28.6 C
Warszawa
czwartek, 30 czerwca 2022

Trop ukraińskiego zdrajcy

Koniecznie przeczytaj

Przed szefami służb specjalnych Francji i Niemiec staje niewygodne pytanie.

Jak to się stało, że rosyjski szpieg i morderca przez lata bezkarnie grasował po Unii Europejskiej?

20 kwietnia Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ujawniła, że zdekonspirowała i aresztowała wysoko postawionego zdrajcę we własnych szeregach. Chodzi o generała-majora Walerija Szajtanowa. Przez kilka lat był dowódcą Centrum Operacji Specjalnych „A” jak antyterroryzm. To mniej więcej tak, jakby szpiegiem okazał się dowódca naszego Gromu. Lub szef jednego z pionów operacyjnego pionu Komendy Głównej Policji. Musimy także pamiętać, że Ukraina znajduje się w stanie wojny z Rosją. Centrum „A” wypełnia nie tylko zadania stricte antyterrorystyczne, ale również czysto bojowe na donbaskiej linii frontu. Tymczasem Szajtanow, który generalskie gwiazdki otrzymał po Rewolucji Godności, został zwerbowany przez Rosjan na długo przed 2014 r. Jak ustaliło dochodzenie, oficerem werbunkowym okazał się kolega po antyterrorystycznym fachu. Pułkownik FSB Siergiej Jegorow to wg rosyjskiej nomenklatury imperialnej też Małoros (Ukrainiec) urodził się bowiem w Ługańsku. Rocznik 1962. Ukończył szkołę oficerską Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Służył w jednostce antyterrorystycznej „Wympieł” (Sztandar), drugim po słynnej „Alfie” oddziale specjalnym Rosji. Jak się okazuje, bojowa specjalizacja nie wykluczyła operacyjnej. Jegorow zwerbował ukraińskiego kolegę podczas jednej z jego licznych wizyt w Rosji. Miały na celu lepszą koordynację w zwalczaniu jednego z największych wyzwań współczesnego świata.

Na marginesie, to byłoby na tyle, jeśli chodzi o szczerość rosyjskich intencji. Kreml od lat lansuje koncepcję współpracy z Zachodem „ponad podziałami”. W grę wchodzi wspólne przecież dobro wszystkich ludzi, od Lizbony do Władywostoku. Czołowym przykładem dobrej woli Rosji było i jest współdziałanie przeciwko ekstremistom wszelkiej maści. Terroryści tak samo mordują Rosjan, jak Belgów czy Niemców. A jak się okazuje, przy okazji można skłonić do zdrady kolegę z SBU, brytyjskiej SAS czy francuskiej Żandarmerii Narodowej. No cóż, co kraj to obyczaj. W każdym razie Jegorow był dobrze zakonspirowany nawet w Rosji. Formalnie odszedł ze służby w FSB. Został wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia Weteranów Jednostki Specjalnej „Wympieł”. Można powiedzieć, że pełnił honorową funkcję społeczną. Gdyby nie dwa fakty. Po pierwsze wszystkie stowarzyszenia weteranów rosyjskich struktur siłowych to synekury zapewniające byłym funkcjonariuszom godziwy dodatek emerytalny. Mówiąc wprost, to organizacje przykrywające ożywioną działalność biznesową. Najczęściej na styku służb specjalnych i mafii. Stowarzyszenia są jednym z instrumentów kontroli gospodarki przez FSB i inne służby Rosji, wyprofilowane w poszczególnych dziedzinach. W uproszczeniu wywiad wojskowy GRU kontroluje przemysł zbrojeniowy i przemyt broni. Pion antynarkotykowy MSW farmaceutykę i handel narkotykami. Policja firmy ochroniarskie i uliczne gangi itd.

Natomiast FSB kontroluje wszystkie służby specjalne i struktury siłowe państwa, a więc całą gospodarkę i mafię. Jegorow i jego stowarzyszenie jest więc trybikiem w niezwykle dochodowej machinie zbierania haraczu pod przykryciem państwa i transferu zysków do zachodniego systemu finansowego. Po drugie, jak wykazało ukraińskie, śledztwo, pułkownik FSB jest nadal w czynnej służbie. Został jedynie oddelegowany do tzw. drugiej linii, czyli instytucji maskującej jego operacyjną działalność.

Owocna współpraca
Na czym polegało współdziałanie duetu Jegorow-Szajtanow? W dużym skrócie i zgodnie z profesją na zabijaniu ludzi, którzy zaleźli Putinowi za skórę.

Pierwszą specjalizacją Jegorowa była dywersja. W 2014 r. brał udział w aneksji Krymu. Następnie został skierowany na wschód Ukrainy w celu wzniecenia wojny domowej. O ile oficerowie GRU kierują separatystami Doniecka, o tyle FSB kontroluje bandytów z Ługańska. Pułkownik otrzymał zatem radiowy kod wywoławczy „Elbrus” i pod takim pseudo szkolił separatystów do walki z ukraińską armią. Potem wykorzystał ukraińskie doświadczenia na Bałkanach. Jak ustaliło wspólne śledztwo grupy Bellingcat i tygodnika „Der Spiegel”, Jegorow przygotowywał zamach stanu w Czarnogórze.

