21.6 C
Warszawa
środa, 29 czerwca 2022

Historyczna wycena

Koniecznie przeczytaj

PKO BP przegonił DB

Po raz pierwszy w historii polski bank ( PKO BP) osiągnął wartość wyższą niż największy w Niemczech Deutsche Bank. To wydarzenie jest póki co bardziej symboliczne niż ukazujące rzeczywistą potęgę polskiego sektora bankowego i gospodarki.  

Wpływ na tak nieoczekiwany rozwój wypadków miały bez wątpienia ostatnie dane makroekonomiczne oraz coraz bardziej niejasna sytuacja niemieckiego potentata. Polska rozwija się ostatnio w bardzo dynamicznym jak na europejskie warunki tempie (prognozy mówią o wzroście nawet 4,5–4,7 proc. PKB w skali roku), a perspektywy dla jej gospodarki prezentują się wciąż bardzo korzystnie. Choć przez lata mówiło się o tym, że z racji powiązania polskiego eksportu z niemiecką gospodarką są na tyle silne, że gorsza koniunktura za Odrą skutkuje niemal natychmiastowo spowolnieniem gospodarczym także w Polsce, w ostatnim okresie zasada ta przestała częściowo obowiązywać. Prognozy gospodarcze w Niemczech są coraz mniej korzystne, a wielu ekonomistów zaczyna coraz głośniej mówić o recesji. Niemcy mają kłopoty ze znalezieniem wystarczającej liczby rąk do pracy, wciąż nie otrząsnęły się z kryzysu imigracyjnego, a wiele wiodących marek zmaga się z trudnościami.

Chroniczne problemy
Bodajże największe z nich ma wciąż niegdysiejszy potentat, czyli Deutsche Bank. Od kilkunastu lat, a w szczególności po ostatnim kryzysie finansowym z 2008 roku bank ten znalazł się na fali opadającej i co rusz wstrząsają nim kolejne skandale podkopujące wiarygodność i wartość całej marki. Kolejne zarządy nie potrafiły wyprowadzić DB na prostą pomimo ogromnej presji politycznej, a obecnie bank z Frankfurtu nad Menem prowadzi wciąż rozmowy na temat fuzji z Commerzbankiem, która ma go uratować od upadłości. Przedłużające się negocjacje nie budują zaufania inwestorów, którzy widzą obecnie w Deutsche Banku instytucję bardzo niestabilną i narażoną na dalsze kłopoty. Nie dziwi więc, że wycena giełdowa akcji banku spada niemal z miesiąca na miesiąc. Tak niskiego kursu akcje DB nie miały jeszcze nigdy. Udziałowcy żalą się nawet, że są obecnie tańsze niż paczka papierosów. Należy jednak pamiętać, że wycena giełdowa bardzo często różni się od faktycznego potencjału oraz siły danego podmiotu. Jest tak także w przypadku Deutsche Banku, który pomimo swoich spektakularnych kłopotów zajmował w ubiegłym roku aż 15. miejsce na świecie pod względem wartości aktywów. Niemiecki bank zatrudniał w 2018 roku ponad 91 tys. pracowników (choć jeszcze kilka lat temu miał ich ponad 100 tys.) w 58 krajach na całym świecie. Choć obecnie znajduje się w wyjątkowo kiepskiej sytuacji, tak naprawdę drzemie w nim ogromny potencjał, umożliwiający mu błyskawiczny powrót do niedawnej potęgi.

Kiepska kondycja Deutsche Banku nie powinna przy tym zaciemniać bardzo przyzwoitej kondycji największego polskiego banku, PKO BP, który w ostatnich latach nieustannie pnie się w górę. Pod wieloma względami można nawet stwierdzić, że rozwija się tak samo dynamicznie, jak DB popada w coraz większy kryzys. Choć jest największym bankiem w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej, nadal wyraźnie ustępuje jednak największym europejskim bankom. Pod względem wartości aktywów nie mieści się nawet w pierwszej pięćdziesiątce największych banków na kontynencie. Polskiego potentata trudno więc nawet uznać za średniaka w europejskiej skali.

