12.5 C
Warszawa
wtorek, 27 września 2022

Salvini jeszcze poczeka?

Koniecznie przeczytaj

Nowe wybory we Włoszech?

Niewykluczone, że jeszcze w tym roku we Włoszech odbędą się nowe wybory parlamentarne, choć od poprzednich minął zaledwie rok.

Włoskie życie polityczne charakteryzuje się permanentnym kryzysem. W powojennej historii tego kraju jedynie pierwszy premier, reprezentujący Chrześcijańską Demokrację Alcide de Gasperi, miał szansę rządzić krajem ponad siedem lat. W pozostałych przypadkach szefowie rządów zmieniali się w bardzo niewielkich odstępach czasowych, a nawet jeśli sprawowali powierzoną im funkcję nieco dłużej, to i tak nie mieli komfortu rządzenia ze względu na kruchość koalicji lub inne zawirowania.

Antysystemowa moda
Wydaje się, że sami Włosi przywykli już do takiego charakteru życia politycznego, tak samo jak przywykli do stanu permanentnego kryzysu finansów publicznych. Od pewnego czasu mogło się jednak wydawać, że wyborcy mają już dość takiego stanu rzeczy, o czym mógł świadczyć wielki wzrost popularności ugrupowań określanych mianem „populistycznych” czy też „antyestablishmentowych”. Ruch Pięciu Gwiazd komika Beppe Grillo oraz Liga Północna Matteo Salviniego wzięły w minionych wyborach włoski parlament szturmem, tworząc silną presję na ugrupowaniach, które do tej pory zdominowały dla siebie całą scenę polityczną. W wyborach przeprowadzonych 4 marca 2018 roku górą był zdecydowanie Ruch Pięciu Gwiazd, który uzyskał ponad 32 proc. głosów, co nie wystarczyło mu jednak do objęcia samodzielnej władzy. Początkowy przegrany, czyli Liga Północna, przystąpił do koalicji, aby następnie przejąć w jej ramach inicjatywę. Stało się tak przede wszystkim za sprawą charyzmy Salviniego, potrafiącego w sprawny sposób zagospodarować społeczne nastroje związane z niechęcią wobec napływu nielegalnych imigrantów i uchodźców oraz próbami ingerowania w wewnętrzne sprawy Włoch przez Brukselę we współpracy z Paryżem i Berlinem. W rezultacie po niemal półtora roku od ostatnich wyborów najbardziej popularną partią polityczną we Włoszech stała się Liga Północna, mogąca liczyć w niektórych sondażach nawet na 37,5 proc. głosów. Dostrzegając swoją rosnącą popularność, Salvini od wielu tygodni coraz wyraźniej grał na rozbicie koalicji, która była bez wątpienia niezwykle egzotyczna. Zdecydowanie bardziej lewicowy i populistyczny Ruch Pięciu Gwiazd doprowadził m.in. do wprowadzenia bezwarunkowego dochodu gwarantowanego i opowiadał się za poprawnymi relacjami z Unią Europejską, podczas gdy Liga chciała wprowadzić niższy podatek liniowy i praktycznie zablokować napływ imigrantów. Od samego początku było wiadomo, że długofalowa współpraca pomiędzy oboma ugrupowaniami jest praktycznie niemożliwa. Małżeństwo z rozsądku trwało więc zaledwie kilkanaście miesięcy, a pretekstu do rozwodu dostarczył spór o budowę linii kolejowej dużej prędkości łączącej Turyn z Lyonem.

