18.6 C
Warszawa
czwartek, 6 października 2022

Fiat i Peugeot

Koniecznie przeczytaj

W pościgu za Volkswagenem

Mająca wkrótce nastąpić fuzja Fiata Chryslera z francuskim Peugeotem przyczyni się do powstania drugiego w Europie producenta aut.

W branży motoryzacyjnej dokonują się w ostatnim czasie rewolucyjne zmiany. Przez długie lata mogło się wydawać, że cały rynek już dawno okrzepł i został podzielony pomiędzy głównych graczy. Upowszechnienie się w ostatnich latach pojazdów z napędem elektrycznym sprawia jednak, że dawni potentaci coraz szybciej tracą pozycję i są zmuszeni do poszukiwania nowej formuły funkcjonowania na rynku.

Zadyszka Fiata
Najlepszym tego przykładem jest Fiat, który został założony przez rodzinę Agnellich jeszcze w XIX wieku. Produkując auta dostępne dla mas, spółka z Turynu stała się światowym potentatem. Fiat zakupił tak prestiżowe marki jak choćby Ferrari, Jeep czy też Maserati, a w 2014 roku dokonał spektakularnego przejęcia stojącego na krawędzi bankructwa amerykańskiego Chryslera. Wydawało się wówczas, że włoska spółka jest wręcz skazana na to, aby odgrywać rolę jednego z hegemonów światowej motoryzacji. Europejscy producenci aut wyraźnie przegapili jednak kluczowy z punktu widzenia całej branży moment, w którym należało zwiększyć nakłady inwestycyjne na nowe technologie. W rezultacie ostatnich kilka lat okazało się dla Fiata dość frustrujące, gdyż koncern zmuszony był ogłosić kolejne cięcia w zatrudnieniu oraz przedstawiać wyniki ukazujące spadek liczby zamówień. Sytuacja Fiata Chryslera nie jest oczywiście alarmująca, lecz z pewnością wymaga pilnej korekty. Nowego impulsu do rozwoju ma dostarczyć fuzja z francuskim koncernem PSA, który produkuje m.in. samochody marki Peugeot, Citroen, Opel czy też Vauxhall. Francuska grupa boryka się obecnie z analogicznymi kłopotami, które tak jak w przypadku Fiata nie grożą jeszcze bankructwem, lecz nie pozwalają patrzeć na przyszłość w zbyt jasnych barwach.

W tle Volkswagen
Fuzja Fiata Chryslera i Peugeota, jeśli oczywiście dojdzie do skutku, przyczyni się do powstania prawdziwego giganta o wartości ok. 40 mld dol., który będzie chciał rzucić wyzwanie grupie Volkswagen. Przewiduje się, że po połączeniu nowa spółka będzie kontrolowała 22,8 proc. europejskiego rynku aut, plasując się tuż za Volkswagenem posiadającym 23,8 proc. Biorąc zaś pod uwagę to, z jak wielkim powodzeniem Peugeotowi udało się w ostatnich miesiącach rozkręcić sprzedaż przejętego Opla i Vauxhalla, można się nawet spodziewać, że już niedługo w Europie pojawi się nowy motoryzacyjny lider. Walka o rynek dotyczy zresztą nie tylko samego Starego Kontynentu, lecz także Stanów Zjednoczonych, gdzie świetnie radzi sobie Volkswagen. Spółka z siedzibą w Wolfsburgu w Dolnej Saksonii współpracuje owocnie z Fordem, inwestując m.in. w auta elektryczne oraz samoprowadzące się. Dzięki przejętemu w 2014 roku Chryslerowi nowa, powstała w wyniku fuzji spółka będzie mogła również dynamicznie wkroczyć na amerykański rynek, poszerzając na nim swoją ofertę wzorem swojego największego europejskiego konkurenta.

