledwie w trzy miesiące dzieci grające w ww. gry wydały aż 3,6 mln dolarów. 9 proc. z tej sumy zostało zwrócone w ramach tzw. obciążeń zwrotnych. – Zwrotów było osiemnaście razy więcej niż w przypadku przeciętnej firmy (na ogół zwracane jest zaledwie 0,5 proc. pieniędzy, 2 proc. uznaje się zaś za tzw. czerwoną flagę – sygnał, że ktoś może stosować nieuczciwe praktyki) – zauważyły Gry-Online.

Sytuacja zaczęła zastanawiać samych deweloperów gier. Skąd tak duża skala zakupów i zwrotów? – Obserwujemy zwroty pieniędzy wydanych dotychczas w Angry Birds w wysokości 5–10 procent. Wydaje mi się, że to dość wysoki poziom, ale może to normalne w przypadku gier na Facebooku – pisał jeden z pracowników studia Rovio (twórcy gry) w mailu do Facebooka. Jak później wykazała analiza, przeciętny gracz facebookowej wersji gry „Angry Birds” miał 5 lat. Nawet 93 proc. rodziców nie miała pojęcia, że pociecha mogła dokonywać zakupów bez dodatkowej autoryzacji transakcji. Dla porównania – w przypadku zakupów np. w grach Activision Blizzard przeprowadzający transakcję musi podać kod uwierzytelniający. W grach na Facebooku takich rozwiązań – według skarżących – świadomie nie wprowadzono. – Zamiast tego zachęcono producentów gier do oferowania wkurzonym klientom wirtualnych przedmiotów, a nie pieniędzy. Dzieci wydające astronomiczne kwoty nazywano zaś w mailach… „wielorybami” (to termin, którym określa się wyjątkowo szczodrych miłośników mikropłatności) – wyjaśniają Gry-Online.

Facebook zapewnia współpracę z rodzicami
Dziennikarze, którzy ujawnili dokumenty z akt sądowych, zwrócili się o komentarz do samego Facebooka. Firma Marka Zuckerberga nie zdecydowała się jednak odnieść do ich treści. Gdy jednak po publikacji Reveal wybuchł skandal, Facebook zdecydował się wydać oświadczenie. – W zeszłym roku skontaktowało się z nami Centrum Raportowania Dochodzeniowego (ang. Center for Investigative Reporting) i dobrowolnie ujawniliśmy dokumenty związane ze sprawą z 2012 roku dotyczącą naszych zasad zwrotu kosztów zakupów w aplikacji, których zdaniem rodziców w wyniku błędu dokonały ich nieletnie dzieci. Zamierzamy udostępnić dodatkowe dokumenty zgodnie z instrukcjami sądu. Facebook współpracuje z rodzicami i ekspertami, by oferować narzędzia dla rodzin poruszających się po Facebooku i w Internecie. W ramach tej pracy rutynowo badamy nasze własne praktyki i w 2016 roku zgodziliśmy się zaktualizować nasz regulamin i zapewnić specjalne środki, które mają być wykorzystywane w przypadku wniosków o zwrot kosztów związanych z zakupami dokonywanymi przez nieletnich na Facebooku – brzmi stanowisko Facebooka.

Seniorzy też powinni uważać?
Problem wyciągania pieniędzy od nieświadomych zagrożenia dzieci jest spory. Jednak równie groźny może okazać się problem polowania na najstarszych użytkowników, którzy dopiero niedawno zaczęli stawiać swoje pierwsze kroki w sieci. Jak wynika z badania Związku Banków Polskich, prawie 70 proc. polskich emerytów przynajmniej raz w tygodniu korzysta z bankowości internetowej, a aż 94 proc. seniorów mających dostęp do sieci deklaruje, że korzysta z banków przez Internet. Co więcej – według badania portalu Ceneo.pl polscy seniorzy coraz częściej korzystają też z internetowych zakupów (przeważają kobiety).

– W naszej ocenie wzrost w tej grupie wynika nie tylko z coraz większej dostępności do nowych technologii czy Internetu, lecz także z faktu, że starzejemy się jako społeczeństwo. Ten trend wzrostowy będzie się utrzymywał – przekonywał Tomasz Jankowski z Ceneo.pl w komunikacie dla mediów. Nie zmienia to jednak faktu, że co roku przybywa „nowych” użytkowników, którzy zagrożenia mogą nie być świadomi. Według badania Związku Banków Polskich 55 proc. seniorów ocenia swoją wiedzę na temat bezpiecznego korzystania z Internetu i bankowości internetowej jako przeciętną. – Częstsze korzystanie przez seniorów z Internetu łączy się także z zagrożeniami. Seniorzy mogą być znacznie bardziej narażeni na oszustwo, zwłaszcza takie, które wykorzystywać będzie ich łatwowierność. To przecież seniorzy najczęściej kupują na prezentacjach garnki za kilka tysięcy złotych. Są też oni najczęstszymi ofiarami oszustw „na wnuczka”. Rocznie w wyniku oszustw „na wnuczka” i „na policjanta” wyłudzanych jest kilkadziesiąt milionów złotych. Tylko w 2015 roku policja podliczyła straty na 32 mln – zauważa red. Arkadiusz Przybysz z portalu InnPoland.pl.

Autor

Poprzedni artykułLuzowanie ilościowe dla ludzi
Następny artykułW oczekiwaniu na kolej

Najnowsze