Zagranie va banque
Na początku sierpnia Matteo Salvini zagrał va banque i złożył w parlamencie wniosek o wotum nieufności wobec rządu Giuseppe Contiego. Ruch ten oznaczał w praktyce zerwanie koalicji i podjętą jednostronnie decyzję o zorganizowaniu przedterminowych wyborów. W tym momencie mogło się wydawać, że Liga Północna w sposób mistrzowski rozegrała swojego partnera i może już szykować się do przejęcia władzy w państwie. Spadające nieustannie poparcie dla Ruchu Pięciu Gwiazd pozwalało sądzić, że w kolejnych wyborach głosy wyborców wspierających „antysystemowe” rozwiązania zostaną oddane właśnie na Salviniego. Pytany przez dziennikarzy o to, czy zostanie premierem, polityk z dużą pewnością siebie sugerował, że tak się wkrótce stanie. Niespodziewanie doszło jednak do ruchu, który w sporej mierze przypomina to, co stało się w ostatnim czasie w Polsce z Pawłem Kukizem. Określający się od samego początku jako „antysystemowy” Ruch Pięciu Gwiazd podjął wstępne rozmowy z lewicową i establishmentową Partią Demokratyczną i jej liderem Matteo Renzim. Choć wcześniej liderzy Ruchu zdecydowanie odcinali się od polityków tej partii i wskazywali ich jako jednych głównych winowajców zepsucia życia publicznego we Włoszech, w obliczu utraty wpływów zdecydowali się na sojusz wymierzony w Ligę. Jak więc się okazuje, sojusz „antysystemowego” Pawła Kukiza z najbardziej „systemowym” Polskim Stronnictwem Ludowym nie stanowi wcale wyjątku, a raczej zdaje się potwierdzać pewną prawidłowość. Zaniepokojony takim obrotem spraw Salvini został zmuszony do ponownego przemyślenia swojego stanowiska i podjęcia rozmów z koalicyjnymi partnerami. Trwające wiele godzin rozmowy prowadzono głównie w willi założyciela Ruchu Pięciu Gwiazd, komika Beppe Grillo nie przyniosły jednak żadnych konstruktywnych rozwiązań, choć brało w nich udział ścisłe kierownictwo obu koalicjantów. W chwili, gdy powstaje ten tekst, nie przeprowadzono jeszcze kluczowego głosowania w sprawie wotum nieufności dla obecnego rządu. W razie jego upadku urzędujący prezydent Sergio Mattarella, który jest związany z lewicową Partią Demokratyczną, może powierzyć misję tworzenia nowej rady ministrów koalicji – Ruchowi Pięciu Gwiazd i swojemu własnemu ugrupowaniu.

Próba cierpliwości
Realizacja takiego scenariusza może okazać się dla Salviniego wielką próbą cierpliwości. Mając pełnię władzy niemal na wyciągnięcie ręki, nieoczekiwanie znajdzie się wedle wszelkiego prawdopodobieństwa w sytuacji, w której jeszcze przez trzy lata będzie musiał pełnić rolę jednego z liderów opozycji. Przez ostatni rok miał przynajmniej częściowy wpływ na kształtowanie włoskiej polityki, a z dnia na dzień może nie mieć nawet tego. Jeśli jednak Salvini wytrwa jeszcze trzy lata, może się okazać wielkim zwycięzcą całej rozgrywki. Egzotyczny sojusz Ruchu Pięciu Gwiazd z lewicową Partią Demokratyczną może bowiem oznaczać pocałunek śmierci dla obu ugrupowań. Pierwsze z nich straci zapewne do kolejnych wyborów zdecydowaną większość sympatyków rozczarowanych brataniem się z „systemem”, drugie zaś nie zdoła poprawić swoich notowań, współpracując z kontrowersyjnym dla wielu koalicjantem. Z identycznych powodów tracący popularność ruch Kukiz’15 idący wspólnie do wyborów z PSL mogą nie przekroczyć w najbliższych wyborach nawet progu wyborczego. Ostatnie wydarzenia we Włoszech pokazują wyraźnie, że obawa przed przejęciem władzy przez Ligę Północną Salviniego zmobilizowała niemal wszystkie siły polityczne. Sytuacja ta nie powinna dziwić, gdyż w niektórych obszarach postulaty najbardziej popularnej partii politycznej we Włoszech są prawdziwie rewolucyjne. Sprzeciw wobec dalszego napływu imigrantów, wyraźny eurosceptycyzm, obrona chrześcijańskich wartości czy też dążenie do zmniejszenia fiskalizmu są rozwiązaniami, których we Włoszech już od dawna nikt nie próbował. Dodatkowe obawy budzi także to, że Salvini mógłby wyłamać się z unijnego sceptycyzmu wobec Trumpa i działać wbrew Paryżowi i Berlinowi. Nawet jeśli więc dojdzie do utworzenia nowego rządu bez udziału Ligi Północnej, czas będzie odtąd pracował na jej korzyść. Potencjał antysystemowy we Włoszech wciąż jest spory. W ubiegłym roku wyborcy oddali na partie kwestionujące status quo łącznie ponad 50 proc. głosów. Jeśli teraz „system” zmobilizuje całe swoje siły przeciwko Salviniemu, za trzy lata społeczeństwo z pewnością da szansę właśnie jemu.

Autor

Poprzedni artykułDron z polisą
Następny artykułNiemcy grożą Polsce!

Najnowsze