Choć w ostatnim czasie relacje polityczne między Włochami a Francją nie kształtowały się najlepiej (szczególnie gdy wicepremierem był jeszcze Matteo Salvini), Fiat Chrysler oraz Peugeot zdecydowały się na bliską współpracę przeciwko wspólnemu konkurentowi z Niemiec. Fakt ten pokazuje niezwykle dobitnie, że ożywiona konkurencja wśród producentów aut wymaga coraz odważniejszych decyzji oraz łączenia sił w starciu z silną konkurencją. Fuzje stały się ostatnio w świecie motoryzacji wręcz koniecznością, a podmioty, które się na nie w porę nie zdecydują, zostają ostatecznie przejmowane przez większych graczy. Spodziewana umowa między Fiatem Chryslerem a Peugeotem określana jest obecnie mianem fuzji, lecz od dłuższego czasu mówiło się przejęciu włoskiej spółki. Francuska spółka PSA znajduje się w lepszej kondycji i zapewne to właśnie jej przedstawiciele będą mieli więcej do powiedzenia w nowym podmiocie. Dzięki połączeniu sił możliwa będzie znaczna redukcja kosztów, tańszy transfer technologii pomiędzy markami oraz usprawnienie sieci sprzedaży. Mówi się także, że docelowo fuzja ma także umożliwić dynamiczne wejście na niezwykle szybko rozwijający się rynek azjatycki. Do tej pory europejskim producentom było ciężko się na nim przebić, lecz dzięki efektowi skali Fiat do spółki z Peugeotem mogą odwrócić tę tendencję.

Skutki dla polskich fabryk
Wspólne przedsięwzięcie włoskiego i francuskiego kapitału może potencjalnie wpłynąć na los fabryk obu koncernów w Polsce. Choć obecnie trudno stawiać jakiekolwiek konkretne prognozy, fuzjom nierzadko towarzyszy redukcja zatrudnienia oraz zamknięcie niektórych oddziałów. Podstawową racją stosowania fuzji jest wszak chęć zredukowania kosztów, dlatego nie można wykluczyć, że w dłuższej perspektywie odbije się to w pewnym stopniu także na polskich fabrykach Fiata oraz Opla. Tym bardziej, że z perspektywy kadry zarządzającej Fiata Chryslera oraz PSA coraz większego znaczenia nabierają rynki azjatyckie i amerykańskie. Począwszy od jesieni 2018 roku, sprzedaż aut w Europie nieustannie spada, dlatego producenci samochodów spoglądają z coraz większą nadzieją na inne kontynenty. Choć rozmowy na temat fuzji obu producentów aut wciąż trwają, z pewnością nie brak obecnie woli politycznej do tego, aby doprowadzić je do końca. Szczególnie, iż Europejski Bank Centralny uruchomił niedawno kolejną transzę zakupów obligacji korporacyjnych w ramach tzw. luzowania ilościowego (QE). W ramach poprzednich tur wykupiono ogromne ilości papierów wartościowych wyemitowanych przez niemieckich producentów aut (głównie Volkswagena oraz BMW), co wywołało zrozumiały niepokój ze strony konkurencji. Udzielenie tego rodzaju pomocy Fiatowi czy też Peugeotowi napotykało zaś do tej pory przeszkody ze względu na zbyt niski rating. Dokonana fuzja ma więc docelowo pomóc znacząco polepszyć notowania obu spółek i sprawić, aby mogły skorzystać z programu luzowania ilościowego w takim samym zakresie co niemieccy producenci.

Jeden europejski producent
Branża motoryzacyjna ulega w ostatnich latach błyskawicznym przeobrażeniom. Większość z europejskich marek, które przez lata funkcjonowały samodzielnie, już dawno zostało przejętych przez większych producentów, a wszystko wskazuje na to, że na tym nie koniec. Moda na fuzje zapanowała także w Azji, gdzie coraz częściej współpracują ze sobą m.in. japońscy producenci. Niewykluczone, że cały światowy rynek będzie ulegał konsolidacji aż do momentu, w którym pozostanie zaledwie kilku liczących się graczy. Choć z dzisiejszej perspektywy może się do wydawać wciąż abstrakcją, nie można wykluczyć nawet tego, że za jakiś czas w ramach Unii Europejskiej wykształci się tendencja, aby połączyć siły większości producentów w celu utworzenia jednego, wielkiego konsorcjum. O tym, że tego rodzaju scenariusz jest możliwy, świadczy najlepiej rynek producentów dużych samolotów pasażerskich. Jeszcze w latach 90. XX wieku funkcjonowało na nim nawet kilkanaście podmiotów, lecz od kilkunastu lat całą produkcję podzieliły między siebie Airbus i Boeing. Tego typu układ może zostać skopiowany także w przypadku rynku samochodowego, który coraz szybciej zaczyna dzielić się na wielkie bloki walczące o światową dominację.

Autor

Poprzedni artykułBunt u Merkel
Następny artykułRosyjski test brytyjskiej demokracji

Najnowsze