Giełdowe zakrzywienie
Gdyby patrzeć na gospodarkę wyłącznie przez pryzmat giełdowych wycen, moglibyśmy uzyskać bardzo wykrzywiony obraz rzeczywistości. Najlepiej wycenione są często spółki, które swoją atrakcyjność wśród inwestorów zawdzięczają różnego rodzaju bańkom spekulacyjnym. W ostatnich latach są nimi najczęściej firmy informatyczne, z których jednak nie wszystkim jest dane zrobić karierę taką jak Google czy Facebook. Według niektórych badań po 10 latach zaledwie 20 proc. spółek o największej kapitalizacji wciąż znajduje się na szczycie. Do wielkich współczesnych giełdowych anomalii zaliczyć można współcześnie także to, że internetowe komunikatory lub portale społecznościowe są często wielokrotnie bardziej dokapitalizowane niż np. spółki zajmujące się wydobyciem surowców. Choć świat z pewnością świetnie poradziłby sobie np. bez Snapchata, inwestorzy cenią go o wiele bardziej niż wiele firm dostarczających światu kluczowe zasoby (np. kopaliny). O ile więc nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, za kilka lat po dokonanej fuzji wartość nowego Deutsche Banku (lub podmiotu, który powstanie w jego miejsce) ponownie wzrośnie do o wiele bardziej realistycznego poziomu. Jeszcze kilka lat temu była ona blisko dwadzieścia razy większa niż PKO BP. Strukturalne problemy niemieckiej gospodarki oraz świata finansów mogą utrudnić odtworzenie tak wielkiej dysproporcji, niemniej jednak trzeba z całą mocą stwierdzić, że obecna sytuacja stanowi raczej anomalię niż potwierdzenie długofalowego trendu.

Niejednoznaczny sygnał
Interpretowanie niedawnej wyceny PKO BP na poziomie wyższym niż Deutsche Bank należy traktować z dużą ostrożnością, gdyż pod wieloma względami przypomina nieco awizowane jako wielki sukces dogonienie pierwszych krajów „starej Unii” pod względem średniego produktu krajowego brutto przypadającego na jednego mieszkańca (z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej). Od niedawna Polska wyprzedza pod tym względem Portugalię oraz Grecję, co mogłoby sugerować, że nasz kraj śmiało kroczy w kierunku czołówki. W rzeczywistości zaś nasz kraj dogania przede wszystkim kraje, które cierpią na chroniczne problemy związane z finansami publicznymi i bardzo dotkliwie ucierpiały w czasie ostatniego kryzysu. Nie umniejszając w niczym dokonaniom Polski w ciągu ostatnich lat, jej faktyczny dystans do najbardziej zamożnych krajów wciąż pozostaje relatywnie duży. Przy niezwykle pomyślnych prognozach dogonimy Niemcy pod względem średniego PKB przypadającego na jednego mieszkańca dopiero za ok. 40–45 lat.

Historyczna wycena PKO BP została natychmiast zauważona w telewizji publicznej, która ukazała ją jako wielki sukces polskiej gospodarki. O prawdziwym sukcesie będzie można jednak mówić dopiero w momencie, gdy zaufanie inwestorów znajdzie przełożenie na ekspansję poza granicami kraju. Póki co w zasadzie jedynym krajem, w którym największy polski bank zdołał zaznaczyć swoją obecność, jest Ukraina. To wciąż niezwykle skromny dorobek jak na bank, który nominalnie jest dziś wart więcej niż międzynarodowy gigant z Frankfurtu nad Menem. Choć PKO BP jest największym bankiem Europy Środkowo-Wschodniej, ma wciąż zbyt wątłe podstawy do tego, aby wkroczyć na ścieżkę bardzo dynamicznego rozwoju. Tak naprawdę doścignięcie Deutsche Banku powinno raczej wzbudzić nieco inne refleksje. Skoro największy bank największej gospodarki Europy znalazł się w tak głębokim dołku, to jaką przyszłość ma przed sobą cała gospodarka Niemiec oraz Unii Europejskiej? Dlaczego tak wielka instytucja jak DB od lat pogrąża się w coraz większym chaosie, z którego nikt nie potrafi jej podnieść? Polska stopniowo uniezależnia się od niemieckiego sąsiada, lecz jeszcze większe problemy Deutsche Banku mogą być kiedyś także jej problemami.

Autor

Poprzedni artykułResort wali na oślep
Następny artykułLobbyści z cienia

Najnowsze