Wiadomo również, że od 2016 r. przy pomocy Szajtanowa kierował wynajętymi mordercami dokonującymi zamachów na Ukrainie i w Niemczech. Szczególnym zadaniem było eliminowanie iczkerskich, czyli czeczeńskich powstańców, którzy po spacyfikowaniu Kaukazu przez Moskwę znaleźli schronienie w różnych krajach Europy. Jak dotychczas wiemy o dwóch epizodach. Pierwszą ofiarą Jegorowa padł czeczeński opozycjonista Zelimchan Changoszwili. W sierpniu 2019 r. w berlińskiej dzielnicy Moabit Czeczen został w biały dzień zastrzelony. Niemieckie media wskazały od razu trop rosyjskich służb specjalnych, a dokładniej FSB, co potwierdziły operacyjne ustalenia Urzędu Ochrony Konstytucji. Biły na alarm, porównując zamach do nieudanej próby otrucia Siergieja Skripala w Wielkiej Brytanii. Wspólnym mianownikiem obu zamachów było testowanie sprawności europejskich kontrwywiadów, a zarazem władz państwowych. O ile Londyn od razu zareagował stanowczo, Berlin ograniczył się do symbolicznych gestów. Następnie Jegorow próbował powtórzyć niemieckie sukces na Ukrainie. Obrał za cel dowódcę iczkerskiego batalionu ochotniczego, który walczył skutecznie z prorosyjskimi separatystami w Donbasie. Nie był to pierwszy zamach na Adama Osmajewa. Przeżył już dwie próby zabójstwa. Niestety podczas jednej śmierć poniosła jego żona Amina Okujewa.

Skąd wiemy o trzecim zamachu? W tym czasie SBU podejrzewając Szajtanowa, podstawiło duetowi fałszywego killera. Ten zarejestrował biznesowe negocjacje, włącznie z nagraniami video i oferowaną kwotą 200 tys. dolarów za wykonanie egzekucji. A teraz najciekawsze. Wszystko odbyło się w Hamburgu. Nie była to pierwsza wizyta Jegorowa i Szajtanowa w Niemczech, a szerzej w UE. Ze względów konspiracyjnych spotykali się najchętniej w Szwajcarii, Francji i RFN. Gdy SBU miało dowody zdrady, wystawiło Jegorowa europejskim służbom specjalnym. Obserwację prowadziły zarówno kontrwywiady francuski, jak i niemiecki. Uzyskały z Kijowa dowody szpiegowskiej i kryminalnej działalności Rosjanina. A mimo tego nie zrobiły nic, o aresztowaniu nie wspominając. Zastrzegły jedynie w europejskich kartotekach policyjnych, że kontrolują figuranta. W tym czasie Ukraina wystawiła już za Jegorowem list gończy.

Niestety także nie pomógł. Niemiecka prokuratura odmówiła honorowania nakazu kolegów z Kijowa. Jej zdanie podtrzymał niemiecki rząd, kierując się niejasnymi do dziś motywami politycznymi. Gdy wreszcie Niemcy zdecydowali się na operację zatrzymania, było za późno. Oficjalnie zawinił Covid-19. Akcja Urzędu Ochrony Konstytucji zaplanowana na marzec spaliła na panewce. Jegorow rzekomo pod wpływem informacji o europejskiej epidemii odwołał przylot do Berlina. Niestety, jak informuje dobrze poinformowany ukraiński portal Gordon.ua, mogło dojść do przecieku. FSB dowiedziała się po prostu o niemieckich planach. Oczywiście to tylko wierzchołek góry lodowej afery samego Jegorowa, jak i fatalnej skuteczności europejskich kontrwywiadów. Jeśli chodzi o pierwszy wątek, geografia podróży nie ograniczała się Unią Europejską i Bałkanami.

W ostatnich latach Jegorow był widziany w Izraelu, RPA, Singapurze, Chinach i Nigerii. Niestety bywał także w Polsce. Dziwi, ponieważ wraz z funkcjonariuszami GRU jest oskarżony o bezpośredni udział w zestrzeleniu malezyjskiego Boeinga z 286 osobami na pokładzie. W 2014 r. należał przecież do grupy rosyjskich dowódców, którzy kierując rosyjską agresją, zadecydowali o tragicznym finale rejsu MH-117 nad Ukrainą. Dlatego szef niemieckiego kontrwywiadu powinien odpowiedzieć na poniższe pytanie. Podobnie jak jego polityczni zwierzchnicy i francuski kolega. Jak to się stało, że Jegorow bez przeszkód otrzymał czteroletnią wizę szengeńską, umożliwiającą swobodne podróżowanie po całej UE? Aplikował w niemieckiej ambasadzie w Moskwie. Dlaczego pomimo ukraińskiego listu gończego, dowodów kierowania berlińskim zamachem i oskarżenia o udział w zestrzeleniu cywilnego samolotu nie został aresztowany? Wreszcie jak to się stało, że wymknął się niemieckim służbom?

Autor

Poprzedni artykułMały może więcej
Następny artykułMniej niż zero

Najnowsze